Przestań oddawać się pracy na 100%: psycholog ostrzega przed tym nawykiem
Zawsze dostępny, zawsze na tak, zawsze pod presją?
Psycholog ostrzega, że taki styl pracy może zrujnować karierę zamiast ją rozpędzić.
W wielu firmach wciąż nagradza się tych, którzy biorą „wszystko na siebie”, gaszą pożary i robią trzy rzeczy naraz. Coraz więcej specjalistów od psychiki człowieka pokazuje jednak, że to droga wprost do wypalenia, spadku efektywności i utknięcia w roli „wiecznego pomocnika”, a nie eksperta.
Dlaczego dawanie z siebie wszystkiego w pracy często kończy się źle
Efekt prymusa: gdy chęć bycia idealnym pracownikiem zaczyna niszczyć
Na rozmowie kwalifikacyjnej brzmi to świetnie: „jestem wielozadaniowy, zawsze dyspozycyjny, dam radę ze wszystkim”. W praktyce ten wizerunek prymusa szybko zamienia się w ciężar.
Psychologowie zwracają uwagę, że za ciągłym udowadnianiem swojej wartości często stoi głęboka potrzeba akceptacji. Pracownik czuje się „dobry” i „potrzebny” tylko wtedy, gdy jego lista zadań pęka w szwach, a kalendarz nie ma ani jednej wolnej minuty.
Im bardziej gonisz za obrazem idealnego pracownika, tym szybciej oddalasz się od realnego dobrostanu i sensownych wyników.
Ten tryb „superbohatera biura” ma wysoką cenę. Pojawia się zmęczenie, rozdrażnienie, problemy ze snem, a po jakimś czasie – wrażenie pustki: ogromny wysiłek, a satysfakcji z efektów niewiele.
Bycie zajętym to nie to samo co bycie skutecznym
Mózg lubi wrażenie ruchu. Odpowiadanie na maila podczas spotkania, sprawdzanie komunikatora w trakcie analizy raportu, drobne zadania wciśnięte w każdą wolną minutę – to daje poczucie, że „dużo się dzieje”.
Problem w tym, że człowiek nie działa jak komputer z dziesięcioma rdzeniami. Nie przetwarza wielu wymagających zadań w jednym czasie. Przełącza się błyskawicznie między nimi – i za każdym razem traci część koncentracji.
Efekty:
- wzrost liczby błędów, szczególnie w zadaniach analitycznych,


