Dwa najbardziej zakurzone miejsca w mieszkaniu. Prawie nikt ich nie sprząta
Myślisz, że odkurzenie podłogi i kanapy załatwia sprawę?
W wielu mieszkaniach kurz gromadzi się zupełnie gdzie indziej, po cichu psując jakość powietrza.
Sprzątamy to, co widzimy: panele, dywany, półki, przestrzeń pod łóżkiem. Tymczasem największe „magnesy” na kurz często pozostają nietknięte przez wiele miesięcy. Efekt? Wdychamy zanieczyszczone powietrze, choć mieszkanie na pierwszy rzut oka wygląda czysto.
Dlaczego w czystym mieszkaniu wciąż unosi się kurz
Kurz nie zachowuje się przewidywalnie. Nie osiada tylko na podłodze czy stole. Przenosi się w powietrzu, przyczepia do tkanin, wnika w szczeliny wentylacji. Jeśli sprzątamy wyłącznie poziome powierzchnie, duża część problemu w ogóle nie zostaje ruszona.
Przeczytaj również: Mała sypialnia wyglądała jak klitka. Zmieniłam tylko kolor pościeli
Silnie zakurzone, rzadko dotykane miejsca potrafią przez wiele miesięcy stale „dosypywać” drobinek do powietrza, którym oddychasz w każdym pokoju.
Badania jakości powietrza w pomieszczeniach pokazują, że w domach stężenie zanieczyszczeń bywa kilkukrotnie wyższe niż na zewnątrz. W kurzu znajdują się pyłki, sierść, fragmenty naskórka, cząstki smogu, a niekiedy też zarodniki pleśni. Gdy osiadają w miejscach, których prawie nigdy nie czyścimy, zaczynają krążyć w powietrzu przy każdym ruchu, przeciągu czy włączeniu wentylacji.
Osoby z alergiami, astmą, małe dzieci i seniorzy szczególnie mocno odczuwają skutki zaniedbanych stref. Zwiększona ilość kurzu w powietrzu może nasilać kaszel, katar, swędzenie oczu, a nawet powodować częstsze bóle głowy czy uczucie ciągłego zmęczenia.
Przeczytaj również: Ten stojak z Action ratuje małe mieszkania. Kosztuje mniej niż 10 zł
Pierwsze „fabryki kurzu”: zasłony i firanki
Zasłony to jeden z najbardziej zapominanych elementów wystroju, jeśli chodzi o sprzątanie. Wiszą nieruszone tygodniami, a czasem i całe sezony. Przy każdym otwarciu okna, każdym przeciągu zatrzymują nowe porcje pyłków i kurzu. Tkanina nie odpycha drobinek – wręcz przeciwnie, mocno je „łapie”.
Zasłony mogą zawierać wielokrotnie więcej kurzu niż półka, którą wycierasz co tydzień – tylko tego nie widać gołym okiem.
Jak często ogarniać zasłony, żeby miało to sens
Nie trzeba ich prać co kilka dni. Dużo ważniejsza jest regularność prostych czynności.
Przeczytaj również: Codzienny błąd przy czyszczeniu telefonu. Ten „bezpieczny” środek niszczy ekran po cichu
- Raz w miesiącu – zdejmij zasłony i porządnie je wytrzep na balkonie lub przy otwartym oknie.
- Mniej więcej co trzy miesiące – wypierz je w pralce w delikatnym programie, zwykle wystarcza 30°C.
- Między praniami można przejechać po nich odkurzaczem z miękką końcówką, zwłaszcza przy podłodze.
Przy praniu warto kierować się metką: niektóre tkaniny lubią program do delikatnych, inne wolą pranie w siatce ochronnej. W większości mieszkań to i tak znacznie częściej, niż zasłony trafiają dziś do pralki.
Grube zasłony, rolety, żaluzje – o nich też łatwo zapomnieć
Grube, zaciemniające zasłony zbierają jeszcze więcej kurzu niż lekkie firanki, bo mają większą powierzchnię i gęstszy splot. Podobnie zachowują się rolety rzymskie i tekstylne. W ich przypadku warto:
- regularnie odkurzać materiał miękką szczotką,


