Sprzedała używane Audi za 16 tys. euro. Teraz ma dopłacić 28 tys.

Sprzedała używane Audi za 16 tys. euro. Teraz ma dopłacić 28 tys.
Oceń artykuł

Ciąża, sprzedaż auta i szokujący wyrok sądu.

Młoda Austriaczka chciała tylko zmienić samochód na większy, a wpadła w kosztowny spór prawny.

Julia, 26-letnia mieszkanka Austrii, sprzedała swojego kilkuletniego Audi A3 za 16 tys. euro. Po tygodniu nabywca uznał, że auto jest rzekomo niebezpieczne i zażądał unieważnienia transakcji. Sprawa trafiła do sądu, który wydał decyzję mogącą mocno zaniepokoić każdego, kto handluje samochodami między osobami prywatnymi.

Jak doszło do sprzedaży Audi za 16 tys. euro

Julia była w zaawansowanej ciąży i potrzebowała większego, bardziej rodzinnego auta. Jej dotychczasowy samochód, Audi A3 Sportback z napędem na cztery koła i przebiegiem około 140 tys. km, okazał się zbyt mały na wózek i foteliki.

Samochód niedługo przed sprzedażą przeszedł szczegółowy przegląd techniczny w austriackim odpowiedniku naszego badania technicznego. Kontrola nie wykazała usterek, więc właścicielka wystawiła auto za 18,5 tys. euro. Po pewnym czasie znalazł się kupujący, który po negocjacjach wyłożył 16 tys. euro w gotówce.

Mężczyzna nie pojawił się sam. Towarzyszył mu brat, który przedstawił się jako mechanik. Obaj starannie obejrzeli samochód, odbyli kilka jazd próbnych, zaglądali pod maskę i pod podwozie. Sprzedająca poinformowała ich jeszcze, że zbliża się termin wymiany oleju. Kupujący przyjął to do wiadomości i zaakceptował.

Sprzedaż odbyła się między dwiema osobami prywatnymi, a w umowie wpisano wyłączenie odpowiedzialności sprzedającej za późniejsze usterki auta.

Po tygodniu żądanie cofnięcia transakcji

Mniej więcej siedem dni po zapłacie i przekazaniu auta sytuacja diametralnie się zmieniła. Nowy właściciel skontaktował się z Julią i zażądał cofnięcia sprzedaży. Twierdził, że samochód ma poważne wady zagrażające bezpieczeństwu na drodze.

Według kupującego Audi miało:

  • uszkodzony napęd na cztery koła,

Prawdopodobnie można pominąć