Oddasz prawo jazdy, dostaniesz gigantyczny rachunek. Kierowca zapłacił 25 tys. euro
Prawo jazdy traci się szybko, a odzyskuje długo, drogo i z bólem portfela.
Czasem aż absurdalnie drogo.
Historia brytyjskiego kierowcy, który musiał wyłożyć równowartość 25 tys. euro, by w ogóle myśleć o powrocie na drogę, pokazuje, jak daleko potrafi posunąć się system kar za wykroczenia. I jak bardzo seria z pozoru „drobnych” przewinień potrafi zrujnować życie finansowe i zawodowe.
25 tysięcy euro za szansę powrotu za kierownicę
Cała sprawa wydarzyła się w Wielkiej Brytanii, gdzie sądy mają dużą swobodę w ustalaniu wysokości grzywien za wykroczenia drogowe. W tym przypadku rachunek urósł do zawrotnej kwoty – około 25 tys. euro, czyli ponad 100 tys. złotych.
To nie była jedna fotoradarem złapana prędkość. Kara powstała z kumulacji wielu elementów: grzywien za kolejne przewinienia, opłat sądowych, kosztów administracyjnych, obowiązkowych kursów, a w tle – wysokich zarobków kierowcy, które w tym kraju potrafią mocno podbić wysokość kary.
Kwota za odzyskanie uprawnień może przewyższyć wartość auta, którym kiedyś jeździliśmy – i to o kilka klas.
Według brytyjskich zasad, osoba dobrze zarabiająca ryzykuje dużo większą grzywnę niż ktoś o niskich dochodach. To ma boleć na tyle, by rzeczywiście zadziałać jak ostrzeżenie. W praktyce tworzy sytuacje jak ta – przypominające raczej rachunek za luksusowy samochód niż koszt postępowania w sprawie prawa jazdy.
Dlaczego kara urosła do takiej kwoty
W systemie brytyjskim liczy się nie tylko to, co kierowca zrobił, ale też jak często i jak długo ignorował przepisy. Z informacji zbliżonych do sprawy wynika, że chodziło o poważne lub powtarzające się wykroczenia, prowadzące do utraty uprawnień, a później do bardzo drogiej próby ich odzyskania.
Na finalną kwotę złożyły się między innymi:
- wielokrotne złamanie przepisów ruchu drogowego,


