Rosnące lasy pochłaniają znacznie więcej CO2, niż sądzili naukowcy
Nowe analizy pokazują, że młode, intensywnie rosnące lasy mogą stać się jednym z najmocniejszych narzędzi w hamowaniu kryzysu klimatycznego.
Przez lata powtarzano, że „stare lasy są bezcenne” – i to wciąż prawda. Coraz więcej badań pokazuje jednak drugą, mniej oczywistą stronę historii: największą maszyną do zasysania dwutlenku węgla bywają lasy w fazie szybkiego wzrostu, często lekceważone w debacie publicznej.
Las jako naturalna fabryka pochłaniania dwutlenku węgla
Drzewa pobierają CO2 z atmosfery i „zamykają” go w drewnie, korzeniach oraz glebie. Ten węgiel może pozostać uwięziony setki lat, jeśli las pozostaje w dobrej kondycji i nie zostanie spalony lub wycięty. Naukowcy coraz dokładniej mierzą, które typy lasów robią to najskuteczniej i kiedy ten efekt jest największy.
Silnie rosnące lasy – zwłaszcza młode i średniowiekowe – potrafią pochłaniać znacznie więcej CO2, niż wcześniej zakładano w globalnych modelach klimatycznych.
Na tempo pochłaniania węgla wpływają między innymi: temperatura, ilość opadów, żyzność gleby, poziom CO2 w powietrzu, a przede wszystkim wiek drzewostanu. Zrozumienie tego miksu czynników staje się kluczowe dla polityk klimatycznych, bo od tego zależy, które lasy najbardziej opłaca się chronić i w jakich miejscach sadzić nowe.
Przeczytaj również: Horoskop na czwartek 12 marca 2026: które znaki przejmą dziś kontrolę nad swoim życiem?
Stany Zjednoczone: rekordowe magazyny węgla w lasach
Badania lasów w Stanach Zjednoczonych pokazują, jak bardzo zmienił się bilans w ciągu ostatnich dekad. W ciągu minionych dwudziestu lat amerykańskie lasy zgromadziły więcej węgla niż w jakimkolwiek innym okresie ostatniego stulecia. To zaskoczyło część specjalistów, bo jednocześnie rośnie presja urbanizacji, rolnictwa i przemysłu drzewnego.
Na ten wynik złożyło się kilka zjawisk:
Przeczytaj również: Tajemniczy sygnał z kosmosu trwał siedem godzin. Astronomowie mają dwie zaskakujące hipotezy
- ocieplający się klimat, który w niektórych regionach wydłuża sezon wegetacyjny,
- zmiany w rozkładzie opadów, sprzyjające wzrostowi drzew tam, gdzie nie brakuje wody,
- wzrost stężenia CO2, który działa jak „nawóz” dla roślin,
- struktura wiekowa lasów – rosnący udział drzew w fazie intensywnego wzrostu,
- działania człowieka: ograniczanie wycinek na części obszarów i programy zalesiania.
Najmocniej pracują na klimat lasy znajdujące się w swoim „złotym wieku” – wtedy, gdy co roku szybko przybierają na masie. Według cytowanych analiz same takie drzewostany w USA potrafią związać ponad 80 milionów ton węgla rocznie więcej niż lasy poza tą fazą. To równowartość emisji wielu dużych miast razem wziętych.
Zysk z rosnących lasów jest dziś większy niż strata z wycinek, ale ten bilans wisi na cienkiej nitce – każda przyspieszona deforestacja może go błyskawicznie odwrócić.
Wciąż dochodzi do wycinania lasów, co według szacunków zmniejsza magazyn węgla o dziesiątki milionów ton rocznie. Reforestacja, czyli ponowne sadzenie drzew, odbudowuje część tego zasobu, lecz nie w pełni. Polityka leśna coraz wyraźniej przypomina więc chodzenie po linie: zyski z regeneracji lasów łatwo utracić, gdy pojawią się długotrwałe susze lub przyspieszone wyręby.
Przeczytaj również: Malownicza perełka Bretanii, w której turyści zakochują się od razu
Azot – cichy sprzymierzeniec młodych lasów tropikalnych
W tropikach historia wygląda inaczej. Ogromne połacie lasów zostały przekształcone w pola uprawne i pastwiska, a gleby – wyjałowione przez intensywne użytkowanie. Po porzuceniu takich terenów las zaczyna tam odrastać, ale proces często ciągnie się latami właśnie z powodu ubogiego podłoża.
Kluczowe okazuje się tu jedno podstawowe „paliwo” wzrostu roślin: azot. Gdy w glebie brakuje tego pierwiastka, drzewa rosną wolno, nawet jeśli pada dużo deszczu i jest ciepło. Eksperymenty terenowe pokazały, że dodanie azotu na regenerujących się obszarach tropikalnych może niemal podwoić tempo przyrostu biomasy w pierwszej dekadzie od odnowy lasu.
Jeśli wszystkie odrastające lasy w tropikach miałyby wystarczająco dużo azotu, mogłyby każdego roku „wyciągać” z atmosfery setki milionów ton CO2 więcej.
Szacunki mówią tu o nawet 820 milionach ton CO2 rocznie przez około dziesięć lat. To około 2% dzisiejszych globalnych emisji gazów cieplarnianych. W skali globalnej wydaje się to niewielkim procentem, lecz w budżecie węglowym ludzkości taki „dodatkowy margines” może przełożyć się na kilka cennych lat na ograniczenie spalania paliw kopalnych.
Gdy azotu jest za dużo
Historia z azotem ma ciemną stronę. W wielu regionach tropików, a także w strefie umiarkowanej, do gleb spływają już ogromne ilości związków azotu z powietrza – pochodzą z emisji przemysłowych, transportu i rolnictwa. W miejscach, gdzie gleba jest nim przesycona, kolejna porcja nawozu nie przyspiesza wzrostu lasu, lecz destabilizuje ekosystem.
Badania pokazują, że nadmiar azotu może niemal wyłączyć „oddychanie” gleby – proces, w którym mikroorganizmy rozkładają martwą materię organiczną. Ten rozpad jest konieczny, aby krążyły składniki odżywcze. Gdy się załamuje, obumiera cała sieć powiązań biologicznych, od bakterii, przez grzyby, po rośliny i zwierzęta.
Oznacza to, że wspieranie wzrostu lasów poprzez nawożenie wymaga dużej ostrożności. Potrzebne jest lokalne dopasowanie dawek i form azotu, a w wielu miejscach – całkowita rezygnacja z takich zabiegów oraz skupienie się na ograniczaniu przemysłowych emisji tego pierwiastka.
Rosnące lasy północy: bor, który przesuwa granice
Osobną kategorią są lasy borealne, rozciągające się przez Kanadę, Skandynawię i Syberię. Od połowy lat 80. ich powierzchnia wzrosła o około 12%. To setki tysięcy kilometrów kwadratowych lasu więcej niż jeszcze czterdzieści lat temu. Granica tych lasów systematycznie przesuwa się na północ, w miarę jak ogrzewające się powietrze rozmarza dawniej zamarzniętą glebę.
Młode połacie lasów borealnych, mające mniej niż 40 lat, już przechowują od miliardów do kilku miliardów ton węgla. Naukowcy szacują, że gdy osiągną pełną dojrzałość, mogą jeszcze dołożyć kolejne miliardy ton związanego węgla, co odpowiada kilkuletnim emisjom uprzemysłowionego państwa.
Wyniki badań sugerują, że niedoceniane dotąd lasy borealne i wtórne mogą być jednym z głównych sprzymierzeńców w spowalnianiu ocieplenia, jeśli da się im po prostu rosnąć.
Las borealny jest jednocześnie wrażliwy na pożary i susze. Wyższe temperatury zwiększają ryzyko ognia, który w kilka dni potrafi uwolnić w atmosferę węgiel gromadzony całymi dekadami. Ochrona tych terenów wymaga więc nie tylko zakazu wycinek na najbardziej wrażliwych obszarach, lecz również mądrego zarządzania ogniem i ograniczania emisji, które napędzają fale upałów.
Wtórne lasy: niedoceniany gigant magazynujący węgiel
Coraz większą uwagę badaczy przyciągają lasy wtórne, czyli te, które wyrastają ponownie na terenach wcześniej wyciętych lub rolniczych. Przez długi czas traktowano je jako „gorsze” – mniej wartościowe przyrodniczo niż dawne, pierwotne drzewostany. Nowe dane klimatyczne stawiają je jednak w zupełnie innym świetle.
Analizy pokazują, że ochrona istniejących lasów wtórnych może być nawet kilkukrotnie skuteczniejsza w pochłanianiu węgla na hektar niż takie samo zainwestowanie środków tylko w nowe zalesienia. Powód jest prosty: na wielu tych terenach drzewostan jest już w fazie intensywnego wzrostu, więc działa jak gotowy „odkurzacz” CO2.
| Typ działania leśnego | Efekt w pochłanianiu CO2 na hektar |
|---|---|
| Ochrona istniejących lasów wtórnych | do 8 razy wyższy w porównaniu z samym sadzeniem nowych drzew |
| Wyłącznie nowe zalesienia | niższy efekt krótko- i średnioterminowy, rosnący po kilkudziesięciu latach |
To mocny sygnał dla decydentów: kampanie sadzenia drzew, choć medialne, nie wystarczą. Równie ważne jest objęcie ochroną terenów, gdzie las już wraca – nie wycinanie ich po kilku latach „na zrąb”, lecz pozwolenie, aby przeszły pełen cykl dojrzewania.
Dlaczego wiek lasu zmienia tak wiele
Lasy w różnym wieku pełnią odmienne funkcje klimatyczne. Bardzo młode nasadzenia pochłaniają początkowo niewiele węgla, później wchodzą w fazę szybkiego przyrostu, a następnie stabilizują się, gdy drzewa osiągają rozmiary maksymalne. Stare lasy magazynują ogromne ilości węgla, ale roczne „dopisywanie” nowych zapasów jest mniejsze niż w szczycie wzrostu.
W praktyce oznacza to, że najbardziej korzystna dla klimatu jest mozaika: obecność prastarych, nienaruszonych lasów, które przechowują gigantyczne zasoby węgla, oraz rozległych połaci lasów młodych i średniowiekowych, które intensywnie pochłaniają CO2 każdego roku. Polityki leśne zorientowane wyłącznie na produkcję drewna często niszczą tę równowagę.
Co z tego wynika dla polityki klimatycznej i dla nas
Coraz wyraźniej widać, że lasy nie są jedynie „zielonym tłem” dla działań energetycznych. To aktywny element strategii klimatycznej. Im lepiej rozumiemy, gdzie i kiedy lasy pochłaniają najwięcej węgla, tym precyzyjniej można projektować programy ochrony i odtwarzania przyrody.
W praktyce oznacza to kilka kierunków działania: utrzymywanie starych, pierwotnych lasów w nienaruszonym stanie, dawanie rosnącym lasom wtórnym szansy na dojrzewanie, rozsądne planowanie nowych nasadzeń i uwzględnianie lokalnych warunków glebowych, w tym ostrożne podejście do nawożenia azotem. Coraz ważniejsze staje się też monitorowanie lasów za pomocą satelitów i pomiarów terenowych, aby szybko wychwytywać skutki susz, pożarów czy masowych wycinek.
Dla indywidualnych osób temat lasów często kojarzy się wyłącznie z rekreacją czy „zielonym wypoczynkiem”. Warto mieć z tyłu głowy, że każda decyzja polityczna dotycząca gospodarki leśnej – od planów wycinek, przez inwestycje drogowe, po tworzenie parków narodowych – ma bezpośrednie przełożenie na bilans węglowy. Presja społeczna na przejrzystość tych decyzji i ochronę rosnących lasów może w dłuższej perspektywie zrobić różnicę większą, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.


