Hiszpanie mają dość tłumów w Barcelonie. Ten kurort wciąż jest spokojny

Hiszpanie mają dość tłumów w Barcelonie. Ten kurort wciąż jest spokojny
Oceń artykuł

Część kurortów szuka więc innej drogi.

Rośnie liczba protestów przeciw turystom, pojawiają się nowe regulacje, a znane miasta nad morzem stają się sceną napięć między lokalnymi a przyjezdnymi. W tym samym czasie na wybrzeżu śródziemnomorskim wciąż istnieją miejsca, które zachowały normalne tempo życia. Jednym z nich jest Peñíscola – kameralne, nadmorskie miasto między Barceloną a Walencją, które dopiero zaczyna przebijać się do świadomości zagranicznych gości.

Hiszpania pęka w szwach od turystów

W 2024 roku do Hiszpanii przyjechało około 94 milionów osób z zagranicy. To wzrost o mniej więcej 10 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Pieniądze wydane przez przyjezdnych stanowią sporą część gospodarki kraju, bo turystyka odpowiada za około 13 procent produktu krajowego brutto.

Dla wielu mieszkańców to już przesada. Z badania pracowni YouGov wynika, że prawie jedna trzecia Hiszpanów uważa, iż ich region przyjmuje zbyt wielu gości. Skargi dotyczą przede wszystkim korków, wzrostu cen mieszkań, tłoku w komunikacji, a także poczucia, że stare dzielnice zmieniają się wyłącznie w dekoracje dla wynajmów krótkoterminowych.

Hiszpańskie wybrzeże nadal kusi słońcem i plażami, ale część kurortów stała się miejscem codziennych napięć między branżą turystyczną a mieszkańcami.

Nowe zasady wjazdu i rosnąca frustracja

Rząd w Madrycie oraz władze poszczególnych regionów zaczęły reagować. Wiele miast testuje ograniczenia najmu krótkoterminowego, zmiany w opłatach za noclegi czy regulacje dotyczące liczby wycieczkowców zawijających do portów. Pojawiają się też nowe wymogi dla osób spoza Unii Europejskiej.

Podróżni, którzy nie posiadają paszportu kraju należącego do wspólnoty, muszą przy wjeździe do Hiszpanii okazać polisę turystyczną oraz bilet powrotny lub dokument potwierdzający dalszą podróż. Straż graniczna może poprosić o dowód rezerwacji noclegu czy środków na pobyt. Z perspektywy osoby planującej wakacje w tym kraju to po prostu kolejne punkty do odhaczenia na liście przygotowań.

Dlaczego warto odpuścić Barcelonę i Ibizę

Znane ośrodki – jak Barcelona, Baleary czy część Costa del Sol – od dawna zmagają się z tłumami. Ulice starego miasta przypominają w sezonie deptak handlowy, a ceny w barach skaczą do poziomu, który jeszcze kilka lat temu wydawał się nierealny. Mieszkańcy nieprzypadkowo wychodzą na ulice z hasłami wzywającymi do ograniczenia napływu przyjezdnych.

Coraz więcej podróżnych szuka więc miejsc, gdzie da się spokojnie przejść wąską, średniowieczną uliczką, zjeść obiad bez półgodzinnego czekania w kolejce i położyć ręcznik na plaży bez walki o każdy metr piasku. Na mapie takie punkty nadal istnieją, tylko rzadziej przewijają się na Instagramie. Jednym z nich jest Peñíscola, położona dokładnie między dwoma najbardziej obleganymi metropoliami wschodniego wybrzeża.

Peñíscola – śródziemnomorski balkon nad morzem

Peñíscola leży w prowincji Castellón, nad samym brzegiem Morza Śródziemnego. Stare miasto wyrasta na skalistym cyplu, który wchodzi głęboko w morze. Z góry wygląda jak biało-niebieska wyspa przyklejona do lądu. Całość otaczają potężne mury, których początki sięgają średniowiecza.

Nad zabudową dominuje masywna, kamienna twierdza. Z murów roztacza się widok na zatokę, plaże i długą linię hoteli ciągnących się w stronę bardziej nowoczesnej części miasta. Wąskie uliczki wiją się stromo w górę, mijając białe domy, niewielkie tarasy i balkony pełne kwiatów.

Peñíscola bywa porównywana do nadmorskiej twierdzy w Dalmacji – głównie ze względu na położenie na skalistym cyplu i zabudowę przyklejoną do murów obronnych.

Miasto papieża Luny i dom z muszli

W historii tego miejsca wyróżnia się postać Benedykta XIII, zwanego papieżem Luną, który w czasach wielkiej schizmy zachodniej uczynił Peñíscolę swoją siedzibą. To po nim pozostała część zabudowań i układ zamku, który dziś można zwiedzać, chodząc po tarasach, dziedzińcach i salach z widokiem na otwarte morze.

Jednym z najbardziej charakterystycznych budynków na starym mieście jest Casa de las Conchas – kamienica ozdobiona białymi muszlami. Fasada mieni się w słońcu, a błękitne okiennice i drewniane elementy tworzą klasyczny pocztówkowy kadr z hiszpańskiego wybrzeża.

Miejsce dla fanów „Game of Thrones” i leniuchowania na plaży

Miasto kojarzą nie tylko pasjonaci architektury. Część scen popularnego serialu „Game of Thrones” realizowano właśnie tutaj. Wąskie przejścia, kamienne schody i punkty widokowe posłużyły jako tło dla ujęć z portu królewskiego. Dla fanów produkcji spacer po starym mieście staje się zabawą w rozpoznawanie kadrów z ekranu.

Turysta, który nie oglądał serialu, i tak znajdzie tu sporo atrakcji. Najprostsza to długie godziny spędzone na plaży. Szeroki, piaszczysty brzeg położony po północnej stronie cypla nadaje się dla rodzin z dziećmi, osób starszych i każdego, kto chce naprawdę wypocząć, a nie walczyć o miejsce na ręcznik.

  • Łagodne zejście do wody i ciepłe morze w sezonie letnim.
  • Kilkukilometrowa promenada dla spacerowiczów i biegaczy.
  • Strefy z leżakami i parasolami, ale też fragmenty plaży pozostawione w spokojniejszej formie.
  • Restauracje specjalizujące się w rybach i paelli na bazie lokalnych składników.

Wieczorem życie przenosi się do knajpek położonych na starym mieście. Wąskie uliczki pełne są małych barów, lodziarni i punktów z lokalnymi wyrobami. W odróżnieniu od największych kurortów, rozmowy wciąż prowadzą głównie Hiszpanie, a język angielski pojawia się w tle, a nie odwrotnie.

Jak dostać się do Peñíscoli z Polski

Najwygodniejsza trasa prowadzi przez Walencję lub Barcelonę. Z większych polskich miast funkcjonują połączenia lotnicze – bezpośrednie w sezonie lub z przesiadką. Na lotnisku można wypożyczyć samochód albo wybrać transport publiczny.

Etap podróży Przykładowa opcja Szacowany czas
Lot z Polski Warszawa – Walencja lub Warszawa – Barcelona około 3 godziny
Dojazd z lotniska wypożyczony samochód mniej więcej 2 godziny jazdy
Transport publiczny pociąg lub autobus z przesiadką w Castellón lub Tarragonie od 2,5 do 3,5 godziny

Najwięcej swobody daje samochód, bo pozwala wyskoczyć na okoliczne plaże i punkty widokowe. Osoby, które wolą liczyć koszty, często wybierają autobusy międzymiastowe – kursują kilka razy dziennie, zwłaszcza w sezonie letnim.

Kiedy jechać i czego się spodziewać na miejscu

Szczyt sezonu przypada na lipiec i sierpień, ale wielu mieszkańców regionu twierdzi, że najlepsze miesiące na wizytę to czerwiec i wrzesień. Wtedy temperatura wciąż sprzyja kąpielom, a liczba gości spada. Łatwiej o nocleg blisko plaży, a w restauracjach nie trzeba rezerwować stolików z dużym wyprzedzeniem.

Baza noclegowa jest zróżnicowana: od rodzinnych pensjonatów i niewielkich hoteli przy plaży, przez apartamenty, aż po większe obiekty z basenami. Ceny często okazują się niższe niż w najbardziej rozpoznawalnych hiszpańskich kurortach, co ma znaczenie przy dłuższym pobycie czy wyjeździe całą rodziną.

Nowy typ hiszpańskich wakacji

Rośnie grupa osób, które szukają spokojniejszych kierunków: zamiast listy obowiązkowych atrakcji – kilka miejsc odwiedzanych bez pośpiechu; zamiast klubów czynnych do świtu – kolacja z widokiem na morze. Peñíscola dobrze wpisuje się w taki styl podróżowania.

W tle wciąż trwa dyskusja o tym, jak pogodzić interes mieszkańców i gości. Kurorty, które nie uległy jeszcze masowej zabudowie, mają szansę rozwijać się w bardziej zrównoważony sposób, jeśli postawią na rozsądne limity, dbałość o przestrzeń publiczną i lokalny charakter usług. Dla polskich turystów może to oznaczać jedno: wakacje, podczas których Hiszpania wciąż pachnie kuchnią z sąsiedniej ulicy, a nie wyłącznie sieciowymi restauracjami przy głównym deptaku.

Prawdopodobnie można pominąć