Bluszcz na drzewach i ścianach: groźny chwast czy cichy sprzymierzeniec domu?
Wielu właścicieli ogrodów wycina bluszcz w panice, bo boi się, że dusi drzewa i niszczy ściany domów.
Scenariusz jest podobny: ktoś zauważa zielone pnącza na pniu albo elewacji, sięga po sekator i bez zastanowienia wyrywa wszystko do gołej kory czy tynku. Bluszcz ma opinię agresywnego szkodnika, który rzekomo osłabia drzewa i rozsadza mury. Coraz więcej specjalistów mówi jednak wprost: w wielu przypadkach takie „sprzątanie” robi więcej szkody niż pożytku.
Bluszcz nie jest pasożytem: jak naprawdę rośnie na drzewie
Bluszcz pospolity, czyli Hedera helix, to pnącze, ale nie pasożyt. Nie wysysa soków z drzewa jak jemioła. Jego korzenie pozostają w ziemi, skąd roślina pobiera wodę i składniki mineralne. To, co widzimy na pniu lub murze, to jedynie małe korzonki czepne, działające jak haczyki i przyssawki.
Zdrowe, silne drzewo z bluszczem na pniu zwykle nie jest w gorszej kondycji niż takie samo drzewo bez pnącza. O jego losie decyduje przede wszystkim stan systemu korzeniowego, gleba, susza czy choroby, a nie sama obecność pnącza.
Obecność bluszczu na solidnym pniu można porównać do roślinnej kurtki. Zielona „otulina” osłania korę przed skrajnymi warunkami atmosferycznymi i tworzy mikroklimat korzystny dla wielu organizmów żyjących w ogrodzie.
Przeczytaj również: Trzy marcowe triki, dzięki którym róże nie złapią czarnej plamistości
Kiedy bluszcz pomaga drzewu, a kiedy staje się problemem
Na dojrzałym, mocnym drzewie bluszcz działa jak naturalna izolacja. Liście:
- łagodzą nagrzewanie pnia podczas upałów,


