Nie tylko żarówka i kaloryfer. 15 domowych rzeczy, z którymi mamy problem

Nie tylko żarówka i kaloryfer. 15 domowych rzeczy, z którymi mamy problem
Oceń artykuł

Wielu dorosłych przyznaje, że gubi się przy najprostszych domowych awariach – od przepalonej żarówki po zimne kaloryfery.

Badania z Wielkiej Brytanii pokazują, że nawet podstawowe czynności w mieszkaniu potrafią nas sparaliżować. Zamiast szybko rozwiązać problem, stoimy nad bezpiecznikami, piecem czy zlewem i zastanawiamy się, od czego w ogóle zacząć.

Ćwierć mieszkańców nie ogarnia własnego domu

Nowe dane z badań na 2000 dorosłych Brytyjczyków pokazują, że około jedna czwarta osób ma realny kłopot z obsługą podstawowych instalacji domowych. Mowa o takich rzeczach jak odpowietrzenie kaloryfera, ponowne uruchomienie pieca czy choćby zmiana żarówki.

Co piąta osoba nie potrafi zlokalizować głównego zaworu wody, a jedna trzecia nie wie, jak uruchomić ponownie kocioł grzewczy, gdy ten nagle się wyłączy. Dla wielu osób problemem jest nawet tak prosta czynność jak wymiana żarówki – przyznaje to prawie jedna czwarta badanych.

Brak podstawowej orientacji w instalacjach domowych może wydłużyć każdą drobną awarię do rozmiarów kryzysu – z zimnym mieszkaniem, zalaną podłogą albo kompletną ciemnością w bonusie.

Dlaczego boimy się domowych napraw?

Specjaliści zwracają uwagę, że współczesne mieszkania stały się mocno skomplikowane. Sterowniki, wyświetlacze, aplikacje, kilka różnych zabezpieczeń – to wszystko sprawia, że wiele osób zwyczajnie nie czuje się pewnie.

Część osób przyznaje też, że o domu myśli dopiero wtedy, gdy coś się zepsuje. Co trzeci badany mówi wprost: na kwestie techniczne nie zwraca uwagi, dopóki nie ma problemu. A jedna na dziesięć osób aktywnie unika zajmowania się takimi tematami.

Dom, który “czyha” na właściciela

Spora grupa badanych ma wrażenie, że ich mieszkanie jest dla nich „za sprytne”. Prawie dwie trzecie uważa, że jest mniej zaradna technicznie niż poprzednie pokolenia. Niektórzy w żartach mówią, że dom “jest przeciwko nim”, bo gdy zaczynają coś naprawiać, natychmiast psuje się kolejna rzecz.

Mimo tych lęków wiele osób nie chce od razu dzwonić po fachowca. Tylko jedna czwarta deklaruje, że przy problemach z instalacjami od razu zapłaci specjaliście. Trzynaście procent wprost przyznaje, że nie umie ocenić, które prace wymagają zawodowca, a które można spokojnie zrobić samemu. Część nadal w pierwszej kolejności dzwoni do rodziców.

Metoda prób i błędów… i kłótni

Zamiast poprosić o pomoc, większość badanych woli kombinować na własną rękę. Aż 73% uczy się domu metodą próby i błędu. Efekty bywają różne.

Choć 81% osób przynajmniej raz próbowało zrobić coś samodzielnie w ramach domowego “zrób to sam”, jedna czwarta przyznaje, że tylko pogorszyła sytuację. Niewłaściwe ustawienie pieca, źle podłączona wtyczka, rozebrany syfon, którego nie da się złożyć z powrotem – to typowe przykłady.

Nieudane naprawy to nie tylko stracony czas. Prawie połowa badanych przyznaje, że nieudane majsterkowanie skończyło się awanturą z partnerem.

15 prostych domowych zadań, z którymi najczęściej mamy problem

Eksperci wskazali piętnaście czynności, które ich zdaniem powinien znać każdy właściciel lub najemca mieszkania. Rzeczywistość pokazuje, że wielu osobom te zadania zwyczajnie sprawiają trudność.

Domowe zadanie Odsetek osób, które sobie z tym nie radzą
Ponowne uruchomienie lub uzupełnienie ciśnienia w kotle 33%
Wymiana żarówki 24%
Montaż półki na ścianie 22%
Podłączenie wtyczki we właściwy sposób 22%
Wymiana lampki w lodówce 22%
Odnalezienie głównego zaworu odcinającego wodę 20%
Odpowietrzenie kaloryfera 19%
Ustalenie, gdzie biegnie główne przyłącze wody 17%
Udrożnienie zatkanego odpływu 15%
Odnalezienie licznika gazu lub prądu 15%
Wymiana czujnika dymu lub jego baterii 10%
Reset wyłącznika w skrzynce bezpieczników 10%
Wyłączenie głównego zasilania elektrycznego w mieszkaniu 7%

Lista pokazuje, że problemy dotyczą zarówno prostych czynności, jak i krytycznych dla bezpieczeństwa: znajomości zaworów, liczników czy skrzynki bezpieczników.

Dom bez planu: brak zabezpieczenia na awarie

Badanie odsłania też coś jeszcze: wielu ludzi nie ma żadnego planu na większe usterki. Aż 42% nie korzysta z żadnej formy pakietu serwisowego czy umowy na przeglądy pieca i instalacji grzewczej.

To oznacza, że w razie poważniejszej awarii skazują się na szukanie fachowca w ostatniej chwili – często w sezonie grzewczym, gdy terminy są długie, a ceny szybują w górę.

Podstawowa orientacja w działaniu mieszkania plus świadomość, kiedy trzeba wezwać specjalistę, potrafią uratować nerwy, pieniądze i… ciepło w zimową noc.

Pięć rzeczy, których naprawdę warto nauczyć się w swoim mieszkaniu

Nie trzeba być inżynierem, żeby czuć się swobodniej we własnym domu. Wystarczy opanować kilka kluczowych elementów. Najlepiej zrobić to spokojnie, zanim coś się zepsuje.

  • Znajdź główny zawór wody i naucz się go zakręcać. Zrób zdjęcie miejsca, w którym się znajduje, i pokaż je domownikom.
  • Sprawdź, gdzie jest skrzynka z bezpiecznikami. Naucz się, który wyłącznik odpowiada za które pomieszczenie i jak je ponownie włączyć.
  • Przeczytaj krótką instrukcję swojego kotła lub pieca. Nie całą książkę, wystarczy część o błędach i ponownym uruchomieniu.
  • Przećwicz wymianę żarówki przy wyłączonym zasilaniu. Zwróć uwagę na rodzaj gwintu i moc, żeby następnym razem kupić właściwą.
  • Zorientuj się, gdzie jest licznik prądu i gazu. To przydaje się przy kontrolach, przeprowadzkach, a także w razie awarii.

Jak spokojnie podejść do domowych usterek

Wiele osób paraliżuje strach przed zepsuciem czegoś na dobre. Pomaga prosta zasada: najpierw bezpieczeństwo, potem instrukcja, na końcu działanie. Odłącz zasilanie, jeśli pracujesz przy elektryce. Zakręć wodę, gdy manipulujesz przy rurach. Gdy nie jesteś pewien, wstrzymaj się z dalszymi krokami i poszukaj rzetelnego źródła informacji.

Warto też ustalić domowy “kodeks napraw”. Na przykład: nie rozkręcamy kotła, nie dotykamy przewodów gazowych, nie bawimy się instalacją elektryczną poza bezpiecznikami i wymianą osprzętu, który do tego służy. To od razu porządkuje, co robimy sami, a gdzie od razu dzwonimy po fachowca.

Dlaczego brak podstawowych umiejętności tak mocno odczuwamy?

Współczesne życie mocno się wyspecjalizowało. Zlecamy pranie do pralni, jedzenie zamawiamy z aplikacji, naprawy robi serwis. Mało kto podgląda rodziców przy montażu gniazdka czy wymianie baterii w kranie, więc naturalnie wiele umiejętności po prostu nie przechodzi na kolejne pokolenia.

Do tego dochodzi presja, by “znać się na wszystkim”. Jeśli ktoś nie wie, jak odpowietrzyć kaloryfer, łatwo poczuć wstyd. Tymczasem badania pokazują jasno: z podobnymi rzeczami borykają się całe rzesze ludzi, niezależnie od wieku i wykształcenia.

Dobrym ruchem jest potraktowanie mieszkania jak ważnego projektu na lata. Raz w roku zrobić przegląd: czy czujniki dymu działają, gdzie są instrukcje, czy mamy podstawowe narzędzia, kto jest naszym sprawdzonym hydraulikiem czy elektrykiem. Kilka godzin poświęconych na takie przygotowanie potrafi w krytycznym momencie zaoszczędzić znacznie więcej czasu, pieniędzy i nerwów niż najbardziej spektakularna domowa “akcja ratunkowa” o drugiej w nocy.

Prawdopodobnie można pominąć