Nie tylko żarówka i kaloryfer: 15 domowych napraw, z którymi sobie nie radzimy

Nie tylko żarówka i kaloryfer: 15 domowych napraw, z którymi sobie nie radzimy
Oceń artykuł

Wydaje się, że wymiana żarówki to banalna czynność – a jednak 24% osób nie czuje się przy niej pewnie. Badania przeprowadzone wśród 2000 dorosłych Brytyjczyków ujawniają niepokojący trend: miliony ludzi mają poważne braki w podstawowej wiedzy o tym, jak działa ich własne mieszkanie. Dla wielu instalacje wodne, grzewcze czy elektryczne to czarna magia.

Najważniejsze informacje:

  • 25% dorosłych Brytyjczyków ma duże braki w znajomości podstaw działania własnego mieszkania
  • 20% osób nie potrafi wskazać zaworu odcinającego dopływ wody
  • 33% osób nie wie, jak ponownie uruchomić kocioł grzewczy
  • 24% ankietowanych nie czuje się pewnie przy wymianie zwykłej żarówki
  • 73% osób przy naprawach działa metodą prób i błędów
  • 81% ankietowanych próbowało już domowej naprawy DIY, ale 25% z nich pogorszyło sytuację
  • 47% badanych przyznało, że domowe naprawy stały się przyczyną kłótni z partnerem
  • 2/3 badanych uważa, że współcześni dorośli są mniej praktyczni niż ich rodzice
  • 15% badanych nadal dzwoni do rodziców, gdy coś się psuje
  • 42% ankietowanych nie ma żadnego pakietu serwisowego dla kotła

Proste naprawy w domu okazują się wcale nie takie proste, a wiele osób zwyczajnie boi się do nich zabrać.

Badania z Wielkiej Brytanii pokazują, że miliony ludzi mają problem z zupełnie podstawowymi zadaniami: od odpowietrzenia grzejnika po ponowne uruchomienie pieca. Zjawisko jest dużo szersze – dotyczy także młodszych pokoleń w Polsce, które dorastały w świecie usług „na klik” i coraz rzadziej uczą się prostych prac od rodziców czy dziadków.

Dom działa… dopóki się nie zepsuje

Z ankiety przeprowadzonej wśród 2000 dorosłych Brytyjczyków wynika, że co czwarta osoba ma duże braki w znajomości podstaw działania własnego mieszkania. Dla wielu osób instalacje wodne, grzewcze czy elektryczne są czymś w rodzaju „magicznej skrzynki” – ma działać, a jak przestanie, pojawia się panika.

Co piąty badany nie potrafi wskazać zaworu odcinającego dopływ wody, a jedna trzecia nie wie, jak ponownie uruchomić kocioł grzewczy.

Do tego dochodzą rzeczy z pozoru banalne. Aż 24% ankietowanych przyznało, że nie czuje się pewnie nawet przy wymianie zwykłej żarówki. Problem robi się poważny dopiero wtedy, gdy awaria zdarza się w nocy, w weekend lub w środku zimy – i nagle okazuje się, że na fachowca trzeba czekać kilka dni.

Usterki spychamy na później

Wiele osób po prostu nie myśli o stanie mieszkania, dopóki wszystko jakoś działa. Z badań wynika, że jedna trzecia badanych zaczyna interesować się tematem dopiero w momencie awarii. A 10% przyznaje otwarcie, że unika takich tematów, bo czuje się nimi przytłoczona.

Instalacje i sprzęty domowe działają latami „w tle”, więc mało kto zagląda do instrukcji, sprawdza zawory czy testuje, gdzie jest główny bezpiecznik. Problem w tym, że wtedy awaria z pozoru drobna (np. cieknący zawór) może przerodzić się w zalane mieszkanie lub brak ogrzewania przy minusowych temperaturach.

Metoda prób i błędów… czasem kończy się katastrofą

Większość osób woli „pokombinować” samodzielnie niż od razu dzwonić po fachowca. Aż 73% badanych przyznało, że przy naprawach w domu działa metodą prób i błędów. Osoby podejmują próby samodzielnych przeróbek, szukają filmów na YouTube, pytają znajomych.

81% ankietowanych próbowało już jakiejś domowej naprawy DIY, ale jedna czwarta z nich szczerze przyznała, że tylko bardziej zepsuła sytuację.

To wcale nie są wyjątkowe przypadki. Nieudane naprawy prowadzą nie tylko do dodatkowych kosztów, lecz także do napięć w związkach – prawie połowa badanych przyznała, że domowe „fuszerki” stały się przyczyną kłótni z partnerem lub partnerką.

Nowe pokolenia mniej „złote rączki” niż rodzice

Wyniki ankiety wprost pokazują zmianę pokoleniową. Blisko dwie trzecie badanych uważa, że współcześni dorośli są mniej praktyczni niż ich rodzice czy dziadkowie. Dawniej podstawowe prace uczyło się w domu – od dziecka obserwowało się naprawy, wymianę gniazdek, drobne remonty. Teraz coraz częściej po prostu zamawiamy usługę w aplikacji.

Część respondentów żartowała wręcz, że ich mieszkanie „czyha na nich” – tyle w nim rzeczy, które mogą się zepsuć i których zasady działania są dla nich niejasne. Mimo to tylko 25% przyznało, że bez wahania zapłaciłoby za profesjonalną pomoc, a 13% nie potrafi w ogóle ocenić, kiedy trzeba wezwać specjalistę ze względów bezpieczeństwa.

Ciekawostka: 15% badanych nadal w pierwszej kolejności dzwoni do mamy lub taty, gdy coś się psuje. Niezależnie od wieku.

15 podstawowych domowych zadań, z którymi mamy największy kłopot

Eksperci wskazali listę codziennych prac, które – ich zdaniem – powinien ogarniać każdy właściciel lub najemca mieszkania. Rzeczywistość pokazuje, że dla wielu osób pozostają one czarną magią.

Domowe zadanie Odsetek osób, które sobie z nim nie radzą
Ponowne uruchomienie lub dopompowanie ciśnienia w kotle 33%
Wymiana żarówki 24%
Montaż półki na ścianie 22%
Podłączenie wtyczki (zrobienie nowej wtyczki do kabla) 22%
Wymiana żarówki w lodówce 22%
Odnalezienie zaworu odcinającego dopływ wody 20%
Odpowietrzenie kaloryfera 19%
Odnalezienie głównego przyłącza wody 17%
Udrożnienie zatkanego odpływu 15%
Odnalezienie licznika gazu lub prądu 15%
Wymiana czujnika dymu lub baterii w nim 10%
Przełączenie wyłącznika różnicowoprądowego w skrzynce z bezpiecznikami 10%
Wyłączenie głównego zasilania prądu w mieszkaniu 7%

Takie umiejętności nie czynią z nikogo hydraulika czy elektryka, ale pozwalają bezpiecznie zareagować, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

Brak planu ochrony – dopóki kocioł się nie zatrzyma

Badania pokazały też, że wiele osób całkowicie ignoruje temat regularnych przeglądów. 42% ankietowanych nie ma żadnego pakietu serwisowego ani planu konserwacji dla kotła czy instalacji grzewczej. Do czasu działa, więc nikt się nie interesuje stanem urządzenia.

Gdy nagle pojawia się awaria, koszty naprawy lub wymiany pieca potrafią być gigantyczne. W polskich realiach dochodzi jeszcze sezon grzewczy – jeśli piec odmówi posłuszeństwa w styczniu, znalezienie serwisanta „na już” bywa bardzo trudne.

Jakie minimum warto znać we własnym mieszkaniu

Nikt nie musi samodzielnie przerabiać instalacji czy montować nowego pieca. Warto jednak mieć pewne podstawy, które w kryzysie oszczędzą stresu, pieniędzy i szkód w mieszkaniu. Dobrze, jeśli domownik potrafi:

  • pokazać, gdzie znajduje się główny zawór wody i jak go zakręcić,
  • zlokalizować i wyłączyć główne zasilanie prądu,
  • wymienić żarówkę bez ryzyka porażenia i uszkodzenia oprawy,
  • odpowietrzyć grzejnik, gdy w mieszkaniu słychać bulgotanie, a kaloryfer jest zimny u góry,
  • odczytać komunikaty błędu na kotle i wiedzieć, jak bezpiecznie go zresetować, jeśli przewiduje to instrukcja,
  • otworzyć skrzynkę z bezpiecznikami i zresetować wyłącznik po przepięciu,
  • wymienić baterię w czujniku dymu i przetestować, czy działa.

To poziom, który w razie potrzeby pozwala też lepiej porozumieć się z fachowcem przez telefon – często serwisant jest w stanie wstępnie pokierować domownikiem, jeśli ten wie, gdzie co się znajduje.

Kiedy trzeba odpuścić samodzielną naprawę

Inna sprawa, że zbyt odważne podejście do DIY potrafi skończyć się tragicznie. Przy prądzie, gazie i skomplikowanych instalacjach zawsze warto zachować rozsądek. Do specjalisty należy bezdyskusyjnie zadzwonić, gdy:

  • czujemy zapach gazu lub słyszymy syczenie przy instalacji,
  • bezpiecznik wybija natychmiast po włączeniu zasilania,
  • gniazdko lub wtyczka się nagrzewa albo iskrzy,
  • z kotła wydobywa się dym lub nienaturalny zapach,
  • w mieszkaniu doszło do większego zalania, a woda dostała się w okolice instalacji elektrycznej,
  • cokolwiek wymaga rozkręcania urządzeń gazowych czy ingerencji w stałą instalację elektryczną.

Osoba bez uprawnień nie tylko ryzykuje zdrowiem, ale także może stracić gwarancję na sprzęt czy mieć problem z odszkodowaniem z ubezpieczenia po wypadku.

Jak się uczyć domowych napraw bez stresu

Dobra wiadomość jest taka, że większość opisanych zadań da się opanować w jeden wieczór. Prosty plan: najpierw sprawdzić instrukcję pieca i rozdzielni elektrycznej, potem obejrzeć kilka materiałów wideo od sprawdzonych firm, a na końcu przećwiczyć wszystko „na sucho”, gdy nic złego się nie dzieje.

Warto też założyć małą domową teczkę techniczną. W jednym miejscu można trzymać instrukcje obsługi, numery do serwisantów, zdjęcia skrzynki z bezpiecznikami, zaworu głównego wody czy licznika gazowego. W razie awarii taka „ściągawka” skraca czas reakcji i ułatwia rozmowę z fachowcem.

Dobrze, gdy domownicy dzielą się tymi informacjami. Jeśli tylko jedna osoba wie, gdzie jest zawór wody, a akurat jej nie ma w domu, kłopot gotowy. Krótki obchód po mieszkaniu z dziećmi czy partnerem, pokazanie newralgicznych punktów i prostej obsługi to 10 minut, które w przyszłości może uratować podłogę, sprzęty, a nawet zdrowie.

Najczęściej zadawane pytania

Jakie podstawowe umiejętności powinien mieć każdy właściciel mieszkania?

Warto umieć: zakręcić główny zawór wody, wyłączyć główne zasilanie prądu, bezpiecznie wymienić żarówkę, odpowietrzyć grzejnik, odczytać komunikaty błędu na kotle i zresetować wyłącznik różnicowoprądowy.

Kiedy nie warto samodzielnie naprawiać awarii domowej?

Należy wezwać specjalistę przy: zapachu gazu, przepięciach elektrycznych, nagrzewających się gniazdkach, dymie z kotła, zalań przy instalacji elektrycznej oraz przy ingerencji w instalację gazową.

Ile osób stosuje metodę prób i błędów przy naprawach?

Aż 73% osób przyznaje, że działa metodą prób i błędów, a 81% próbowało już samodzielnej naprawy, z czego jedna czwarta pogorszyła sytuację.

Wnioski

Warto poświęcić jeden wieczór na przećwiczenie podstaw: sprawdzić instrukcję kotła, zlokalizować zawory i bezpieczniki, przejrzeć materiały wideo. Dobrze jest też założyć teczkę z instrukcjami i numerami do serwisantów – w razie awarii to oszczędzi stresu i czasu. Pamiętajmy, że znajomość podstaw nie czyni z nas specjalisty, ale pozwala bezpiecznie zareagować, zanim drobna usterka przerodzi się w poważny problem.

Podsumowanie

Badania z Wielkiej Brytanii pokazują, że miliony osób mają problem z podstawowymi naprawami domowymi – od wymiany żarówki po odpowietrzenie kaloryfera. Co czwarty badany nie potrafi wskazać zaworu odcinającego wodę, a 33% nie umie ponownie uruchomić kotła grzewczego. Problem dotyczy także młodszych pokoleń, które rzadziej uczą się praktycznych umiejętności od rodziców.

Prawdopodobnie można pominąć