Zidane na celowniku Realu Madryt. Powrót legendy coraz bliżej?

Zidane na celowniku Realu Madryt. Powrót legendy coraz bliżej?
Oceń artykuł

Na szczycie listy życzeń ma stać jedno, dobrze znane nazwisko.

Sytuacja w klubie z Santiago Bernabéu robi się coraz bardziej napięta, a prezes Florentino Pérez nie zamierza czekać z założonymi rękami. Hiszpańskie i międzynarodowe media sugerują, że w Madrycie ruszył już plan „Zidane 3.0”.

Real pod presją: trudny początek roku i niepewna ławka

Real Madryt wszedł w nowy rok z bagażem problemów. Po pierwszym entuzjazmie związanym z przebudową zespołu pojawiły się zgrzyty. Pożegnanie z Xabim Alonso, który miał być projektem na lata, okazało się początkiem poważniejszej zawieruchy.

Drużynę przejął Alvaro Arbeloa, dawny obrońca „Królewskich” i wychowanek klubowej akademii. Miał wejść do szatni jako „swój człowiek”, dobrze znający atmosferę i oczekiwania w stolicy Hiszpanii. Na razie ten plan nie przynosi jednak takich efektów, na jakie liczyli działacze.

Choć Real wciąż walczy o trofea, gra pozostawia spory niedosyt. Porażki z Getafe i Osasuną wystawiły cierpliwość kibiców na próbę, a zaufanie do Arbeloi mocno stopniało. W lidze każdy błąd ma swoją cenę, a w Madrycie tę cenę często płaci trener.

Mecz z Manchesterem City jak egzamin końcowy

Największym testem dla obecnego szkoleniowca ma być starcie z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. To właśnie ten dwumecz może zdecydować o jego przyszłości.

Real ma z City coś w rodzaju prywatnej rywalizacji – porażka może kosztować nie tylko odpadnięcie z rozgrywek, ale i posadę obecnego trenera.

Jeśli „Królewscy” wypadną blado na tle mistrza Anglii, presja na zmianę szkoleniowca wystrzeli w górę. Florentino Pérez jest znany z tego, że nie boi się radykalnych ruchów, zwłaszcza gdy czuje, że drużyna przestaje się rozwijać.

Plan Péreza: nowy trener na przyszły sezon

Według doniesień ESPN prezes Realu już teraz pracuje nad obsadą ławki na kolejny sezon. Nie chce działać w panice po jednym meczu czy jednej serii słabszych wyników, więc prowadzi rozmowy w tle, przygotowując kilka scenariuszy.

Na nieoficjalnej liście kandydatów do przejęcia Realu mają znajdować się nazwiska, które elektryzują każdą piłkarską szatnię:

  • trener z Niemiec z potężną reputacją, kojarzony z wysokim pressingiem i intensywną grą, który robi sobie przerwę od pracy,
  • szkoleniowiec z Argentyny, prowadzący obecnie reprezentację, a wcześniej znany z pracy w topowych klubach Premier League i Ligue 1,
  • oraz nazwisko, które w Madrycie zawsze wraca jak bumerang – Zinedine Zidane.

Dla Péreza kuszące są różne profile trenerów: od charyzmatycznego budowniczego projektów po taktycznych perfekcjonistów. Jedno ma być pewne – nowy szkoleniowiec musi od razu udźwignąć gigantyczne oczekiwania szatni pełnej gwiazd i kibiców, dla których Liga Mistrzów to niemal obowiązek.

Zidane – wymarzony scenariusz dla prezydenta Realu

Mimo dostępności innych głośnych nazwisk, w gabinecie prezesa Realu najwięcej emocji wciąż wywołuje jedno: Zidane. Dla Péreza to nie tylko były trener, ale też partner w biznesowo-sportowym projekcie, który już dwukrotnie wypalił.

Zidane poprowadził Real do serii triumfów w Lidze Mistrzów, stworzył atmosferę spokoju wokół szatni i utrzymywał doskonałe relacje z największymi gwiazdami zespołu.

Od jego odejścia minęło już kilka lat, lecz kontakty między nim a prezesem mają pozostać bardzo serdeczne. Pérez ma wierzyć, że przy odpowiednim planie sportowym i finansowym będzie w stanie nakłonić Francuza do powrotu na ławkę Realu.

Dla klubu to kusząca wizja. Zidane zna presję Madrytu, umie funkcjonować w środowisku pełnym gwiazd i nigdy nie miał problemu z zarządzaniem największymi ego w szatni. W dodatku kibice utożsamiają go z jednym z najpiękniejszych okresów w historii „Królewskich”.

Problem w jednym zdaniu: Zidane celuje w kadrę Francji

Tu pojawia się jednak poważna przeszkoda. Źródła zbliżone do byłego pomocnika mówią, że jego absolutnym priorytetem ma być przejęcie reprezentacji Francji po najbliższym mundialu. Taki plan przewija się w mediach od dawna, a teraz – według ESPN – ma przybierać coraz bardziej konkretny kształt.

Zidane ma już od lat mówić wprost, że praca selekcjonera „Trójkolorowych” jest dla niego naturalnym kolejnym krokiem. Mało który francuski szkoleniowiec ma taką pozycję w kraju, a jego autorytet w szatni reprezentacji byłby praktycznie niepodważalny.

Według doniesień medialnych, były zdobywca Złotej Piłki ma mieć z szefem francuskiej federacji ustne porozumienie dotyczące przejęcia kadry po mundialu i już pracuje nad wizją sztabu.

To sprawia, że rozmowy z Realem nie są takie proste. Każda decyzja Zidane’a wiąże się z koniecznością wyboru między „klubem życia” a „kadrą marzeń”. W obu przypadkach stawka jest ogromna.

Co przemawia za powrotem do Realu, a co za reprezentacją?

Opcja Plusy Ryzyka
Real Madryt Znane środowisko, zaufanie prezesa, silny skład, szybka szansa na kolejne trofea Ogromna presja na wynik tydzień w tydzień, wysokie oczekiwania w Lidze Mistrzów, możliwe „zużycie” wizerunku przy trzeciej kadencji
Reprezentacja Francji Prestiż funkcji selekcjonera, mniejsza liczba meczów, możliwość zbudowania projektu pod własną wizję Ograniczony czas pracy z zawodnikami, presja turniejowa, długie przerwy między zgrupowaniami

Dla Zidane’a obie ścieżki mają sens. W Realu może od razu wrócić na absolutny szczyt klubowej piłki. W reprezentacji Francji dostałby za to historyczną misję, którą wielu kibiców uważa wręcz za jego przeznaczenie.

Jak może zareagować szatnia Realu?

W Madrycie piłkarze dobrze wiedzą, że każde gorsze tygodnie zbliżają klub do zwrotu w kierunku nowego szkoleniowca. Dla wielu z nich nazwisko Zidane działa jak bezpiecznik – gość, którego autorytet trudno podważyć.

To szczególnie ważne dla młodych gwiazd, które dorastały, oglądając jego mecze, a później sukcesy jako trenera Realu. Taki człowiek na ławce potrafi uspokoić nastroje i dodać pewności w najtrudniejszych momentach sezonu.

Co z innymi kandydatami na trenera Realu?

Nawet jeśli Zidane pozostaje marzeniem numer jeden, Pérez nie może odkładać alternatyw na później. Niemiecki trener, znany z intensywnego stylu i pracy w topowym angielskim klubie, podobno rozważa powrót do zawodu po przerwie od piłki. Dla Realu byłby to projekt oparty na wysokim tempie, nowoczesnym pressingowym futbolu i silnym charakterze w szatni.

Argentyński szkoleniowiec, aktualnie pracujący z reprezentacją, to z kolei wybór dla osób ceniących elastyczność taktyczną i dobrą pracę z młodymi zawodnikami. Jego sytuacja kontraktowa po mundialu ma sprzyjać podejmowaniu nowych wyzwań klubowych.

Obaj kandydaci mają mocną pozycję na rynku, ale jednocześnie wiedzą, że wchodząc do Realu, wchodzą w miejsce, które nie wybacza serii słabych wyników. Dla trenera to zawsze oferta z gatunku „wysokie ryzyko – wysoka nagroda”.

Dlaczego Real tak kurczowo trzyma się myśli o Zidanie?

Real rzadko może pozwolić sobie na eksperymenty. Dlatego powrót do sprawdzonego rozwiązania wygląda kusząco. Zidane gwarantował wcześniej spokój, wyniki i dobre relacje z największymi gwiazdami. Do tego dochodzi jego symboliczne znaczenie: dla kibiców to wciąż jeden z najważniejszych ludzi w historii klubu.

Florentino Pérez dobrze rozumie siłę tego nazwiska. Sam fakt, że media zaczynają mówić o możliwym powrocie, odwraca uwagę od problemów z wynikami i łagodzi nastroje wśród fanów. To trochę jak uderzenie w emocjonalną nutę – „w razie czego znów mamy swojego człowieka w odwodzie”.

Na co warto zwrócić uwagę w najbliższych miesiącach

Kibice, analitycy i dziennikarze będą teraz szczególnie uważnie śledzić kilka elementów. Po pierwsze – wyniki Realu w kluczowych meczach, zwłaszcza w Lidze Mistrzów. Po drugie – ruchy francuskiej federacji i sygnały dotyczące przyszłości selekcjonera. Po trzecie – wszelkie publiczne wypowiedzi samego Zidane’a, który na razie milczy lub mówi bardzo oględnie.

Dla zwykłego fana piłki ta sytuacja to ciekawy przykład, jak mocno splatają się interesy klubów, reprezentacji i samych trenerów. Jeden człowiek, mający legendarny status, może jedną decyzją zmienić układ sił zarówno w topowej lidze europejskiej, jak i w futbolu reprezentacyjnym. Właśnie dlatego każde, nawet drobne doniesienie o jego przyszłości, od razu wywołuje falę spekulacji na całym kontynencie.

Prawdopodobnie można pominąć