Dlaczego trawa pampasowa trafiła na czarną listę i co z nią zrobić w ogrodzie
Trawa pampasowa jeszcze niedawno robiła furorę w salonach, na tarasach i Instagramie.
Dziś we Francji jest już rośliną zakazaną.
Duże, kremowe pióropusze kojarzą się z boho i efektownymi aranżacjami ogrodów. Za tą dekoracyjnością kryje się jednak roślina, która potrafi zająć całe wydmy, pobocza dróg i podmokłe tereny, wypierając rodzime gatunki. Francuskie przepisy z 2023 roku pokazują, jak poważnie potraktowano ten problem.
Czym w ogóle jest trawa pampasowa
Trawa pampasowa, czyli Cortaderia selloana, pochodzi z Ameryki Południowej. W ogrodach tworzy ogromne kępy – ponad 2 metry wysokości i podobną szerokość. Najbardziej widoczne są puchate kwiatostany, które długo utrzymują się na pędach i często trafiają do suchych bukietów.
Za ładnym wyglądem stoi wyjątkowo agresywna biologia rośliny. Jeden pióropusz może wyprodukować setki tysięcy lekkich nasion. Wiatr przenosi je na kilka kilometrów. Wystarczy więc jedna okazała kępa na prywatnej działce, by po kilku latach młode siewki pojawiły się w pobliskich nieużytkach czy na skarpach przy drogach.
Trawa pampasowa to klasyczny przykład rośliny, która w ogrodzie wydaje się niewinna, a w naturze zmienia się w agresywnego „kolonizatora”.
Dlaczego Francja zdecydowała się ją zakazać
Francuskie służby ochrony przyrody zakwalifikowały Cortaderia selloana jako inwazyjny gatunek obcego pochodzenia. W praktyce oznacza to, że roślina:
- zajmuje wydmy i podmokłe tereny, zagłuszając rodzimą roślinność,


