Gdzie kupić najtańsze czekoladowe jajka na Wielkanoc 2025? Zaskakujący lider
Wielkanocne słodycze drożeją, a domowe budżety pękają w szwach. Nowe badanie wzięło pod lupę, który dyskont najbardziej się opłaca.
Rosnące ceny kakao i inflacja sprawiają, że czekoladowe jajka, zajączki i figurki kosztują znacznie więcej niż kilka lat temu. Z ankiety przeprowadzonej wśród konsumentów wynika, że przeciętne gospodarstwo domowe planuje wydać na wielkanocną czekoladę około 51 euro, więc wybór sklepu i konkretnych produktów staje się coraz bardziej przemyślaną decyzją.
Badanie zakupów wielkanocnych: co sprawdzono i po co
Za ankietą stoi aplikacja promocyjna Bonial, specjalizująca się w przeglądaniu gazetek i ofert marketów. Wiosną 2024 roku przepytano online 1257 osób o to, jak planują zakupy słodyczy na Wielkanoc 2025, ile chcą wydać i które sklepy wybiorą. Celem było sprawdzenie, gdzie faktycznie da się skompletować koszyk czekolad w najniższej cenie i jakie mechanizmy promocji realnie przyciągają klientów.
Dla 67% ankietowanych cena jest najważniejszym kryterium wyboru wielkanocnej czekolady, wyprzedzając markę i smak.
Wyniki pokazują bardzo pragmatyczne podejście. W czasach, gdy siła nabywcza słabnie, ludzie rezygnują z przywiązania do jednej marki na rzecz poszukiwania najkorzystniejszych ofert. W efekcie to nie producent, ale konkretna sieć handlowa i jej promocje zaczynają grać pierwsze skrzypce.
Przeczytaj również: Od 3 do 7 kwietnia przelewy staną w miejscu. Sprawdź, jak nie utknąć z płatnościami
Który supermarket wybrali ankietowani? Lidl przed Leclerkiem i Carrefour
Najbardziej interesująca dla klientów część badania dotyczyła wyboru sklepu. Pytano, gdzie ankietowani planują kupić wielkanocne czekolady w najniższej cenie. Wynik okazał się dość wyraźny – na pierwszym miejscu znalazł się dyskont Lidl.
| Sieć handlowa | Odsetek wskazań jako „najtańsze miejsce na czekoladę” |
|---|---|
| Lidl | 36% |
| E.Leclerc | 32% |
| Carrefour | 25% |
Te trzy sieci właściwie zawłaszczyły sobie wielkanocne zakupy w oczach ankietowanych. Pozostałe sklepy – zarówno inne dyskonty, jak i supermarkety – pojawiały się w odpowiedziach zdecydowanie rzadziej. Sieci z czołówki kojarzą się przede wszystkim z agresywnymi promocjami, czytelnymi gazetkami i szeroką ofertą sezonową.
Przeczytaj również: Dlaczego rezerwowanie wakacji z dużym wyprzedzeniem w 2026 już się nie opłaca
Lidl stał się w oczach badanych głównym adresem dla osób, które chcą „upolować” jak najtańsze czekoladowe jajka i zajączki.
Dla polskiego czytelnika to ciekawy sygnał, bo te same marki są mocno obecne również w naszym kraju. Można się spodziewać bardzo podobnej walki o klienta przed każdą kolejną Wielkanocą, z coraz ostrzejszym wyścigiem na promocje i pakiety rodzinne.
Co ląduje w koszyku? Zajączki rządzą, a „frytki” czekoladowe przegrywają
Autorzy badania sprawdzili też, jakie wielkanocne słodycze kupujemy najchętniej. Nie chodzi wyłącznie o to, ile wydajemy, lecz także na co konkretnie.
Przeczytaj również: Od 1 stycznia 2026 portfele szczupleją. Sprawdź, co dokładnie się zmieni
- 64% badanych kupuje figurki czekoladowe – przede wszystkim zajączki, kurczaczki i dzwonki z czekolady.
- 49% wkłada do koszyka jajka czekoladowe.
- Wśród jajek 53% stanowią wersje „niespodzianki”, czyli jajka z ukrytym gadżetem lub nadzieniem.
- Tzw. „frytury” z czekolady, czyli mieszanki małych rybek, muszelek i mini figurek, wybiera tylko 17% ankietowanych.
W praktyce oznacza to, że dziecięca wyobraźnia – i aspekt zabawy – nadal grają ogromną rolę. Zajączek, którego można postawić w koszyczku, oraz jajko, które skrywa małą zabawkę, wygrywają z mniej „efektownymi” słodyczami, nawet jeśli czasem są droższe w przeliczeniu na kilogram czekolady.
Selekcja według ceny: marka i smak na dalszym planie
Z odpowiedzi ankietowanych wyłania się jasny hierarchiczny układ kryteriów wyboru czekolady. Badani poproszeni o wskazanie najważniejszego czynnika ustawili je tak:
- 67% – cena produktu,
- 32% – marka,
- 30% – smak.
Odsetki nie sumują się do 100%, bo część respondentów wskazywała kilka czynników równolegle, ale kolejność mówi bardzo dużo. Smak i marka, które w czasach stabilnych cen często decydowały o wyborze, dziś ustępują miejsca czystej kalkulacji. Przy ograniczonym budżecie rodzice wolą kupić kilka tańszych figurek niż jedną „luksusową” tabliczkę znanej marki.
Siła nabywcza wprost popycha klientów do dyskontów i do szukania kompromisu między atrakcyjną formą słodyczy a jak najniższą ceną jednostkową.
Polowanie na promocje przenosi się do aplikacji
W ankiecie widać mocny wpływ narzędzi cyfrowych na sposób planowania świątecznych zakupów. 62% respondentów przyznało, że promocje z gazetek i aplikacji w dużym stopniu wpływają na ich wybory. Co więcej, 57% planuje przygotować się do zakupów z pomocą różnych platform internetowych.
Rozkład odpowiedzi wygląda następująco:
- 31% chce korzystać ze specjalnych aplikacji z promocjami, takich jak Bonial,
- 26% planuje przeglądać strony internetowe sieci handlowych, by porównać gazetki świąteczne w kilku miejscach naraz.
To oznacza, że dla wielu rodzin „polowanie” na czekoladowe okazje zaczyna się nie od spaceru między półkami, ale od przewijania ekranu smartfona. Zanim ktoś wejdzie do sklepu, często już wie, gdzie znajdzie najtańsze jajka, jaką figurkę kupi dziecku i gdzie opłaca się wziąć większe opakowanie.
Lidl i produkty czekoladowe do 10 euro: co się da kupić
Badanie szerzej przygląda się ofercie jednej z sieci, wskazując konkretne przykłady produktów z półki „do 10 euro”. Sezonowa oferta Lidla ma tu pełnić rolę praktycznej ilustracji, jak zmieścić się w średnim budżecie 51 euro na gospodarstwo domowe.
Wśród wymienionych propozycji pojawiają się m.in.:
- zajączek z czekolady mlecznej za 9,99 euro,
- chrupiące jajko z kolorowymi kuleczkami w środku za 5,49 euro,
- zestaw zabawnych kieliszków–kurek wypełnionych mini jajkami za 3,99 euro.
Przy budżecie 51 euro rodzina może więc kupić kilka większych figurek, uzupełnić je tańszymi, drobnymi słodyczami i wciąż pozostać w założonym limicie. Z punktu widzenia sieci handlowej kluczowe jest przygotowanie takiej rozpiętości cenowej, by klient mógł sam ustawić sobie „sufit” wydatków, nie rezygnując z efektownej zawartości koszyczka.
Jak przenieść te wnioski na polskie realia
Chociaż badanie dotyczyło konsumentów z jednego kraju, wnioski brzmią bardzo znajomo także dla polskich klientów. Te same sieci – Lidl, E.Leclerc czy Carrefour – działają na naszym rynku, a presja inflacyjna i rosnące ceny kakao są odczuwalne wszędzie.
W praktyce warto przed Wielkanocą zrobić kilka prostych rzeczy:
- z góry ustalić maksymalny budżet na słodycze,
- porównać gazetki przynajmniej dwóch–trzech sieci, korzystając z aplikacji lub stron marketów,
- szukać zestawów rodzinnych i większych opakowań, które często mają lepszą cenę za 100 g,
- łączyć produkty „efektowne” (duży zajączek, jajko–niespodzianka) z tańszymi słodyczami luzem.
Dla osób, które chcą ograniczyć wydatki, dobrym rozwiązaniem bywa też mieszanie marek własnych dyskontu z pojedynczymi produktami znanych producentów. W koszyczku dzieciom zwykle bardziej zależy na kształcie i kolorach niż na logo na papierku, co potwierdzają wyniki badania.
Cena kontra jakość: jak szukać złotego środka
Rosnące ceny czekolady niosą ze sobą jeszcze jedno ryzyko: łatwo pójść w stronę najtańszych produktów, całkowicie ignorując jakość. Warto więc, planując zakupy, rzucić okiem nie tylko na cenę, ale też na skład – ile kakaowej masy faktycznie zawiera tabliczka czy figurka i czy tłuszcz kakaowy nie został niemal całkowicie zastąpiony innymi tłuszczami roślinnymi.
Dobrą strategią może być wybór kilku lepszych jakościowo produktów, a reszty koszyczka w wersji „budżetowej”. Taki kompromis sprawia, że dzieci nie czują różnicy w liczbie słodyczy, a dorośli mają poczucie, że część czekolady faktycznie smakuje i wygląda jak coś świątecznego, a nie tylko tani wypełniacz. W realiach, w których każdy liczy pieniądze, właśnie takie małe decyzje pomagają pogodzić świąteczną atmosferę z rozsądnym podejściem do portfela.


