Klasyczne wózki w marketach znikają. Nadjeżdżają inteligentne wózki na ekran i kamery

Klasyczne wózki w marketach znikają. Nadjeżdżają inteligentne wózki na ekran i kamery
Oceń artykuł

W wielkopowierzchniowych sklepach szykuje się rewolucja, której symbolem może stać się… wózek na zakupy.

Ten, który znamy od dekad.

Sieci handlowe testują nową generację inteligentnych wózków, które same rozpoznają produkty, liczą rachunek i skracają kolejki przy kasie. Klient ma dostać coś w rodzaju osobistego asystenta zakupów na kółkach.

Od prostego kosza na kółkach do cyfrowego asystenta

Wózek sklepowy towarzyszy zakupom od ponad 70 lat i niemal się nie zmienił. Wjeżdżamy do marketu, bierzemy wózek, ładujemy go po brzegi, stoimy w kolejce, wyjmujemy wszystko na taśmę, pakujemy z powrotem. Schemat znany każdemu.

Ostatnie lata przyniosły jednak kilka poważnych zmian: zakupy przez internet z odbiorem w punkcie, dostawy do domu, a w samych sklepach – kasy samoobsługowe. Teraz na celowniku znalazł się sam wózek.

Firmy technologiczne i sieci handlowe pracują nad tym, by zamienić tradycyjne konstrukcje w pełnoprawne, połączone z siecią urządzenia. W Izraelu i w Europie rozwija się na przykład firma Shopic, która dostarcza rozwiązania do takich wózków, a we Francji inteligentne wózki testuje jeden z marketów pod Paryżem.

Jak wygląda wózek przyszłości w supermarkecie

Na pierwszy rzut oka nowy wózek niewiele różni się od klasycznego. Metalowy kosz, kółka, rączka. Cała magia zaczyna się przy uchwycie, gdzie pojawia się moduł z elektroniką:

  • ekran dotykowy o rozmiarze zbliżonym do małego tabletu,
  • wbudowany skaner kodów,
  • co najmniej dwie kamery szerokokątne,
  • moduł łączności z systemem sklepu.

Kamerki i skaner korzystają z technologii rozpoznawania obrazu (computer vision). W praktyce wygląda to tak: wkładasz produkt do wózka, a system od razu go identyfikuje po kształcie, opakowaniu, marce i wadze. Algorytmy porównują obraz z bazą danych sklepu i dopasowują do konkretnej pozycji z cennika.

Inteligentny wózek automatycznie rozpoznaje większość produktów zaraz po odłożeniu ich do kosza i na bieżąco aktualizuje kwotę rachunku.

Dzięki temu nie trzeba osobno podchodzić do skanerów ręcznych ani żmudnie przesuwać wszystkiego po taśmie przy kasie. System liczy, ile już wydaliśmy, ile sztuk danego produktu mamy w koszu i jakie promocje się naliczają.

Ekran, który pilnuje wydatków i podpowiada okazje

Najbardziej widoczny element takiego wózka to ekran dotykowy. To na nim dzieje się cała „rozmowa” z klientem. Wyświetlane są:

Funkcja Co widzi klient
Kontrola wydatków Aktualna łączna kwota zakupów, liczona na bieżąco
Promocje Przeceny i oferty specjalne dotyczące produktów w koszu lub z listy
Program lojalnościowy Stan zgromadzonych punktów lub środków na koncie klienta
Informacje o produkcie Skład, pochodzenie, cena za kilogram lub litr
Inspiracje Propozycje przepisów i listy składników do konkretnych dań

W czasach wysokich cen żywności bieżąca kontrola rachunku może być realnym wsparciem dla domowych budżetów. Łatwiej zrezygnować z części produktów, gdy na ekranie widać, jak jedna decyzja podbija paragon o kilkadziesiąt złotych.

Dla sieci handlowych to okazja do mocnego spersonalizowania oferty. Algorytmy mogą podsuwać promocje na podstawie tego, co już trafiło do wózka, albo tego, co klient kupował wcześniej, jeśli połączy kartę lojalnościową z kontem w aplikacji. Wózek może stać się czymś w rodzaju ruchomej, cyfrowej półki z reklamami dopasowanymi do konkretnej osoby.

Zakupy bez wyjmowania towaru z wózka

Jedna z największych zmian dotyczy samego momentu płatności. Inteligentny wózek ma zlikwidować najbardziej znienawidzony etap – przekładanie towarów z wózka na taśmę i z powrotem do toreb.

Gdy kończysz zakupy, wózek „wie” już, co kupiłeś i na jaką kwotę. Wtedy:

  • Podchodzisz do specjalnej strefy z dedykowaną bramką lub terminalem.
  • Na ekranie pojawia się podsumowanie paragonu.
  • Akceptujesz rachunek i wybierasz formę płatności – przykładowo BLIK, karta w telefonie, tradycyjna karta płatnicza.
  • Po udanej transakcji wózek „odblokowuje się” i możesz spokojnie wyjechać z marketu.
  • W części rozwiązań rachunek da się opłacić bezpośrednio z poziomu aplikacji w smartfonie, bez podchodzenia do osobnej kasy. Dla wielu osób to główna korzyść: mniej stania, mniej stresu, brak poczucia, że ktoś za plecami zniecierpliwiony czeka, aż uporasz się z kodem PIN.

    Nowe technologie, stare problemy: nauka obsługi i logistyka

    Żeby taka zmiana miała sens, sieci handlowe muszą liczyć się z niemałą rewolucją organizacyjną. Pierwsze wyzwanie to klienci, którzy nie czują się pewnie w cyfrowym środowisku – seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami, a także ci, którzy na co dzień korzystają wyłącznie z klasycznej gotówki.

    Bez czytelnych instrukcji i wsparcia personelu inteligentny wózek może zniechęcić zamiast ułatwić zakupy, zwłaszcza osobom mniej obeznanym z technologią.

    Sklepy będą musiały:

    • wprowadzić jasne komunikaty na ekranach i w alejkach,
    • zapewnić pracowników pomagających przy pierwszych zakupach z nowym wózkiem,
    • zaplanować strefy dla klientów, którzy wolą klasyczne kasy lub gotówkę,
    • zadbać o serwis sprzętu – uszkodzony ekran oznacza bezużyteczny wózek.

    Dochodzi jeszcze logistyka ładowania. Taki wózek to w praktyce komputer na baterię. Trzeba stworzyć infrastrukturę do ładowania całych zestawów po zakończeniu dnia, śledzić stan akumulatorów i pilnować aktualizacji oprogramowania. To już inne wyzwania niż smarowanie kółek w metalowej ramie.

    Co z pracą kasjerów i kasjerek

    Automatyzacja płatności od razu budzi pytania o przyszłość etatów przy kasach. Inteligentny wózek w teorii ogranicza potrzebę klasycznego stanowiska kasowego. W praktyce część zadań może przenieść się w zupełnie inne obszary.

    Sklepy mogą przesunąć pracowników do nowych ról, takich jak:

    • wspieranie klientów przy obsłudze wózków i aplikacji,
    • opieka nad działającym sprzętem i zgłaszanie usterek,
    • dbanie o ekspozycję produktów w oparciu o dane z systemu,
    • obsługa klientów, którzy z różnych powodów nie chcą lub nie mogą korzystać z automatyzacji.

    Dla części osób może to oznaczać konieczność nauczenia się nowych umiejętności, w tym podstaw pracy z systemami informatycznymi. Z drugiej strony rośnie znaczenie tak zwanej obsługi „high touch” – spokojnego wsparcia tam, gdzie technologia zawodzi lub budzi opór.

    Szanse i zagrożenia dla klientów

    Z perspektywy przeciętnego kupującego inteligentny wózek ma kilka oczywistych plusów: szybsze zakupy, lepsza kontrola budżetu, mniej dźwigania przy przepakowywaniu na taśmę. W praktyce łatwiej też zobaczyć różnicę w cenach podobnych produktów i świadomie wybrać tańszą alternatywę.

    Dochodzi jednak cały zestaw pytań o prywatność i wpływ na zachowania konsumentów. System wie, co i w jakiej kolejności wkładamy do wózka, ile czasu spędzamy w danej alejce, na które promocje reagujemy. Te dane mogą posłużyć do jeszcze skuteczniejszego „kuszenia” nas dodatkowymi zakupami.

    Warto mieć z tyłu głowy, że każda nowa wygoda ma swoją cenę. Kto akceptuje regulamin aplikacji, często zgadza się na analizę zachowań i personalizowane treści. Dobrze więc od czasu do czasu przejrzeć ustawienia prywatności i świadomie zdecydować, na co się zgadzamy.

    Czy wózki inteligentne trafią też do polskich marketów

    Polscy klienci są już oswojeni z kasami samoobsługowymi i zakupami online z odbiorem w sklepie, więc kolejny krok wydaje się naturalny. Duże sieci dyskontowe i hipermarkety już od lat testują różne formy automatyzacji – od aplikacji do skanowania produktów po sklepy niemal bezobsługowe.

    Inteligentne wózki mogą pojawić się najpierw w największych miastach, w formie pilotażu. Zapewne równolegle pozostaną klasyczne wózki i tradycyjne kasy dla tych, którzy cenią prostotę. Rynek pokaże, jak szybko klienci przyjmą nową formę zakupów i czy przewagi w wygodzie przeważą nad obawami o dane i przyzwyczajeniami.

    Dla konsumenta kluczowe stanie się świadome korzystanie z technologii: warto wiedzieć, co wózek „widzi”, co zapamiętuje i jak wykorzystuje te informacje. Z tą wiedzą można wyciągnąć z cyfrowych nowinek maksimum korzyści, nie oddając w zamian zbyt wiele kontroli nad własnym portfelem i zwyczajami zakupowymi.

    Prawdopodobnie można pominąć