Sybirska zmarzlina topnieje, a jeziora uwalniają ogromne ilości uwięzionego węgla
Arktyka ociepla się trzy do czter razy szybciej niż reszta planety, a jej skutki są coraz bardziej widoczne w sercu Syberii. W Jakucji wieczna zmarzlina – grunt zamarznięty co najmniej dwa lata z rzędu – nie topnieje spokojnie. Zamiast tego grunt gwałtownie się zapada, stoki osuwają, a w zagłębieniach tworzą się nowe jeziora. To właśnie w nich naukowcy zaobserwowali rekordowe ilości starego węgla organicznego – setki miligramów na litr, z czego do trzech czwartych pochodzi z rozmarzającej zmarzliny.
Najważniejsze informacje:
- Tempo ocieplenia w Arktyce jest 3-4x szybsze niż średnia dla Ziemi
- W Jakucji powstają nowe jeziora termokrasowe w wyniku zapadania się gruntu
- Stężenie rozpuszczonego węgla organicznego sięga setek mg/l w najmłodszych jeziorach
- Do 75% rozpuszczonego węgla organicznego pochodzi ze zmarzliny
- Większość węgla w formie cząstek powstaje w samym jeziorze z lokalnej produkcji biologicznej
- Część uwolnionego węgla nie zamienia się w gazy cieplarniane, lecz pozostaje w wodzie i osadach
- Ilość węgla w zmarzlinie szacuje się na setki gigaton – porównywalnie z emisjami od początku rewolucji przemysłowej
Skutki sięgają dużo głębiej niż tylko osuwające się brzegi jezior.
Naukowcy obserwują w Jakucji gwałtowne przemiany krajobrazu: zapadający się grunt, nowe jeziora i lawinowy wzrost ilości węgla organicznego w wodzie. Część tego węgla zamienia się w gazy cieplarniane, ale istotna część zachowuje się inaczej, niż dotąd sądzono.
Co dzieje się z zamarzniętą Syberią
Na obszarze Arktyki tempo ocieplenia sięga trzykrotności, a nawet czterokrotności średniej dla całej Ziemi. To ogromne przyspieszenie szczególnie mocno uderza w tak zwaną wieczną zmarzlinę – grunt, który pozostaje zamarznięty co najmniej dwa lata z rzędu. W wielu regionach Syberii taki grunt jest naszpikowany lodem i materią organiczną: resztkami roślin, korzeniami, dawno obumarłymi mikroorganizmami.
Gdy temperatura rośnie, ta zmarzlina nie topnieje spokojnie. Zdarza się raczej gwałtowne załamanie struktury gruntu, osuwanie się stoków i zapadanie powierzchni. W zagłębieniach zaczyna gromadzić się woda i powstają tak zwane jeziora termokrasowe – charakterystyczne czasze wypełnione wodą, często o stromych, rozmytych brzegach.
Topnienie zmarzliny nie tylko zmienia krajobraz Syberii. Uruchamia też ogromne ilości starego węgla, który przez tysiące lat pozostawał uwięziony w lodzie i zamarzniętej ziemi.
Międzynarodowa ekipa badawcza w sercu Jakucji
Zespół badawczy z międzynarodowego projektu PRISMARCTYC przeprowadził szerokie prace terenowe w środkowej Jakucji, na wschodniej Syberii. To jeden z regionów, gdzie zmarzlina zajmuje niemal całe terytorium, a nowe jeziora wyrastają dosłownie w oczach mieszkańców.
Naukowcy skoncentrowali się na tym, co dzieje się z węglem organicznym w wodzie. Analizowali jego stężenie i pochodzenie w dwóch głównych frakcjach:
- węgiel organiczny rozpuszczony w wodzie, niewidoczny gołym okiem,
- węgiel organiczny w formie drobnych cząstek unoszących się w toni wodnej.
Badacze porównywali kilka kategorii jezior:
- Świeże jeziora termokrasowe, mające mniej niż 50 lat.
- Stare jeziora termokrasowe, liczące tysiące lat.
- Stare jeziora, których brzegi niedawno naruszyły osuwiska związane z topnieniem zmarzliny.
Taki układ pozwolił uchwycić, jak zmienia się obieg węgla w wodzie w różnych fazach rozwoju jeziora i przy różnym nasileniu procesów na brzegach.
Rekordowe dawki węgla w wodzie jezior
Pomiary w Jakucji pokazały wartości, których naukowcy wcześniej tam nie notowali. W rozpuszczonej formie węgiel organiczny osiągał w wodzie setki miligramów na litr, zwłaszcza w najmłodszych jeziorach oraz w tych starszych, do których trafił świeży materiał z osuwających się brzegów.
Analiza składu izotopowego i chemicznego pozwoliła stwierdzić, że do trzech czwartych tego rozpuszczonego węgla pochodzi z topniejącej zmarzliny. Mówiąc prościej: to starożytna materia organiczna, która wcześniej była trwale zamrożona, a teraz trafia do wody.
Do 75 procent rozpuszczonego węgla organicznego w części badanych jezior to „stare” zasoby, uwolnione wprost z rozmarzającej zmarzliny.
Inaczej wygląda historia węgla w postaci cząstek. Tutaj badania pokazały, że zdecydowana większość powstaje już w samym jeziorze – z obumarłych glonów, roślin i innych organizmów wodnych. Nie jest więc prostym „zrzutem” ze zmarzliny, ale efektem lokalnej produkcji biologicznej.
Nie cały węgiel zamienia się w gazy cieplarniane
Przez lata wielu badaczy obawiało się prostego scenariusza: zmarzlina topnieje, uwalnia ogromne ilości węgla, który szybko zamienia się w dwutlenek węgla i metan, a te trafiają do atmosfery i jeszcze bardziej napędzają ocieplenie. W Syberii widać, że proces jest bardziej złożony.
W części wód rzeczywiście rozpuszczony węgiel organiczny przechodzi w gazy cieplarniane. Odpowiadają za to głównie mikroorganizmy, które „zjadają” ten węgiel w warunkach tlenowych lub beztlenowych, produkując odpowiednio dwutlenek węgla albo metan.
Wyniki badań pokazują jednak, że znacząca część starego węgla, przeniesionego z rozmarzającego gruntu do jezior, wcale nie ulega szybkiej przemianie w gaz. Zostaje w wodzie na dłużej, może się osadzać w osadach dennych lub włączać w krążenie materii w samym ekosystemie jeziora.
Topnienie zmarzliny zmienia cały obieg węgla w jeziorach arktycznych, ale część uwolnionego węgla pozostaje „uśpiona” w wodzie czy osadach, zamiast natychmiast trafić do atmosfery.
Dlaczego to ma znaczenie dla prognoz klimatycznych
Globalne modele klimatyczne starają się opisać wszystkie duże źródła i magazyny węgla na Ziemi. Jeziora termokrasowe długo pozostawały w tych modelach traktowane bardzo schematycznie albo wręcz pomijane. Nowe dane z Syberii pokazują, że trzeba wprowadzić do obliczeń kilka ważnych procesów:
| Proces | Skutek dla węgla |
|---|---|
| Uwalnianie materii ze zmarzliny | Silny wzrost ilości węgla rozpuszczonego w wodzie |
| Produkcja biologiczna w jeziorze | Tworzenie cząstek węgla organicznego na miejscu |
| Aktywność mikroorganizmów | Częściowa konwersja węgla do dwutlenku węgla i metanu |
| Osadzanie na dnie | Długotrwałe magazynowanie fragmentu węgla w osadach |
Bez uwzględnienia tych mechanizmów modele mogą przeszacowywać tempo, w jakim węgiel ze zmarzliny trafia do atmosfery, albo przeciwnie – lekceważyć nowe emisje z jezior. Dokładniejsze dane z Jakucji pomogą zsynchronizować prognozy z rzeczywistością terenową.
Różnorodność jezior oznacza różne ścieżki dla węgla
Jedno z najciekawszych spostrzeżeń z syberyjskich badań dotyczy zróżnicowania samych jezior. Młode zbiorniki, świeżo utworzone w wyniku załamania gruntu, zachowują się inaczej niż stare jeziora, które od dawna funkcjonują w krajobrazie.
W jeziorach młodych dominują procesy gwałtownego dopływu starego węgla ze zboczy i brzegów. Stare jeziora często mają już bardziej stabilny obieg materii, silniejszą produkcję biologiczną, a do tego grubą warstwę osadów na dnie, które mogą zatrzymywać część węgla.
Jeszcze inna sytuacja pojawia się tam, gdzie stare jezioro doświadcza nagłego uderzenia w postaci świeżego osuwiska z rozmarzającej skarpy. Woda dostaje wtedy jednorazowy „zastrzyk” węgla ze zmarzliny, który może wywołać krótkotrwałe, ale intensywne emisje gazów, zmianę barwy wody czy przeobrażenie całego ekosystemu.
Co to oznacza dla Arktyki i dla nas
Syberyjskie jeziora termokrasowe są jednym z wielu przykładów sprzężeń zwrotnych w klimacie. Rosnące temperatury uruchamiają topnienie zmarzliny, to z kolei zmienia obieg węgla w wodach śródlądowych. Część węgla wraca do atmosfery jako dwutlenek węgla i metan, które jeszcze bardziej podnoszą temperaturę. Inna część zostaje na dłużej uwięziona w wodzie czy osadach.
Dla Polski może się to wydawać zjawiskiem odległym, dziejącym się tysiące kilometrów od nas. W rzeczywistości ilość węgla zgromadzona w zmarzlinie Arktyki szacuje się na setki gigaton, czyli wartości porównywalne z całym węglem, jaki ludzie wyemitowali od początku rewolucji przemysłowej. Nawet jeżeli tylko część z tego zasobu trafi do atmosfery, efekt odczujemy globalnie – także w postaci częstszych fal upałów, susz czy gwałtownych burz w naszej szerokości geograficznej.
Dla czytelników, którzy mają mniejszą styczność z pojęciem „węgla organicznego”, warto doprecyzować: chodzi o wszystkie związki węgla pochodzenia żywego lub kiedyś żywego, od szczątków roślin po substancje wydzielane przez bakterie. W przyrodzie taki węgiel stale krąży między atmosferą, wodą, glebą i organizmami. Zmarzlina działała przez tysiące lat jak zamrażarka, która zatrzymała część tego obiegu. Teraz ta zamrażarka zaczyna się rozmrażać.
W praktyce oznacza to, że każdy scenariusz przyszłego klimatu musi brać pod uwagę nie tylko nasze emisje z energetyki czy transportu, ale również to, jak szybko uwalnia się uwięziony dotąd węgiel z rejonów polarnych. Badania terenowe z Jakucji są jednym z elementów tej układanki i pokazują, że przyroda reaguje na ocieplenie w sposób bardziej skomplikowany niż prosta linia „więcej ciepła = więcej gazów”. Dla polityki klimatycznej to sygnał, że margines błędu się kurczy, a każde ograniczenie emisji dziś zmniejsza ryzyko uruchomienia kolejnych, trudnych do zatrzymania procesów w Arktyce.
Najczęściej zadawane pytania
Co to są jeziora termokrasowe?
To zbiorniki wodne powstające w wyniku zapadania się gruntu podczas topnienia wiecznej zmarzliny. Mają charakterystyczne czasze z stromymi, rozmytymi brzegami.
Ile węgla uwalnia się z topniejącej zmarzliny?
W badanych jeziorach stężenie rozpuszczonego węgla organicznego sięga setek miligramów na litr, a do 75% pochodzi bezpośrednio ze zmarzliny.
Czy cały uwolniony węgiel zamienia się w gazy cieplarniane?
Nie. Znacząca część węgla pozostaje w wodzie lub osadza na dnie jeziora zamiast trafiać do atmosfery. To bardziej złożony proces niż zakładano.
Dlaczego topnienie sybirskiej zmarzliny jest ważne dla Polski?
Węgiel zgromadzony w zmarzlinie Arktyki szacuje się na setki gigaton – wartości porównywalne z wszystkimi emisjami ludzkości. Nawet częściowe uwolnienie wpłynie na globalny klimat, w tym na częstotliwość fal upałów i burz w Europie.
Wnioski
Topnienie sybirskiej zmarzliny to nieodwracalny proces, który zmienia globalny obieg węgla w sposób, jakiego modele klimatyczne dotąd nie uwzględniały. Dla polityki klimatycznej oznacza to prosty sygnał: każda tona CO2, którą emitujemy dziś, przybliża nas do progu, po którym natura zacznie samodzielnie uwalniać kolejne gigatony węgla z zamrożonej przeszłości. Ograniczenie emisji to nie tylko redukcja własnych pollutantów – to zmniejszenie ryzyka uruchomienia kolejnych, trudnych do zatrzymania sprzężeń zwrotnych w Arktyce.
Podsumowanie
Naukowcy z międzynarodowego projektu PRISMARCTYC zbadali, co dzieje się z węglem organicznym w syberyjskich jeziorach termokrasowych. Wyniki są zatrważające: do 75% rozpuszczonego węgla pochodzi z topniejącej zmarzliny, a jego stężenie sięga setek miligramów na litr. Choć część zamienia się w metan i CO2, znacząca ilość pozostaje w wodzie i osadach na dłużej.


