Chińska rakieta na prąd bije rekord Nürburgringu i wjeżdża do Europy
Superszybka elektryczna limuzyna z Chin dostała europejskie tablice i szykuje wejście do sprzedaży, celując w kierowców szukających emocji.
Xiaomi SU7 Ultra, jeszcze niedawno kojarzona głównie z rekordowym czasem na torze Nürburgring, zaczyna legalnie poruszać się po drogach Europy. To wyraźny sygnał, że chiński gigant technologiczny traktuje rynek motoryzacyjny bardzo poważnie i przygotowuje się do ofensywy zaplanowanej na rok 2027.
Najszybsza elektryczna limuzyna z Nürburgringu ma już niemieckie tablice
Nürburgring od lat jest poligonem doświadczalnym dla producentów, którzy chcą udowodnić, że ich auta potrafią więcej niż konkurencja. W tym wyścigu ambicji pojawił się nowy gracz – Xiaomi SU7 Ultra. To ekstremalna wersja elektrycznej limuzyny SU7, dzięki której marka znana dotąd z telefonów wjechała w sam środek rozmów o topowych autach na prąd.
Latem prototyp SU7 Ultra wykręcił na północnej pętli toru czas 6’22″091, a wersja bliższa seryjnej przejechała okrążenie w 7’04″957. W momencie tego przejazdu oznaczało to tytuł najszybszej seryjnej elektrycznej limuzyny na tej trasie, przed takimi konstrukcjami jak Porsche Taycan Turbo GT czy hipersamochód Rimac Nevera. Wyścig o rekordy trwa – część wyników przebiła już BYD Yangwang U9 – ale nazwisko Xiaomi na tablicy rekordów zrobiło swoje.
Przeczytaj również: Dlaczego auto lepiej prowadzi się przy prawidłowej zbieżności kół
Xiaomi SU7 Ultra przeszła pełny proces homologacji, co pozwala jej legalnie jeździć po europejskich drogach i otwiera drogę do sprzedaży w Unii.
Przejście z toru na zwykłą drogę nie jest formalnością. Pierwszy egzemplarz SU7 Ultra został zarejestrowany w Monachium 5 lipca 2025 roku, otrzymując tablice M SU7088E. Choć to wciąż auto eksperymentalne, posiada pełne dopuszczenie do ruchu na drogach publicznych w Europie. Xiaomi wykorzystuje je już do intensywnych testów w normalnym ruchu, między innymi na trasie około 800 km pomiędzy Berlinem, Hamburgiem i Frankfurtem.
Na jednym z odcinków niemieckiej autostrady bez ograniczenia prędkości auto rozpędziło się do 260 km/h. Dla konstruktorów to cenne dane o zachowaniu samochodu przy wysokich prędkościach, dla kierowców – sygnał, że mówimy o maszynie dużo bardziej rasowej niż typowe elektryczne „miejskie” kombi.
Przeczytaj również: 12-latek za kierownicą Audi ucieka przed policją. Nagrywa wszystko na Snapchat
Parametry jak w supercarze: moc, przyspieszenie i zasięg
Xiaomi od początku nie ukrywa, że SU7 Ultra ma grać w lidze zarezerwowanej dotąd dla superaut. Liczby tylko to potwierdzają.
| Parametr | Xiaomi SU7 Ultra |
|---|---|
| Moc maksymalna | 1 548 KM |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 1,98 s (deklaracja producenta) |
| Prędkość maksymalna | do 350 km/h |
| Pojemność baterii | 93,7 kWh (CATL Qilin II) |
| Zasięg (cykl CLTC) | ok. 630 km |
W praktyce europejskiej realny dystans między ładowaniami będzie niższy niż ten podawany w chińskim cyklu CLTC. Szacunki mówią o lekko ponad 500 km w przeliczeniu na normę WLTP dla wersji Ultra. To i tak wynik stawiający auto w czołówce szybkich elektryków, które mają nie tylko wystartować spod świateł jak rakieta, ale też sensownie pokonywać dłuższe trasy.
Przeczytaj również: Mechanik samochodowy zdradza prosty sposób na utrzymanie czystych reflektorów
Moc ponad 1500 KM, przyspieszenie poniżej 2 sekund do „setki” i potencjalne 350 km/h – to osiągi, które jeszcze niedawno kojarzyły się wyłącznie z niszowymi hipersamochodami.
Nie tylko Ultra: „cywilne” wersje SU7 i plan na masowy rynek
SU7 Ultra to głównie wizytówka możliwości technologicznych Xiaomi. Na sprzedaż w większych liczbach szykowane są spokojniejsze, choć wciąż mocne odmiany limuzyny.
Standard, Pro i Max – szeroka gama wersji
Zapowiadane warianty SU7 obejmują trzy główne poziomy mocy:
- Standard – około 320 KM, wersja bazowa, skierowana do kierowców szukających elektrycznej limuzyny w rozsądnej cenie;
- Pro – moc zwiększona względem Standard, z naciskiem na lepsze osiągi i bogatsze wyposażenie;
- Max – nawet do około 690 KM, pozycjonowana jako szybka, ale jeszcze „użytkowa” odmiana na co dzień.
W przypadku tych nieekstremalnych wersji Xiaomi zapowiada bardzo duże zasięgi. Najbardziej pojemne baterie w gamie mają zapewniać do 902 km według chińskiego cyklu CLTC. Przeliczone na realia WLTP daje to okolice 722 km, co bezpośrednio atakuje czołówkę segmentu premium.
Wejście do Europy w 2027 roku i rola niemieckiego zaplecza
Chińskie marki motoryzacyjne od kilku lat szykują się na dużą ofensywę w Europie. Jedne inwestują w kluby piłkarskie, inne w spektakularne kampanie marketingowe. Xiaomi postanowiło pokazać się przede wszystkim na stoperze i torze, a teraz przekłada to na realny produkt.
Plan zakłada, że pierwsze egzemplarze SU7 trafią do europejskich salonów w 2027 roku. Równolegle ma zadebiutować SUV YU7, celujący w najbardziej popularny segment rynku. Kluczowe prace nad dostosowaniem aut do lokalnych wymogów prowadzi centrum badawczo–projektowe Xiaomi w Monachium.
Inżynierowie zajmują się tam nie tylko formalnościami związanymi z homologacją. Modyfikują zawieszenie, systemy bezpieczeństwa, oprogramowanie wspomagające kierowcę i detale ergonomii wnętrza tak, aby spełnić normy i gusta rynku europejskiego – od sztywności nadwozia, przez komfort foteli, po menu na centralnym ekranie.
Cena jako broń: premium, ale w „chińskim” stylu
Xiaomi celuje w segment aut elektrycznych klasy premium, ale z agresywną polityką cenową. W kuluarach pada kwota startowa w okolicach 35 tys. euro za najprostsze wersje SU7 (bez Ultra). Przeliczone na złotówki, przy obecnych kursach, oznacza to poziomy zbliżone do dobrze wyposażonych kompaktów z napędem spalinowym.
Jeśli zapowiedzi ceny na poziomie około 35 tys. euro się potwierdzą, SU7 może stać się jedną z najtańszych limuzyn elektrycznych z ambicjami premium dostępnych na rynku.
Dla europejskich producentów, w tym marek z Niemiec, Francji czy Skandynawii, oznacza to realne wyzwanie. Konkurencja z Chin nie przyjeżdża już tylko z budżetowymi miejskimi modelami, ale z dopracowaną stylistycznie i bardzo szybką limuzyną o zasięgu na poziomie topowych graczy.
Co elektryczne „rakiety” zmienią dla zwykłego kierowcy?
Rekordy na Nürburgringu robią duże nagłówki, ale na co dzień liczą się inne sprawy: zużycie energii, komfort, dostępność ładowarek, koszty serwisu. SU7 Ultra pokazuje, do jakiego poziomu osiągów doszły elektryczne układy napędowe. Dla zwykłego użytkownika większe znaczenie będzie miała dobrze skalkulowana wersja Standard lub Max, która połączy sensowny zasięg z ceną możliwą do zaakceptowania.
Warto też pamiętać, że tak mocne konstrukcje sprawdzają limity infrastruktury. Auto o mocy ponad 1500 KM i baterii blisko 100 kWh domaga się bardzo szybkich ładowarek i sprawnego zarządzania temperaturą ogniw. Doświadczenia z testów w Niemczech mogą pomóc Xiaomi dopracować systemy zarządzania energią również w tańszych odmianach, które trafią do szerszej grupy kierowców.
Dla europejskich klientów istotne będą też kwestie wyceny ubezpieczeń, ewentualnej utraty wartości po kilku latach i dostępności części zamiennych. Wejście tak dużego gracza technologicznego jak Xiaomi może przyspieszyć rozwój niezależnych serwisów i sieci ładowania, ale w pierwszej fazie pojawi się sporo znaków zapytania – od jakości obsługi posprzedażowej po realną trwałość baterii po kilku zimach.
Z punktu widzenia użytkownika, który myśli o elektryku nie jako gadżecie, lecz jako głównym aucie w rodzinie, kluczowe stają się praktyczne aspekty: jak szybko auto ładuje się od 10 do 80%, jak radzi sobie przy −10°C, jak działa nawigacja z planowaniem postojów. Rekord na Nürburgringu nie odpowiada na te pytania, ale przyciąga uwagę – a właśnie o to Xiaomi chodzi na etapie budowania rozpoznawalności przed komercyjnym debiutem w 2027 roku.


