Zmiany w limitach płatności zbliżeniowych. Banki zyskają dużo większą swobodę

Zmiany w limitach płatności zbliżeniowych. Banki zyskają dużo większą swobodę
4.9/5 - (45 votes)

Od czwartku wchodzą w życie nowe zasady dla płatności zbliżeniowych, które mogą całkowicie zmienić sposób ustalania limitów na kartach.

Regulator rynku finansowego w Wielkiej Brytanii daje bankom i fintechom prawo samodzielnego decydowania, jak wysoki może być limit transakcji zbliżeniowych. Dziś sufit to 100 funtów, ale w przyszłości część instytucji będzie mogła go podnieść, a część – pozostawić bez zmian lub zachęcać klientów do ostrożniejszego podejścia.

Co dokładnie się zmienia od czwartku

Financial Conduct Authority (FCA), czyli odpowiednik polskiego KNF, wprowadza od 19 marca nowe przepisy dotyczące kart z funkcją zbliżeniową. Do tej pory maksymalny limit był sztywno regulowany. Teraz odpowiedzialność przechodzi na same instytucje, które spełnią wymogi w zakresie kontroli nadużyć i systemów antyfraudowych.

Nowe zasady pozwolą bankom z mocnymi zabezpieczeniami samodzielnie ustalać limity płatności zbliżeniowych – także powyżej dotychczasowego poziomu 100 funtów.

Formalnie zatem zniknie twarda granica, choć brytyjskie banki deklarują, że na start pozostaną przy dotychczasowym poziomie. Kluczowe jest tu słowo: elastyczność. Reguły zostały tak zbudowane, by w razie zmian cen, inflacji czy pojawienia się nowych technologii, rynek mógł reagować szybciej, bez każdorazowego przepisywania regulacji.

Popularność „zbliżeń” rośnie z roku na rok

Płatności zbliżeniowe w Wielkiej Brytanii już teraz dominują w sklepach stacjonarnych. Dane Barclays pokazują, że w 2024 roku aż 94,6% transakcji kartami, które kwalifikowały się do użycia funkcji zbliżeniowej, faktycznie odbyło się w ten sposób. To aż dziesięć razy więcej transakcji miesięcznie niż w 2015 roku.

Statystyki UK Finance wskazują, że w grudniu 2025 roku płatności zbliżeniowe odpowiadały za 67% operacji na kartach kredytowych i 76% na debetowych. Średnia wartość pojedynczej transakcji wynosiła niespełna 18 funtów. To typowe kwoty za codzienne zakupy: pieczywo, paliwo, drobne zakupy spożywcze czy przejazd komunikacją.

Dlaczego regulator luzuje zasady

FCA argumentuje, że większa swoboda w ustalaniu limitów pozwoli lepiej nadążać za przyzwyczajeniami klientów i zmianami cen. Przy wysokiej inflacji sufit 100 funtów w praktyce pokrywa coraz mniej. Z drugiej strony konsumenci oczekują szybkości i wygody, co dobrze widać po rosnącym udziale płatności zbliżeniowych i mobilnych portfeli.

Zwiększenie elastyczności ma zmotywować banki do jeszcze mocniejszego inwestowania w zabezpieczenia przed nadużyciami, przy zachowaniu prawa klienta do zwrotu środków przy nieuprawnionych transakcjach.

Regulator w swoim stanowisku mocno podkreśla dwie rzeczy: konieczność jasnej komunikacji zmian i zachęcanie instytucji do dawania klientom wpływu na własne limity – w tym możliwości wyłączenia funkcji zbliżeniowej.

Jak banki reagują na nowe przepisy

Choć przepisy pozwalają na podnoszenie limitów, większość największych graczy zapowiada ostrożność. Poniżej uproszczony przegląd podejścia wybranych instytucji z rynku brytyjskiego:

Instytucja Maksymalny limit karty Możliwość ustawienia niższego limitu w aplikacji Dodatkowe opcje
NatWest 100 £ Tak Można wyłączyć funkcję zbliżeniową
Santander UK 100 £ Tak, w krokach po 5 £ Opcja całkowitego wyłączenia zbliżeń
Lloyds / Halifax / Bank of Scotland 100 £ Tak, co 5 £ Zapowiedź utrzymania tej elastyczności
Barclays 100 £ Tak Brak planów zmiany głównego limitu
HSBC UK / First Direct 100 £ Nie Brak indywidualnych limitów w aplikacji
Nationwide / Virgin Money 100 £ Tak (Nationwide) Ogólne zapowiedzi przeglądu sytuacji
TSB 100 £ Tak Można całkowicie wyłączyć zbliżenia
Starling Bank 100 £ Tak, od 0 do 100 £ Trwa przegląd nowych możliwości regulacyjnych
Monzo 100 £ Tak Regularne przeglądy limitów, brak zmian na ten moment
Revolut 100 £ Nie Możliwe limity miesięczne na całość wydatków

Widać wyraźnie podział na instytucje, które od dawna dają klientom szczegółową kontrolę w aplikacji (jak Monzo, Starling czy TSB), i te, które wolą prostsze podejście, z jednym odgórnym limitem dla wszystkich (np. HSBC).

Bezpieczeństwo: większe limity a ryzyko nadużyć

Kluczowa obawa konsumentów jest prosta: im wyższy limit jednorazowej płatności, tym większa strata przy kradzieży karty. FCA uspokaja, że nie zmienia się podstawowa zasada: przy nieautoryzowanej transakcji klient ma otrzymać zwrot środków. Mówimy o sytuacjach, gdy karta została zgubiona lub skradziona, a ktoś inny płacił nią „na zbliżenie”.

Banki, które zdecydują się na pełne skorzystanie z nowych przepisów, będą musiały mocno inwestować w algorytmy wykrywania nietypowych transakcji, analizę wzorców zachowań klientów i lepsze monitorowanie „seryjnych” płatności w krótkim czasie. Już dziś istnieją tzw. limity kumulacyjne, po przekroczeniu których terminal wymusza podanie PIN-u.

Wyższy limit nie oznacza całkowitego braku kontroli – w tle działają ukryte limity łącznej kwoty oraz systemy, które co pewien czas wymagają wprowadzenia PIN-u, nawet przy drobnych zakupach.

Równie ważne staje się bezpieczeństwo płatności mobilnych. Tam z kolei kluczową rolę odgrywa uwierzytelnianie biometryczne – odcisk palca, rozpoznawanie twarzy czy kod blokady telefonu. Dzięki temu płatności telefonem lub zegarkiem często pozwalają na wyższe kwoty, bo każde użycie wymaga potwierdzenia tożsamości.

Jak te zmiany mogą przełożyć się na polski rynek

Choć nowe zasady dotyczą Wielkiej Brytanii, ten rynek często wyznacza kierunek dla banków w całej Europie. W Polsce limit jednorazowej płatności zbliżeniowej bez PIN-u od lat wynosi 100 zł, ale przy kolejnych modyfikacjach przepisów unijnych lub krajowych dyskusja o większej elastyczności może wrócić.

Już dziś wiele polskich banków daje w aplikacjach możliwość zmiany limitów, zarówno dla płatności zbliżeniowych, jak i internetowych. Często z poziomu telefonu można:

  • ustawić maksymalną kwotę jednej płatności zbliżeniowej,
  • ograniczyć dzienny lub miesięczny limit wydatków kartą,
  • całkowicie wyłączyć funkcję zbliżeniową,
  • czasowo zablokować kartę, gdy jej nie używamy.

Rozluźnienie zasad w Wielkiej Brytanii może być sygnałem, że regulatorzy coraz bardziej liczą na odpowiedzialność banków i świadome decyzje klientów, a mniej na sztywne, identyczne dla wszystkich ramy.

Co może zrobić zwykły użytkownik karty

Nawet przy stałym limicie 100 funtów czy 100 zł realne poczucie bezpieczeństwa mocno zależy od tego, jak dbamy o swoje karty. Kilka prostych kroków często daje więcej niż sama wysokość limitu:

  • regularne sprawdzanie historii transakcji w aplikacji bankowej,
  • włączenie powiadomień push lub SMS o każdej płatności,
  • ustawienie takiego limitu zbliżeniowego, który odpowiada naszemu poziomowi komfortu,
  • oddzielenie karty do codziennych drobnych zakupów od karty z wyższym limitem, używanej rzadziej,
  • szybkie zgłaszanie bankowi każdej wątpliwej operacji.

Dla wielu osób dobrym rozwiązaniem jest też korzystanie z portfela w telefonie zamiast z fizycznej karty. Utrata plastiku jest częstsza niż utrata smartfona, a każda transakcja mobilna wymaga potwierdzenia biometrią lub kodem.

Dlaczego regulator wiąże limity z rozwojem gospodarki

Nowa polityka FCA wobec płatności zbliżeniowych nie pojawiła się znikąd. Zmiana limitu to tylko jeden z około 50 kroków opisanych przez regulatora w liście do premiera Keira Starmera jako pakiet działań wspierających rozwój gospodarczy. Szybsze, wygodniejsze i tańsze płatności przyspieszają obrót pieniądza, obniżają koszty obsługi gotówki i ułatwiają wejście do gry nowym, innowacyjnym graczom.

Środowisko płatnicze od lat idzie w stronę pełnej cyfryzacji: terminale zbliżeniowe zastąpiły stare czytniki kart, bankowość mobilna wypiera papierowe wyciągi, a coraz częściej same smartfony sprzedawców służą jako terminal dzięki technologii „tap on phone”. W takim otoczeniu sztywne limity stają się kulą u nogi – szczególnie gdy ceny towarów i usług zmieniają się szybciej niż regulacje.

Dla konsumentów sedno sprawy sprowadza się do prostego pytania: ile wygody chcemy kupić kosztem większego zaufania do banku i jego zabezpieczeń? Nowe brytyjskie podejście przesuwa odpowiedzialność w stronę trójkąta: regulator – bank – klient, w którym każdy musi świadomie określić swój poziom akceptowalnego ryzyka. Dla polskiego czytelnika to dobra okazja, by zajrzeć do ustawień własnej karty i sprawdzić, czy obecne limity rzeczywiście odpowiadają jego stylowi życia i sposobowi płacenia.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć