Ten nawyk w pracy blokuje awans. Wydaje się zaletą, a niszczy karierę
W biurach chwalimy to na lewo i prawo, wpisujemy do CV, pokazujemy na rozmowach kwalifikacyjnych.
Najważniejsze informacje:
- Ludzki mózg nie potrafi efektywnie wykonywać kilku zadań jednocześnie, lecz jedynie szybko się między nimi przełączać.
- Ciągłe przełączanie się między zadaniami obniża wydajność, pogarsza pamięć i zwiększa poziom stresu.
- Pracodawcy cenią u pracowników przewidywalność, odpowiedzialność i umiejętność doprowadzania zadań do końca, co jest trudne przy multitaskingu.
- Błędne przekonanie o zaletach wielozadaniowości wynika z kultury pracy promującej stałą dostępność i presji technologicznej.
- Skuteczną strategią rozwoju jest priorytetyzacja zadań, praca w blokach czasowych i umiejętność świadomego odmawiania.
Tymczasem ten „atut” może skutecznie zatrzymać twoją karierę w miejscu.
Coraz więcej badań i opinii psychologów pracy wskazuje, że to, co wielu z nas uważa za dowód skuteczności i ambicji, realnie obniża wyniki, podnosi stres i psuje reputację w oczach szefów. Chodzi o sposób, w jaki pracujemy na co dzień, a nie o brak kompetencji.
Multitasking: modna etykietka, która robi więcej szkody niż pożytku
Na rozmowie o pracę brzmi to świetnie: „świetnie radzę sobie z wieloma zadaniami naraz”. Rekruter się uśmiecha, my mamy poczucie, że właśnie zaznaczyliśmy swoją przewagę. W codziennej pracy dokładamy do tego ciągłe „tak” dla kolejnych zadań, projektów, próśb.
Z pozoru wygląda to jak przepis na szybki awans. Jesteś dostępny, zaangażowany, elastyczny. W praktyce często wychodzi na jaw coś zupełnie innego: chaos, spadek jakości, wieczne gaszenie pożarów i permanentne zmęczenie.
Psycholodzy zwracają uwagę, że ludzki mózg wcale nie wykonuje kilku zadań równocześnie – on skacze między nimi, tracąc za każdym razem koncentrację i energię.
Ten styl pracy na dłuższą metę nie tylko obniża wyniki, lecz także wpływa na to, jak przełożeni postrzegają twoją dojrzałość zawodową: zamiast solidnego specjalisty widzą kogoś rozproszonego, wiecznie „w biegu”, a przez to mało przewidywalnego.
Co multitasking robi z twoim mózgiem i skutecznością
Badania cytowane przez psychologów pracy pokazują kilka nieprzyjemnych skutków ciągłego przełączania się między zadaniami:
- spadek wydajności – każde przejście z jednej rzeczy do drugiej kosztuje kilka–kilkanaście minut, zanim wrócisz do pełnej koncentracji,
- gorsza pamięć robocza – trudniej utrzymać w głowie szczegóły projektów, ustalenia z meetingów, terminy,
- osłabiona pamięć długotrwała – gorzej utrwalasz wiedzę, przez co rozwój zawodowy zwalnia,
- łatwiejsza podatność na rozproszenia – im częściej się przełączasz, tym trudniej zostać przy jednej czynności,
- wyższy poziom stresu – mózg pracuje w trybie „alarmowym”, bo ma wrażenie, że nic nie jest domknięte.
Część badań sugeruje nawet, że nawykowe funkcjonowanie w trybie „wszędzie na raz” może wiązać się ze zmianami w obszarach mózgu odpowiedzialnych za kontrolę zachowania i regulację emocji. Nie chodzi o panikę, lecz o prostą refleksję: ten styl działania nie jest neutralny.
Dlaczego szef widzi w tym problem, a nie zaletę
Manager, który planuje awans, szuka u pracownika cech takich jak przewidywalność, odpowiedzialność i umiejętność doprowadzania spraw do końca. Jeśli codziennie widzi osobę, która:
- skacze między Slackiem, mailem, prezentacją i telefonem,
- regularnie coś „domyka jutro”, bo „wyskoczyło coś pilnego”,
- na spotkaniach zerka w telefon lub laptop, dopisując „na szybko” kolejne zadania,
- oddaje projekty na ostatnią chwilę, z drobnymi błędami,
to trudno mu zaufać, że ta osoba pociągnie większy zespół czy strategiczny temat. Nieważne, jak wiele ma kompetencji – sposób pracy je przyćmiewa.
Przełożeni częściej awansują ludzi, którzy robią mniej rzeczy naraz, ale dowożą je spokojnie, w wysokiej jakości i bez dramatów.
Jak rozpoznać, że multitasking przejął nad tobą kontrolę
Wiele osób szczerze wierzy, że realizuje kilka zadań jednocześnie bez większej szkody. Psychologowie wymieniają jednak konkretne sygnały, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zastanów się, jak często:
- zaczynasz dwa projekty tego samego dnia, zamiast dokończyć jeden, a potem ruszyć z drugim,
- jedziesz do pracy, słuchasz radia i planujesz w myślach maile, które „koniecznie trzeba dziś wysłać”,
- rozmawiasz przez telefon, jednocześnie coś pisząc – raport, wiadomość, notatkę,
- odpisujesz na maile, kiedy w tle leci serial albo wiadomości,
- podczas spotkania przewijasz media społecznościowe albo robisz „szybkie porządki” w skrzynce,
- słuchasz współpracownika i równocześnie dopisujesz kolejne punkty do listy zadań.
Każdy z tych przykładów wygląda niewinnie. Problem zaczyna się, gdy łączą się w codzienny styl działania. Wtedy mózg praktycznie nie ma chwili na spokojną, głęboką pracę.
Dlaczego wciąż to robimy, mimo że działa przeciwko nam
Po części odpowiada za to technologia. Smartfony, komunikatory, powiadomienia – wszystko zachęca, żeby mieć „otwarte” kilka kanałów naraz. Do tego dochodzi kultura pracy, w której bycie non stop dostępnym bywa mylone z zaangażowaniem.
Dochodzi jeszcze lęk: jeśli nie pokażę, że ogarniam 10 rzeczy na raz, ktoś uzna, że się nie staram. W praktyce bywa odwrotnie – narzucając sobie tempo sprintera na dystansie maratonu, szybciej wypadamy z gry.
Kariera zwykle rośnie wtedy, gdy potrafisz priorytetyzować i chronić swoją uwagę, a nie wtedy, gdy bierzesz wszystko jak leci.
Jak przejść z trybu „wszystko naraz” do pracy, która robi wrażenie na szefach
Zmiana nie wymaga rewolucji z dnia na dzień. Bardziej chodzi o kilka prostych decyzji, które systematycznie zmieniają sposób działania.
1. Ogranicz liczbę aktywnych zadań
Zamiast otwierać kolejne wątki, wybierz jedno kluczowe zadanie na daną godzinę lub blok czasu. Zostaw sobie miejsce na krótkie sprawdzenie wiadomości, ale nie mieszaj tego z główną pracą.
Przykładowy schemat dnia:
| Godzina | Typ pracy |
|---|---|
| 9:00–10:30 | Jedno duże zadanie wymagające koncentracji (np. analiza, prezentacja) |
| 10:30–11:00 | Odpowiedzi na maile i szybkie sprawy organizacyjne |
| 11:00–12:30 | Kolejny blok głębokiej pracy nad jednym tematem |
| Po południu | Spotkania, telefony, dokończenie lżejszych zadań |
Taki układ w oczach managera wygląda dojrzalej niż chaotyczne odpisywanie na wszystko od razu. Projekty kończą się szybciej, a twoja wiarygodność rośnie.
2. Naucz się świadomie odmawiać
Powiedzenie „tak” każdej prośbie brzmi jak zaangażowanie, lecz często oznacza brak granic. Z perspektywy awansu bardziej ceni się osobę, która potrafi powiedzieć: „Mogę to wziąć, jeśli przesuniemy termin innego zadania” albo „Wezmę to od środy, kiedy skończę obecny projekt”.
Taki komunikat pokazuje, że znasz swoje obciążenie, planujesz pracę i bierzesz odpowiedzialność za jakość. To zupełne przeciwieństwo wizerunku wiecznie „zatkanego” człowieka, który robi wszystko i nic do końca.
3. Oddziel uwagę od rozrywek
Media społecznościowe czy wiadomości w tle wydają się niewinną przerwą. W praktyce rozbijają koncentrację równie skutecznie, jak kolejny mail z pilną prośbą. Ustal ze sobą konkretne pory na „przewijanie” i trzymaj się tego. To nie jest asceza, to inwestycja w jakość pracy.
Dlaczego zmiana podejścia może realnie przyspieszyć twój awans
Wycofanie się z pracy w trybie ciągłego przełączania otwiera kilka istotnych drzwi:
- masz więcej energii na zadania strategiczne, zamiast tracić ją na drobnice,
- zaczynasz dowozić projekty wcześniej i spokojniej, co buduje zaufanie,
- pojawia się przestrzeń na rozwój – kursy, nowe kompetencje, trudniejsze zadania,
- punktualnie kończone obowiązki dają ci czas na życie prywatne, co zmniejsza ryzyko wypalenia.
Z perspektywy szefa różnica między pracownikiem „od wszystkiego” a osobą, która świadomie zarządza własną uwagą, jest ogromna. Ten drugi typ znacznie częściej dostaje propozycję poprowadzenia projektu, a chwilę później – awans.
Warto przy tym pamiętać, że rezygnacja z multitaskingu nie oznacza lenistwa czy braku ambicji. To zwykle przejście na poziom wyżej: zamiast imponować liczbą otwartych zakładek i zadań, imponujesz rezultatem, spokojem i konsekwencją. A to właśnie takie cechy najczęściej decydują, kto zostaje specjalistą „od wszystkiego na wczoraj”, a kto wchodzi na kierownicze stanowiska.
Podsumowanie
Artykuł wyjaśnia, dlaczego multitasking, często uważany za atut, w rzeczywistości negatywnie wpływa na efektywność, poziom stresu i postrzeganie pracownika przez przełożonych. Autor podpowiada, jak przejść na model pracy skoncentrowanej, by budować wiarygodność i przyspieszyć rozwój zawodowy.



Opublikuj komentarz