To zachowanie w pracy hamuje awans. Sprawdź, czy też tak robisz

To zachowanie w pracy hamuje awans. Sprawdź, czy też tak robisz
Oceń artykuł

Myślisz, że im więcej rzeczy naraz robisz w pracy, tym lepiej wyglądasz w oczach szefa?

Rzeczywistość bywa zupełnie odwrotna.

Przez lata w CV i na rozmowach kwalifikacyjnych powtarzamy jak mantrę, że świetnie działamy pod presją i potrafimy robić kilka rzeczy jednocześnie. Tyle że właśnie ten nawyk coraz częściej staje się powodem spadku efektywności, wypalenia i zablokowanej ścieżki awansu.

Dlaczego „człowiek orkiestra” zaczyna przegrywać w biurze

W wielu firmach wciąż pokutuje przekonanie, że idealny pracownik to osoba, która zawsze odbierze telefon, odpisze na maila w minutę, wskoczy na dodatkowy projekt i jeszcze „ogarnie” kilka spraw na raz. Brzmi jak pewna droga do awansu, ale badania i praktyka pokazują coś zupełnie innego.

Multitasking nie oznacza, że robisz kilka rzeczy naraz. W praktyce oznacza, że co chwilę przerywasz jedną rzecz, żeby zacząć następną – a mózg płaci za to wysoką cenę.

Psychologowie opisują to zjawisko jako nieustanne przełączanie się między zadaniami. Każde takie przełączenie kosztuje mózg energię, koncentrację i czas. Po kilku godzinach pracy w takim trybie czujesz się zmęczony, a jednocześnie masz wrażenie, że „nic konkretnego dziś nie zrobiłeś”. I to widzą też przełożeni.

Co multitasking robi z twoim mózgiem i karierą

Naukowcy od lat przyglądają się osobom, które działają w trybie ciągłego żonglowania zadaniami – zwłaszcza tym, którzy non stop przeskakują między aplikacjami, mailami i komunikatorami. Wnioski są mało optymistyczne.

  • spada jakość pracy, rośnie liczba błędów;
  • zajęcia wymagające skupienia trwają dłużej, niż powinny;
  • pamięć krótkotrwała i długotrwała zaczynają szwankować;
  • łatwiej się rozpraszasz, trudniej „wrócić do wątku”;
  • poziom stresu rośnie, a odpoczynek nie przynosi takiej ulgi jak kiedyś.

Badania pokazały także związek między nawykiem ciągłego przełączania się a zmianami w strukturze mózgu – w rejonach odpowiedzialnych za kontrolę, motywację i regulację emocji. W praktyce oznacza to, że osoby przyzwyczajone do pracy w rozproszeniu z czasem mają coraz większy problem, by się po prostu skupić na jednym zadaniu.

Dla szefa nie liczy się to, ile okienek masz otwartych na ekranie, lecz czy dowozisz zadania na czas i w dobrej jakości. Multitasking mocno to utrudnia.

Z perspektywy kariery wygląda to tak: im częściej wchodzisz w tryb „wszędzie mnie pełno”, tym mniej jesteś kojarzony jako osoba, której można powierzyć odpowiedzialne, strategiczne zadania. A właśnie takie zadania najczęściej prowadzą do awansu.

Najczęstsze sygnały, że robisz za dużo naraz

Wielu pracowników nawet nie zauważa, jak bardzo przyzwyczaiło się do funkcjonowania w rozproszeniu. Eksperci od psychologii pracy wyróżniają kilka typowych zachowań, które powinny zapalić lampkę ostrzegawczą:

  • zaczynasz dwa projekty jednocześnie, zamiast skończyć jeden i przejść do drugiego;
  • podczas rozmowy telefonicznej piszesz maile albo dokumenty;
  • w trakcie spotkania służbowego przeglądasz komunikatory lub social media;
  • odpowiadasz na maile, gdy ktoś coś ci tłumaczy przy biurku;
  • pracując nad raportem, co kilka minut zerkasz w telefon „na chwilę”;
  • w domu oglądasz serial, odpisujesz na służbowe wiadomości i jeszcze planujesz jutrzejszy dzień.

Jeśli w tych przykładach widzisz swój zwykły dzień, twoja produktywność prawdopodobnie jest dużo niższa, niż mogłaby być. I choć robisz wrażenie maksymalnie zaangażowanego, przełożony może mieć problem, by wskazać, w czym jesteś naprawdę mocny.

Jak multitasking blokuje awans, nawet gdy starasz się bardziej niż inni

W teorii wiele osób zakłada, że im więcej zadań weźmie na siebie, tym większa szansa na docenienie. W praktyce przełożony często widzi kogoś, kto:

Jak się widzisz Jak może widzieć cię szef
Zawsze dostępny, chętny do pomocy Osoba, która nie potrafi ustawić priorytetów
Pracownik, który „ogarnie wszystko” Ktoś, kto jest rozbiegany i gubi szczegóły
Bardzo zmotywowany członek zespołu Osoba, która nie dowozi pracy strategicznej na odpowiednim poziomie
Lider z potencjałem do zarządzania wieloma obszarami Ktoś, kto gasi pożary, zamiast spokojnie prowadzić projekty

Stanowiska kierownicze wymagają umiejętności głębokiego skupienia, planowania i wytrwałości w dłuższych projektach. Jeśli kojarzysz się głównie z gaszeniem bieżących drobnych spraw, ale trudno wskazać gotowe, dopracowane efekty twojej pracy, droga w górę hierarchii staje się dużo trudniejsza.

Jak przejść z trybu „ciągle zajęty” w tryb „skuteczny”

Rezygnacja z multitaskingu nie oznacza mniejszego zaangażowania. Chodzi o inne ustawienie pracy, które realnie zwiększa twoje szanse na sukces zawodowy.

1. Jedno zadanie na raz, ale z blokami czasu

Dobrym punktem wyjścia są bloki skupienia. Wybierz jedno zadanie i pracuj nad nim przez 25–45 minut bez żadnych „szybkich” przerw na maila czy komunikator. Po takim bloku zrób krótką przerwę i dopiero wtedy przełącz się na coś innego, jeśli trzeba.

2. Jasne priorytety na dany dzień

Rano zapisz maksymalnie trzy kluczowe rzeczy, które naprawdę muszą zostać zrobione. Nie dziesięć, nie piętnaście. Trzy. Reszta to dodatki. Dzięki temu wiesz, czego bronić przed rozpraszaczami i nagłymi „wrzutkami”.

3. Ogranicz „ciągłe bycie pod telefonem”

W wielu branżach trudno wyłączyć służbowy telefon, jednak da się choć częściowo uporządkować dzień. Możesz na przykład:

  • ustalić z zespołem godziny, w których nie odbierasz zwykłych, niepilnych połączeń;
  • włączyć tryb „nie przeszkadzać” podczas bloków głębokiej pracy;
  • umówić się, że pilne tematy trafiają jednym kanałem, a nie pięcioma naraz.

4. Świadome korzystanie z technologii

Telefon i komputer kuszą nie tylko social mediami, ale też „szybkim” sprawdzaniem maila, komunikatorów czy powiadomień z aplikacji firmowych. Zadbaj o to, by:

  • wyłączyć zbędne powiadomienia;
  • sprawdzać maila o konkretnych porach, a nie co pięć minut;
  • zamknąć zbędne karty w przeglądarce, gdy pracujesz nad ważnym zadaniem.

Jak pokazać szefowi, że potrafisz pracować inaczej

Przejście z multitaskingu na pracę skupioną to także okazja, by inaczej zaprezentować się przełożonym. Zamiast chwalić się tym, jak dużo spraw naraz „ogarniesz”, zacznij pokazywać efekty, które robią wrażenie.

Liderzy częściej awansują osoby, które dowożą dopracowane projekty, niż tych, którzy są „wiecznie zajęci”, lecz trudno wskazać ich konkretne osiągnięcia.

Możesz na przykład:

  • podkreślać w rozmowach, jakie projekty doprowadziłeś od początku do końca;
  • przy nowych zadaniach pytać o priorytety i terminy zamiast od razu mówić „dobra, zrobię wszystko”;
  • proponować rozwiązania, które upraszczają procesy zamiast dorzucać kolejne zadań do listy.

Kiedy „wielozadaniowość” ma jeszcze sens, a kiedy trzeba odpuścić

Nie każda sytuacja z dwoma rzeczami naraz to od razu problem. Słuchanie radia w aucie nie zrujnuje twojej kariery. Kluczowe staje się to, czy łączysz rzeczy wymagające uwagi, analizy i decyzyjności. Gdy piszesz raport i jednocześnie prowadzisz czat z klientem, jedna z tych rzeczy prawie na pewno ucierpi – i to zazwyczaj ta ważniejsza.

Dobrym testem jest pytanie: „Jeśli popełnię tu błąd, jakie będą skutki?”. Jeśli mówimy o umowie, ofercie dla klienta czy raporcie dla zarządu, odpowiedź jest prosta – to nie jest moment na przełączanie się na inne zadania. Taka selektywność szybko buduje opinię osoby odpowiedzialnej, której można powierzyć coś więcej niż drobne, bieżące sprawy.

Zmiana nawyków nie nastąpi w tydzień. Mózg, który przez lata żył na diecie złożonej z powiadomień, maili i wiecznej gotowości, potrzebuje chwili, by przyzwyczaić się do spokoju i skupienia. Po kilku tygodniach wiele osób zauważa jednak wyraźną różnicę: mniej błędów, więcej spokoju, lepsze efekty i – co ważne dla kariery – wyraźniej widoczny, mierzalny wkład w pracę zespołu.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć