Ciekawostki
Decathlon, e-bike, FTP², Mahle M40, nowoczesne technologie, prototyp, rower elektryczny, Van Rysel
Klaudia Kostrzewa
8 godzin temu
Decathlon pokazuje elektryczny rower rakietę. Na liczniku nawet 150 km/h
Decathlon przywiózł na targi kolarski prototyp, który brzmi jak żart: elektryczny szosowy potwór o prędkościach rzędu motocykla.
Najważniejsze informacje:
- FTP² to concept bike będący poligonem doświadczalnym dla przyszłych technologii marki Van Rysel.
- Silnik Mahle M40 w tym modelu oferuje moc szczytową 850 W i moment obrotowy 105 Nm, łamiąc standardowe limity prawne.
- Rower umożliwia jazdę z prędkością 70-80 km/h na płaskim terenie i do 150 km/h podczas zjazdów.
- Zastosowano rewolucyjne rozwiązanie butów wkręcanych bezpośrednio w korbę zamiast tradycyjnych pedałów.
- Cały system obejmuje aerodynamiczną 'zbroję’ – specjalistyczny kask, kombinezon i obuwie zoptymalizowane pod kątem ekstremalnych prędkości.
- Mimo rozbudowanej elektryki i wzmocnionej konstrukcji, waga roweru wynosi zaledwie około 15 kg.
To nie jest sprzęt, który trafi jutro do sklepów, tylko pokaz siły i technologiczny poligon. Marka Van Rysel, kolarskie ramię Decathlona, zbudowała koncepcyjny e-rower FTP², zaprojektowany z jednym celem: sprawić, by amator jechał jak zawodowiec na dopingu mocy.
Rower, który łamie zasady gry
FTP² to typowy „concept bike”: nie ma homologacji, nie spełnia limitów prawnych, nie powstał z myślą o masowej sprzedaży. Stanowi ruchome laboratorium, w którym inżynierowie sprawdzają, jak daleko można przesunąć granice wydolności kolarza wspieranego elektrycznie.
Premiera odbyła się na targach VeloFollies w styczniu 2026 roku. Sama nazwa projektu zdradza ambicje: chodzi o podwojenie FTP, czyli Functional Threshold Power – mocy, jaką kolarz jest w stanie utrzymać w ciągu godziny. W praktyce to różnica między solidnym amatorem a kimś, kto nagle dogania poziom zawodowego peletonu.
FTP² to platforma do testowania ekstremalnych osiągów w kontrolowanych warunkach, a nie kolejny „mocniejszy e-bike do miasta”.
Szef projektu, Wim Van Hoecke, podkreśla, że priorytetem było spięcie wszystkich elementów w jeden spójny system. To nie jest zwykły rower szosowy, do którego „doczepiono” mocniejszy silnik. Rama, napęd, elektronika, buty, kask i kombinezon tworzą jedną, zaplanowaną całość.
Silnik Mahle M40: mały blok, ogromne liczby
Sercem prototypu jest specjalnie zmodyfikowany silnik Mahle M40. W normalnych rowerach elektrycznych producenci zatrzymują się przy 250 W mocy nominalnej i asyście do 25 km/h, bo tak stanowią przepisy. Tutaj te ograniczenia wyrzucono do kosza.
Mahle M40 w wersji dla FTP² oferuje:
- moc szczytową: 850 W
- moment obrotowy: 105 Nm
- zasilanie z baterii 580 Wh zintegrowanej w dolnej rurze ramy
- system chłodzenia z aluminiowymi żeberkami
Przy takich parametrach rower przyspiesza jak małe moto. Na płaskim teren zespół Van Rysel mówi o realnych 70–80 km/h, oczywiście przy współpracy kolarza z napędem. W zjeździe, przy pełnym wykorzystaniu aerodynamiki, w grę wchodzą wartości w okolicach 150 km/h. Tu ograniczeniem staje się już nie technika, tylko ciało – koncentracja, odwaga i zwyczajna fizyczna wytrzymałość przy takim stresie.
Moc, jaką daje silnik FTP², przekracza wszystko, do czego przyzwyczaiły nas miejskie i trekkingowe e-bike’i – to raczej poziom wyścigowej maszyny z toru.
Całą energią zarządza dedykowane oprogramowanie Mahle i Van Rysel. Algorytmy pilnują, by nie przeciążyć ani silnika, ani baterii, a jednocześnie wycisnąć z układu maksimum w kluczowym momencie. To software decyduje, kiedy i jak mocno system ma „pomóc” kolarzowi, tak by wrażenie było jak najbardziej naturalne.
Kokpit jak w bolidzie Formuły 1
Przy takich prędkościach nie ma miejsca na przypadkowe przyciski i rozpraszacze. Inżynierowie przenieśli logikę z motorsportu: najważniejsze funkcje znajdują się dokładnie tam, gdzie oczekuje ich kolarz, bez odrywania rąk od kierownicy.
Hammerhead w miejsce zwykłego licznika
W mostek wbudowano komputer rowerowy Hammerhead. Ten ekran pokazuje prędkość, moc, poziom baterii, tryb wspomagania i dane z napędu elektronicznego. Z punktu widzenia bezpieczeństwa takie centralne rozwiązanie ma sens – przy 70 km/h nie ma czasu na szukanie guzika po lewej czy prawej stronie kierownicy.
Z kokpitu sterujemy:
- przerzutkami SRAM Red AXS
- trybami pracy silnika Mahle
- elektrycznym systemem sznurowania butów
Ostatnia funkcja brzmi jak gadżet, ale inżynierowie traktują ją bardzo serio. Możliwość mikrometrycznej regulacji dopasowania buta w trakcie jazdy pozwala zgrać komfort i sztywność z etapem wysiłku: start, długi podjazd, sprint na kreskę.
Buty bez pedałów: na granicy szaleństwa i geniuszu
Najbardziej futurystyczny element całego zestawu to buty. Projekt odrzuca klasyczny układ: pedał, blok, zatrzask. Zamiast tego sama podeszwa staje się „pedałem”, który wkręca się bezpośrednio w korbę.
Stopa zamienia się w element napędu – połączenie z rowerem jest sztywniejsze niż w tradycyjnych pedałach zatrzaskowych.
Kluczowe cechy tego rozwiązania:
| Element | Rozwiązanie w FTP² |
|---|---|
| Połączenie z korbą | but wkręcany w ramieniu korby jak klasyczny pedał |
| Waga kompletu | około 500 g |
| Aerodynamika | profil podeszwy inspirowany skrzydłem samolotu (profil NACA) |
| Sznurówki | elektryczne, sterowane z kierownicy |
Rozwiązanie ma swoje wady. Prototyp wymaga pomocy drugiej osoby przy wsiadaniu i zsiadaniu. Inżynierowie przyznają otwarcie, że nad ergonomią i „codziennością” korzystania muszą jeszcze popracować. Ideą jest jednak maksymalne usztywnienie połączenia but–korba, by żadna watogodzina nie znikała na luzach w mechanizmie.
Aerodynamiczna „zbroja” dla całego kolarza
Przy 100 km/h to, jak powietrze obmywa ciało zawodnika, przestaje być drobiazgiem. Van Rysel zbudował więc wokół roweru cały system odzieży i akcesoriów, który ma utrzymać stabilność i zredukować opór.
Kask modułowy i kombinezon z tunelu aerodynamicznego
Kask koncepcyjny X-Clip składa się z podstawowej skorupy spełniającej normy bezpieczeństwa oraz z dodatkowej osłony aerodynamicznej, opracowanej przez firmę Swiss Side. Ta zewnętrzna nakładka kształtuje przepływ powietrza przy bardzo wysokich prędkościach i ma ograniczać turbulencje wokół głowy.
Kombinezon, który Van Rysel nazywa „aerodynamiczną zbroją”, powstał przy współpracy ze studiem Jonathan & Fletcher, od lat działającym w narciarstwie i sportach szybkościowych. Materiały, rozmieszczenie szwów, elastyczność – wszystko dostrojono pod zakres 80–150 km/h. Strój ma zapewniać ochronę, ale bez kompromisu dla pozycji aero.
Sama rama i widelec powstały z karbonu opracowanego wewnętrznie w Decathlonie. Cały rower, mimo rozbudowanego systemu elektrycznego, waży około 15 kg. Do tego dochodzą głębokie koła Swiss Side Hadron 850 i siodełko Fizik Argo Vento Adaptive, zaprojektowane z myślą o pozycji mocno pochylonej do przodu.
Czy ten rower kiedykolwiek trafi na ulicę?
Na razie odpowiedź brzmi: nie. FTP² pozostanie prototypem, który zobaczymy wyłącznie w kontrolowanych warunkach, na zamkniętych torach testowych. Przy takich prędkościach i mocy w grę wchodzi zbyt wiele ryzyk, by wyjechać tym sprzętem na ścieżkę rowerową między wózkami i hulajnogami.
Decathlon nie buduje tu produktu na najbliższy sezon, tylko pokaz kierunku rozwoju. Część rozwiązań ma jednak szansę zejść „na ziemię” i trafić do seryjnych e-bike’ów. Mowa przede wszystkim o:
- integracji baterii w ramie w bardziej elegancki i aerodynamiczny sposób
- kształcie widelca i prowadzeniu przewodów wewnątrz
- świetlnej sygnaturze ramy poprawiającej widoczność kolarza
- rozwiązaniach software’owych zarządzających mocą silnika
FTP² jest dla Decathlona tym, czym dla motoryzacji są bolidy z serii wyścigowych – część pomysłów z toru prędzej czy później trafia do aut drogowych.
Granica między człowiekiem a maszyną
Projekt FTP² stawia też niewygodne pytania. Przy podwojonej mocy progowej i prędkościach rzędu motocykla, rola kolarza się zmienia. W jakim stopniu to jeszcze sport, a w jakim sterowanie inteligentnym urządzeniem? Gdzie przebiega granica, za którą pojawia się dylemat etyczny, chociażby przy porównywaniu wyników z „czystym” kolarstwem?
Dla wielu odbiorców najciekawsze będą konsekwencje praktyczne. Jeśli oprogramowanie z FTP² da się „zniżyć” i zastosować w legalnych rowerach do 25 km/h, użytkownicy zyskają płynniejsze, bardziej naturalne wsparcie, lepsze chłodzenie baterii i oszczędniejsze zarządzanie energią. Z kolei prace nad aerodynamiką butów czy kombinezonu mogą przełożyć się na drobne, ale odczuwalne zyski także dla zwykłych szosówek.
Jednocześnie tak radykalne konstrukcje przypominają, jak ogromny margines bezpieczeństwa musi uwzględnić prawo. Wyobrażenie sobie 150 km/h na klasycznej drodze pozwala docenić sens limitu 25 km/h w miejskich e-bike’ach. Z drugiej strony bez takich „szalonych” laboratoriów inżynierowie nie mieliby gdzie sprawdzać innowacji, które za kilka lat trafią do roweru przeciętnego użytkownika z kartą lojalnościową Decathlonu w kieszeni.
Podsumowanie
Marka Van Rysel zaprezentowała prototypowy rower elektryczny FTP², który dzięki zmodyfikowanemu silnikowi o mocy 850 W pozwala osiągnąć prędkość nawet 150 km/h. To zaawansowane laboratorium technologiczne służy do testowania granic aerodynamiki, wydajności oraz pełnej integracji kolarza z maszyną.


