Ta sieć wygrywa w rankingu najtańszych zakupów. Różnica to tysiące złotych

Ta sieć wygrywa w rankingu najtańszych zakupów. Różnica to tysiące złotych
Oceń artykuł

Ceny w sklepach rosną, a rachunek przy kasie potrafi mocno zaskoczyć. Tymczasem dane z dużego badania pokazują, że wybór sieci marketów może przynieść realne, liczone w tysiącach złotych oszczędności w skali roku.

Włoską analizę przygotowała organizacja konsumencka Altroconsumo, która co roku porównuje tysiące cen w supermarketach, hipermarketach i dyskontach. Z jej wyników jasno wynika jedno: lojalność wobec „ulubionego sklepu” bywa kosztowna, a świadoma zmiana miejsca zakupów może zadziałać lepiej niż niejedna podwyżka pensji.

Badanie cen: jak sprawdzano, gdzie najbardziej opłaca się kupować

Altroconsumo przeanalizowało ceny produktów w całych Włoszech, zestawiając ze sobą różne formaty sklepów: klasyczne supermarkety, duże hipermarkety i dyskonty. Pod lupę trafiły zarówno znane marki, jak i produkty własne sieci oraz najtańsze warianty w danej kategorii.

Organizacja nie opierała się na pojedynczych promocjach, tylko na szerokim koszyku codziennych produktów. To ważne, bo pozwala zobaczyć realny poziom cen, a nie chwilowe okazje z gazetek.

Wynik? Sama zmiana sieci, w której regularnie robimy zakupy, może oznaczać oszczędność rzędu kilku tysięcy euro rocznie dla czteroosobowej rodziny.

To oczywiście dane z włoskiego rynku, ale mechanizm jest bardzo zbliżony do tego, co dzieje się w Polsce. Tak samo mamy dyskonty, markety i sklepy stawiające mocno na marki własne – a różnice w cenach bywają zaskakująco duże.

Która sieć okazała się najtańsza w badaniu Altroconsumo

W rankingu przygotowanym przez Altroconsumo tytuł najbardziej oszczędnego miejsca do robienia podstawowych zakupów przypadł sieci Eurospin. To dyskont, który w zestawieniu pokonał zarówno konkurencyjne dyskonty, jak i duże supermarkety.

Według wyliczeń, czteroosobowa rodzina we Włoszech mogła w Eurospinie zaoszczędzić nawet około 3 700 euro rocznie w porównaniu z przeciętnymi cenami w kraju. Warunek był jeden: wybór zawsze najtańszych dostępnych produktów w danej kategorii.

Rodzina, która konsekwentnie sięga po najtańsze warianty w zwycięskiej sieci, wydaje na żywność i chemię domową tysiące euro mniej niż ta, która trzyma się droższych sklepów i znanych marek.

W praktyce oznacza to, że różnica między „tanio” a „drogo” to nie kilka groszy na produkcie, lecz często kilkadziesiąt euro miesięcznie – a po roku konkretna kwota, którą da się odłożyć na wakacje, ratę kredytu czy większy remont.

Marki własne kontra marki znane z reklam

Badanie wyodrębniło kilka scenariuszy zakupowych. Pierwszy z nich dotyczył osób, które chętnie sięgają po produkty z logo samej sieci, czyli tzw. marek własnych. To w Polsce mocna specjalność takich graczy jak Biedronka, Lidl czy Kaufland, a we Włoszech – między innymi Carrefour.

Właśnie Carrefour zajął pierwsze miejsce w kategorii „koszyk oparty głównie na markach własnych”. W tym wariancie rodzina mogła zaoszczędzić do około 3 308 euro rocznie. Sieć postawiła na szeroką ofertę swoich linii produktowych i – jak pokazują liczby – utrzymuje ich ceny znacząco niżej niż przeciętna rynkowa.

Drugi scenariusz dotyczył tzw. „koszyka mieszanego”. To styl zakupów bliski wielu osobom: część produktów bierzemy z niższej półki cenowej, część z marek własnych, ale do niektórych marek jesteśmy przywiązani i nie chcemy z nich rezygnować. W tym modelu, według danych Altroconsumo, wciąż najlepiej wypadają dyskonty.

Przy mieszanym koszyku, łączącym produkty markowe, private label i najtańsze opcje, najbardziej opłacalnym kanałem sprzedaży pozostają dyskonty – z In’s Mercato na czele włoskiego rankingu.

Dla fanów znanych marek też da się coś urwać z rachunku

Trzeci scenariusz uwzględniał klientów, którzy niemal w całości stawiają na produkty marek znanych z reklam. Tu pole manewru jest mniejsze, bo ceny wyznacza w dużej mierze producent. Nawet w takim układzie wybór konkretnej sieci nadal ma znaczenie.

Altroconsumo wskazuje, że przy koszyku opartym na markowych produktach różnice między sieciami sięgają do około 506 euro rocznie dla czteroosobowej rodziny. Jako korzystne w tej kategorii wypadały między innymi takie sieci jak Famila, Ipercoop czy Esselunga.

To już nie są tysiące euro, ale kilkaset wciąż robi różnicę. Zwłaszcza jeśli do tego dołożymy inne sprytne nawyki zakupowe.

Od czego naprawdę zależy, ile płacisz za zakupy

Wnioski z włoskiego badania są bardzo przejrzyste: nie istnieje jedna, uniwersalnie „najtańsza” sieć działająca najlepiej dla każdego. Wszystko zależy od tego, co zwykle wkładamy do koszyka i jak bardzo jesteśmy gotowi zmienić swoje przyzwyczajenia.

  • Jeśli wybierasz głównie najtańsze produkty – dyskonty typu Eurospin wygrywają w zakresie rocznych oszczędności.
  • Jeśli stawiasz na marki własne sieci – sieci mocno inwestujące w private label, jak Carrefour, mogą być najlepszym wyborem.
  • Jeśli trzymasz się prawie wyłącznie znanych marek – opłaca się szukać sieci, które mają najniższe ceny właśnie na markowe produkty, jak Famila, Ipercoop czy Esselunga we Włoszech.

Do tego dochodzą jeszcze indywidualne czynniki: odległość sklepu od domu, dostępność darmowego parkingu, godziny otwarcia, a nawet subiektywne wrażenie co do jakości świeżych produktów.

Największy wpływ na domowy budżet ma nie pojedyncza promocja, lecz całościowa strategia: wybór typu sklepu i konsekwentne trzymanie się przemyślanych nawyków przy półce.

Jak przełożyć włoskie wyniki na polskie realia

Chociaż ranking pochodzi z Włoch, jego struktura mocno przypomina rynek w Polsce. Mamy dyskonty, supermarkety i sieci, które rozwijają marki własne – a rozpiętość cen też bywa duża. Dlatego wnioski z badania da się łatwo zastosować nad Wisłą.

Dobrym pierwszym krokiem jest uczciwe sprawdzenie, jak naprawdę wygląda nasz koszyk. Warto przez tydzień lub dwa zapisywać produkty, które regularnie kupujemy, i zanotować, z której półki po nie sięgamy:

Typ produktu w koszyku Gdzie zwykle opłaca się kupować
Najtańsze, podstawowe warianty Najczęściej dyskonty
Marki własne sieci (private label) Supermarkety z rozbudowaną ofertą własną
Znane marki z reklam Sieci z częstymi promocjami i silną konkurencją cenową

Na tej podstawie można wybrać dwie–trzy sieci, które najlepiej pasują do naszych nawyków i porównać ceny kluczowych produktów. Często już po jednej większej wizycie w innym sklepie widać różnicę na paragonie.

Świadome wybory w praktyce: co da się zrobić od razu

Włoska analiza pokazuje też coś jeszcze: oszczędzanie na zakupach nie musi oznaczać rezygnacji z jakości wszystkiego, co ląduje w koszyku. Chodzi o przesunięcie ciężaru wydatków tam, gdzie realnie najmniej odczuwamy zmianę.

Kilka prostych przykładów:

  • Produkty sypkie – ryż, makaron, mąka czy cukier często niewiele różnią się składem, więc spokojnie można sięgać po tańsze marki lub produkty własne sieci.
  • Chemia domowa – przy płynach do mycia naczyń, proszkach do prania czy środkach do czyszczenia warto przetestować kilka tańszych wariantów. Różnica w działaniu bywa minimalna.
  • Marki premium – dobrze wybrać 2–3 ulubione produkty, których nie chcemy zmieniać, i skupić się na polowaniu na promocje właśnie na nie, zamiast przepłacać za wszystko z górnej półki.

Dużą korzyścią jest też elastyczność. Jeśli jesteśmy gotowi raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie pojechać do tańszej sieci na większe zakupy „bazowe”, a u siebie pod domem dokupować tylko świeże pieczywo i warzywa, łatwo połączymy wygodę z realną oszczędnością.

W tle działa jeszcze jeden efekt, o którym rzadko się mówi: gdy świadomie zmieniamy sklep albo półkę cenową, automatycznie zaczynamy bardziej analizować, co kupujemy. To z kolei często ogranicza zakupy impulsywne i marnowanie żywności. W efekcie oszczędzamy nie tylko dzięki niższym cenom, ale też dlatego, że przestajemy płacić za rzeczy, których wcale nie potrzebujemy.

Prawdopodobnie można pominąć