Jeże słyszą to, czego my nie słyszymy. Naukowcy chcą wykorzystać to do ratowania ich życia

Jeże słyszą to, czego my nie słyszymy. Naukowcy chcą wykorzystać to do ratowania ich życia
Oceń artykuł

Europejskie jeże giną masowo pod kołami samochodów, a naukowcy właśnie znaleźli bardzo nietypowy sposób, by spróbować to zatrzymać.

Badania nad słuchem jeży pokazały, że te niepozorne ssaki odbierają dźwięki, które dla ludzi są całkowicie niesłyszalne. Ten pozornie techniczny wniosek może w przyszłości przełożyć się na realne systemy ostrzegawcze przy drogach i maszynach ogrodniczych.

Jeż – ulubieniec ogrodów, który znika z krajobrazu

Jeż europejski należy do najbardziej rozpoznawalnych dzikich zwierząt na naszym kontynencie. Wielu mieszkańców podmiejskich osiedli i wsi widuje je nocą w ogrodach, słyszy charakterystyczne posapywanie w krzakach albo nagle natyka się na zwiniętą kulkę kolców pod stertą liści.

Mimo tej pozornej „powszechności”, populacja jeży w Europie szybko spada. Gatunek trafił już na listę zagrożonych jako „bliski zagrożenia” w europejskiej czerwonej księdze IUCN. Naukowcy ostrzegają, że bez realnych działań za kilka dekad spotkanie dzikiego jeża może stać się rzadkością.

Nawet co trzeci jeż w Europie może ginąć każdego roku na drogach – wynika z analiz zderzeń ze zwierzętami.

Główne przyczyny? Rozjeżdżanie przez samochody, intensywne rolnictwo, ogrodzenia odcinające dostęp do terenów oraz wszechobecne maszyny – od kosiarek, po traktory i roboty ogrodowe.

Dlaczego jeże tak często giną pod kołami

Problem zaczyna się od naturalnej strategii obronnej jeża. Ten niewielki ssak przez miliony lat radził sobie z lisami, borsukami czy psami, a nie z rozpędzonymi autami.

Gdy jeż poczuje zagrożenie, najpierw zastyga, ocenia sytuację, a dopiero potem ucieka lub zwija się w kulkę. W ciemnym lesie to świetny sposób na drapieżnika reagującego na ruch. Na jezdni po zmroku to wyrok.

Do tego dochodzi fragmentacja krajobrazu. Drogi i ogrodzenia przecinają terytoria żerowania. Jeż musi przekraczać asfalt, by znaleźć jedzenie, partnera czy nowe miejsce na kryjówkę. Coraz częściej natrafia po drodze na przeszkody, których wcześniej nie było: wysokie płoty, betonowe obrzeża, gęste siatki, a za nimi – monoculture pól lub idealnie „wyczyszczone” ogrody spryskane chemikaliami.

Niewidzialne zagrożenie: maszyny i roboty

Nie chodzi tylko o samochody. W wielu krajach europejskich rośnie liczba zgłoszeń jeży, które zostały ciężko poranione przez podkaszarki, tradycyjne kosiarki czy popularne już roboty koszące. Zwierzę chowa się w wysokiej trawie albo pod krzewem i liczy, że przeczeka niebezpieczeństwo. Ostrza urządzenia widzą to inaczej.

W tym kontekście pomysł, by ostrzegać jeże za pomocą dźwięku, brzmi zaskakująco logicznie. Trzeba było tylko odpowiedzieć na jedno pytanie: jak jeż słyszy otoczenie?

Badacze wchodzą… do ucha jeża

Międzynarodowy zespół specjalistów od ekologii, bioakustyki, zachowania zwierząt i obrazowania medycznego postanowił przyjrzeć się budowie ucha jeża w szczegółach, których do tej pory nikt nie analizował.

Z wykorzystaniem wysokorozdzielczych skanerów 3D opracowano model ucha środkowego i wewnętrznego jeża, bazując na osobniku uśpionym wcześniej z przyczyn medycznych w ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt.

  • Ucho środkowe jeża ma bardzo małe, gęste kosteczki słuchowe.
  • Połączenie między błoną bębenkową a pierwszą kosteczką jest częściowo zrośnięte, co usztywnia cały łańcuch.
  • Strzemiączko – najmniejsza kosteczka – jest wyjątkowo lekkie i drobne.
  • Ślimak w uchu wewnętrznym jest krótki i mocno „zbity”.

Taka konstrukcja jest typowa dla zwierząt, które świetnie radzą sobie z bardzo wysokimi częstotliwościami, jak choćby nietoperze. Sama anatomia to jednak za mało, żeby stwierdzić, co faktycznie dociera do mózgu jeża.

Jak zmierzyć słuch jeża

Badacze przetestowali słuch 20 dzikich jeży europejskich przy użyciu metody nazywanej pomiarem odpowiedzi z pnia mózgu. Zwierzęta były krótko znieczulone, a pod ich skórę wprowadzono cienkie elektrody. Następnie odtwarzano im dźwięki o różnej częstotliwości i natężeniu, obserwując aktywność mózgu.

Jeże reagowały na dźwięki od około 4 kHz aż do co najmniej 85 kHz, z największą czułością w okolicach 40 kHz – to zdecydowanie poza zasięgiem ludzkiego ucha.

Dla porównania: człowiek zwykle słyszy od około 20 Hz do 20 kHz, a z wiekiem górna granica jeszcze spada. Psy i koty radzą sobie lepiej, ale jeż i tak wygrywa wyraźnie w tym ultradźwiękowym „wyścigu”.

Wszystkie zwierzęta po badaniu wróciły do pełnej sprawności, a następnej nocy zostały wypuszczone na wolność.

Ultradźwięki jako „znak stop” dla jeży

Skoro jeż słyszy dźwięki, które są dla nas niesłyszalne, pojawia się realna szansa stworzenia systemu ostrzegawczego tylko dla niego. Bez irytujących syren, bez uciążliwego hałasu dla mieszkańców i ich psów czy kotów.

Naukowcy wyobrażają sobie w przyszłości niewielkie urządzenia emitujące ultradźwięki w konkretnym zakresie częstotliwości. Mogłyby one:

  • uruchamiać się w pobliżu nadjeżdżającego auta i wysyłać sygnał ostrzegawczy,
  • działać przy niebezpiecznych maszynach, jak kosiarki czy roboty koszące,
  • tworzyć „dźwiękowe płoty” przy wyjątkowo niebezpiecznych odcinkach dróg.

Kluczowe jest to, że takie sygnały byłyby niemal lub całkowicie niesłyszalne dla ludzi, więc ich instalacja nie zmieniałaby komfortu życia w okolicy.

Co jeszcze trzeba sprawdzić

Choć wyniki badań nad słuchem robią wrażenie, przed praktycznym wykorzystaniem stoi kilka bardzo konkretnych znaków zapytania. Naukowcy próbują odpowiedzieć m.in. na pytania:

Problem badawczy Dlaczego jest istotny
Jaka częstotliwość i natężenie najlepiej odstraszają jeże? Za słaby sygnał nie zadziała, zbyt silny może z kolei powodować silny stres.
Czy jeże przyzwyczajają się do sygnału? Jeśli z czasem przestaną reagować, skuteczność systemu gwałtownie spadnie.
Na jaką odległość działa dany nadajnik? Od tego zależy, ile urządzeń trzeba będzie zamontować przy drodze lub w parku.
Jak wpływa to na inne gatunki, np. nietoperze? Należy uniknąć zakłóceń w echolokacji czy stresu u innych zwierząt.

Badacze liczą, że w projekt finansowo włączy się sektor motoryzacyjny, którego infrastruktura jest jedną z głównych przyczyn śmierci jeży. Dla firm byłaby to okazja do realnej poprawy wizerunku, a nie tylko kolejny marketingowy slogan.

Co mogą zrobić zwykli ludzie

Choć zaawansowane systemy ultradźwiękowe to sprawa przyszłości, każdy z nas może już teraz ułatwić jeżom życie – i przeżycie. Część rozwiązań jest zaskakująco prosta.

  • Pozostaw w ogrodzeniu małe przejście o wielkości około 13×13 cm, aby jeże mogły swobodnie się przemieszczać.
  • Nie sprzątaj „na błysk” – zostaw w kącie ogródka stertę liści lub gałęzi jako naturalną kryjówkę.
  • Ogranicz używanie pestycydów i trutek na ślimaki, które trują też jeże pośrednio, przez zjedzoną zdobycz.
  • Przed uruchomieniem kosiarki czy podkaszarki sprawdź, czy w trawie nie leży skulony jeż.
  • Jeśli korzystasz z robota koszącego, ustaw go tak, by pracował w dzień, gdy jeże zwykle śpią.

Takie drobiazgi, stosowane w tysiącach ogrodów i działek, mogą realnie zmniejszyć liczbę ofiar wśród tych zwierząt. Eksperci od ochrony przyrody podkreślają, że jeże pełnią ważną funkcję – zjadają m.in. ślimaki, larwy i inne bezkręgowce, ograniczając potrzebę stosowania chemii.

Jeże jako barometr naszych przyzwyczajeń

Historia badań nad słuchem jeży dobrze pokazuje szerszy problem: wiele zwierząt nie ginie dlatego, że „są słabe”, tylko dlatego, że nasza infrastruktura kompletnie nie liczy się z ich możliwościami zmysłowymi czy sposobem poruszania się.

Jeż nie jest w stanie zrozumieć, czym jest samochód czy kosiarka. Reaguje na bodźce tak, jak nauczyła go ewolucja. To my decydujemy, czy zbudujemy otoczenie w sposób, który całkowicie ignoruje te ograniczenia, czy spróbujemy je wziąć pod uwagę – choćby poprzez wykorzystanie ultradźwięków, na które jeże są wyjątkowo wrażliwe.

Dla wielu osób takie rozwiązania mogą brzmieć jak ciekawostka technologiczna, ale w dłuższej perspektywie to właśnie podobne, bardzo konkretne usprawnienia zadecydują, czy jeż pozostanie żywym symbolem europejskich ogrodów, czy tylko wspomnieniem z dzieciństwa i ilustracją w podręczniku biologii.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć