5 bajecznych miejsc w Wielkiej Brytanii, gdzie wiosną szaleją dzikie żonkile

5 bajecznych miejsc w Wielkiej Brytanii, gdzie wiosną szaleją dzikie żonkile
Oceń artykuł

Dzikie żonkile w Wielkiej Brytanii mają swój krótki moment chwały, a potem znikają aż do kolejnej wiosny.

Jeśli ktoś marzy o spacerze wśród żółtych fal pachnących kwiatów, musi dobrze trafić z terminem i miejscem. W kilku częściach Zjednoczonego Królestwa wiosna zamienia się w spektakl natury, w którym pierwsze skrzypce grają właśnie dzikie żonkile, coraz rzadsze w europejskim krajobrazie.

Sezon na dzikie żonkile: kiedy i gdzie je znaleźć

Dzikie żonkile w Wielkiej Brytanii zaczynają kwitnąć mniej więcej od końca lutego do początku kwietnia, zależnie od pogody i regionu. To nie są równo przycięte rabaty jak w miejskich parkach, ale naturalne kępy, które od pokoleń powracają w te same miejsca. Właśnie dlatego lokalne organizacje przyrodnicze pilnują ich z taką uwagą – w wielu rejonach takie stanowiska przetrwały tylko w kilku dolinach czy fragmentach lasu.

Sezon na dzikie żonkile trwa krótko – często zaledwie kilka tygodni, więc planując wyjazd, trzeba działać szybko i celować w przełom marca.

Poniżej pięć miejsc w Wielkiej Brytanii, gdzie wiosną można poczuć się jak w malowanym pejzażu – z morzem żółtych główek kołyszących się na wietrze.

Threave Garden – ogród z historią i imponującą kolekcją żonkili

W regionie Dumfries & Galloway w południowo-zachodniej Szkocji leży Threave Garden and Nature Reserve, zarządzany przez National Trust for Scotland. To nie jest zwykły park – to miejsce, gdzie od XIX wieku świadomie tworzono jedną z najciekawszych kolekcji żonkili w kraju.

Na specjalnie przygotowanym zboczu, założonym już w 1872 roku, rośnie ponad 360 odmian tych kwiatów. W marcu i na początku kwietnia skarpa zmienia się w gęsty patchwork odcieni żółci, kremu i bieli. W tle majaczy późnośredniowieczny zamek Threave, który dodaje całej scenerii niemal filmowego klimatu.

  • liczba odmian żonkili: ponad 360
  • początki kolekcji: rok 1872
  • charakter miejsca: ogród pokazowy + rezerwat przyrody

Dla osób planujących podróż z Polski to wdzięczny przystanek podczas objazdu po południowej Szkocji – łączy widoki, historię i bardzo fotogeniczne krajobrazy.

Fingle Woods w Devon – wiosenna mieszanka żonkili i leśnych kwiatów

Na południowym zachodzie Anglii, w ukrytej dolinie rzeki Teign na skraju Dartmoor, leży Fingle Woods. To stary las, którym opiekuje się organizacja Woodland Trust. Wiosną dno lasu faluję tu od żółtych narcyzów, ale to dopiero początek.

W tym jednym miejscu można zobaczyć prawdziwą mozaikę dzikich roślin:

  • delikatne narcyzy, czyli dzikie żonkile, poruszające się przy każdym podmuchu wiatru,
  • jasnozielony szczawik zajęczy z charakterystycznymi listkami w kształcie serca,
  • pierwiosnki tworzące bladożółte plamy w półcieniu,
  • dywany niebieskich dzwonków pojawiające się nieco później,
  • zawilce i dziki czosnek, który nadaje okolicy wyrazisty zapach.

Dla miłośników spokojnych wędrówek to dobry cel na jednodniową trasę: szumiąca rzeka, stary las i coraz to nowe polany obsypane kwiatami. Warto zabrać solidne buty – część ścieżek bywa błotnista po deszczu.

Letah Wood w Northumberland – ostatnia przystań dzikich żonkili

Letah Wood, położony niedaleko miasta Hexham w północnej Anglii, uchodzi za ostatnią ostoję dzikich żonkili w hrabstwie Northumberland. To mały, ale wyjątkowo cenny fragment lasu, gdzie natura rządzi się własnymi prawami.

Letah Wood jest jednocześnie schronieniem dla dzikich żonkili i jednym z niewielu miejsc, gdzie wciąż można spotkać rzadkie rude wiewiórki.

Poza żółtymi plamami kwiatów w oczy rzucają się wysokie buki i dorodne daglezje. Ich korony tworzą wysoki, zielony sufit, a między pniami pełno jest ptaków i drobnych ssaków. Wiosną warto poruszać się spokojnie i uważnie – to dobra okazja, żeby wypatrzyć właśnie rude wiewiórki, wypierane w wielu częściach kraju przez pospolitsze szare.

Dla osób ceniących dziką przyrodę bardziej niż spektakularne widoki, Letah Wood będzie idealny. To miejsce nieprzeładowane infrastrukturą turystyczną, raczej kameralny, cichy las.

Harvest Hill w West Midlands – żonkile na łąkach wypasanych przez owce

W regionie West Midlands znajduje się Harvest Hill – pagórkowaty teren otoczony starymi żywopłotami. Wiosną między krzewami pojawiają się duże połacie żonkili, które zamieniają łąki w żółte kobierce. Za utrzymanie tego krajobrazu odpowiada niewielkie stado owiec rasy hebrydzkiej.

To przykład tak zwanego wypasu konserwacyjnego. Zwierzęta zgryzają trawę i młode pędy, nie niszcząc przy tym cebul żonkili. Dzięki temu kwiaty mają warunki, by co roku wracać, a łąki nie zarastają krzewami i drzewami. Ten sam sposób stosuje się coraz częściej również w Polsce, między innymi w parkach krajobrazowych i na cennych murawach.

Miejsce Co je wyróżnia Dla kogo
Threave Garden ponad 360 odmian żonkili, widok na zamek miłośnicy ogrodów i historii
Fingle Woods stary las, mieszanka wielu gatunków kwiatów piechurzy, fotografowie przyrody
Letah Wood ostatnia ostoja dzikich żonkili w hrabstwie osoby szukające ciszy i dzikich miejsc
Harvest Hill żonkile na łąkach, wypas owiec hebrydzkich fani krajobrazów wiejskich
Golden Triangle dziesięciomilowa trasa wśród łąk i lasów rowerzyści i długodystansowi spacerowicze

Złoty Trójkąt w Forest of Dean – najdłuższa trasa wśród żółtych kwiatów

Na pograniczu hrabstw Gloucestershire i Herefordshire, w rejonie Forest of Dean i doliny Wye, lokalni mieszkańcy mówią o tzw. Golden Triangle. To obszar, w którym dzikie żonkile tworzą wiosną rozległe plamy w lasach i na łąkach.

Wyznaczono tam około dziesięciomilową, czyli mniej więcej szesnastokilometrową, pętlę prowadzącą przez polany i fragmenty lasu liściastego. W marcu i na początku kwietnia pobocza ścieżek zapełniają się setkami drobniejszych, rodzimych żonkili, różniących się od wysokich, ogrodowych odmian. Są niższe, delikatniejsze i wyglądają, jakby rosły tu „od zawsze”.

Złoty Trójkąt to propozycja dla tych, którzy lubią dłuższe wędrówki i chcą spędzić kilka godzin w otoczeniu kwiatów, bez ciągłego wracania tą samą drogą.

Trasa łączy bardziej otwarte łąki z zacienionymi odcinkami lasu, co sprawia, że widoki zmieniają się praktycznie co kilkanaście minut marszu. W pogodny dzień łatwo tu stracić poczucie czasu.

Dlaczego dzikie żonkile znikają i jak je oglądać z głową

Dzikie stanowiska żonkili znikają głównie z dwóch powodów: intensywnego rolnictwa oraz zabudowy. Orka, stosowanie środków chemicznych, a także osuszanie terenów wilgotnych sprawiają, że cebule tych roślin nie mają szans przetrwać. W innych miejscach kwiaty giną, bo zmienia się sposób użytkowania ziemi – przestają być koszone łąki, zarasta las, pojawia się gęsty cień.

Stąd rosnąca rola organizacji charytatywnych, takich jak National Trust for Scotland czy Woodland Trust, które chronią zarówno lasy, jak i mozaikę łąk, żywopłotów i miedz. Turystom przypomina się o prostych zasadach: nie zrywać kwiatów, nie wydeptywać całych kęp i nie wykopywać cebul do ogrodu.

Jak zaplanować własne „polowanie” na żonkile

Dla polskich podróżników wizyta w jednym z takich miejsc może być naturalnym uzupełnieniem wiosennego city breaku w Londynie, Edynburgu czy Bristolu. Warto tylko pamiętać o kilku sprawach:

  • sprawdzenie lokalnych informacji – wiele ogrodów i rezerwatów publikuje w internecie aktualne wieści o kwitnieniu,
  • wybór dnia w środku tygodnia, jeśli ktoś chce uniknąć tłumów,
  • zabranie kurtki przeciwdeszczowej – pogoda w Wielkiej Brytanii bywa kapryśna,
  • przygotowanie się na błoto: lepiej sprawdzają się trekkingowe buty niż miejskie sneakersy.

Dla osób, które nie planują podróży za granicę, takie przykłady mogą być inspiracją do poszukania w Polsce własnych, mniej oczywistych miejsc wiosennego kwitnienia – od dolin beskidzkich potoków po mazowieckie lasy łęgowe. Żonkile w naszym kraju rosną głównie w ogrodach, ale podobny efekt pierwszej, żółtej fali dają choćby knieć błotna na mokradłach czy pierwiosnki w parkach krajobrazowych.

Warto też pamiętać, że zdjęcia dywanów kwiatów na Instagramie to tylko końcowy efekt całego sezonu pracy przyrodników, ogrodników i lokalnych społeczności. Im bardziej turyści szanują zasady, tym dłużej takie miejsca będą mogły cieszyć oczy – i to nie tylko raz, ale co roku, na nowo.

Prawdopodobnie można pominąć