Jak susły uratowały wulkan: szalony eksperyment sprzed 40 lat działa do dziś

Jak susły uratowały wulkan: szalony eksperyment sprzed 40 lat działa do dziś
4.2/5 - (42 votes)

Na zboczach amerykańskiego wulkanu badacze wypuścili garstkę gryzoni i… zostawili je w spokoju.

Najważniejsze informacje:

  • Erupcja wulkanu Mount St. Helens w 1980 roku całkowicie wyjałowiła glebę i zniszczyła życie biologiczne na okolicznych terenach.
  • W 1983 roku naukowcy celowo wprowadzili gryzonie na poletka zasypane pumeksem, aby sprawdzić ich wpływ na rekultywację gleby.
  • Działalność kopiąca zwierząt rozbiła twardą skorupę popiołu, umożliwiając dostęp do starej gleby i uśpionych grzybów mikoryzowych.
  • Po sześciu latach na polach przekopanych przez gryzonie doliczono się 40 tysięcy roślin, podczas gdy tereny obok pozostawały niemal puste.
  • Grzyby mikoryzowe odegrały kluczową rolę w odżywianiu roślin i wspieraniu rozwoju młodego lasu.
  • Badania dowodzą, że w odpowiednich warunkach zwierzęta uważane za szkodniki mogą pełnić rolę katalizatorów odnowy ekosystemu.

Po latach okazało się, że była to mała rewolucja.

Naukowcy spodziewali się co najwyżej niewielkiej poprawy w zniszczonym krajobrazie. Zamiast tego zobaczyli, jak martwe pole popiołów zmienia się w zieloną enklawę pełną roślin i mikroorganizmów.

Erupcja, która zmiotła las z mapy

W maju 1980 roku wulkan Mount St. Helens na północnym zachodzie USA eksplodował z siłą, która przeszła do historii. Zginęło 57 osób, a otaczające góry lasy zamieniły się w pustynię z pumeksu i popiołu. Ogromne połacie terenu wyglądały jak powierzchnia obcej planety.

Ekologowie szybko zrozumieli, że naturalne odrodzenie przyrody potrwa dziesiątki lat. Gleba była jałowa, zasoby składników odżywczych znikome, a życie biologiczne praktycznie wyzerowane. Zaczęto więc szukać niestandardowych metod przyspieszenia powrotu roślin i zwierząt.

Pomysł rodem z szalonego laboratorium: wpuśćmy tam susły

W 1983 roku zespół badaczy z uniwersytetu w Kalifornii wyszedł z pomysłem, który brzmiał jak kiepski żart: przewieźć na zniszczony stok kilka ziemnych gryzoni, zostawić je na jeden dzień i sprawdzić, co się stanie. Chodziło o zwierzęta kopiące głębokie tunele, podobne do susłów czy gofferów znanych z Ameryki Północnej.

Eksperyment opierał się na prostej idei: jeśli coś mocno spulchni zbitą warstwę popiołu, wyniesie na wierzch starą glebę pełną mikroorganizmów, a wtedy roślinom będzie łatwiej wrócić.

Naukowcy zakładali, że gryzonie:

  • rozbiją twarde skorupy pumeksu i popiołu,
  • wykopią na powierzchnię dawne fragmenty gleby,
  • uaktywnią uśpione bakterie i grzyby glebowe,
  • stworzą sieć korytarzy, którą wykorzystają nasiona i woda.

Susły trafiły na dwa wybrane poletka zasypane pumeksem. Spędziły tam jeden dzień, a potem badacze zaczęli długie, żmudne liczenie roślin i analizę mikroorganizmów.

Od kilkunastu roślin do tysięcy – efekt po kilku latach

Przed „wizytą” gryzoni na tych łatach popiołu doliczono się zaledwie kilkunastu roślin próbujących przebić się przez twardą powierzchnię. Warstwa pumeksu działała jak pokrywka: odcinała dostęp do tego, co zostało po starym lesie.

Sześć lat po eksperymencie sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Na dwóch małych poletkach, na których kopały susły, naukowcy policzyli około 40 tysięcy roślin. Były tam siewki drzew, trawy, mchy, zioła i pierwsze krzewy. Teren tuż obok nadal pozostawał niemal pusty i szary.

Jednodniowa aktywność kilku gryzoni wystarczyła, aby uruchomić proces, który nadał przyrodzie zupełnie inny bieg niż na sąsiednich obszarach.

Poletka stały się zielonymi wyspami pośród martwego krajobrazu. Nasiona rozsiewane przez wiatr i ptaki miały się gdzie zaczepić. Woda zatrzymywała się w luźniejszej glebie, a mikroorganizmy zaczęły intensywnie pracować w ukryciu.

Niewidzialni bohaterowie: grzyby mikoryzowe

Prawdziwa rewolucja toczyła się jednak pod ziemią. Kluczową rolę odegrały grzyby mikoryzowe – drobne strzępki, które oplatają korzenie roślin i tworzą z nimi sieć wzajemnych korzyści.

W uproszczeniu działa to tak:

Element Rola w odradzaniu się ekosystemu
Grzyby mikoryzowe zwiększają zasięg „korzeni”, pobierają wodę i minerały, przekazują je roślinom
Korzenie drzew i roślin dostarczają grzybom cukrów powstających w liściach, wspierają ich rozwój
Rozkładające się igły i liście zamieniają się w próchnicę, stanowią bazę do budowy żyznej gleby

Gdy susły spulchniły podłoże, na powierzchnię trafiły fragmenty starej gleby z uśpionymi grzybami. Z czasem, wraz ze wzrostem roślin i opadaniem igieł czy liści, mikoryza miała coraz więcej „pożywienia”. To przyspieszyło odradzanie się młodego lasu.

Badania opublikowane po czterdziestu trzech latach od erupcji pokazują, że poletka „przekopane” przez gryzonie wciąż wyróżniają się bogatszą społecznością mikroorganizmów i lepszą kondycją roślin. Jednodniowy eksperyment z początku lat 80. wciąż daje efekt.

Jak kilka tuneli zmieniło bieg historii tego miejsca

Ekologowie, którzy opisali wyniki w czasopiśmie naukowym, zwracają uwagę, że różnica między fragmentami terenu z udziałem susłów a obszarami, gdzie ich nie było, utrzymuje się po dekadach. Drzewa szybciej rosną, korony są gęstsze, a runo bardziej zróżnicowane.

Badacze podkreślają, że przyroda to sieć zależności, w której nawet zwierzę uważane za szkodnika może stać się katalizatorem odrodzenia całego ekosystemu.

Eksperyment przy Mount St. Helens pokazuje też, jak dużą rolę mają fizyczne zmiany w strukturze podłoża. Gdy gleba jest rozluźniona i dobrze napowietrzona, łatwiej zatrzymuje wilgoć, a korzenie wnikają głębiej. To z kolei umożliwia roślinom przetrwanie suchszych okresów i lepsze korzystanie z ograniczonych zasobów.

Od „szkodnika” do sprzymierzeńca przyrody

Gryzonie kopiące nory w ogrodach czy na polach rzadko kojarzą się z czymś pozytywnym. Rolnicy traktują je jak plagę, a właściciele działek – jak wroga numer jeden idealnego trawnika. Historia z wulkanu pokazuje jednak inną perspektywę.

Susły, nornice czy inne kopiące zwierzęta:

  • mieszają warstwy gleby, co sprzyja napowietrzaniu i zatrzymywaniu wody,
  • transportują nasiona w swoich norach i odchodach,
  • tworzą mikrośrodowiska, z których korzystają owady, drobne rośliny i mikroorganizmy,
  • pomagają rozprzestrzeniać grzyby glebowe, w tym mikoryzowe.

Nie znaczy to oczywiście, że każde pole uprawne skorzysta na niekontrolowanej aktywności takich zwierząt. Historia z wulkanu przypomina jednak, że w wielu naturalnych krajobrazach ich obecność bywa jednym z silników odnowy i stabilizacji ekosystemu.

Czego uczą nas badania z Mount St. Helens

Historia susłów na zboczach wulkanu to nie tylko ciekawostka. Niesie kilka wniosków, które pojawiają się dziś także w dyskusjach o rekultywacji kopalń odkrywkowych, pożarzysk czy terenów zdegradowanych przez przemysł.

Po pierwsze – szybki efekt nie zawsze wymaga kosztownych technologii. Czasem wystarczy uruchomić naturalne procesy, które i tak by zaszły, ale znacznie wolniej. Spulchnienie gleby, wprowadzenie odpowiednich mikroorganizmów i umożliwienie dostępu nasionom może przyspieszyć regenerację o lata.

Po drugie – warto patrzeć szerzej na rolę organizmów często uznawanych za kłopotliwe. W wielu miejscach świata inżynierowie ekosystemów zaczynają świadomie korzystać z pracy bobrów, dżdżownic czy właśnie kopiących gryzoni. Zamiast walczyć z każdym przejawem „nieporządku”, lepiej zrozumieć, jak dana istota wpływa na całą sieć zależności.

Po trzecie – kluczowym partnerem roślin są grzyby glebowe. Mikoryza trafia już do ogrodnictwa, leśnictwa i rolnictwa regeneratywnego. Preparaty z zarodnikami grzybów dodaje się do sadzonek drzew, szkółek czy upraw sadowniczych, aby zwiększyć ich odporność na suszę i choroby. To nic innego, jak praktyczne wykorzystanie mechanizmu, który tak spektakularnie zadziałał na stokach Mount St. Helens.

Dla miast i regionów szukających sposobów na odnowę zniszczonych terenów ta historia jest cenną lekcją. Zamiast od razu sięgać po ciężki sprzęt i beton, warto rozważyć scenariusze, w których naturze daje się więcej przestrzeni do samodzielnej pracy – czasem przy wsparciu tak nieoczywistych „pracowników”, jak niewielkie gryzonie kopiące tunele w ziemi.

Podsumowanie

Niesamowity eksperyment przeprowadzony na zboczach wulkanu Mount St. Helens wykazał, że kopiące gryzonie mogą stać się kluczowymi inżynierami ekosystemu. Dzięki spulchnieniu gleby i przeniesieniu uśpionych mikroorganizmów, susły przyspieszyły proces regeneracji zieleni w zniszczonym krajobrazie o dziesięciolecia.

Katarzyna jest absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, z ponad 10-letnim doświadczeniem w branży sportowej. Pracowała dla czołowych redakcji takich jak Przegląd Sportowy i TVP Sport, specjalizując się w relacjach z piłki nożnej oraz lekkoatletyki. Jej analizy łączą głęboką wiedzę merytoryczną z pasją do sportu, co czynią ją cenioną ekspertką w środowisku dziennikarskim.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć