Skip to content
INFOABC
Go back
Zakaz fajerwerków w Polsce: kto ma rację w tej debacie?

Zakaz fajerwerków w Polsce: kto ma rację w tej debacie?

Kasia Zielińska

Sylwester bez fajerwerków? Dla jednych to błogosławieństwo, dla innych — atak na wolność. Zakaz sprzedaży i odpalania fajerwerków w Polsce wywołał burzę w sieci. I żadna ze stron nie zamierza ustąpić.

Zakaz fajerwerków w Polsce — kiedy emocje biorą górę nad rozmową

Wiesz, co mnie fascynuje w internetowych sporach? To, że obie strony mogą mieć rację. I obie jednocześnie mogą się mylić. Tak jest właśnie z zakazem fajerwerków — tematem, który w ostatnich dniach rozgrzał polską sieć do czerwoności.

Z jednej strony mamy zwolenników zakazu, którzy widzą w fajerworkach zagrożenie dla zwierząt, środowiska i osób wrażliwych. Z drugiej — przeciwników, którzy krzyczą o ograniczaniu wolności i bezcelowej regulacji. I co ciekawe: obydwie strony operują prawdziwymi argumentami. Problem w tym, że trudno je pogodzić.

Spider’s Web opublikował niedawno dwa artykuły o diametralnie różnych punktach widzenia. Jeden zatytułowany “Cieszy mnie zakaz fajerwerków w Polsce. Wreszcie przestajemy myśleć tylko o sobie”, drugi — “Zakaz sprzedaży fajerwerków w Polsce. Bambinizm zaślepił wam oczy”. Już te tytuły mówią wszystko. I wiesz co? Obydwa teksty mają sens. Dlatego warto przyjrzeć się temu spokojnie.

Argumenty za zakazem: zwierzęta, środowisko, ludzie

Zacznijmy od tych, którzy mówią: “W końcu!”. Dla nich zakaz fajerwerków to długo wyczekiwana zmiana, która ma realny sens.

Po pierwsze: zwierzęta. Każdy, kto ma psa lub kota, wie, co się dzieje w sylwestra. Panika, drżenie, ukrywanie się pod łóżkiem, czasem nawet ucieczka z domu (i w najgorszym wypadku — wypadek na drodze). Badania pokazują, że huk fajerwerków wywołuje u zwierząt ogromny stres — ich słuch jest o wiele czulszy niż nasz, więc to, co dla nas brzmi jak “trochę głośno”, dla psa brzmi jak wybuch bomby. I nie chodzi tylko o zwierzęta domowe. Dzikie ptaki, które w panice wylatują z gniazd? Łosie uciekające w ślepym popłochu? To wszystko się dzieje.

Po drugie: środowisko. Fajerwerki to nie tylko dźwięk i światło. To też toksyczne związki chemiczne uwalniane do atmosfery, plastikowe odpady spadające na ziemię, zanieczyszczenie powietrza i wody. Czy to jest wielki problem w skali globalnej? Może nie. Ale czy to dobry kierunek? Z pewnością nie.

Po trzecie: ludzie. Nie tylko zwierzęta cierpią. Osoby z PTSD, dzieci z autyzmem, seniorzy z problemami ze snem — dla nich sylwestrowa noc to koszmar. Zwolennicy zakazu pytają: dlaczego czyjaś zabawa ma być ważniejsza niż czyjeś zdrowie i bezpieczeństwo?

I to są mocne argumenty. Naprawdę mocne. Trudno je zbagatelizować.

Argumenty przeciw zakazowi: wolność, tradycja, podwójne standardy

A teraz druga strona medalu. Bo przeciwnicy zakazu też mają, co powiedzieć. I wcale nie są to jakieś bezsensowne krzyki. To przemyślane argumenty, które warto wysłuchać.

Po pierwsze: wolność osobista. Przeciwnicy zakazu pytają: gdzie się zatrzymamy? Jeśli zakazujemy fajerwerków, bo stresują zwierzęta, to może zakazać samochodów, bo hałasują? Koncertów, bo są głośne? Imprez, bo przeszkadzają sąsiadom? Gdzie przebiega granica między rozsądną regulacją a paternalizmem państwa? I to pytanie wcale nie jest naiwne.

Po drugie: podwójne standardy. Krytycy zwracają uwagę na to, że w Polsce schroniska dla zwierząt nie są należycie kontrolowane, masowo funkcjonują nielegalne hodowle, a troska o zwierzęta nagle pojawia się tylko wtedy, gdy chodzi o fajerwerki. Czy to nie jest hipokryzja? Dlaczego walczymy o zakaz sztucznych ogni, ale jednocześnie tolerujemy realne cierpienie zwierząt w innych obszarach?

Po trzecie: tradycja i radość. Dla wielu ludzi fajerwerki to symbol świętowania — Nowego Roku, wesela, szczęśliwego momentu. Czy naprawdę musimy rezygnować z tego rytuału, który sprawia ludziom radość? Czy nie można zamiast całkowitego zakazu wprowadzić rozsądne regulacje — np. wyznaczone strefy, cichsze fajerwerki, określone godziny?

I znowu — te argumenty też mają sens. To nie są czcze gadanie. To rzeczywiste pytania o granice wolności i odpowiedzialności.

Gdzie jest złoty środek w debacie o fajerworkach?

Widzisz teraz, dlaczego ten spór jest taki trudny? Bo obie strony mają rację. I obie się mylą. Zwolennicy zakazu czasem zapominają o wolności jednostki. Przeciwnicy zakazu czasem ignorują realne cierpienie innych istot.

Ale czy to znaczy, że nie ma dobrego rozwiązania? Niekoniecznie. Może problem tkwi w tym, że stawiamy sprawę zbyt ostro: albo pełen zakaz, albo pełna dowolność. A gdyby tak spróbować inaczej?

Co jeśli zamiast całkowitego zakazu wprowadzić:

— Ograniczenia czasowe (np. fajerwerki tylko w sylwestra, między 23:00 a 1:00)? — Wyznaczone strefy (z dala od schronisk, terenów leśnych, szpitali)? — Wymóg używania cichszych fajerwerków (nowoczesne technologie pozwalają na efektowne show przy mniejszym hałasie)? — Edukację (kampanie społeczne o tym, jak chronić zwierzęta, jak nie przesadzać)?

Czy to rozwiązałoby wszystkie problemy? Nie. Ale może znalazłoby balans między wolnością a odpowiedzialnością. Bo dobra polityka to nie albo-albo. To szukanie kompromisu.

Co mówią psychologowie o polaryzacji debat?

Rozmawiałam kiedyś z psychologiem społecznym, który badał polaryzację debat publicznych. Powiedział mi coś, co utkwiło mi w pamięci: “Ludzie nie słuchają argumentów drugiej strony, bo boją się, że zgoda z przeciwnikiem oznacza przegranie sporu. A przecież zgoda to nie porażka. To inteligencja.”

I to dokładnie widać w debacie o fajerworkach. Obie strony mają swoje racje, ale żadna nie chce przyznać, że druga też może mieć słuszne argumenty. A to właśnie prowadzi do eskalacji emocji, agresji w komentarzach i… braku realnych rozwiązań.

Bo kiedy krzyczymy na siebie, nikt nikogo nie słucha. A kiedy nikt nie słucha, nic się nie zmienia.

Moja perspektywa — i Twoja refleksja

Osobiście? Rozumiem obie strony. Mam psa, który sylwestra spędza drżąc pod kołdrą, więc wiem, jak bardzo fajerwerki potrafią stresować zwierzęta. Ale jednocześnie pamiętam, jak jako dziecko z wypiekami na twarzy oglądałam nocne niebo rozświetlone kolorowymi iskrami. I to było piękne.

Myślę, że problem nie leży w samych fajerworkach, ale w braku umiaru. Możemy świętować, ale z głową. Możemy się bawić, ale z empatią. Możemy zachować tradycję, ale z odpowiedzialnością.

I teraz pytanie do Ciebie: po której stronie jesteś? Czy może — jak ja — gdzieś pośrodku? Czy widzisz przestrzeń na kompromis, czy uważasz, że jedna strona ma całkowitą rację?

Bo to nie jest tylko debata o fajerworkach. To debata o tym, jak chcemy żyć razem — w społeczeństwie, które szanuje wolność, ale też dba o innych. I w tej kwestii nikt nie ma monopolu na prawdę.


Źródła:


Share this post on:

Previous Post
Wyrok TSUE: WIBOR legalny. Co zmieni się dla kredytów