Młody talent kolarstwa budzi podejrzenia dopingowe. Ekspert mówi: „To za dużo”

Młody talent kolarstwa budzi podejrzenia dopingowe. Ekspert mówi: „To za dużo”
Oceń artykuł

19‑letni kolarz Paul Seixas wszedł w sezon jak burza, zaskakując nawet najbardziej doświadczonych obserwatorów peletonu.

Seria jego wyników – od pierwszej zawodowej wygranej po walkę jak równy z równym z największymi gwiazdami – stawia go w roli nowej supergwiazdy. Jednocześnie tak gwałtowny skok formy sprawia, że część specjalistów od dopingu zaczyna zadawać niewygodne pytania.

Fenomenalny początek sezonu dziewiętnastolatka

Paul Seixas dopiero zaczyna zawodową karierę, a już ma na koncie sukcesy, o których większość kolarzy może tylko marzyć. W swoim pierwszym starcie w gronie profesjonalistów – na etapowym wyścigu w Portugalii – wygrał etap i skończył całą imprezę na drugim miejscu, tuż za Juanem Ayuso, jednym z najbardziej utalentowanych kolarzy młodego pokolenia.

Na tym nie koniec. Seixas sięgnął po efektowne zwycięstwo w jednodniowym klasyku w Ardechii, a chwilę później stanął na drugim stopniu podium w Strade Bianche, jednym z najbardziej wymagających i cenionych wyścigów jednodniowych. Tam przegrał tylko z Tadejem Pogacarem, dominatorem ostatnich lat.

W peletonie coraz głośniej mówi się, że lider ekipy Decathlon CMA CGM wchodzi poziom niżej od słoweńskiej gwiazdy, a w niektórych wyścigach może już realnie z nim rywalizować. Tak szybkie zbliżenie się do absolutnej czołówki sprawia jednak, że wokół nastolatka zaczyna narastać aura podejrzeń.

Antoine Vayer: spec od dopingu bije na alarm

Swoje wątpliwości najgłośniej wyraził Antoine Vayer, były trener słynnej ekipy Festina, a obecnie znany, choć budzący emocje analityk wyników i orędownik ostrej walki z dopingiem. Vayer od lat śledzi dane mocy najlepszych kolarzy, próbuje je porównywać i wyznaczać granice tego, co jego zdaniem jeszcze mieści się w możliwościach ludzkiego organizmu.

W serwisie X opublikował długi wpis poświęcony właśnie Seixasowi. Podkreślił, że obserwuje go od 15. roku życia, tak jak wcześniej śledził rozwój innych francuskich talentów. Na podstawie zebranych danych przygotował aktualny profil mocy nastolatka – i przyznał wprost, że wyniki wprawiają go w osłupienie.

Według wyliczeń specjalisty tempo rozwoju młodego kolarza stało się tak gwałtowne, że w krótkim czasie przesunęło go z pułapu najlepszych zawodników typu Jonas Vingegaard do poziomu, który Vayer określa jako „nieludzki”, kojarzony z Tadejem Pogacarem – a nawet powyżej tego szczebla.

Ekspert twierdzi, że Seixas zimą zrobił kolejny ogromny krok, mimo że już wcześniej uchodził za zawodnika ponadprzeciętnie mocnego fizycznie. I właśnie ta skala poprawy, w połączeniu z wiekiem zawodnika, budzi w nim największy niepokój.

Wspinaczka, która wywołała burzę

Kluczowym elementem analizy stała się konkretna wspinaczka: podjazd pod Saint‑Romain‑de‑Lerps, wykorzystywany w klasykach rozgrywanych w regionie Doliny Rodanu, a wcześniej w mistrzostwach Europy z udziałem Pogacara. To tam Seixas zanotował – jak na razie – najpotężniejszy występ w swojej karierze.

Według danych cytowanych przez Vayera, dziewiętnastolatek wygenerował na tym podjeździe średnio 491 „watów przeliczeniowych” przez 15 minut i 42 sekundy. W kolarskiej analizie oznacza to moc skorygowaną o wagę i inne parametry, pozwalającą porównywać zawodników między sobą.

Przy takim poziomie obciążenia, zdaniem analityka, Seixas jest w stanie realnie celować w granicę 500 watów przeliczeniowych przez 15 minut w sprzyjających warunkach i przy końcówce etapu prowadzącej pod górę.

Vayer podkreślił jeszcze jedno: czas Seixasa na tej wspinaczce był zaledwie o cztery sekundy gorszy od rekordu Pogacara z mistrzostw Europy. To dla niego kolejny sygnał alarmowy, bo różnica między doświadczonym dominatorem a nastolatkiem praktycznie się zaciera.

„To za dużo” – skala progresu pod lupą

W swojej analizie Vayer przywołał też wcześniejsze występy Seixasa. W wieku 17 lat bił już czasy znanego górala Lenny’ego Martineza na wymagających górskich podjazdach, choć wtedy różnice były jeszcze stosunkowo niewielkie. Teraz, w roku, w którym skończył 19 lat, jego aktualna jazda na Saint‑Romain mocno odcina się od tamtych rezultatów.

Specjalista szacuje, że w ciągu zaledwie pół roku nastolatek poprawił się o 8–10 procent w kluczowych wskaźnikach mocy. Taka wartość, w realiach sportu na najwyższym poziomie, gdzie zwykle walczy się o ułamki procenta, wydaje mu się skokiem trudnym do pogodzenia z naturalnym rozwojem.

Vayer stawia brutalne pytanie: skąd organizm młodego kolarza czerpie aż tak ogromną energię i jakim cudem wytrzymuje kolejne ekstremalne wysiłki bez wyraźnych oznak zmęczenia?

Dlaczego dane mocy wzbudzają podejrzenia

W zawodowym peletonie liczby związane z mocą stały się jednym z głównych narzędzi analizy. Trenerzy, analitycy i coraz częściej kibice śledzą waty generowane przez zawodników pod górę i na czas. Na tej podstawie można porównać aktualne wyniki z historycznymi i w miarę obiektywnie ocenić, kto jest w życiowej formie.

Eksperci tacy jak Vayer przyjmują określone progi, które uznają za górne granice możliwości ludzkiego organizmu przy danej masie ciała i czasie wysiłku. Gdy ktoś je przekracza lub bardzo się do nich zbliża, a do tego robi to w młodym wieku i w krótkim okresie poprawia swoje rekordy o kilka czy kilkanaście procent, w ich ocenie pojawia się „czerwona lampka”.

Dla jasności: same dane mocy nie stanowią dowodu na stosowanie dopingu. Stanowią raczej punkt wyjścia do dyskusji, zadawania pytań i domagania się przejrzystości. Zwłaszcza w sporcie, który przez dekady borykał się z kolejnymi aferami, od epopei Festiny po erę Lance’a Armstronga i masowe stosowanie EPO.

Argumenty sceptyków i możliwe wyjaśnienia

W dyskusjach wokół młodych talentów pojawiają się z reguły dwa obozy.

  • Sceptycy – wskazują na historię kolarstwa, powtarzalność schematów „cudownych przemian” i zbyt gwałtownych skoków formy.
  • Optymiści – podkreślają rozwój technologii treningowych, lepsze żywienie, monitoring obciążeń i coraz wcześniejszą specjalizację młodych zawodników.

W przypadku Seixasa obie strony używają podobnych danych, ale interpretują je inaczej. Jedni mówią: „to wygląda jak kolejne odtworzenie historii, którą już znamy”. Drudzy odpowiadają: „taki jest nowy poziom sportu, granice się przesuwają, a najzdolniejsi korzystają z całego arsenału nauki o sporcie”.

Co może czekać młodego kolarza

Dla samego zawodnika tego typu medialne analizy oznaczają dodatkową presję. Każdy kolejny mocny występ będzie jednych utwierdzał w przekonaniu, że mają do czynienia z fenomenem, innych – że coś się nie zgadza. Z kolei gorszy dzień natychmiast wywoła komentarze, że „bańka pękła”.

W praktyce kolarze znajdują się dziś w sytuacji, w której muszą nie tylko wygrywać, ale też stale udowadniać swoją wiarygodność. Zespoły chętnie podkreślają przejrzystość procedur, dostęp do paszportów biologicznych, częste kontrole antydopingowe czy udostępnianie części danych treningowych. Dla kibica pozostaje pytanie, komu ufać, gdy liczby ocierają się o granice ludzkich możliwości.

Jak czytać takie sprawy jako kibic

Warto znać kilka podstawowych zasad, które pomagają spokojniej patrzeć na podobne historie:

Element Na co zwrócić uwagę
Tempo progresu Czy poprawa trwa latami i jest stabilna, czy następuje nagły skok w krótkim czasie.
Ciężar kalendarza Ile wyścigów zawodnik jedzie na najwyższych obrotach i jak szybko się regeneruje.
Transparentność zespołu Czy grupa chętnie publikuje dane i współpracuje z instytucjami antydopingowymi.
Historia dyscypliny Czy dany wynik znacząco wykracza ponad osiągnięcia poprzednich generacji.

Kolarstwo w ostatnich latach mocno się oczyściło, ale przeszłość wciąż kładzie się cieniem na każdym spektakularnym występie. Tym bardziej gdy chodzi o nastolatka, który w kilka miesięcy zaczyna wchodzić na poziom kojarzony z absolutnymi gigantami peletonu.

Sprawa Paula Seixasa zapewne nie skończy się na jednym wpisie w serwisie X. Im głośniej będzie o jego wynikach, tym częściej pojawi się dyskusja o granicach ludzkiej wydolności, etyce sportu i odpowiedzialności medialnych ekspertów. Dla kibiców to kolejny test cierpliwości i zaufania – do zawodników, do systemu kontroli, ale też do własnej oceny, gdy patrzą na liczby, które jeszcze kilka lat temu wydawały się wręcz nieosiągalne.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć