Nowe Renault Clio zaskakuje bagażnikiem. Mały hatchback, dużo praktycznych zmian

Nowe Renault Clio zaskakuje bagażnikiem. Mały hatchback, dużo praktycznych zmian
Oceń artykuł

Renault Clio od lat kojarzy się z miejskim sprytem, a teraz producent dorzuca coś, czego brakowało wielu kierowcom: wygodniejszy bagażnik.

Najnowsza odsłona popularnego hatchbacka nie zmienia auta w rodzinne kombi, ale kilka pozornie drobnych korekt sprawia, że korzystanie z bagażnika staje się zwyczajnie łatwiejsze. Z punktu widzenia codziennej eksploatacji robi to większą różnicę niż kolejny ekran w kabinie.

Pojemność bagażnika Renault Clio w liczbach

Producent podaje, że bagażnik Clio oferuje od 309 litrów przy standardowym ustawieniu siedzeń do 1 094 litrów po ich złożeniu. To wartości plasujące auto w środku stawki wśród miejskich hatchbacków segmentu B.

Model Pojemność bagażnika (siedzenia w górze) Pojemność bagażnika (siedzenia złożone)
Renault Clio (wersje standardowe) 309 l 1 094 l
Renault Clio (benzyna) 391 l 1 176 l
Peugeot 208 (orientacyjnie, klasa) ok. 310–320 l ok. 1 100 l
Citroën C3 (orientacyjnie, klasa) ok. 300 l ok. 1 000 l

W praktyce oznacza to, że Clio mieści podobną ilość bagażu, co jego główni rywale: Peugeot 208 i Citroën C3. Nie jest rekordzistą, ale też nie odstaje od reszty. Różnice w kilku czy kilkunastu litrach trudno odczuć przy załadunku zakupów czy walizek na weekend, dużo ważniejsze staje się to, jak łatwo da się ten bagaż włożyć i ułożyć.

Renault nie ściga się w tabelkach pojemności. Zamiast tego skupia się na tym, by te litry dało się wykorzystać bez przeklinania przy każdym większym załadunku.

Niższy próg załadunku – mała zmiana, duża ulga dla pleców

Jedną z najbardziej konkretnych modyfikacji w bagażniku Clio jest obniżenie progu załadunku o 4 centymetry. Na papierze wygląda to niepozornie, ale dla kogoś, kto z auta faktycznie korzysta, różnica jest wyraźna.

Producent zdecydował się na ten ruch po sygnałach od klientów. Użytkownicy poprzednich wersji narzekali, że trzeba zbyt wysoko podnosić cięższe przedmioty, a przy częstych zakupach czy przewożeniu sprzętu sportowego staje się to zwyczajnie męczące.

  • mniej wysiłku przy wkładaniu ciężkich toreb z zakupami, wody czy karmy dla zwierząt,
  • łatwiejsze wsuwanie walizek na kółkach – mniej dźwigania, więcej przesuwania,
  • mniejsze ryzyko obić zderzaka, bo bagaż nie spada z takiej wysokości,
  • wygodniejsze korzystanie dla osób starszych i niższych kierowców.

W miejskim aucie, które często służy jako główne auto rodziny w bloku czy domu szeregowym, takie ułatwienie realnie wpływa na komfort. Szczególnie gdy bagażnik otwieramy kilka razy dziennie, a nie raz na miesiąc wyłącznie na wyjazd wakacyjny.

Wersja benzynowa z większym bagażnikiem

Ciekawym smaczkiem w gamie Clio jest różnica w pojemności bagażnika w zależności od wersji napędowej. Wariant benzynowy oferuje aż 391 litrów przy rozłożonych siedzeniach i do 1 176 litrów po ich złożeniu. To wyraźnie więcej niż 309–1 094 litrów w pozostałych odmianach.

Skąd taki rozjazd? W miejskich hatchbackach różnice najczęściej biorą się z konstrukcji napędu i tego, gdzie umieszczono elementy takie jak zbiornik paliwa, bateria, układy wydechowe czy elementy zawieszenia. Klasyczna benzyna zwykle wymaga mniej miejsca w tylnej części podwozia niż warianty z rozbudowaną elektryfikacją.

Jeśli ktoś często jeździ z kompletem bagaży, wersja benzynowa Clio staje się po prostu praktyczniejsza, nawet jeśli na papierze różni się „tylko” kilkudziesięcioma litrami.

Dla rodziny z małym dzieckiem te dodatkowe litry mogą zadecydować, czy do bagażnika zmieści się wózek, torba z akcesoriami, zakupy i jeszcze kilka drobiazgów. Dla osób dojeżdżających w weekendy na działkę – czy da się zabrać i narzędzia, i skrzynkę z żywnością, bez żonglowania pudełkami na parkingu.

Praktyka ważniejsza niż rekord pojemności

Przy ocenie bagażnika nie liczy się wyłącznie liczba litrów podana w katalogu. Znaczenie mają także kształt przestrzeni, szerokość otworu i to, jak układają się siedzenia po złożeniu. Choć dane techniczne, do których mamy dostęp, skupiają się głównie na pojemności, już sama informacja o obniżeniu progu załadunku świadczy o konkretnym podejściu do funkcjonalności.

Na co warto zwrócić uwagę przy oglądaniu Clio w salonie:

  • czy po złożeniu oparć podłoga jest jak najbardziej równa,
  • jak bardzo wystają nadkola – to wpływa na to, czy da się wstawić szerszą walizkę,
  • czy dostęp do mocowań ISOFIX i pasów nie utrudnia szybkiego składania siedzeń,
  • czy bagażnik ma praktyczne haczyki, schowki boczne i możliwość montażu podwójnej podłogi.

W codziennym użytkowaniu przydaje się przede wszystkim prosty, foremny kształt i jak najmniej progów, stopni czy zagłębień, o które potykają się walizki i zgrzewki wody. Obniżony próg w Clio wpisuje się właśnie w tę filozofię: mniej kombinowania, więcej prostoty.

Jak Clio wypada na tle konkurentów

Segment miejskich hatchbacków jest dziś bardzo ciasny. Wiele modeli oferuje podobne osiągi i wyposażenie, więc producenci szukają przewag w detalach. Bagażnik przypomina trochę dogrywkę meczu: często decyduje o wyborze, choć na pierwszy rzut oka nie przyciąga tak jak wielki ekran w desce rozdzielczej.

W porównaniu z takimi rywalami jak Peugeot 208 czy Citroën C3, Clio nie ma drastycznie większego bagażnika, ale zyskuje na:

  • korzystnym kompromisie między pojemnością a kształtem przestrzeni,
  • niższym progu załadunku po wprowadzonych zmianach,
  • szczególnie dużej pojemności w wersji benzynowej.

Dla wielu klientów to wystarczy. Małe auto miejskie ma w końcu radzić sobie zarówno z ciasnym parkingiem pod blokiem, jak i cotygodniowymi zakupami w hipermarkecie. Jeśli do tego od czasu do czasu zabierze cztery osoby na wypad nad jezioro z bagażem na weekend, zadanie można uznać za wykonane.

Dla kogo bagażnik Clio będzie wystarczający

Pojemność 309 litrów w większości wariantów i aż 391 litrów w benzynie sprawia, że Clio trafia w potrzeby kilku grup kierowców:

  • młode pary – spokojnie zapakują się na dłuższy wyjazd,
  • rodziny z jednym dzieckiem – przy dobrze dobranym wózku i organizerach bagażnik da się wykorzystać bardzo efektywnie,
  • osoby dojeżdżające do pracy – torby, plecaki, sprzęt sportowy mieszczą się bez stresu,
  • seniorzy – skorzystają na niższym progu, co ograniczy dźwiganie ponad głowę.

Dla rodzin z dwójką lub trójką dzieci, które regularnie pakują się na dwutygodniowe wakacje samochodem, segment B może już być za mały. Wtedy lepiej spojrzeć w stronę kompaktów lub małych SUV-ów. Ale spora część polskich kierowców i tak użytkuje auto głównie w mieście, z krótszymi wyjazdami w ciągu roku – i tu Clio z dopracowanym bagażnikiem trafia w sedno.

Na co zwrócić uwagę przy konfiguracji i zakupie

Jeśli ktoś rozważa zakup Renault Clio właśnie ze względu na praktyczność, warto przy konfiguracji pamiętać o kilku rzeczach. Niektóre elementy wyposażenia mogą realnie wpłynąć na to, jak wygodny stanie się bagażnik na co dzień.

  • Sprawdzenie, czy interesująca wersja silnikowa ma większą, czy mniejszą pojemność bagażnika.
  • Dopytanie o dostępność podwójnej podłogi – ułatwia chowanie drobiazgów i wyrównuje przestrzeń po złożeniu siedzeń.
  • Zwrócenie uwagi na oświetlenie bagażnika, szczególnie jeśli często jeździ się po zmroku.
  • Przetestowanie składania tylnych oparć na miejscu w salonie – najlepiej kilka razy z rzędu.

Warto też zabrać ze sobą do salonu jedną z własnych walizek czy większą torbę, żeby dosłownie „przymierzyć” bagażnik. Sprzedawcy zwykle nie mają nic przeciwko, a kierowca zyskuje pewność, że jego typowy zestaw bagażu faktycznie się zmieści bez kombinowania.

Historia Clio pokazuje, że to auto, które dojrzewa razem z oczekiwaniami klientów. Kiedyś wystarczyło, że było tanie i zwinne. Dziś kierowcy oczekują, że nawet miejski hatchback da się zapakować bez frustracji. Obniżony próg, rozsądna pojemność oraz większy bagażnik w benzynie wpisują się dokładnie w tę zmianę myślenia – mniej katalogowych fajerwerków, więcej wygody przy każdej wizycie na parkingu pod sklepem.

Prawdopodobnie można pominąć