Po tym, jakie filmy wybierasz, można poznać twoją prawdziwą dobroć

Po tym, jakie filmy wybierasz, można poznać twoją prawdziwą dobroć
4.9/5 - (31 votes)

Lubić komedie romantyczne to jedno, ale psychologowie twierdzą, że naprawdę życzliwe osoby oglądają zupełnie określony typ filmów.

Badania nad osobowością sugerują, że to, co włączasz wieczorem na Netflixie czy Spotify, nie jest przypadkiem. Uporczywie wybierasz pewien rodzaj emocji – i właśnie po tym najłatwiej poznać, czy należysz do tych naprawdę serdecznych, ciepłych ludzi, czy raczej karmisz się napięciem i konfliktem.

Dlaczego jedni zachowują spokój, a inni wybuchają

Większość osób potrafi od czasu do czasu być miła. Prawdziwa próba zaczyna się dopiero wtedy, gdy coś wyprowadza z równowagi: spóźniony pociąg, konflikt w pracy, dziecko marudzące od rana. Wtedy u jednych włącza się zrozumienie, u innych – ostry komentarz i trzaskanie drzwiami.

Psychologiczne badania opisane w czasopiśmie „Current Psychology” pokazują, że różnice w reakcji na stres nie sprowadzają się wyłącznie do charakteru czy wychowania. W tle działa drobny, pozornie niewinny element codzienności: to, jakie filmy, seriale i muzykę wybieramy, gdy chcemy odpocząć.

Badacze zauważyli, że serdeczne osoby nałogowo unikają rozrywki, która karmi agresję i cynizm, a szukają historii wzmacniających ciepło i więzi.

Big Five: co ma wspólnego „ugodowość” z twoim repertuarem

W psychologii osobowości funkcjonuje dobrze sprawdzony model Big Five, opisujący pięć głównych wymiarów człowieka. Jeden z nich to tak zwana ugodowość – skłonność do współpracy, empatii, dbałości o harmonię w relacjach.

Osoby o wysokiej ugodowości są chętne do kompromisów, łatwo wczuwają się w innych i rzadko grają „na siłę i przewagę”. Niskie wyniki w tej skali częściej idą w parze z podejrzliwością, chłodem emocjonalnym, ostrą konkurencją i twardym bronieniem swojego kosztem reszty.

Ten wymiar osobowości pozostaje stosunkowo stabilny w życiu, ale bardzo mocno współpracuje z otoczeniem. I tu na scenę wchodzą nasze wybory rozrywkowe: seriale, filmy, albumy muzyczne, podcasty.

Badania wskazują, że osoby wyjątkowo ugodowe stosują coś w rodzaju „diety medialnej” – świadomie lub intuicyjnie dokarmiają te emocje, które chcą mieć w sobie na co dzień.

Jakie filmy i piosenki wybierają naprawdę życzliwe osoby

Psycholog Eugene Mathes z Western Illinois University postanowił sprawdzić, czy istnieje powtarzalny schemat między typem osobowości a rodzajem wybieranych emocji w rozrywce. Założył coś, co nazwał hipotezą regulowania nastroju zgodnie z cechami charakteru: ludzie mają tendencję do szukania uczuć pasujących do tego, jacy są na co dzień.

W dwóch badaniach ze studentami uczestnicy wypełniali test mierzący poziom ugodowości, a następnie tworzyli listę swoich ulubionych piosenek, filmów i seriali. Do każdego tytułu dopisywali, czy dany utwór sprawia, że czują się bardziej czuli, litościwi, współpracujący, czy przeciwnie – bardziej napięci, agresywni, wrogo nastawieni.

Wyniki były zaskakująco spójne:

  • im wyższa ugodowość, tym więcej w topce filmów i utworów, które budzą ciepło, życzliwość i solidarność,
  • osoby mało ugodowe częściej wskazywały na produkcje brutalne, przesycone konfliktem, zemstą, chłodem emocjonalnym,
  • dla części z nich agresywne treści wręcz poprawiały nastrój, bo były zgodne z codziennym nastawieniem do ludzi.

W praktyce oznacza to, że naprawdę życzliwi ludzie seryjnie sięgają po historie o pojednaniu, przyjaźni, relacjach naprawionych po kryzysie, a także po muzykę, która kieruje ich w stronę czułości i bliskości. Nie chodzi o unikanie trudnych tematów, lecz o to, jakie emocje pozostają w nich na końcu seansu.

Twój top 3 filmów i piosenek zdradza więcej, niż myślisz

Mathes proponuje proste ćwiczenie, które możesz zrobić w domu w kilka minut. Wystarczy kartka albo notatka w telefonie. Celem jest sprawdzenie, jak naprawdę wygląda twoja „dieta emocjonalna” i czy sprzyja byciu serdeczną osobą.

Krok po kroku: test życzliwości twojej play-listy

  • Wypisz trzy filmy, które mógłbyś obejrzeć w kółko, bez znudzenia.
  • Dodaj trzy seriale, do których najczęściej wracasz.
  • Dopisz trzy piosenki, które niemal zawsze poprawiają ci nastrój.
  • Przy każdym tytule zaznacz, czy po kontakcie z nim czujesz się:
    • bardziej czuły i wyrozumiały,
    • raczej neutralny,
    • bardziej poirytowany, chłodny albo chętny do kłótni.
  • Spójrz później na całość i spróbuj ocenić dominujący klimat. Czy to raczej opowieści o lojalności i naprawianiu relacji, czy może krwawe thrillery, cyniczne satyry, dramaty, w których wszyscy wszystkich zdradzają?

    Rodzaj treści Typowe emocje po seansie Wpływ na życzliwość
    Komedie pełne empatii, historie o przyjaźni Ciepło, ulga, gotowość do rozmowy Sprzyjają łagodności i zaufaniu
    Dramaty o zemście, brutalne kryminały Napięcie, podejrzliwość, chęć „oddania ciosu” Wzmacniają ostrożność i twardość w relacjach
    Inspirujące dokumenty, historie o współpracy Motywacja, podziw, chęć pomocy innym Budują nastawienie prospołeczne
    Cyniczne satyry, skrajnie pesymistyczne produkcje Znużenie, ironia, dystans do ludzi Odbierają energię do okazywania ciepła

    Mały eksperyment: tydzień z „łagodniejszym” repertuarem

    Psycholog kliniczna Susan Krauss Whitbourne proponuje, aby nie kończyć na jednorazowym spisie. Można potraktować to jako tygodniowy eksperyment na sobie samym. Na kilka dni warto zwiększyć udział treści, które jasno niosą ciepło i nadzieję: komedie z elementem empatii, filmy o pojednaniu, dokumenty o ludziach, którzy pomagają innym.

    Równocześnie dobrze jest chociaż na moment przyciąć dawkę produkcji szczególnie brutalnych albo skrajnie cynicznych – zwłaszcza wieczorem, gdy głowa już jest zmęczona. Celem nie jest zakaz, lecz sprawdzenie, czy po kilku dniach zmienia się twoja reakcja na bliskich, współpracowników, przypadkowych ludzi w sklepie.

    Wielu badanych po zmianie repertuaru zgłaszało drobne, ale zauważalne efekty: mniej sarkazmu, więcej cierpliwości, większą gotowość do przepraszania.

    Dlaczego ekran tak mocno wchodzi nam pod skórę

    Psychologowie podkreślają, że mózg nie traktuje fikcji jako „czystej zabawy”. Kiedy śledzimy postaci na ekranie, włączają się te same obszary odpowiedzialne za wczuwanie się w prawdziwych ludzi. Gdy przez godzinę kibicujesz mściwemu bohaterowi, oswajasz się z myślą, że odgryzienie się przeciwnikowi jest satysfakcjonujące i wręcz konieczne.

    Odwrotnie działa kontakt z opowieściami, w których bohaterowie wybierają pojednanie albo ryzykują, by komuś realnie pomóc. Takie historie podbijają wrażliwość na cudze emocje, bo niejako trenują twoje neurony lustrzane – te odpowiedzialne za empatię.

    Jak świadomiej układać swoją „dietę medialną”

    Nie trzeba od razu wyrzucać z życia wszystkich mocnych thrillerów. Kluczowe staje się kilka praktycznych nawyków:

    • zwracaj uwagę, jaki nastrój masz po seansie, a nie tylko w trakcie,
    • na trudniejsze dni zostawiaj coś, co osłabia napięcie, a nie je podkręca,
    • mieszaj gatunki: za jednym ciężkim dramatem zaplanuj lżejszą, ciepłą historię,
    • traktuj play-listę jak emocjonalną apteczkę – trzymaj pod ręką tytuły, które przypominają ci o życzliwości.

    Warto też uczciwie przyjrzeć się, czy agresywne treści nie stały się głównym źródłem rozrywki. Jeżeli po pracy regularnie sięgasz po produkcje o makabrze, zdradzie i upokarzaniu innych, możesz niepostrzeżenie przyzwyczajać się do surowego spojrzenia na ludzi. To nie oznacza, że od razu staniesz się niemiły, ale próg irytacji może opaść.

    Badania nad osobowością nie mówią, że jeden film zmieni cię w anioła, a jedna piosenka zrobi z ciebie egoistę. Chodzi o sumę drobnych, codziennych wyborów. Jeżeli z tygodnia na tydzień karmisz się przede wszystkim ciepłymi historiami, łatwiej przychodzi potem łagodniejsza reakcja na realne konflikty. A to właśnie po takich reakcjach inni zwykle rozpoznają, czy ktoś jest „naprawdę miły”, czy tylko grzeczny, gdy nic go nie testuje.

    Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

    Prawdopodobnie można pominąć