Pokolenie Z ma słabszą pamięć i koncentrację niż ich rodzice
Po raz pierwszy od ponad wieku młodzi dorośli wypadają gorzej w testach zdolności umysłowych niż ich rodzice w tym samym wieku.
Naukowcy alarmują: trend rosnącej inteligencji, widoczny przez całe XX stulecie, zatrzymał się, a w niektórych obszarach zaczął się cofać. Spadek dotyczy pamięci, logicznego myślenia i uwagi, a więc podstaw pracy mózgu – i bardzo mocno wiąże się z codziennym stylem życia nastolatków oraz młodych dorosłych.
Efekt Flynna: przez sto lat było tylko lepiej
Przez większą część XX wieku każde nowe pokolenie wypadało w testach inteligencji lepiej niż poprzednie. To zjawisko psychologowie nazwali efektem Flynna. Średnio przybywało około trzech punktów IQ na dekadę w krajach rozwiniętych.
Za tym skokiem nie stały „lepsze geny”, lecz otoczenie. Dzieci jadły bardziej wartościowe posiłki, chodziły dłużej do szkoły, miały kontakt z trudniejszymi zadaniami. Świat stawał się coraz bardziej wymagający intelektualnie: od obsługi maszyn po rozumienie coraz gęstszych komunikatów medialnych.
Standardowe testy IQ, prowadzone w wielu państwach Zachodu, pokazywały przez dziesięciolecia niemal idealnie rosnącą linię. Psycholog James Flynn, który opisał i przeanalizował to zjawisko, uznał, że skoro źródłem są warunki życia, trend powinien trwać tak długo, jak długo rozwija się edukacja, medycyna i gospodarka.
Przez ponad sto lat dzieci i nastolatki z tej samej klasy społecznej osiągały w testach lepsze wyniki niż ich rodzice w identycznym wieku – i nikt nie widział oznak odwrócenia tego kierunku.
Po 2010 roku krzywa się odwraca
Około 2010 roku statystyki zaczęły się zmieniać. W kilku krajach rozwiniętych wyniki przestały rosnąć, a z czasem zaczęły spadać. Neurolog Jared Cooney Horvath, który przedstawił te dane w amerykańskim Senacie, mówi wręcz o „gwałtownym odwróceniu” efektu Flynna.
Z badań wynika, że osoby z pokolenia Z – urodzone mniej więcej po 1995 roku – osiągają gorsze wyniki w testach pamięci roboczej, rozumowania abstrakcyjnego i koncentracji niż ich rówieśnicy sprzed kilkunastu lat. Nie chodzi tu o porównanie 18-latka z 50-latkiem, ale nastolatków w tym samym wieku, badanych w różnych okresach.
Na ten obraz nakładają się wyniki międzynarodowych badań PISA prowadzone przez OECD. W edycji z 2022 roku piętnastolatkowie zdobyli niższe rezultaty z matematyki, nauk przyrodniczych i czytania ze zrozumieniem niż uczniowie testowani około dekady wcześniej. Tendencja jest podobna zarówno w Europie, jak i w Ameryce Północnej.
Osiem godzin przed ekranem dziennie
Najczęściej wskazywanym podejrzanym jest cyfrowy styl życia. Pokolenie Z praktycznie nie zna świata bez smartfonu i stałego dostępu do internetu. Według przytaczanych przez Horvatha danych młodzi spędzają średnio około ośmiu godzin dziennie z różnego rodzaju ekranami – to mniej więcej połowa ich czasu na jawie.
Chodzi nie tylko o media społecznościowe czy gry. Wiele szkół i uczelni przeszło na tryb „wszystko na ekranie”: od elektronicznych dzienników i e‑podręczników po zadania domowe i testy online. W Stanach Zjednoczonych zainwestowano dziesiątki miliardów dolarów, aby zastąpić papierowe podręczniki laptopami i tabletami dla uczniów.
Horvath twierdzi, że te inwestycje często przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Uczniowie zyskali łatwiejszy dostęp do treści, ale utracili praktyki, które wzmacniały pamięć i rozumienie, jak notatki ręczne, praca na papierowych książkach, dłuższe czytanie bez przerywników.
Badacze ostrzegają, że mózg nastolatka bombardowany krótkimi bodźcami z telefonu traci zdolność dłuższego skupienia, a to przekłada się na wyniki w testach i w codziennej nauce.
Skandynawia hamuje cyfrową szkołę
Kilkanaście lat temu kraje nordyckie uchodziły za wzór „szkoły przyszłości”: klasy pełne tabletów, niemal całkowita rezygnacja z papierowych podręczników. Teraz te same państwa zaczynają się wycofywać.
W Szwecji władze ogłosiły stopniowy powrót do tradycyjnych metod w nauczaniu najmłodszych. Tablety mają zniknąć z pierwszych klas, a nadrzędną rolę ponownie ma pełnić papierowa książka i zeszyt. Politycy i eksperci wprost łączą tę zmianę z pogarszającymi się wynikami uczniów po cyfrowej rewolucji.
Podobną drogą idą Dania i Norwegia. W wielu szkołach ogranicza się czas pracy z ekranem i przywraca nacisk na pisanie ręczne. Tamtejsze instytucje edukacyjne wskazują, że nauka „na dotyk” – przewijanie treści na tablecie – słabiej utrwala materiał w pamięci długotrwałej niż tradycyjne zapisywanie informacji długopisem.
Co dokładnie się pogarsza w umysłach młodych?
Badania cytowane przez Horvatha i zespoły z uniwersytetów w Ameryce Północnej pokazują, że spadek nie jest równomierny. Najmocniej obrywają te funkcje, które wymagają skupienia na złożonych zadaniach.
| Obszar poznawczy | Obserwowany trend u pokolenia Z |
|---|---|
| Pamięć robocza | Wyraźne osłabienie, trudności z utrzymaniem informacji w głowie przez dłuższy czas |
| Rozumowanie abstrakcyjne | Niższe wyniki w zadaniach wymagających logicznego łączenia faktów i wnioskowania |
| Uwaga i koncentracja | Krótszy czas skupienia, łatwiejsze rozpraszanie przez bodźce poboczne |
| Rozumienie tekstu | Słabsze radzenie sobie z dłuższymi, złożonymi tekstami |
| Rozumowanie przestrzenne | W wielu badaniach widoczny spadek wyników |
| Rozumowanie na materiałach wizualnych | Lekka poprawa w zadaniach opartych na symbolach i wzorach graficznych |
Ciekawostką jest ten ostatni punkt: niewielki wzrost dotyczy zadań, które polegają na rozpoznawaniu schematów wizualnych, układaniu kształtów i symboli. Naukowcy łączą to z codziennym obyciem nastolatków z interfejsami aplikacji, ikonami i szybkim „czytaniem” graficznych układów.
Poczucie, że „jestem mądry”, rośnie szybciej niż faktyczne umiejętności
Opisany trend ma jeszcze jeden zaskakujący wymiar. Według Horvatha młodzi ludzie oceniają swoje zdolności intelektualne wyżej niż wcześniejsze pokolenia – mimo że ich wyniki w obiektywnych testach są słabsze.
Jak to możliwe? Jedna z hipotez mówi, że powszechny dostęp do wyszukiwarek i AI sprawia wrażenie „wiedzy w kieszeni”. Wystarczy kilka sekund, żeby odpowiedź na niemal każde pytanie pojawiła się na ekranie. Łatwo pomylić tę zewnętrzną pamięć z własnymi kompetencjami.
Młodzi szybciej znajdują informacje, ale coraz rzadziej je naprawdę przetwarzają, zapamiętują i łączą w spójny obraz – a na tym polega realna inteligencja użytkowa.
Czy winny jest tylko smartfon? Inne możliwe przyczyny
Choć ekrany są na pierwszej linii oskarżenia, badacze wskazują też inne czynniki środowiskowe, które mogą współdziałać:
- Brak snu – przewlekłe niedosypianie obniża zdolność koncentracji i uczenia się, a wśród nastolatków stało się normą.
- Stres i lęk – presja szkolna, napięcia społeczne, kryzysy ekonomiczne i zdrowotne odbijają się na funkcjonowaniu mózgu.
- Mniejsza aktywność fizyczna – ruch poprawia ukrwienie mózgu i wspiera plastyczność nerwową, a tryb siedzący ogranicza te korzyści.
- Rozbite skupienie – równoległe korzystanie z kilku aplikacji, czatów i treści naraz utrwala nawyk „skakania uwagą”.
- Zmienione nawyki czytelnicze – przewijanie krótkich treści wypiera dłuższe, linearnie czytane teksty, które budują głębokie rozumienie.
Każdy z tych elementów z osobna wydaje się drobną zmianą, lecz w połączeniu tworzą środowisko, w którym mózg młodego człowieka pracuje inaczej niż kilka dekad temu. Rozproszenie, krótkie komunikaty i natychmiastowa nagroda wypierają cierpliwe, długo trwające zadania.
Co z tego wynika dla rodziców, szkół i samych nastolatków
Dla polskich rodzin i nauczycieli ten trend nie jest abstrakcyjną ciekawostką z zagranicy. Program nauczania coraz częściej przenosi się do chmury, dzieci korzystają z e‑podręczników, a szkoły kupują kolejne zestawy tabletów. Warto uważnie obserwować doświadczenia państw, które poszły tą drogą wcześniej i dziś próbują ją korygować.
Nie chodzi o całkowitą rezygnację z technologii, lecz o przemyślane proporcje. Badania nad pamięcią i koncentracją podpowiadają kilka prostych zasad, które mogą działać ochronnie na mózg:
- preferowanie papierowych podręczników i notatek ręcznych tam, gdzie celem jest głębokie zrozumienie materiału,
- ograniczanie korzystania z telefonu w trakcie nauki do absolutnego minimum,
- wprowadzenie „wysp ciszy” w ciągu dnia – bloków 30–60 minut bez powiadomień i rozpraszaczy,
- dbanie o regularny sen i codzienny ruch, co bezpośrednio przekłada się na sprawność poznawczą.
Warto też wyjaśniać młodym, czym różni się dostęp do informacji od posiadania wiedzy. Przeczytanie streszczenia na ekranie nie równa się zrozumieniu tematu. Mózg potrzebuje czasu, powtórek, przetworzenia treści własnymi słowami, żeby nowa informacja „wpięła się” w sieć wcześniejszych skojarzeń.
Ciekawym krokiem mogłoby być regularne trenowanie funkcji poznawczych w szkole, nie tylko „przerabianie materiału”. Ćwiczenia na pamięć roboczą, zadania wymagające dłuższego skupienia, praca nad jedną rzeczą bez przerw – to elementy, które można świadomie wbudować w lekcje języka polskiego, matematyki czy historii bez kosztownych programów i gadżetów.


