Uwaga na łańcuch rozrządu: te popularne silniki mogą drogo kosztować
Łańcuch rozrządu miał być „wieczny”, a w wielu autach stał się tykającą bombą pod maską.
Coraz więcej kierowców odkrywa, że awaria łańcucha rozrządu potrafi w kilka sekund zniszczyć cały silnik. Problem dotyczy szczególnie niektórych popularnych jednostek benzynowych i diesla, montowanych w autach z ostatnich kilkunastu lat. Warto je znać, zanim kupimy auto używane albo zignorujemy pierwsze niepokojące objawy.
Co właściwie robi łańcuch rozrządu i czemu jest tak wrażliwy
Łańcuch rozrządu łączy wał korbowy z wałkami rozrządu. Dzięki temu zawory otwierają się i zamykają w idealnie wyliczonych momentach, a tłoki poruszają się w odpowiedniej fazie. Gdy łańcuch się rozciąga, przeskakuje albo pęka, synchronizacja znika i tłoki mogą uderzyć w zawory.
Skutkiem zerwanego lub przestawionego łańcucha rozrządu w większości nowoczesnych silników jest poważna awaria – często konieczność wymiany całej jednostki.
Nowoczesne konstrukcje, dążenie do obniżania masy i oporów, a także wydłużone interwały serwisowe sprawiły, że łańcuchy w wielu modelach przestały być bezproblemowe. Najczęściej zawodzi nie sam łańcuch, ale napinacze, prowadnice lub zbyt małe ciśnienie oleju.
Grupa BMW: benzynowe i wysokoprężne silniki z ryzykownym rozrządem
Silnik 1.6 Turbo N14 / 1.6 THP w Mini, Peugeot, Citroën, DS i Opel
Jednym z najbardziej znanych przykładów są jednostki 1.6 Turbo N14 oraz ich odpowiednik 1.6 THP stosowany w koncernie Stellantis/PSA. Montowano je między 2006 a 2012 rokiem m.in. w:
- Mini Cooper S R56 i Mini JCW
- Peugeot (różne modele z silnikiem 1.6 THP)
- Citroën, DS Automobiles
- Opel z jednostką 1.6 THP w ramach współpracy
W tych silnikach szczególnie zawodziły napinacze łańcucha. Gdy traciły sprawność, łańcuch się rozciągał, zaczynał głośno grzechotać, a w skrajnym wypadku pękał. Modernizacja z 2013 roku wprowadziła trwalsze elementy, ale auta z wcześniejszych roczników wciąż jeżdżą po drogach.
Diesle N47 i N57: od 16d do 30d
Problemy z łańcuchem mają także znane diesle BMW:
- 2.0 N47 (od wersji 16d do 20d, lata 2007–2014)
- 3.0 N57 (od 25d do 30d, podobny zakres roczników)
W tych jednostkach łańcuch znajduje się po stronie skrzyni biegów, co znacząco podnosi koszt naprawy. A zaniedbanie wymiany przy pierwszych objawach w postaci charakterystycznego „terkotania” może zakończyć się zatarciem silnika.
W przypadku N47 i N57 wielu mechaników zaleca profilaktyczną wymianę kompletu rozrządu po określonym przebiegu, zamiast czekać na awarię.
Jaguar, Land Rover i podwójny łańcuch, który potrafi się zemścić
Ryzyko awarii pojawia się również w jednostce 2.0 Ingenium diesel montowanej w Jaguarach i Land Roverach w latach 2015–2019, m.in. w Range Roverze Evoque. Ten silnik korzysta z dwóch łańcuchów rozrządu.
Niewielkie przesunięcie w ustawieniu łańcuchów może w tej konstrukcji szybko doprowadzić do poważnego uszkodzenia silnika. Objawy bywają początkowo mało wyraźne: delikatne wibracje, głośniejsza praca po rozruchu, kontrolka silnika. Zignorowane, kończą się często demontażem jednostki i bardzo wysokim rachunkiem.
Mazda: diesle 2.2 z rozciągającym się łańcuchem
Mazda długo uchodziła za producenta wyjątkowo trwałych diesli, ale jednostki 2.2 MZR-CD R2 (150 i 175 KM, lata 2008–2013) w modelach takich jak Mazda 6 mają swoją słabą stronę: rozciągający się łańcuch rozrządu.
Pozytywną wiadomością jest obecność kontrolki silnika, która często zapala się jeszcze zanim dojdzie do poważnej usterki. Jeśli kierowca szybko reaguje i wymienia komplet rozrządu, zwykle udaje się uniknąć zniszczenia silnika.
W Mazdzie 6 z dieslem 2.2 regularne monitorowanie poziomu oleju i reagowanie na zapaloną kontrolkę silnika realnie ratuje przed kosztowną naprawą.
Renault, Nissan, Mercedes: mały benzynowy 1.2, wielki problem
Jedną z najbardziej pechowych konstrukcji ostatnich lat jest 1.2 TCe / DIG-T H5F (100–130 KM), montowany w autach Renault, Nissana i Mercedesa w latach 2012–2019. W teorii oszczędny, w praktyce często sprawiał kłopoty.
Kluczowy problem dotyczy nieszczelności i nadmiernego zużycia oleju. Gdy poziom oleju spada, pogarsza się smarowanie napinacza i łańcucha rozrządu. Pojawia się przestawienie faz, a potem nawet zerwanie łańcucha.
- niski poziom oleju → gorsze smarowanie
- gorsze smarowanie → zużycie napinacza, hałas łańcucha
- dłuższa jazda z objawami → przeskok lub zerwanie łańcucha
W wielu przypadkach użytkownicy zgłaszali się do serwisu dopiero po zauważalnej utracie mocy lub szarpaniu, czyli już bardzo późno. Dlatego w autach z tym silnikiem częstsza kontrola oleju jest absolutną koniecznością.
Opel: benzynowe 1.2 Twinport i diesle 1.6 CDTi
W Oplu także można trafić na problemy z rozrządem łańcuchowym. W małej Corsie z jednostką 1.2 Twinport Ecotec (85 KM, lata 2006–2015) zdarzają się przypadki przedwczesnego rozciągnięcia łańcucha. Objaw jest typowy: metaliczny hałas po rozruchu, szczególnie na zimnym silniku.
W dieslach 1.6 CDTi B16DTU i B16DTE (110 KM, lata 2015–2018) zawodzą głównie prowadnice łańcucha. Ich pęknięcie może spowodować nagłą utratę synchronizacji, a wtedy naprawa przestaje być „drobna” i trafia w rejony remontu silnika.
Mały diesel, duże ryzyko: 1.3 Multijet i jego odpowiedniki
Diesel 1.3 Multijet SDE, bardzo popularny w latach 2008–2014, trafiał do wielu aut różnych marek:
| Marka | Modele z 1.3 Multijet |
|---|---|
| Alfa Romeo | MiTo |
| Fiat | Panda, 500, Grande Punto i inne |
| Lancia | Ypsilon, Musa |
| Citroën | Nemo |
| Opel | Corsa, Astra, Combo |
| Peugeot | Bipper |
Silnik uchodzi za oszczędny, lecz często pojawiają się w nim awarie łańcucha rozrządu. Jeśli dojdzie do całkowitego zerwania, zwykle kończy się to poważnym, nieopłacalnym remontem. Mechanicy często rekomendują wymianę rozrządu profilaktycznie, zwłaszcza przy większych przebiegach i braku pewnej historii serwisowej.
Toyota: nawet solidna marka miewa słabe punkty
W gamie Toyoty na cenzurowanym bywa benzynowy silnik 1.3 VVT-i 2NZ (87 KM) montowany w Yarisie z lat 2005–2011. Mimo reputacji niezawodności zdarzały się w nim uszkodzenia łańcucha rozrządu.
Awaria nie jest aż tak powszechna jak w niektórych europejskich jednostkach, ale kierowcy, którzy zakładają „tu nic się nigdy nie psuje”, potrafią przegapić objawy – szorstką pracę na zimno czy metaliczny dźwięk z okolic osłony rozrządu.
Grupa Volkswagen: TSI pierwszej generacji z kłopotliwymi napinaczami
Problemy z łańcuchem rozrządu dotknęły także grupę Volkswagen (VW, Audi, SEAT, Skoda). Kłopotliwe okazały się benzynowe jednostki 1.2 i 1.4 TSI/TFSI z rodziny EA111 (85–160 KM, lata 2005–2013).
W tych silnikach zawodziły głównie napinacze. Gdy przestawały utrzymywać odpowiednie napięcie, łańcuch stopniowo się rozciągał, a w skrajnych przypadkach pękał. Producent z czasem przeszedł na rozrząd paskowy – w nowszych wersjach 1.4 TSI od 2011 roku i 1.2 TSI od 2015 roku problem w praktyce zniknął.
Warto też wspomnieć o benzynowym 2.0 TSI EA113 (200–210 KM, lata 2004–2015), znanym choćby z Golfa GTI. Również tutaj pojawiały się usterki napinaczy łańcucha. Charakterystyczne jest to, że silnik często w ogóle nie daje się uruchomić na zimno przy większym rozjechaniu faz, co w pewnym sensie chroni go przed całkowitym zniszczeniem.
Jak rozpoznać kłopoty z łańcuchem i co zrobić, żeby ich uniknąć
Niezależnie od marki i modelu, pierwsze niepokojące sygnały bywają podobne. Warto je znać, aby nie doprowadzić silnika do granicy wytrzymałości.
- metaliczny, „dizlowy” hałas po rozruchu benzynowego silnika
- grzechotanie z okolic rozrządu przez kilka sekund po włączeniu silnika
- spadek mocy, szarpanie, nierówna praca na wolnych obrotach
- kontrolka silnika i błędy dotyczące faz rozrządu
- nadmierne zużycie oleju, ciemny i mocno rozrzedzony olej przy wymianie
Najgorsze, co można zrobić przy objawach hałasującego łańcucha, to „jeździć, aż przestanie hałasować”. Często przestaje, bo silnik już nie pracuje.
W przypadku aut używanych szczególnie ważna jest weryfikacja historii serwisowej, realnego przebiegu i typowych usterek danej jednostki. Mechanicy z doświadczeniem w konkretnych markach zwykle od razu potrafią wskazać, czy dany silnik warto omijać szerokim łukiem, czy wystarczy profilaktyczny serwis rozrządu.
Kiedy łańcuch jest dobrym wyborem, a kiedy lepiej uważać
Sam fakt, że silnik ma łańcuch, nie oznacza automatycznie problemów. W wielu jednostkach łańcuch działa bezawaryjnie przez kilkaset tysięcy kilometrów, jeśli auto dostaje świeży olej dobrej jakości i nie jeździ non stop na krótkich dystansach.
Najwięcej kłopotów sprawiają konstrukcje, w których połączono bardzo długie interwały wymiany oleju, wysokie obciążenie jednostkowe oraz zbyt delikatne napinacze i prowadnice. Dlatego przy wyborze konkretnego modelu warto nie tylko patrzeć na przebieg i rocznik, ale też na opinie o danym silniku. Czasem rozsądniej kupić auto z mniej efektowną, za to solidniejszą jednostką, niż z popularnym, ale problematycznym motorem „z łańcuchem na całe życie”.


