Dacia szykuje cztery tanie elektryki. Najtańszy już poniżej 80 tys. zł

Dacia szykuje cztery tanie elektryki. Najtańszy już poniżej 80 tys. zł
Oceń artykuł

Nowa strategia zakłada aż cztery modele elektryczne w gamie, większy udział napędów bezemisyjnych w sprzedaży oraz miejskie auto na prąd tańsze niż wiele aut spalinowych. Dla kierowców z ograniczonym budżetem to jedna z najciekawszych zapowiedzi ostatnich miesięcy.

Plan Renault futuREady: Dacia wchodzi poważnie w prąd

Grupa Renault przedstawiła plan rozwoju nazwany futuREady, a w jego centrum znalazła się Dacia. Marka, która do tej pory kojarzyła się głównie z tanimi autami spalinowymi, przechodzi przyspieszoną elektryfikację, ale nie rezygnuje ze swojej filozofii niskich kosztów.

Dacia zapowiada cztery nowe modele elektryczne do 2030 roku i cel, by około dwie trzecie sprzedaży stanowiły auta z napędem elektrycznym.

Do tej pory w ofercie pojazdów na prąd figurowała tylko Dacia Spring – proste, małe auto miejskie importowane z Chin. Teraz producent zapowiada pełną gamę, w której znajdzie się m.in. nowa miejska elektryczna Dacia oparta technicznie na przyszłej generacji Renault Twingo.

Nowa elektryczna „mieszczucha” Dacii: cena ma zrobić różnicę

Najbardziej medialnym elementem planu jest mała elektryczna Dacia, która ma kosztować mniej niż 18 tys. euro. W przeliczeniu na złotówki daje to kwotę w okolicach 75–80 tys. zł, w zależności od kursu i podatków na danym rynku.

Producent celuje w cenę początkową poniżej 18 tys. euro, a na rynku francuskim po dopłatach realna kwota może spaść nawet w okolice 15 tys. euro.

Auto powstanie na bazie nowej elektrycznej Twingo, ale ma zachować charakterystyczny styl Dacii: prosta konstrukcja, brak świecidełek, nacisk na praktyczność i niskie koszty eksploatacji. Produkcja przeniesie się do Europy, co ma kluczowe znaczenie dla dopłat środowiskowych w krajach takich jak Francja czy Niemcy.

W praktyce oznacza to, że podstawowa cena katalogowa i tak będzie niska, a po uwzględnieniu lokalnych programów wsparcia nowa elektryczna Dacia może kosztować tyle, ile kompaktowe auto spalinowe sprzed kilku lat.

Spring zostaje, ale traci przewagę kosztową na Zachodzie

Dacia Spring odegrała ważną rolę jako jedno z najtańszych aut na prąd w Europie. Produkcja w Chinach pomagała ciąć koszty, ale dziś przynosi też ograniczenia – m.in. brak dostępu do części europejskich bonusów ekologicznych.

Mimo to Spring znalazł swoich fanów, szczególnie jako drugie auto w rodzinie lub samochód typowo do miasta. Wraz z wejściem nowej miejskiej Dacii produkowanej w Europie, Spring może zostać przesunięty do roli najtańszego, bardzo prostego elektryka, podczas gdy nowy model przejmie rolę „głównego” miejskiego auta na prąd z wyższym poziomem dopracowania.

Dacia Sandero na prąd na horyzoncie

W planach producenta znajduje się również elektryczna odmiana popularnego Sandero. Szczegóły techniczne nie są jeszcze oficjalne, ale w branży mówi się o wykorzystaniu baterii typu LFP (litowo-żelazowo-fosforanowych). Ten rodzaj akumulatorów cechuje się niższym kosztem produkcji i dobrą trwałością, kosztem nieco mniejszej gęstości energii.

Elektryczne Sandero mogłoby pełnić rolę uniwersalnego auta rodzinnego dla osób, które chcą przejść na napęd elektryczny, ale nie planują wydawać ponad 150 tys. zł na kompakt klasy premium. Dacia ma doświadczenie z prostymi, ale praktycznymi nadwoziami, więc przełożenie tego na wersję zeroemisyjną może okazać się mocnym argumentem przy salonach sprzedaży.

Duster na razie bez wersji w pełni elektrycznej

W komunikatach producenta jasno zaznaczono, że Duster nie pojawi się w wersji 100% elektrycznej w najbliższym czasie. Ten model pozostanie przy napędach spalinowych i hybrydowych, co ma sens z punktu widzenia klientów, którzy często wykorzystują Dustera w trudniejszym terenie i na dłuższych trasach.

Pełna elektryfikacja takiego auta wymagałaby większych, cięższych baterii i znacznie podniosłaby cenę, co kłóciłoby się z wizerunkiem marki jako producenta rozsądnie wycenionych samochodów.

Jak ma wyglądać oferta Dacii na prąd do 2030 roku

Model / plan Status Szacunkowa cena startowa Miejsce produkcji Kluczowa cecha
Mała elektryczna Dacia na bazie Twingo zapowiedziany < 18 000 euro Europa szansa na dopłaty ekologiczne
Dacia Spring w sprzedaży brak oficjalnej nowej ceny Chiny prosty i bardzo tani elektryk
Sandero w wersji elektrycznej w przygotowaniu nieujawniona nieujawnione prawdopodobna bateria LFP

Filozofia marki bez zmian: taniej zamiast bardziej „premium”

Mimo mocnego zwrotu w kierunku napędów elektrycznych, Dacia nie zamierza kopiować drogi wielu producentów, którzy stopniowo przesuwają się w stronę segmentu premium. W oficjalnych informacjach podkreśla, że w centrum strategii pozostaje relacja ceny do użyteczności.

Celem jest oferowanie „najbardziej konkurencyjnej propozycji, łączącej cenę, koszt posiadania i realną wartość dla klienta”, także w autach elektrycznych.

Realizacja takiego planu będzie wymagała prostych rozwiązań technicznych, ograniczania zbędnych dodatków i oparcia się na sprawdzonych komponentach Grupy Renault. Kierowcy mogą więc spodziewać się raczej przewidywalnych zasięgów, rozsądnych mocy i wnętrz bez nadmiaru gadżetów, za to z podstawowym wyposażeniem, którego potrzebuje większość użytkowników.

Ambitny cel sprzedażowy do 2030 roku

Dacia zakłada, że około 66% jej sprzedaży w 2030 roku będą stanowiły auta z napędem elektrycznym. To bardzo wysoki udział jak na markę kojarzoną dotąd z prostymi silnikami benzynowymi i LPG. Jednocześnie dobrze wpisuje się w zaostrzone regulacje emisji w Unii Europejskiej, które de facto wymuszają szybki wzrost udziału aut zeroemisyjnych.

  • cztery auta elektryczne w ofercie do końca dekady,
  • miejskie auto na prąd mocno poniżej 100 tys. zł,
  • elektryczne Sandero jako tańsza alternatywa dla kompaktów,
  • utrzymanie Dustera przy napędach spalinowych i hybrydowych.

Co to oznacza dla polskiego kierowcy

Dacia od lat zajmuje wysokie miejsca w polskich rankingach sprzedaży, głównie dzięki modelom Sandero, Duster i Jogger. Zapowiedź pełniejszej gamy aut elektrycznych może w dłuższej perspektywie mocno zmienić obraz polskich ulic, o ile ceny faktycznie pozostaną na deklarowanym poziomie.

Przykładowo, miejska elektryczna Dacia za równowartość 75–80 tys. zł mogłaby stać się realną konkurencją dla używanych aut segmentu B czy C z silnikami benzynowymi. Dla osób, które jeżdżą głównie po mieście i mają dostęp do ładowania w domu lub pracy, różnica w kosztach paliwa i serwisu zaczyna wyglądać kusząco.

Warto przy tym pamiętać, że kluczem do sukcesu będzie nie tylko cena zakupu, ale też finalny zasięg, czas ładowania oraz polityka gwarancyjna dotyczącą baterii. Kupujący w Polsce często obawiają się szybkiej utraty pojemności akumulatorów, więc producent będzie musiał jasno zakomunikować warunki ochrony i realną trwałość podzespołów.

Z perspektywy rynku ciekawie zapowiada się też polityka konkurencji. Jeśli Dacia rzeczywiście wprowadzi miejskiego elektryka poniżej 18 tys. euro, presję cenową poczują nie tylko inni producenci budżetowi, ale też marki z segmentu mainstream. W ostatnich latach ceny nowych aut mocno wzrosły, a brakowało propozycji na prąd w naprawdę niskim przedziale cenowym. Teraz ta nisza może zostać zagospodarowana.

Prawdopodobnie można pominąć