Tak będzie wyglądała Ziemia za 250 mln lat. Europa i Afryka zleją się w jeden ląd

Tak będzie wyglądała Ziemia za 250 mln lat. Europa i Afryka zleją się w jeden ląd
4.5/5 - (58 votes)

Kontynenty zderzą się, a oceany znikną.

Naukowcy przewidują powstanie nowego superkontynentu, nazwanego roboczo Pangéia Ultima. W tym zupełnie przeobrażonym układzie lądów dzisiejsza Francja ma trafić w zaskakująco uprzywilejowane miejsce – między przyszłym biegunem północnym a obszarem dawnej Afryki Północnej.

Superkontynent wraca do gry

W szkolnych atlasach obecny układ kontynentów wygląda na stały i niezmienny. Geologia pokazuje zupełnie inną historię: Ziemia od miliardów lat przechodzi cykle, w których lądy łączą się w jeden ogromny blok, a potem się rozpadają. Ostatnim takim tworem była Pangéia, istniejąca około 200–250 milionów lat temu.

Późniejszy rozpad tego megakontynentu dał początek dzisiejszym kontynentom i oceanom. Ale ruch płyt tektonicznych nie zatrzymał się ani na chwilę. Głębokie procesy w płaszczu Ziemi powoli, milimetr po milimetrze, przesuwają całe kontynenty, choć w skali ludzkiego życia jest to zupełnie niewidoczne.

Najnowsze modele geologiczne sugerują, że za około 250 milionów lat wszystkie obecne kontynenty zleją się ponownie w jeden olbrzymi superkontynent, nazwany Pangéia Ultima.

Według koncepcji badacza Christophera Scotese’a i projektu PALEOMAP dzisiejszy Atlantyk całkowicie się zamknie. Ameryki zaczną „wjeżdżać” na Europę i Afrykę, a Ocean Indyjski zamieni się w rozległe, niemal zamknięte morze wewnętrzne.

Jak zmieni się mapa Ziemi

Nowy superkontynent będzie wyglądał tak obco, że współczesny atlas przestanie mieć sens. Regiony, które dziś dzielą tysiące kilometrów i ogromne akweny, znajdą się w bezpośrednim sąsiedztwie.

  • Kuba połączy się lądem z dzisiejszym terytorium Stanów Zjednoczonych, tworząc jeden rozległy blok Ameryki Północnej.
  • Obszar obecnej Korei utkwi między terytorium Chin a Japonią, wciskając się w strefę dzisiejszej Azji Wschodniej.
  • Grenlandia dosunie się do Kanady, tworząc jednolitą wielką masę lądową na wysokich szerokościach geograficznych.
  • Ocean Indyjski zostanie otoczony lądami i zacznie przypominać gigantyczne jezioro wewnątrzkontynentalne.

Zmieni się nie tylko kształt kontynentów, ale też ich klimat, układ prądów powietrznych i morskim odpowiedników dzisiejszych prądów oceanicznych. Środki superkontynentów z reguły są suche, bardzo gorące w dzień i chłodne w nocy, bo masy powietrza i wilgoci mają problem, by dotrzeć daleko w głąb lądu.

Francja bliżej bieguna i… Afryki

W tym przewidywanym układzie szczególnie ciekawie wypada Europa Zachodnia. Dzisiejsza Francja ma „zsunąć się” po powierzchni planety w kierunku wyższych szerokości geograficznych, czyli bliżej przyszłego bieguna północnego. Równocześnie zniknie basen Morza Śródziemnego, zamknięty przez zderzenie płyt euroazjatyckiej i afrykańskiej.

To oznacza, że obszary dzisiejszej Europy Południowej i Afryki Północnej staną się jednym zwartym lądem. Sąsiedztwo, które dziś możemy sobie wyobrazić jedynie podczas lotu samolotem, stanie się fizyczną rzeczywistością.

Region dziś Przewidywany sąsiad za 250 mln lat
Francja obszary zbliżone do dzisiejszego Maroka, Algierii, Tunezji i Półwyspu Iberyjskiego
Hiszpania i Portugalia ląd połączony zarówno z Europą, jak i z Afryką Północną
Afryka Północna bezpośredni kontakt z obecną Europą Zachodnią

W praktyce dawna Francja może stać się skrzyżowaniem „autostrad” migracyjnych między przyszłymi obszarami odpowiednika Europy, Afryki i części Arktyki. To położenie niesie zupełnie nowe konsekwencje klimatyczne i biologiczne.

Superkontynent jako piekarnik

Badania opublikowane w czasopiśmie Nature wskazują, że uformowanie Pangéi Ultima wywoła gwałtowny wzrost aktywności wulkanicznej. Gdy płyty tektoniczne zaciskają się w jeden blok, strefy subdukcji i pęknięć gromadzą ogromne ilości magmy. Erupcje, trwające setki tysięcy lat, mogą wypuścić do atmosfery niewyobrażalne ilości dwutlenku węgla.

Symulacje sugerują, że większa ilość CO₂, w połączeniu z jaśniejszym Słońcem (o około 2,5% niż dziś), doprowadzi do ekstremalnego przegrzania większości superkontynentu, z temperaturami przekraczającymi 40°C przez większą część roku.

Superkontynent będzie miał też inny, mniej intuicyjny efekt: daleko od oceanów spadnie ilość opadów. Ogromna masa lądu wysuszy wnętrze Pangéi Ultima, tworząc rozległe strefy przypominające dzisiejsze pustynie, tylko znacznie gorętsze i bardziej rozległe.

W takich warunkach wiele gatunków ssaków – w tym hipotetyczne przyszłe potomstwo człowieka, o ile jeszcze będzie istniało – może po prostu nie wytrzymać. Organizmom stałocieplnym trudniej regulować ciepło w tak wysokich temperaturach, zwłaszcza przy brakach wody i częstych falach upałów.

Potencjalna „bezpieczna strefa” na północy

Nie wszystkie regiony Pangéi Ultima będą jednak równie nieprzyjazne. Obszary położone bliżej bieguna północnego i południowego mogą zachować względnie łagodny klimat. Krótsze, mniej intensywne lata, większa ilość opadów i niższa średnia temperatura stworzą tam rodzaj klimatycznego azylu.

Modele sugerują, że przesunięta ku północy dawna Francja mogłaby znaleźć się właśnie w takiej strefie. Razem z częścią tego, co dziś nazywamy Wyspami Brytyjskimi, kawałkiem Półwyspu Iberyjskiego oraz fragmentami Afryki Północnej mogłaby tworzyć stosunkowo znośny obszar do życia.

Przewidywania naukowców mówią o tym, że tereny odpowiadające dzisiejszej Francji mogłyby należeć do nielicznych miejsc na superkontynencie, gdzie życie ssaków wciąż będzie możliwe na większą skalę.

Tego typu „strefy przetrwania” odegrały już rolę w historii Ziemi. Po wielkich epizodach ocieplenia lub zlodowacenia niektóre regiony działały jak schron dla roślin i zwierząt. Po ustąpieniu ekstremów właśnie stamtąd rozprzestrzeniały się nowe populacje na resztę planety.

Co dziś daje nam ta wizja przyszłości

Perspektywa 250 milionów lat wydaje się kompletnie abstrakcyjna. To skala, w której całe istnienie gatunku ludzkiego może okazać się jedynie krótkim epizodem. Mimo to takie modele geologiczne uczą kilku ważnych rzeczy o funkcjonowaniu planety.

Po pierwsze, obecny układ kontynentów nie jest żadną „normą”, lecz chwilowym stanem. Granice państw, oceany, góry – wszystko, co wydaje się trwałe, w geologii jest tylko jednym z kadrów długiego filmu. Po drugie, związki między ruchem płyt, atmosferą i klimatem są bardzo mocne. Zmiana ułożenia lądów potrafi uruchomić całe łańcuchy zdarzeń: od przebudowy prądów oceanicznych po zmiany w cyrkulacji powietrza i wulkanizm.

Warto też pamiętać, że naturalne megacykle klimatyczne działają na zupełnie innych skalach czasowych niż obecne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka. Symulacje Pangéi Ultima opisują proces rozłożony na setki milionów lat. Emisje z paliw kopalnych wpływają na klimat w ciągu kilku dekad. To dwa inne porządki, które nie wykluczają się, lecz nakładają na siebie.

W tej perspektywie łatwiej zrozumieć, jak wrażliwy jest system klimatyczny na nawet niewielkie zaburzenia. Skoro powolne ruchy płyt mogą przeprojektować temperatury i opady na całej planecie, to gwałtowny zastrzyk gazów cieplarnianych wprowadzony w kilkadziesiąt lat tym bardziej odmienia warunki życia dla wielu gatunków.

Geolodzy lubią powtarzać, że Ziemia „poradzi sobie” z każdą zmianą. Pytanie brzmi, jakie organizmy przystosują się do nowych warunków, a jakie znikną. Scenariusz z Pangéią Ultima przypomina, że to nie planeta potrzebuje ratunku, tylko konkretne formy życia. Nasza cywilizacja jest jedną z nich, niezwykle wrażliwą na temperaturę, dostęp wody i stabilność ekosystemów.

Prawdopodobnie można pominąć