Mieszkanie zamienione w ruinę: lokatorzy przez 2 lata nie uchylili okna

Mieszkanie zamienione w ruinę: lokatorzy przez 2 lata nie uchylili okna
4.8/5 - (45 votes)

Dwupokojowe mieszkanie pod Paryżem miało pomagać rodzinom o niskich dochodach.

Po ostatnich lokatorach zostały zniszczenia i plan sprzedaży.

Małżeństwo właścicieli z miejscowości Cormeilles-en-Parisis wynajmowało lokal przez dwanaście lat, głównie w ramach programu wspierającego osoby w trudnej sytuacji finansowej. Ostatnia rodzina całkowicie odmieniła ich bilans – z mieszkania, które miało być bezpieczną przystanią, stała się kosztowna ruina.

Mieszkanie w programie pomocy, finał jak z koszmaru

Lokal należący do prywatnego małżeństwa trafił do systemu najmu społecznego prowadzonego przez organizację współpracującą z państwem. Idea była prosta: właściciel ma pewność wpływów, rodziny o niższych dochodach dostają dach nad głową, a stowarzyszenie pośredniczy i wspiera lokatorów.

W praktyce wyszło inaczej. Przez lata przez mieszkanie przewinęło się około dziesięciu różnych rodzin. Ostatni lokatorzy – według relacji właścicieli – mieli doprowadzić lokal do stanu, który regionalna prasa określa już wprost jako „zdewastowany”.

Mieszkanie po dwunastu latach najmu okazało się tak zniszczone, że właściciele wolą je wyremontować i sprzedać, zamiast dalej wynajmować.

Dwa lata bez wietrzenia: co zastali właściciele

Kluczowym momentem była decyzja o sprzedaży. Kiedy właściciele zgłosili chęć zakończenia współpracy i pozbycia się mieszkania, zderzyli się z murem. Organizacja, która odpowiadała za kontakt z lokatorami, miała już wtedy problem z dotarciem do mieszkańców.

Trwało to miesiącami. Procedura eksmisyjna przeciągnęła się do około roku. Dopiero po wyprowadzce lokatorów właściciele weszli do środka i zobaczyli, w jakim stanie znajduje się ich własność.

Okna zamknięte przez dwa lata

Według relacji małżeństwa, przez co najmniej dwa lata okna nie były otwierane ani razu. Okiennice zostały uszkodzone i pozostawione w pozycji zamkniętej. W mieszkaniu panowała duchota, ślady po ogromnej wilgoci i zaniedbaniu były widoczne na każdej ścianie.

  • uszkodzone i stale zamknięte okiennice, brak wietrzenia
  • zniszczone powierzchnie ścian i sufitów przez wilgoć i pleśń
  • liczne usterki techniczne wymagające gruntownej naprawy

Tak długotrwały brak wietrzenia w połączeniu z codziennym użytkowaniem mieszkania to niemal gwarancja problemów. Wilgoć wnika w tynki, meble i podłogi, rozwija się pleśń, a uszkodzenia przestają być tylko estetyczne – wchodzą w strukturę budynku.

Organizacja naprawia część szkód, reszta zostaje na właścicielach

Po przejęciu kluczy właściciele zgłosili zastrzeżenia do stowarzyszenia odpowiedzialnego za program najmu. Liczyli, że jako pośrednik i formalny partner państwa przejmie ono większość kosztów przywrócenia mieszkania do normalnego stanu.

Część usterek rzeczywiście naprawiono. Według relacji prasowych, organizacja pokryła niektóre szkody i wykonała podstawowe prace. Mimo tego lokal wciąż prezentował się daleko od standardu, jaki można by uznać za „gotowy do zamieszkania”.

Trudne warunki finansowania programów społecznych sprawiają, że organizacje nie są w stanie w pełni pokrywać kosztów dewastacji pozostawianej przez niektórych najemców.

Dyrektorka organizacji przyznała, że w wielu przypadkach stan opuszczanych mieszkań bywa wręcz tragiczny. Tłumaczyła, że stowarzyszenie stara się doprowadzać lokale do porządku, ale ograniczone środki publiczne i wysoki koszt remontów nie zawsze na to pozwalają.

Właściciele wybierają remont i sprzedaż

W obliczu skali szkód właściciele podjęli decyzję o całkowitym remoncie. Zamiast dalej oddawać lokal do najmu społecznego, planują jego odświeżenie i wystawienie na sprzedaż na wolnym rynku.

Dla prywatnych właścicieli to klasyczny dylemat: z jednej strony chęć pomocy osobom w trudnej sytuacji i stabilny czynsz od pośrednika, z drugiej ryzyko dewastacji i wielomiesięcznych procedur, gdy coś pójdzie nie tak.

Korzyści z najmu w programach społecznych Ryzyka dla właściciela
stały przepływ czynszu przez pośrednika możliwa dewastacja lokalu przez część najemców
często mniejszy problem z szukaniem lokatorów długi czas trwania procedur eksmisyjnych
wizerunek „społecznie odpowiedzialnego” wynajmu ograniczony wpływ na dobór najemców

Niemcy mierzą się z podobnym problemem

Opisany we Francji przypadek zwraca uwagę również za naszą zachodnią granicą. W Niemczech od lat głośno mówi się o zjawisku tzw. „mietnomaden” – lokatorów, którzy nie płacą, niszczą lokale i latami potrafią blokować wyprowadzkę.

Stowarzyszenia właścicieli i firmy ubezpieczeniowe przypominają tam o narzędziach prawnych, z których mogą korzystać osoby wynajmujące mieszkania. Wśród nich są między innymi:

  • pisemne upomnienie w razie zaległości lub łamania zasad umowy,
  • wypowiedzenie umowy ze skutkiem natychmiastowym w określonych sytuacjach,
  • zawiadomienie organów ścigania w przypadku podejrzenia oszustwa przy zawieraniu umowy,
  • pozew o opróżnienie lokalu i egzekucyjne usunięcie lokatorów.

Na rynku funkcjonują także wyspecjalizowane organizacje, które oferują właścicielom doradztwo i wsparcie w prowadzeniu takich spraw. Same procedury bywają jednak długie, a ich przebieg obciążający emocjonalnie i finansowo.

Napięcie między misją społeczną a interesem właścicieli

Francuska historia dobrze pokazuje, jak łatwo dochodzi do konfliktu interesów. Państwo i organizacje społeczne próbują zapewnić lokal osobom w trudnej sytuacji. Właściciele powierzają im swoje mieszkania, licząc na bezpieczny czynsz i minimalny kłopot. Rzeczywistość bywa dużo bardziej skomplikowana.

Gdy lokatorzy nie dbają o lokal, koszty remontu spadają w pierwszej kolejności na właściciela. Organizacje pośredniczące starają się łagodzić skutki, ale dysponują ograniczonym budżetem. Im więcej mieszkań zostaje zdewastowanych, tym większe ryzyko, że prywatni właściciele będą rezygnować z udziału w programach społecznych.

Bez prywatnych mieszkań w systemie najmu społecznego trudniej zapewnić dach nad głową rodzinom, których nie stać na standardowy czynsz.

Co z tego wynika dla polskich właścicieli

Choć opisany przypadek dotyczy Francji, podobne wyzwania pojawiają się także w Polsce. Coraz więcej miast rozwija formy najmu wspieranego czy współpracy z prywatnymi właścicielami. Dla osób posiadających mieszkania na wynajem to szansa na stały przychód, ale i pewne ryzyko.

Właściciele, którzy myślą o takim modelu, powinni zwrócić uwagę na kilka kwestii: jak wygląda odpowiedzialność za szkody, czy istnieje ubezpieczenie od dewastacji, jak długo w praktyce trwają procedury usuwania problematycznych lokatorów, a także jaką opiekę nad najemcami realnie zapewnia organizacja pośrednicząca.

Historia mieszkania pod Paryżem przypomina, że nawet najszlachetniejsza idea – pomoc rodzinom o niskich dochodach – wymaga solidnych zabezpieczeń. Dla zdrowia lokatorów konieczne jest chociażby elementarne wietrzenie i dbanie o lokal. Dla właścicieli liczą się przejrzyste zasady odpowiedzialności i realne wsparcie, gdy lokatorzy przestają się wywiązywać z obowiązków.

Praktyka pokazuje, że tam, gdzie strony jasno ustalają zasady, korzystają z ubezpieczeń i regularnie kontrolują stan mieszkania, ryzyko drastycznych sytuacji radykalnie spada. Brak takiej czujności może skończyć się właśnie tak, jak w Cormeilles-en-Parisis: mieszkaniem pełnym wilgoci, kosztownym remontem i rezygnacją z dalszego wynajmu.

Uwielbiam pisać. Piszę o codziennych sprawach, które naprawdę interesują ludzi: od psychologii i relacji, przez dom, ogród i kuchnię, aż po ciekawostki ze świata. Lubię treści, które są lekkie w odbiorze, ale jednocześnie dają coś konkretnego.

Prawdopodobnie można pominąć