5 cech osobowości, które mocno podbijają ryzyko schizofrenii
Niektóre cechy charakteru, zwykle kojarzone z psychopatią, mogą istotnie zwiększać szansę późniejszego rozwoju schizofrenii.
Najważniejsze informacje:
- Osoby z wysokim poziomem cech psychopatycznych mają około dziewięciokrotnie wyższe ryzyko hospitalizacji z powodu schizofrenii.
- Badanie fińskie objęło 341 osób ocenianych w ramach psychiatrii sądowej, śledzonych przez okres do 40 lat.
- Pięć kluczowych cech zwiększających ryzyko to: chłód emocjonalny, słabe poczucie winy, skłonność do manipulacji, impulsywność oraz przewlekła nieodpowiedzialność.
- Zależność między cechami psychopatycznymi a schizofrenią wynika prawdopodobnie ze złożonej mieszanki czynników biologicznych i środowiskowych, takich jak traumy czy używki.
- Schizofrenia i psychopatia to odrębne diagnozy; większość osób z wysokimi wynikami na skali PCL-R nigdy nie zachoruje na schizofrenię.
- Wczesna identyfikacja osób z grupy ryzyka i odpowiednie wsparcie mogą pomóc w lepszym rokowaniu i profilaktyce.
Nowe, wieloletnie badanie z Finlandii pokazało, że osoby z wyraźnie zaznaczonymi takimi cechami trafiają z powodu schizofrenii do szpitala psychiatrycznego nawet kilka razy częściej niż inni. Nie chodzi przy tym o jedną etykietę, lecz o specyficzną kombinację zachowań, emocji i sposobu funkcjonowania.
Co dokładnie sprawdzili fińscy naukowcy
Badanie, na którym opiera się ten wniosek, objęło 341 osób ocenianych w ramach psychiatrii sądowej w szpitalu w Niuvanniemi. Uczestników badano między 1984 a 1993 rokiem, a później przez nawet 40 lat śledzono ich losy w krajowym rejestrze leczenia psychiatrycznego.
Z analizy wykluczono osoby, które już na starcie miały zdiagnozowane psychozy, ciężką niepełnosprawność intelektualną czy zaburzenia psychotyczne pochodzenia organicznego. Dzięki temu łatwiej było sprawdzić, kto w późniejszym życiu po raz pierwszy zachoruje na schizofrenię.
Kluczowym narzędziem była międzynarodowa skala PCL-R, stosowana do oceny nasilenia cech psychopatycznych. Na jej podstawie badani trafili do trzech grup:
- niski poziom takich cech – wynik 10 punktów lub mniej,
- poziom umiarkowany – 11 do 24 punktów,
- poziom wysoki – 25 punktów i więcej (ta ostatnia grupa była nazywana „psychopatyczną”).
Osoby z umiarkowanym poziomem cech psychopatycznych miały ponad pięciokrotnie wyższe ryzyko hospitalizacji z powodu schizofrenii, a z wysokim poziomem – aż około dziewięciokrotnie wyższe.
Kiedy badacze porównali ogólnie grupę określaną jako psychopatyczna z resztą uczestników, okazało się, że ryzyko rozwoju schizofrenii było tam mniej więcej 2,4 razy większe. Co ciekawe, mimo tak wyraźnego wzrostu ryzyka, schizofrenię rozwinęło „tylko” 20 procent osób z najwyższymi wynikami na skali PCL-R. Ośmiu na dziesięciu nigdy tej choroby nie doświadczyło.
Pięć cech, na które badacze zwracają szczególną uwagę
Naukowcy nie mówili tu o jednej sztywnej diagnozie, lecz o zestawie cech osobowości. W literaturze określa się je jako „cechy psychopatyczne”. Najczęściej chodzi o pięć elementów, które w badaniu okazały się szczególnie istotne:
- Chłód emocjonalny i brak empatii – trudność w przeżywaniu i rozumieniu emocji innych osób, obojętność na ich cierpienie.
- Słabe poczucie winy – niewielkie lub żadne wyrzuty sumienia po zranieniu kogoś, skłonność do racjonalizowania szkody.
- Skłonność do manipulacji – używanie kłamstwa, uroku osobistego lub grania na emocjach innych w celu osiągnięcia własnych korzyści.
- Impulsywność i łamanie zasad – działanie pod wpływem chwili, bez zastanowienia nad konsekwencjami, częste naruszanie norm społecznych.
- Przewlekła nieodpowiedzialność – zaniedbywanie obowiązków w pracy, w domu, w relacjach, trudność w dotrzymywaniu umów i zobowiązań.
Wiele osób może w pewnym stopniu rozpoznać u siebie czy u innych pojedyncze elementy z tej listy. Kluczowe jest tu ich natężenie i połączenie. Psychiatra sądowy nie ocenia jednej sytuacji z życia, lecz długotrwały wzorzec funkcjonowania, widoczny w wielu obszarach.
Cechy psychopatyczne tworzą kontinuum: od pojedynczych, łagodnych tendencji, aż po skrajny, mocno destrukcyjny styl osobowości.
Jak te cechy wiążą się z ryzykiem schizofrenii
Schizofrenia to przewlekłe zaburzenie psychiczne, w którym pojawiają się m.in. urojenia, omamy, zaburzenia myślenia i silne rozchwianie emocji. Dlaczego więc cechy osobowości kojarzone z chłodem i manipulacją mają jakikolwiek związek z tą chorobą?
Badacze wskazują kilka możliwych wyjaśnień. Zwracają uwagę, że u części osób mogą współistnieć:
- wrodzone różnice w funkcjonowaniu mózgu odpowiedzialne za regulację emocji i impulsywność,
- traumy z dzieciństwa, przemoc, zaniedbanie,
- nadużywanie alkoholu i innych substancji psychoaktywnych,
- trudności w nauce i w relacjach, prowadzące do wykluczenia społecznego.
Taka „mieszanka” zwiększa ogólną podatność psychiczną. U części osób przedłużający się stres, konflikty z prawem, izolacja czy uzależnienia mogą stać się zapalnikiem pierwszego epizodu schizofrenii. Z perspektywy statystycznej widać wtedy silny związek między nasileniem cech psychopatycznych a późniejszą diagnozą schizofrenii, choć nie oznacza to prostego związku przyczynowo-skutkowego.
Wspólny grunt mogą stanowić zarówno czynniki biologiczne, jak i środowiskowe – od wczesnych traum po przewlekłe używanie substancji psychoaktywnych.
Dlaczego nie należy wrzucać wszystkiego do jednego worka
Psychiatrzy od lat podkreślają, że pojęcia „psychopatia” i „schizofrenia” nie są wymienne. Jedna osoba może mieć wyraźnie psychopatyczny styl funkcjonowania bez żadnych objawów psychotycznych. Inna z kolei cierpi na schizofrenię, ale jest ciepła, wrażliwa i nie ma w niej nic z bezwzględności stereotypowo przypisywanej psychopatom.
Eksperci opisują też coś, co nazywają osobowością schizotypową. U takich osób pojawia się pewna dziwność myślenia, nadmierna podejrzliwość, specyficzny sposób wyrażania się. Mogą czasem wypowiadać się w sposób „odklejony”, ale bez pełnoobjawowego urojenia. W głośnych procesach sądowych specjaliści potrafią godzinami tłumaczyć ławnikom, że chłód emocjonalny, nietypowe myślenie i brak realnego kontaktu z rzeczywistością to różne wątki, które nie zawsze składają się na jedną diagnozę.
Silne cechy psychopatyczne zwiększają prawdopodobieństwo schizofrenii, ale jej nie przesądzają – zdecydowana większość tych osób nigdy nie trafi na oddział z powodu psychozy.
Czego uczą nas te dane w praktyce
Dla lekarzy, terapeutów i systemu ochrony zdrowia to badanie jest sygnałem, że grupa osób z podwyższonymi wynikami PCL-R wymaga uważniejszej obserwacji. Chodzi m.in. o:
- wcześniejsze wychwytywanie pierwszych, subtelnych objawów schizofrenii,
- bardziej intensywną pracę nad ograniczaniem używania substancji,
- lepszą opiekę psychologiczną po doświadczeniach przemocy i zaniedbania w dzieciństwie,
- programy resocjalizacyjne uwzględniające ryzyko ciężkich zaburzeń psychicznych w przyszłości.
Jednocześnie badacze podkreślają, że analizowana grupa pochodziła z psychiatrii sądowej, więc nie odzwierciedla typowej populacji. Nie ma więc sensu przenosić tych liczb 1:1 na ogół społeczeństwa. Bardziej chodzi o wskazanie kierunku: pewne typy osobowości, zaniedbane i pozbawione wsparcia, mogą częściej kończyć z ciężką diagnozą.
Jak rozmawiać o ryzyku, nie stygmatyzując ludzi
Łączenie w jednym zdaniu słów „psychopatia” i „schizofrenia” łatwo budzi lęk. Media często podkręcają ten efekt, skupiając się na najbardziej drastycznych przypadkach z sali sądowej. Tymczasem psychiatrzy apelują, by nie utożsamiać żadnego z tych pojęć automatycznie z przestępczością czy agresją.
Osoba z wysokim poziomem cech psychopatycznych może funkcjonować w firmie, polityce czy show-biznesie, nie łamiąc prawa, choć sieje emocjonalne spustoszenie w bliskim otoczeniu. Z kolei ktoś z przewlekłą schizofrenią bywa zupełnie nieszkodliwy i bardziej zagraża sam sobie niż innym. Statystyczna zależność z badania fińskiego nie mówi nic o konkretnym człowieku, którego spotykamy na co dzień.
Dla rodzin i partnerów praktyczny wniosek jest raczej taki: gdy u kogoś łączą się chłód, manipulacja, impulsywność i historia traum czy nałogów, warto traktować pierwsze nietypowe objawy psychiczne bardzo poważnie. Szybka konsultacja psychiatryczna może w takim układzie mieć szczególną wagę.
Co jeszcze może zmniejszać ryzyko ciężkiego załamania psychicznego
Nie mamy wpływu na geny ani wczesne doświadczenia, ale są czynniki, które wyraźnie poprawiają rokowanie, nawet u osób obciążonych bardzo trudnym bagażem emocjonalnym. Należą do nich m.in. stabilne relacje, możliwość wykonywania choćby prostnej pracy, ograniczanie używek, regularny sen i kontakt ze specjalistą, który nie odrzuca, tylko próbuje zrozumieć.
Cechy psychopatyczne zazwyczaj utrudniają budowanie takich bezpiecznych warunków, lecz nie wykluczają zmiany. Dobrze zaprojektowana terapia, prowadzona wystarczająco długo i wspierana odpowiednimi decyzjami sądów czy instytucji, potrafi stopniowo zmniejszać destrukcyjne zachowania. W połączeniu z czujnością wobec pierwszych sygnałów psychozy daje to realną szansę na to, by ktoś z grupy wysokiego ryzyka nigdy nie stał się statystyką w kolejnej publikacji naukowej.
Podsumowanie
Wieloletnie fińskie badania wskazują na statystyczny związek między wysokim nasileniem cech psychopatycznych a zwiększonym ryzykiem późniejszej hospitalizacji z powodu schizofrenii. Autorzy podkreślają jednak, że cechy te nie są prostym wyrokiem i nie przesądzają o wystąpieniu choroby psychotycznej.



Opublikuj komentarz