Szef Nothing wieszczy koniec aplikacji w smartfonach. Zastąpi je AI
Klikamy w ikony aplikacji kilkadziesiąt, a czasem kilkaset razy dziennie. Bank, zakupy, komunikacja, rozrywka – wszystko kręci się wokół kolorowych kwadracików na ekranie smartfona. Ale ten model może się zmienić. Carl Pei, człowiek stojący za marką Nothing i wcześniej za OnePlus, podczas festiwalu technologicznego SXSW przedstawił śmiałą tezę: aplikacje takie, jakie znamy dzisiaj, są skazane na zniknięcie. Ich miejsce zajmą inteligentni agenci AI, którzy wykonają robotę za nas.
Najważniejsze informacje:
- Aplikacje mobilne w obecnej formie są skazane na zniknięcie lub drastyczną zmianę
- Agenci AI przejmą funkcje tradycyjnych aplikacji, wykonując sekwencje czynności za użytkownika
- Zamiast klikania po interfejsie użytkownik wyda polecenie głosowe lub tekstowe
- Firmy powinny otwierać się na agentów AI poprzez API i połączenia MPC
- Aplikacje staną się zapleczem funkcji, a nie głównym sposobem wykonywania zadania
- Użytkownicy będą potrzebować umiejętności formułowania precyzyjnych poleceń
Era klasycznych aplikacji mobilnych zaczyna trzeszczeć w szwach, a jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców smartfonów mówi wprost: nadchodzi czas agentów AI.
Coraz sprytniejsza sztuczna inteligencja przestaje być jedynie gadatliwym chatbotem. Zaczyna wykonywać konkretne zadania na telefonie i komputerze, a to może wywrócić do góry nogami sposób, w jaki korzystamy z urządzeń. Carl Pei, założyciel marki Nothing i współtwórca OnePlus, uważa, że aplikacje – w formie, jaką znamy dzisiaj – są skazane na zniknięcie albo drastyczną zmianę.
„Aplikacje są skazane na zniknięcie” – mocna teza z branży
Carl Pei podczas festiwalu SXSW stwierdził, że twórcy technologii muszą przyjąć do wiadomości brutalny scenariusz: główna wartość wielu start‑upów, czyli ich apka, wkrótce przestanie wystarczać. Według niego AI wchodzi w taki etap rozwoju, w którym tradycyjne klikanie po interfejsie użytkownika zacznie być po prostu zbyt wolne i nieporęczne.
Według szefa Nothing, każdy biznes, który opiera się głównie na własnej aplikacji, czeka głęboki wstrząs napędzany przez sztuczną inteligencję.
Do tej pory aplikacje mobilne były centrum wszystkiego: bankowości, zakupów, komunikacji, rozrywki. Ekran główny smartfona to rząd kolorowych ikonek, między którymi skaczemy kilkadziesiąt, a czasem kilkaset razy dziennie. Pei twierdzi, że ten model zwyczajnie się nie utrzyma, gdy na dobre zadomowią się tzw. agenci AI.
Od klikania do wydawania poleceń: jak AI zmienia smartfony
Nowe generacje modeli sztucznej inteligencji potrafią już nie tylko pisać teksty, generować grafiki czy streszczać dokumenty. Coraz lepiej radzą sobie z wykonywaniem sekwencji czynności na komputerze lub telefonie. To ogromna różnica w porównaniu z „chatbotem w okienku”.
Zamiast:
- odblokować telefon,
- wejść do aplikacji,
- kliknąć w zakładkę,
- przewinąć listę,
- zaznaczyć opcję i zatwierdzić,
wystarczy wypowiedzieć lub napisać jedno, dobrze opisane polecenie. A agent AI załatwi resztę w tle.
Przykłady z codziennego życia
Łatwo to sobie wyobrazić na prostych, ale częstych czynnościach:
- „Przełóż jutrzejsze spotkanie z dentystą na pierwszy wolny termin po 17:00 i poinformuj mnie w notyfikacji”.
- „Zamów to samo jedzenie, które brałem w poprzednią sobotę, ale dla trzech osób zamiast dwóch”.
- „Sprawdź trzy najtańsze loty do Barcelony w maju z bagażem podręcznym i zaproponuj mi jedną opcję, biorąc pod uwagę czas przesiadek”.
Dzisiaj takie zadania wymagają żonglowania kilkoma aplikacjami. W wizji Pei i całej branży AI zrealizuje je pojedynczy, spójny agent – niewidoczny „asystent” działający ponad ikonami na ekranie.
Im lepiej AI radzi sobie z wykonywaniem poleceń, tym rzadziej będziemy otwierać pojedyncze programy na smartfonie.
Agenci AI zamiast tradycyjnych apek
Coraz więcej firm tworzy agentów AI, które potrafią naśladować użytkownika: stukają w wirtualne przyciski, przewijają ekrany, wyklikują formularze. Carl Pei uważa jednak, że to ślepa uliczka. Taki agent jest tylko „robotyczną nakładką” na przestarzały interfejs, który powstał z myślą o człowieku, a nie o maszynie.
Według założyciela Nothing właściwy kierunek jest inny: projektowanie usług tak, aby to agent mógł rozmawiać z nimi bezpośrednio, bez udawania człowieka na ekranie. Zamiast imitować klikanie, AI powinna korzystać z przejrzystych, oficjalnych kanałów komunikacji.
API i nowe złącza zamiast przycisków
Pei zachęca firmy, by otwierały się na agentów AI poprzez:
- API – jasno opisane interfejsy programistyczne, przez które AI może bezpiecznie zlecać operacje, np. stworzenie przelewu czy rezerwacje.
- Połączenia MPC – bardziej zaawansowane, szyfrowane sposoby wymiany danych, przydatne przy wrażliwych operacjach, np. finansowych.
W takim podejściu aplikacja przestaje być główną „twarzą” usługi. Zostaje silnikiem w tle. A rolę przewodnika użytkownika przejmuje agent AI, który zleca zadania po cichu, w naszym imieniu.
Nie chodzi o to, by AI udawała użytkownika. Chodzi o projektowanie usług, które od początku zakładają, że kluczowym klientem będzie agent.
Czy aplikacje faktycznie znikną z naszych telefonów?
W praktyce mało prawdopodobne, że ikony znikną z ekranów całkowicie. Bardziej realny scenariusz to stopniowa zmiana ich roli. Aplikacje mogą stać się przede wszystkim zapleczem funkcji i ustawień, a nie głównym sposobem wykonywania zadań. Użytkownik coraz częściej będzie zaczynał od krótkiego polecenia skierowanego do AI, a nie od świadomego wyboru programu.
| Dzisiaj | Model z agentem AI |
|---|---|
| Sam wybierasz aplikację | Mówisz, co chcesz osiągnąć |
| Sam klikasz kolejne ekrany | Agent wykonuje sekwencję kroków |
| Dostajesz mnóstwo powiadomień z wielu apek | Otrzymujesz jedną, skondensowaną informację od agenta |
| Musisz znać funkcje każdej aplikacji | Potrzebujesz tylko umieć formułować polecenia |
Taki model może szczególnie spodobać się osobom przytłoczonym natłokiem oprogramowania. Dla wielu użytkowników zestaw ikon, ustawień i powiadomień bywa po prostu za gęsty. Jeden agent, który opanuje chaos, brzmi kusząco.
Szansa i zagrożenie dla start‑upów i dużych marek
Słowa Pei to ostrzeżenie dla firm, które zbudowały całą ofertę wokół jednej aplikacji. Jeśli ich produkt nie będzie przygotowany do współpracy z agentami AI, może zostać zepchnięty na margines przez konkurencję, która szybciej otworzy API i uprości komunikację dla sztucznej inteligencji.
Z drugiej strony powstaje nowy rynek: narzędzia nadpisujące się nad aplikacjami, agregatory usług, wyspecjalizowane agenty do finansów, zdrowia czy nauki. Twórcy, którzy już teraz myślą o AI jako głównym interfejsie, mogą dużo ugrać.
Firmy, które potraktują agentów AI jak pierwszoplanowych użytkowników, zyskają przewagę nad tymi, które wciąż skupiają się wyłącznie na ładnym ekranie aplikacji.
Co to oznacza dla zwykłego użytkownika smartfona
Dla przeciętnej osoby zmiana może przebiegać prawie niezauważalnie. Zaczną pojawiać się kolejne funkcje „asystenta”, bardziej trafne podpowiedzi, sprytniejsza automatyzacja codziennych czynności. Z czasem kliknięcia w konkretny program będą po prostu rzadziej potrzebne.
Pojawiają się też pytania o prywatność i kontrolę. Agent AI musi mieć dostęp do wielu usług naraz, co tworzy duże pole do nadużyć i błędów. Użytkownicy będą szukać rozwiązań, które jasno pokazują, co agent robi, jakie dane widzi i jakie decyzje podejmuje w tle.
Jak przygotować się na erę agentów AI
- Śledź, jakie integracje z AI oferują aplikacje, z których korzystasz najczęściej, np. bank czy komunikatory.
- Testuj asystentów tam, gdzie najmniej ryzykujesz, np. w planowaniu dnia czy zakupach spożywczych.
- Sprawdzaj ustawienia prywatności i zakres uprawnień, zanim zgodzisz się na pełen dostęp agenta do telefonu.
- Ucz się formułować precyzyjne polecenia – to nowa, praktyczna umiejętność cyfrowa.
Dla wielu osób to przejście może przypominać zmianę z klasycznych telefonów na pierwsze smartfony. Na początku nowe możliwości wydają się dziwne i trochę nieufne, lecz z czasem stają się normą, a stare nawyki znikają bez żalu. Jeśli prognoza Carla Pei się sprawdzi, podobny los może czekać tradycyjne aplikacje – szczególnie te, które nie zdążą otworzyć się na agentów AI.
Najczęściej zadawane pytania
Czy aplikacje całkowicie znikną z telefonów?
Nie całkowicie. Bardziej realny scenariusz to stopniowa zmiana ich roli – staną się zapleczem funkcji, a nie głównym sposobem wykonywania zadań.
Jak agenci AI zastąpią aplikacje?
Zamiast kilka razy klikać w aplikację, użytkownik wyda jedno polecenie głosowe lub tekstowe, a agent AI wykona całą sekwencję czynności w tle.
Jak firmy powinny przygotować się na erę agentów AI?
Powinny otwierać się na agentów AI poprzez jasne API i szyfrowane połączenia MPC, projektując usługi od początku z myślą o AI jako kliencie.
Jakie są zagrożenia dla użytkowników w erze agentów AI?
Głównym zagrożeniem jest prywatność – agent AI musi mieć dostęp do wielu usług naraz, co stwarza pole do nadużyć i błędów.
Wnioski
Jeśli prognoza Carla Pei się sprawdzi, czeka nas fundamentalna zmiana w sposobie korzystania ze smartfonów. Dla zwykłego użytkownika oznacza to mniej klikania i więcej rozmawiania z telefonem. Zamiast uczyć się obsługi dziesięciu aplikacji, wystarczy nauczyć się formułować precyzyjne polecenia. To nowa umiejętność cyfrowa, którą warto zacząć ćwiczyć już teraz – zanim agenci AI przejmą kontrolę nad naszymi telefonami.
Podsumowanie
Carl Pei, założyciel Nothing i współtwórca OnePlus, podczas festiwalu SXSW ogłosił, że tradycyjne aplikacje mobilne są skazane na zniknięcie. Według niego agenci AI przejmą ich funkcje, wykonując zadania za użytkownika bezpośrednio przez API. To może wywrócić do góry nogami sposób korzystania ze smartfonów.


