Tysiące tabliczek czekolady i kawy w aucie. Policja w Niemczech odkryła gigantyczny łup

Tysiące tabliczek czekolady w aucie pod Berlinem. Policja bada sprawę
Oceń artykuł

Kontrola drogowa w niewielkiej miejscowości Weisen przerodziła się w akcję kryminalną. Funkcjonariusze wyjęli z bagażnika i kabiny ponad tysiąc tabliczek czekolady, setki paczek orzechów, kawę, ryby w puszkach i środki chemiczne. Według wstępnych ustaleń to najprawdopodobniej towar pochodzący z przestępstwa.

Najważniejsze informacje:

  • W bagażniku i kabinie auta osobowego w Weisen znaleziono ponad 1100 tabliczek czekolady oraz setki innych produktów spożywczych.
  • Policja szacuje wartość zabezpieczonego towaru na średni czterocyfrowy poziom w euro.
  • Funkcjonariusze podejrzewają, że produkty pochodzą z przestępstwa, konkretnie z kradzieży sklepowych lub paserstwa.
  • Zatrzymano dwóch 30-letnich mężczyzn, których auto było nienaturalnie obciążone nietypowym ładunkiem.
  • Czekolada, kawa i markowe detergenty należą do najczęściej kradzionych produktów w Europie ze względu na łatwość ich ukrycia i zbycia.

Kontrola w Weisen: zwykły samochód, niezwykły ładunek

Do zatrzymania doszło w poniedziałek w miejscowości Weisen w powiecie Prignitz w Brandenburgii. Patrol zwrócił uwagę na auto osobowe, którym podróżowało dwóch mężczyzn. Samochód nie wyglądał jak dostawczy, a mimo to wyraźnie był mocno obciążony.

Gdy funkcjonariusze zajrzeli do środka, szybko zorientowali się, że mają do czynienia z nietypowym przewozem. Bagażnik, tylne siedzenia i wolne przestrzenie w aucie wypełniały szczelnie kartony z artykułami spożywczymi.

Policja naliczyła ponad 1100 tabliczek czekolady oraz setki innych produktów. Wartość towaru oszacowano wstępnie na średni czterocyfrowy poziom w euro.

Co dokładnie znaleźli policjanci?

Według informacji przekazanych przez policję, w samochodzie 30-letniego kierowcy i jego pasażera znajdowały się przede wszystkim słodycze i produkty codziennego użytku. Lista robi wrażenie, jakby ktoś opróżnił pół sklepu.

Rodzaj towaru Przybliżona ilość
Tabliczki czekolady ponad 1100 sztuk
Paczki orzechów 286 opakowań
Kawa 72 opakowania
Ryby w puszkach ponad 60 sztuk
Tabletki do zmywarki znaczna ilość, w zbiorczych opakowaniach
Wędliny i inne wyroby mięsne większa liczba opakowań

Takie zestawienie produktów nie wskazuje na zwykłe zakupy. To raczej asortyment typowy dla supermarketu albo hurtowni, a nie prywatnego gospodarstwa domowego.

Dlaczego policja podejrzewa „paserkę”?

Niemieccy funkcjonariusze otwarcie mówią o podejrzeniu, że mają do czynienia z tzw. paserskim towarem. Ten termin oznacza rzeczy pochodzące z kradzieży, które ktoś próbuje dalej sprzedać lub przewieźć.

W tym przypadku zadziałało kilka czerwonych flag:

  • nietypowo duża ilość identycznych artykułów spożywczych w zwykłym aucie osobowym,
  • brak jakichkolwiek dokumentów potwierdzających legalny zakup towaru,
  • zróżnicowany asortyment kojarzący się z ofertą dużego sklepu,
  • wstępna wycena na kwotę sięgającą kilku tysięcy euro.

Policja podkreśla, że to dopiero początek postępowania. Śledczy będą sprawdzać, czy towar pochodzi z konkretnych sklepów na terenie Brandenburgii lub sąsiednich landów, porównując listę zabezpieczonych produktów z ewentualnymi zgłoszeniami o kradzieży.

Wstępna hipoteza śledczych: zatrzymani mogli przewozić łup z serii kradzieży sklepowych lub zorganizowanego wynoszenia towaru z marketów.

Kim są zatrzymani mężczyźni?

Za kierownicą siedział 30-letni mężczyzna, obok niego pasażer w podobnym wieku. Policja nie ujawnia na razie ich narodowości ani miejsca zamieszkania. Nie podano też, czy byli wcześniej notowani.

Funkcjonariusze skupiają się przede wszystkim na ustaleniu, skąd dokładnie pochodzą zabezpieczone artykuły spożywcze. Bez tego trudno będzie przypisać konkretny czyn, na przykład włamanie do magazynu czy serię kradzieży sklepowych.

Co stało się z towarem?

Cała zawartość samochodu trafiła do policyjnego magazynu jako dowód w sprawie. Produkty, w tym żywność, zostały szczegółowo spisane, sfotografowane i opisane.

W dalszej kolejności biegli ocenią m.in. przydatność artykułów spożywczych do spożycia. W tego typu sprawach część żywności po zakończeniu postępowania bywa przekazywana na cele społeczne, o ile pozwala na to jej stan i nie sprzeciwiają się temu przepisy.

Dlaczego przestępcy tak chętnie kradną czekoladę i kawę

Choć brzmi to jak anegdota, czekolada, kawa, orzechy czy markowe detergenty od lat znajdują się w czołówce najczęściej kradzionych produktów z dyskontów i supermarketów w Europie. Dzieje się tak z kilku powodów:

  • małe opakowania, które łatwo ukryć pod ubraniem lub w torbie,
  • stosunkowo wysoka cena jednostkowa w porównaniu z wagą,
  • duże zainteresowanie na tzw. „szarym rynku”,
  • długi termin przydatności do spożycia.

Dla zorganizowanych grup złodziei i paserów takie produkty stają się łatwym źródłem zysku. Towar bywa odsprzedawany np. przez ogłoszenia, w małych sklepach, na bazarach albo trafia dalej, do kolejnych ogniw nielegalnego łańcucha sprzedaży.

Legalnie kupiona tabliczka czekolady w promocji może kosztować niewiele, ale skala kradzieży liczona w setkach czy tysiącach sztuk oznacza realne straty dla sieci handlowych.

Jak sklepy starają się bronić przed zorganizowaną kradzieżą

Sieci handlowe w Niemczech, Polsce i innych krajach od lat notują wzrost wartości strat spowodowanych kradzieżami sklepowymi. Reagują na kilka sposobów:

  • coraz częściej używają elektronicznych zabezpieczeń i kamer,
  • przesuwają droższe produkty w miejsca lepiej widoczne dla personelu,
  • wprowadzają dodatkowe patrole ochrony w godzinach największego ruchu,
  • współpracują z policją, przekazując nagrania i dokumentację.

Mimo tego zorganizowane grupy potrafią wykorzystywać luki w zabezpieczeniach. Kradną niewielkie ilości w wielu miejscach naraz, aby nie wzbudzać podejrzeń. Później towar trafia do paserów, którzy przejmują ryzyko dalszej sprzedaży.

Co grozi za obracanie kradzionym towarem

W prawie karnym krajów europejskich przestępstwa związane z przyjmowaniem, przechowywaniem lub dalszą odsprzedażą rzeczy pochodzących z kradzieży to osobna kategoria czynów. Takie działania ścigane są zwykle niezależnie od samej kradzieży.

W praktyce oznacza to, że nawet osoba, która „tylko” przewozi lub przechowuje produkty, może usłyszeć zarzuty. Sądy biorą pod uwagę nie tylko wartość towaru, lecz także skalę działania i ewentualne powiązania z grupą przestępczą.

Tego typu sprawy stają się coraz częstsze, bo wraz z rosnącymi cenami żywności rośnie też atrakcyjność towarów z nielegalnego źródła. Dla części osób staje się to sposobem na stały zarobek, choć ryzyko konsekwencji prawnych jest wysokie.

Dlaczego zwykła kontrola drogowa tak często kończy się śledztwem

Historia z Weisen pokazuje, jak wiele spraw kryminalnych zaczyna się od z pozoru rutynowego zatrzymania. Funkcjonariusze zatrzymują auto do kontroli, a w trakcie rozmowy czy przeglądania wnętrza zauważają coś, co nie pasuje do zwykłej sytuacji drogowej.

W tym przypadku uwagę mogła zwrócić waga pojazdu, sposób zapakowania czy nerwowe zachowanie kierowcy. Po otwarciu bagażnika wątpliwości już nie było. Takie interwencje są jednym z narzędzi walki z mobilnymi grupami złodziejskimi, które w krótkim czasie potrafią przemieszczać się między kilkoma regionami.

Historia zatrzymania w Brandenburgii brzmi momentami jak scenariusz do czarnej komedii o „mafii czekoladowej”, ale w tle kryje się realny problem gospodarczy. Sklepy coraz bardziej odczuwają straty spowodowane zorganizowaną kradzieżą, a policja regularnie natrafia na podobne transporty. Dla czytelników to może być przy okazji przypomnienie, że bardzo atrakcyjna cenowo żywność z niesprawdzonego źródła ma swoje drugie dno – ktoś wcześniej za nią zapłacił, tylko w tym przypadku rachunek wystawiono sieciom handlowym i podatnikom.

Podsumowanie

Podczas rutynowej kontroli drogowej w miejscowości Weisen niemiecka policja odkryła w samochodzie osobowym ponad 1100 tabliczek czekolady oraz setki innych produktów spożywczych. Funkcjonariusze podejrzewają, że towar o wartości kilku tysięcy euro pochodzi z serii kradzieży sklepowych, a sprawą zajmują się śledczy z Brandenburgii.

Prawdopodobnie można pominąć