AI może „podciąć” co szóste miejsce pracy. Kto pierwszy straci etat?

AI może „podciąć” co szóste miejsce pracy. Kto pierwszy straci etat?
Oceń artykuł

Nowe badanie z Francji ostrzega: AI wchodzi w drugi, dużo ostrzejszy etap i coraz śmielej zagląda w etaty dobrze opłacanych specjalistów.

Według analizy przygotowanej przez firmę ubezpieczeniową Coface i tamtejsze obserwatorium rynku pracy, nad francuskimi pracownikami zbiera się chmura. Sztuczna inteligencja nie jest już ciekawostką w stylu ChatGPT do zabawy po godzinach, ale narzędziem, które w ciągu kilku lat może gruntownie przerobić strukturę zatrudnienia – zaczynając od osób z wyższym wykształceniem i młodych wchodzących na rynek.

AI jeszcze nie wywróciła rynku, ale to cisza przed burzą

Na razie wpływ AI na zatrudnienie we Francji pozostaje ograniczony. Firmy najczęściej testują chat­boty, generatory treści czy wewnętrzne asystenty, a duże redukcje etatów zdarzają się rzadko. Według danych z badania jedynie około 7% pracowników używa generatywnej AI codziennie w pracy, a 14% sięga po nią raz w tygodniu.

To jednak ma się szybko zmienić. Autorzy raportu zwracają uwagę na rozwój tak zwanej AI agentowej – systemów, które nie tylko odpowiadają na pytania, ale samodzielnie realizują całe sekwencje zadań: analizują dane, planują, piszą, poprawiają, a nawet komunikują się z klientami bez nadzoru człowieka.

Według prognozy w ciągu dwóch do pięciu lat zagrożonych ma być już 16,3% miejsc pracy – to statystycznie jeden etat na sześć.

W dodatku w przypadku co ósmego stanowiska ponad 30% wszystkich zadań da się zautomatyzować przy pomocy obecnych lub szybko rozwijających się narzędzi AI. To poziom, przy którym firmy mogą realnie zacząć zastanawiać się nad przebudową zespołów.

Na celowniku przede wszystkim „białe kołnierzyki”

Dotychczas przy kolejnych falach automatyzacji – od taśm produkcyjnych po roboty na magazynach – najbardziej bali się pracownicy fizyczni, wykonujący powtarzalne czynności. Tym razem wektor ryzyka przesuwa się wyżej.

AI najmocniej uderza w zadania intelektualne: analizę informacji, tworzenie dokumentów, projektowanie, planowanie czy obsługę klienta. To uderza przede wszystkim w dobrze opłacane stanowiska biurowe.

Branże z największym ryzykiem automatyzacji

Sektor Przykładowe zadania zagrożone przez AI
Architektura i inżynieria tworzenie wstępnych koncepcji projektowych, symulacje, raporty techniczne
IT i matematyka generowanie kodu, testy, analiza danych, raporty analityczne
Administracja i biuro obsługa korespondencji, wstępna obsługa klienta, przygotowywanie zestawień
Branże kreatywne grafika, montaż wideo, proste teksty, layouty reklam
Sektor prawny wstępne analizy dokumentów, research orzecznictwa, wzory pism

Grafiki generowane w kilka sekund, automatyczne tłumaczenia, AI pisząca umowy lub streszczenia akt – to nie science fiction, ale codzienność wielu biur. Dla części specjalistów te narzędzia stają się ogromnym wsparciem. Dla innych – sygnałem, że ich rola może zostać ograniczona do kontroli i akceptacji tego, co wypluwa algorytm.

Według raportu to właśnie najlepiej wykształcone, biurowe kadry – dotąd stosunkowo bezpieczne – wchodzą dziś w strefę największego ryzyka.

Młodzi wchodzą na rynek pracy w najgorszym możliwym momencie

Osobną, bardzo wrażliwą grupą są osoby zaczynające karierę: stażyści, praktykanci i młodzi absolwenci. Firmy, które przyglądają się możliwości automatyzacji, często najpierw wstrzymują rekrutacje na najniższe stanowiska, a dopiero później myślą o restrukturyzacjach wśród seniorów.

Jeśli część prostych, powtarzalnych obowiązków przejmują boty, łatwiej zrezygnować z przyjęcia kolejnego stażysty niż zwalniać doświadczonego pracownika. To z kolei oznacza mniej szans na „pierwszą pracę”, mniej okazji do nauki zawodu i dłuższy start w dorosłość.

  • AI zjada najprostsze zadania, które zwykle powierzano juniorom i stażystom;
  • firmy ograniczają rekrutacje wejściowe, argumentując to efektywnością;
  • młodzi mają mniej okazji, by zdobyć doświadczenie wymagane na kolejne szczeble kariery.

To szczególnie niebezpieczne w krajach, gdzie bezrobocie wśród młodych już jest wysokie. Luka pokoleniowa może się powiększyć: starsi, osadzeni w strukturach, utrzymają się dłużej, a osoby startujące dopiero po studiach będą musiały walczyć o każdy staż czy pierwszą umowę.

Państwo reaguje zbyt wolno. Eksperci biją na alarm

Francuski rząd stara się odpowiadać na zmiany. Ruszyła między innymi inicjatywa nastawiona na przeszkolenie milionów pracowników z obsługi AI do 2030 roku. To ruch w dobrą stronę, ale ekonomiści cytowani w analizie jasno mówią, że tempo jest niewystarczające.

Jedna z autorek badania podkreśla, że czas na poważne rozmowy o konsekwencjach AI właśnie się zaczyna. Jej zdaniem nie może skończyć się na tym, że martwią się wyłącznie pracownicy i eksperci od rynku pracy, podczas gdy kluczowe decyzje polityczne odkłada się na później.

Ekonomiści ostrzegają: okno na przygotowanie się do transformacji rynku pracy jest krótkie, a skutki bierności odczują głównie młodsze roczniki.

W debacie pojawia się też bardziej chłodny głos. Część badaczy przypomina, że przy każdej dużej rewolucji technologicznej – od robotyzacji po internetowe platformy – pojawiały się apokaliptyczne prognozy, które nie zawsze się spełniały. Często rynek przechodził szok, po czym tworzył nowe zawody i całe gałęzie gospodarki.

Dlaczego obecna fala jest inna niż wcześniejsze?

Tym razem stawką są nie tylko fabryki i magazyny, lecz także biura, agencje reklamowe, kancelarie i działy IT. AI wchodzi w obszary wymagające do tej pory wysokich kompetencji, w tym kreatywnych i analitycznych. Trudniej przewidzieć, jakie dokładnie nowe profesje powstaną i ilu osób będą wymagać.

Jednocześnie skala inwestycji w AI jest ogromna. Firmy technologiczne, które włożyły miliardy w rozwój generatywnych modeli, mają silną motywację, by pokazywać szybki zwrot z tych pieniędzy. To może oznaczać presję na „szukanie oszczędności” właśnie w kosztach pracy.

Jak pracownicy mogą się bronić przed falą automatyzacji

Dla przeciętnego specjalisty ważniejsze od ogólnych prognoz są decyzje, które podejmie tu i teraz. Raport sugeruje kilka kierunków, które zwiększają szanse na przetrwanie w świecie zdominowanym przez AI:

  • Uczenie się współpracy z AI – osoby, które traktują narzędzia typu ChatGPT czy generatory obrazów jako codziennych asystentów, a nie zagrożenie, podnoszą własną produktywność.
  • Przeskok na wyższy poziom zadań – im więcej pracy związanej z decydowaniem, relacjami z ludźmi czy strategią, tym trudniej ją w pełni oddać algorytmom.
  • Łączenie kompetencji – połączenie wiedzy branżowej z umiejętnością obsługi AI tworzy profil pracownika trudniejszego do zastąpienia.

Dla młodych kluczowa staje się elastyczność. Kariera rzadziej będzie liniowa. Możliwe, że część zawodów zniknie lub mocno się skurczy zanim dojdą do wieku średniego. Warto więc inwestować w umiejętności ogólne: pracę w zespole, krytyczne myślenie, komunikację, rozumienie danych.

W tle pozostaje pytanie, jak zareagują państwa i firmy. Czy przyspieszą programy przekwalifikowania, osłony socjalne i systemy wspierania osób wypychanych z zawodu przez algorytmy, czy raczej zostawią pracowników samym sobie. Od tego, jak szybko te decyzje zapadną, zależy, czy prognoza „jednego na sześć” zmieni się w kontrolowaną transformację, czy w szok na rynku pracy.

Prawdopodobnie można pominąć