Skorupki po orzeszkach ziemnych zmieniają się w tani grafen dla przemysłu

Skorupki po orzeszkach ziemnych zmieniają się w tani grafen dla przemysłu
Oceń artykuł

Australijscy inżynierowie pokazują, że mogą stać się paliwem dla nowej ery elektroniki.

Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii opracowali prosty, szybki i bezchemiczny sposób wytwarzania grafenu z odpadów rolniczych. Jeśli metoda wyjdzie z laboratorium do fabryk, może mocno obniżyć koszt tego cennego nanomateriału.

Czym właściwie jest grafen i dlaczego robi tyle szumu

Grafen to ultracienka warstwa atomów węgla ułożonych w heksagonalną siatkę. Ma grubość jednego atomu, a mimo to jest twardszy niż stal i przewodzi prąd lepiej niż miedź. Do tego jest niemal przezroczysty i bardzo elastyczny.

Takie połączenie cech sprawia, że inżynierowie widzą w nim materiał do wszystkiego: od superpojemnych baterii, przez elastyczne ekrany i przezroczyste panele fotowoltaiczne, po zaawansowane czujniki medyczne. Problem jest jeden – produkcja wysokiej jakości grafenu wciąż kosztuje dużo energii i pieniędzy.

Grafen uchodzi za materiał przyszłości, ale jego cena i energochłonne metody wytwarzania wstrzymują masowe zastosowania w elektronice i energetyce.

Góra odpadów, która może stać się kopalnią węgla

Światowa produkcja orzeszków ziemnych generuje ponad 10 milionów ton skorupek rocznie. To odpad, który najczęściej kończy na wysypiskach albo jest przerabiany na kompost czy tani wypełniacz.

W środku kryje się jednak coś cennego: ich ściany są bogate w ligninę – naturalny polimer roślinny wyjątkowo zasobny w węgiel. A węgiel to podstawowy budulec grafenu.

Australijski zespół, kierowany przez inżyniera mechanika Guana Yeoha, postanowił pominąć klasyczny surowiec z przemysłu naftowego i sięgnąć po tani, dostępny wszędzie materiał roślinny. Wyniki badań opisano w specjalistycznym czasopiśmie naukowym, a branżowe serwisy technologiczne szybko je podchwyciły.

Jak zrobić grafen z odpadów: dwa „błyski” gorąca

Etap pierwszy: pięć minut kontrolowanego żaru

Proces rozpoczyna się od mechanicznego rozdrobnienia skorupek. Powstały proszek trafia do urządzenia, w którym podgrzewa się go pośrednio za pomocą prądu (efekt Joule’a). Temperatura sięga około 500 °C i utrzymuje się przez pięć minut.

W tym czasie z materiału uciekają tlen, wodór oraz inne domieszki. Pozostaje rodzaj węglowego „szkieletu”, bogatego w pierścieniowe struktury aromatyczne – czyli dość uporządkowane układy atomów węgla.

Etap drugi: ułamek sekundy w 3 000 stopniach

Tak przygotowany węglowy proszek trafia do kolejnej komory. Tam przechodzi błyskawiczny zabieg o nazwie flash Joule heating. To gwałtowny impuls elektryczny, który w kilka milisekund podnosi temperaturę powyżej 3 000 °C.

W tak ekstremalnych warunkach atomy węgla zaczynają się samorzutnie układać w cienkie „kartki” – czyli warstwy grafenu. Cały proces, od skorupek po gotowy materiał, trwa około dziesięciu minut.

Kluczowa okazała się staranna obróbka wstępna: bez pierwszego etapu powstający grafen jest pełen defektów i traci swoje najlepsze właściwości.

Metoda wyróżnia się jeszcze jednym elementem: nie wymaga rozpuszczalników ani klasycznych odczynników chemicznych. W praktyce oznacza to mniej toksycznych odpadów i prostsze skalowanie technologii.

Jaki grafen powstaje ze skorupek i do czego można go użyć

Uzyskany materiał to tzw. grafen turbostratyczny. Nie jest to jedna idealna warstwa atomów, lecz kilka cieniutkich arkuszy ułożonych na sobie w nieuporządkowany sposób.

Brzmi jak wada, ale w większości zastosowań przemysłowych to wcale nie przeszkadza. Taka struktura dobrze sprawdza się w:

  • bateriach i superkondensatorach – jako dodatek poprawiający przewodnictwo i trwałość elektrod,
  • panelach słonecznych – w roli przewodzącej, przezroczystej warstwy,
  • ekranach dotykowych i elastycznej elektronice – dzięki połączeniu przewodnictwa i elastyczności,
  • czujnikach medycznych – gdzie liczy się czułość oraz możliwość pracy na zgiętych, cienkich podłożach.

Do badań laboratoryjnych, gdzie naukowcy potrzebują idealnie jednorodnej pojedynczej warstwy, wciąż będą używane bardziej wyrafinowane, droższe techniki. Natomiast dla przemysłu energetycznego czy elektronicznego taka „praktyczna” wersja grafenu może być w sam raz.

Koszty energii: zaskakująco niskie liczby

Zespół z Sydney policzył, ile energii potrzeba, by wyprodukować kilogram grafenu w tym procesie. Wynik to około 1,30 dolara amerykańskiego za samą energię elektryczną, co w przeliczeniu daje mniej więcej 1,10 euro.

Metoda wytwarzania Szacowany koszt energii na 1 kg Główne ograniczenia
Skorupki orzeszków + flash heating ok. 1,30 USD skalowanie technologii, stabilna jakość biomasy
Klasyczne metody chemiczne wielokrotnie wyższy rozpuszczalniki, odpady, złożona aparatura

Tak niska bariera energetyczna otwiera drogę do produkcji grafenu poza laboratoriami – w zakładach przetwarzających odpady rolnicze, w pobliżu plantacji czy magazynów żywności.

Nie tylko orzeszki: kawa, banany i inne bioodpady

Naukowcy nie zamierzają zatrzymywać się na jednym typie odpadu. W planach są testy z fusami po kawie oraz skórkami bananów, czyli materiałami, które także zawierają sporo ligniny i węgla.

Jeżeli podobne efekty uda się uzyskać z różnych rodzajów biomasy, powstanie uniwersalna platforma do przerabiania bardzo różnych śmieci na materiał o wysokiej wartości dodanej. Dla rolnictwa i przetwórstwa spożywczego oznacza to szansę na nowe źródło przychodów z tego, co dziś jest tylko kosztem utylizacji.

Od prototypu do fabryki: trzy–cztery lata niepewności

Obecnie proces działa w skali laboratoryjnej. Zespół z Australii szacuje, że przejście do pierwszych prototypowych linii produkcyjnych może zająć trzy do czterech lat. Po drodze trzeba będzie rozwiązać kilka problemów: od konstrukcji trwałych reaktorów odpornych na tysiące gwałtownych skoków temperatury, po system zbierania i przygotowywania biomasy na dużą skalę.

Jeśli inżynierom się to uda, droga od paczki orzeszków na imprezie do podzespołów w smartfonie skróci się bardziej, niż dziś wydaje się możliwe.

Co ta technologia może zmienić w praktyce

Produkcja grafenu z odpadów rolniczych wpisuje się w szerszy trend gospodarki obiegu zamkniętego. Zamiast spalać bioodpady albo składować je na wysypisku, można odzyskać z nich węgiel w wysoko przetworzonej formie.

Dla producentów elektroniki ważna będzie nie tylko cena, ale też ślad środowiskowy. Metoda bez toksycznych rozpuszczalników i z wykorzystaniem resztek rolniczych może stać się argumentem marketingowym przy projektowaniu bardziej „zielonych” gadżetów i rozwiązań energetycznych.

W tle pojawia się jeszcze jedno pytanie: jak zmieni się rynek surowców, gdy materiały strategiczne, takie jak grafen, zaczną masowo powstawać z pozornie bezwartościowych resztek? Dla krajów o dużej produkcji rolnej, w tym Polski, to interesujący kierunek: nasze własne odpady z przetwórstwa mogą w przyszłości zasilać lokalne fabryki zaawansowanych komponentów.

Dla zwykłego użytkownika efekt może być mniej spektakularny, ale odczuwalny. Taniej wytwarzany grafen to szansa na bardziej wytrzymałe baterie w telefonach, sprawniejsze magazynowanie energii z fotowoltaiki w domach oraz nowe generacje lekkiej, elastycznej elektroniki, którą bez obaw zwiniesz, zegniesz czy włożysz do kieszeni.

Prawdopodobnie można pominąć