Dlaczego warzywa i owoce są złotą żyłą marketów i mogłyby kosztować mniej
Ceny na dziale warzywno‑owocowym rosną, a sieci handlowe świetnie na nim zarabiają.
Dane pokazują, że dałoby się sprzedawać taniej.
Klienci kręcą nosem przy kasie, ale w koszykach wciąż lądują jabłka, banany, pomidory. Ten dział stał się jednym z najważniejszych źródeł zysków dużych sklepów, choć znacząca część ceny to nie koszt rolnika, lecz wysoka marża sieci.
Warzywa i owoce: mały produkt, ogromny biznes
Z danych przytaczanych w analizach rynku wynika, że w 2025 roku przeciętne gospodarstwo domowe kupiło około 163 kg warzyw i owoców, o 3% więcej niż rok wcześniej. Średnia cena to ok. 3,10 zł za 100 g w przeliczeniu na realia francuskie, co pokazuje skalę wydatków na świeżą żywność.
Przeczytaj również: Od 1 stycznia 2026 portfele szczupleją. Sprawdź, co dokładnie się zmieni
Ten dział nie jest już tylko „kolorowym dodatkiem” do sklepu. W dużych hipermarketach warzywa i owoce potrafią odpowiadać za 6–8,5% całego obrotu, a nawet za blisko jedną trzecią sprzedaży w kategorii produktów świeżych. Nic dziwnego, że sieci traktują go jak strategiczne centrum zysku.
Stoisko z warzywami i owocami to dla dużego sklepu coś więcej niż tylko zdrowe jedzenie – to maszynka do zarabiania pieniędzy.
W praktyce oznacza to, że każda niewielka zmiana cen odczuwalna przy kasie przekłada się na miliony w skali roku. A konsumenci, mimo rosnących rachunków, nie rezygnują z zakupu świeżych produktów, co daje sieciom sporą swobodę w ustalaniu marż.
Przeczytaj również: Małżeństwo emerytów przez dekadę wyłudzało świadczenia. Suma robi wrażenie
Dlaczego te produkty tyle kosztują
Część ceny da się łatwo wytłumaczyć. Produkcja i dystrybucja warzyw oraz owoców jest po prostu droga. Rolnicy potrzebują dużo pracy ręcznej do zbioru, selekcji i pakowania. Do tego dochodzą:
- transport w kontrolowanej temperaturze,


