Wiosną niszczysz trawnik garścią nawozu? Cztery proste kroki ratunkowe

Wiosną niszczysz trawnik garścią nawozu? Cztery proste kroki ratunkowe
Oceń artykuł

Po zimie wielu ogrodników odruchowo sięga po mocny nawóz do trawy. Efekt bywa szybki, ale w dłuższej perspektywie często opłakany.

Żółte plamy, wypalona darń, trawa, która po pierwszym upale pada jak zboże ścięte kosą – to klasyczny skutek wiosennej „przesady” z nawożeniem. Specjaliści coraz częściej mówią wprost: zanim sięgniesz po nawóz, przygotuj murawę i zrób to z głową. Wystarczą cztery konkretne działania, żeby trawnik był gęsty, zielony i odporny na suszę, zamiast uzależniony od kolejnych dawek chemii.

Dlaczego wiosenne nawożenie trawnika często robi więcej szkody niż pożytku

Wczesną wiosną ziemia zazwyczaj wciąż jest zimna, ciężka i zbyt mokra. Trawa dopiero budzi się po zimie, a jej system korzeniowy jest osłabiony. W takiej chwili wielu ogrodników sypie na murawę duże ilości nawozu, zwykle bogatego w azot, licząc na szybkie zazielenienie.

Rzeczywiście, barwa trawy szybko się poprawia, ale to tylko pozór zdrowia. Roślina produkuje głównie „górę”, czyli soczyste liście, zamiast wzmacniać korzenie. Powstaje trawnik w kolorze neonowej zieleni, ale:

  • ma płytki system korzeniowy,

Prawdopodobnie można pominąć