Real Madrid sensacyjnie przegrywa z Osasuną, bladość Mbappé i gol kolejki

Real Madrid sensacyjnie przegrywa z Osasuną, bladość Mbappé i gol kolejki
Oceń artykuł

Real Madrid po serii zwycięstw potknął się w najmniej oczekiwanym momencie, a kibice znów zaczęli zadawać pytania o formę gwiazd.

Osasuna wykorzystała zmęczenie faworyta i własny stadion, żeby zafundować madrytczykom bolesny wieczór. Kylian Mbappé zniknął w cieniu, a cały mecz zakończył się jednym z najefektowniejszych goli tego sezonu w Hiszpanii.

Real między Ligą Mistrzów a ligą. Pułapka stała się faktem

Dla Realu był to klasyczny mecz „pomiędzy”. Z jednej strony baraże w Lidze Mistrzów przeciwko Benfice, z drugiej – wyjazd do zawsze niewygodnej Pampeluny. W kalendarzu wyglądało to jak obowiązkowe trzy punkty, w praktyce okazało się bolesną lekcją.

Od pierwszych minut gospodarze narzucili fizyczny, intensywny styl gry. Real Madrid sprawiał wrażenie drużyny, która zostawiła głowę w Europie. Brakowało agresji w pressingu, dokładności w rozegraniu i przede wszystkim – tempa. Osasuna natomiast grała tak, jak lubią to robić zespoły z drugiego szeregu przeciwko gigantom: bez respektu, z odwagą i wiarą, że tego dnia wszystko jest możliwe.

Osasuna nie tylko wygrała z Realem. Ona narzuciła swój plan, dyktowała rytm i wyglądała jak zespół, który ma więcej do ugrania niż broniący fotela lidera faworyt.

Budimir rozstrzelał nerwowy Real, Courtois znów w centrum uwagi

Najpierw Real ratował Thibaut Courtois. Bramkarz zatrzymał uderzenie Ante Budimira z bliska, chwilę później napastnik Osasuny trafił w słupek. Ostrzeżenia były wyraźne, ale goście nie wyciągnęli z nich żadnych wniosków.

W końcu, po kolejnym ataku gospodarzy, padł gol. Courtois spóźnił się przy interwencji we własnym polu karnym i faulował Budimira. Chorwat sam ustawił piłkę na jedenastym metrze i pewnie trafił na 1:0. Real nie tylko przegrywał, ale wyglądał na zespół całkowicie wybity z rytmu.

Statystyki, które bolą Real

Element gry Osasuna Real Madrid
Gole 2 1
Strzały groźne przed przerwą wiele, w tym słupek Budimira pojedyncze próby
Rzuty karne 1 wykorzystany 0
Kluczowe interwencje bramkarza wybicie z linii przez Galana obrony Courtois, ale też faul na karnego

Po pierwszej połowie Real miał więcej posiadania, lecz nie przekładało się to na realne zagrożenie. Osasuna była konkretna i bezlitosna w szesnastce rywala.

Mbappé jak cień samego siebie. Jeden błysk to za mało

W Hiszpanii dużo mówi się o tym, że Kylian Mbappé miał odmienić Real Madrid w wielkich meczach ligowych. W Pampelunie wyglądał jednak na piłkarza, który męczy się z zagęszczoną obroną i nie znajduje przestrzeni.

Francuz próbował zejść głębiej po piłkę, szukał dryblingu, ale najczęściej wpadał w gąszcz nóg obrońców Osasuny. W drugiej części meczu miał swoją chwilę – popisał się kapitalnym uderzeniem w okienko, które mogło zostać ozdobą kolejki. Sędzia szybko przerwał jednak euforię, sygnalizując spalonego. Gol nie został uznany, a frustracja Mbappé narastała.

  • nieuznany gol po minimalnym spalonym,
  • świetna sytuacja z bliska, zablokowana na linii przez Javi Galana,
  • wielokrotne próby dryblingu zakończone stratami.

Dla piłkarza tej klasy to jeden z tych wieczorów, kiedy nic nie chce wyjść. I hiszpańskie media już to podkreślają, opisując jego występ jako „widmowy”.

Vinicius daje nadzieję, ale Real nie potrafi dobić rywala

Po przerwie Real Madrid wreszcie zaczął spychać Osasunę coraz głębiej. Pojawiły się zmiany: na boisku zameldowali się m.in. Brahim Diaz oraz Trent Alexander-Arnold, a goście przejęli pełną kontrolę nad piłką. Akcje przyspieszały, skrzydła zaczęły pracować intensywniej, a gospodarze coraz częściej cofali się całą drużyną.

W końcu przyszło wyrównanie. Fede Valverde w swoim stylu wrzucił piłkę mocno w pole karne, a Vinicius uprzedził Javi Galana i trafił na 1:1. Wydawało się, że Real złapał właściwy rytm i zaraz przechyli szalę na swoją korzyść.

Osasuna przeżywała trudne minuty, ale nie pękła. W defensywie pracował cały zespół, a w nielicznych wypadach do przodu gospodarze starali się wyciągać z sytuacji maksimum. Trener Alessio Lisci odświeżał skład kolejnymi zmianami, szykując końcowy szturm.

Cios w 90. minucie. Raul Garcia niszczy plany lidera

Najbardziej pamiętny moment meczu nadszedł w samej końcówce. Real naciskał, szukał zwycięskiego gola, a tymczasem piłkę stracił Dani Ceballos. Osasuna ruszyła z szybkim atakiem, przeniosła grę w pole karne gości i tam rozpoczął się pokaz techniki.

Raul Garcia, który wcześniej zastąpił Budimira, otrzymał podanie w „szesnastce” Realu. Najpierw efektownym zwodem zgubił Marco Asensio, później zmieścił piłkę przy krótkim słupku obok Courtois, z bardzo ostrego kąta. Sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, ale analiza sytuacji wykazała brak spalonego. Gol został uznany, a stadion El Sadar eksplodował.

Uderzenie Raula Garcii już teraz wielu kibiców nazywa kandydatem do gola sezonu w La Liga – był w nim i kunszt techniczny, i zimna krew w najważniejszej akcji meczu.

Real dostał kilka dodatkowych minut gry, bo VAR i kontuzje wydłużyły końcówkę. Kolejne dośrodkowania i stałe fragmenty nie przyniosły jednak efektu. Osasuna dowiozła sensacyjne 2:1, a faworyt wraca do Madrytu z niczym.

Strata fotela lidera i sygnał ostrzegawczy dla Arbeloi

Dla Realu to pierwsza ligowa porażka pod wodzą Álvaro Arbeloi po serii pięciu zwycięstw z rzędu. Timing nie mógł być gorszy: presja w Lidze Mistrzów rośnie, a w La Liga tuż za plecami czyha Barcelona. Jeśli kataloński klub wygra swój mecz z Levante, zepchnie madrytczyków z pierwszego miejsca tabeli.

Osasuna z kolei robi duży krok w górę stawki. Zespół z Pampeluny wskakuje do górnej połowy tabeli i melduje się w okolicach 9. pozycji, co jak na ich budżet i możliwości jest wynikiem bardzo solidnym. Tego rodzaju skalp, jak pokonanie Realu, potrafi też mentalnie otworzyć szatnię na walkę o jeszcze ambitniejsze cele.

Co najbardziej zawiodło w grze Realu?

Analizując ten mecz, można wskazać kilka czytelnych problemów Realu:

  • zbyt wolne tempo w rozegraniu piłki przez dużą część spotkania,
  • brak reakcji na ostrzeżenia w pierwszej połowie, kiedy Osasuna kilka razy zagroziła bramce,
  • słaba współpraca Mbappé z resztą ofensywy w ciasnych sektorach boiska,
  • indywidualne błędy – od faulu Courtois na karnego po stratę Ceballosa przed decydującym golem.

Dla sztabu szkoleniowego to materiał nie tylko do analizy wideo, ale też do rozmów z liderami szatni. Zwłaszcza w okresie natłoku spotkań każdy mecz z teoretycznie słabszym rywalem wymaga pełnej koncentracji, inaczej cierpią wyniki w całym sezonie.

Dlaczego takie mecze są tak kłopotliwe dla faworytów?

Rywalizacja o tytuł w Hiszpanii często rozstrzyga się nie w klasykach z Barceloną, tylko właśnie w spotkaniach z ekipami pokroju Osasuny czy Levante. Dla nich starcie z Realem to piłkarskie święto, dla madrytczyków – jeden z kolejnych punktów w napiętym grafiku.

Takie różnice w nastawieniu przekładają się na intensywność, agresję i liczbę wygranych pojedynków. Gospodarze na El Sadar grali na granicy ryzyka, agresywnie, szli do kontaktu. Real zbyt długo wyglądał, jakby liczył, że mecz „sam się ułoży”. Futbol rzadko wybacza podobne podejście.

Dla polskiego kibica to ciekawy przykład, jak środek tabeli La Liga potrafi utrzeć nosa gigantom. A dla Realu – sygnał, że w drodze po mistrzostwo nie wystarczy wielkie nazwisko w ataku i efektowne mecze w Lidze Mistrzów. Trzeba też wygrywać te małe, brudne mecze na trudnych terenach, gdzie boisko i rywal nie zostawiają żadnego komfortu.

Prawdopodobnie można pominąć