Prognozy na 2026: szybki zanik La Niña i groźba powrotu El Niño
Zegar klimatyczny tyka szybciej, niż sądziliśmy, a chłodny „oddech” oceanu właśnie dobiega końca. Choć La Niña miała nas chronić przed rekordowym żarem, naukowcy z niepokojem obserwują gwałtowne nagrzewanie się Pacyfiku już na początku 2026 roku. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzące miesiące staną pod znakiem powrotu potężnego El Niño, gotowego na nowo zdefiniować pojęcie ekstremalnej pogody.
Najważniejsze informacje:
- Faza La Niña słabnie znacznie szybciej niż zakładali naukowcy.
- Prawdopodobieństwo wystąpienia El Niño w drugiej połowie 2026 roku przekracza 60%.
- Styczeń 2025 był najcieplejszy w historii pomiarów mimo trwającej chłodnej fazy oceanicznej.
- El Niño podnosi średnią globalną temperaturę o dodatkowe 0,1–0,2°C powyżej trendu ocieplenia.
- W Polsce zjawisko to może skutkować częstszymi falami upałów latem i niestabilną aurą zimą.
Chłodna faza La Niña, która przez ostatnie lata delikatnie „przyhamowywała” ocieplenie planety, słabnie znacznie szybciej, niż przewidywali naukowcy. W tle rośnie ryzyko, że już w 2026 roku ponownie uaktywni się El Niño, czyli ciepła faza tego samego układu, znana z rekordowych upałów i gwałtownych anomalii opadów.
La Niña odpuszcza szybciej, niż zakładali klimatolodzy
Przez około dwa lata chłodniejsze wody powierzchniowe w strefie równikowej Pacyfiku pomagały lekko obniżać średnie temperatury globalne. Taki jest klasyczny efekt La Niña: klimat wciąż się nagrzewa, ale tempo wzrostu na chwilę zwalnia. Tym razem ten „oddech” okazał się krótki.
Od przełomu 2025 i 2026 roku organizacje meteorologiczne, w tym Światowa Organizacja Meteorologiczna, notują gwałtowne ocieplanie się wód w centralnej części równikowego Pacyfiku. Ujemne odchylenia temperatury, które jeszcze w grudniu 2025 r. sięgały ok. –0,8°C, w ciągu miesiąca zmalały do –0,3°C. To bardzo szybki skok w skali tak rozległego oceanu.
Przeczytaj również: Meteorolodzy ostrzegają przed możliwym „Super El Niño” latem 2026
Zmiana temperatury powierzchni oceanu o kilka dziesiątych stopnia na tak dużym obszarze oznacza masowe przetasowanie w całym systemie ocean–atmosfera.
Za tym zwrotem stoją przede wszystkim zmiany w cyrkulacji powietrza. Słabną pasaty, czyli stałe wiatry wiejące zwykle z wschodu na zachód i „pompowane” przez różnice ciśnienia między wschodnim a zachodnim Pacyfikiem. Gdy pasaty tracą siłę, chłodna woda przestaje być wynoszona ku powierzchni, a z głębszych warstw zaczyna przebijać się ku górze ciepły rezerwuar wody.
Ciepła woda pod powierzchnią rusza na wschód
Równolegle do zmian przy powierzchni, naukowcy obserwują bardzo wyraźne dodatnie odchylenia temperatury pod powierzchnią oceanu. Ciepłe masy wody, które od początku 2026 roku przemieszczają się pod powierzchnią z zachodniego Pacyfiku w kierunku Ameryki Południowej, zachowują się jak „magazyn energii” czekający na uwolnienie.
Przeczytaj również: El Niño może wrócić szybciej, niż sądzili naukowcy. Co czeka nas w 2026 roku?
Gdy taki podpowierzchniowy rezerwuar dotrze bliżej wschodniej części oceanu i połączy się z cieplejszą powierzchnią, system zazwyczaj przechodzi w fazę El Niño. Według analiz klimatologów z międzynarodowych instytutów badawczych prawdopodobieństwo takiego scenariusza w drugiej połowie 2026 roku rośnie z każdym nowym biuletynem.
Prognozy na 2026: rosną szanse na El Niño
Najważniejsze ośrodki prognoz długoterminowych wyliczają, że w okresie od marca do czerwca 2026 roku układ ENSO (czyli wahania między El Niño, stanem neutralnym i La Niña) wejdzie w neutralną fazę, a następnie zacznie przechylać się w stronę ciepłej odsłony.
Przeczytaj również: Zmiany klimatu wydłużają dzień na Ziemi. Skutki sięgną internetu i GPS
- między marcem a majem 2026 r. – około 60% szans na stan neutralny,
- między kwietniem a czerwcem 2026 r. – około 70% szans na stan neutralny, z wyraźnym trendem w stronę ocieplenia,
- między lipcem a wrześniem 2026 r. – ponad 60% prawdopodobieństwa pojawienia się El Niño,
- między sierpniem a październikiem 2026 r. – blisko dwie trzecie szans na utrwalenie się El Niño.
Synoptycy zastrzegają przy tym, że wiosna to pora roku wyjątkowo trudna dla modeli sezonowych. W literaturze klimatycznej funkcjonuje nawet pojęcie „wiosennej bariery przewidywalności”: w okresie od marca do czerwca interakcje między oceanem a atmosferą robią się na tyle chaotyczne, że dokładność modeli spada.
Ogólny kierunek – od La Niña przez stan neutralny do El Niño – wydaje się stosunkowo pewny, natomiast dokładny termin i siła zjawiska pozostają dużą niewiadomą.
Scenariusz ekstremalnie silnego El Niño w 2026 roku eksperci uznają obecnie za mało prawdopodobny. W grę wchodzi raczej epizod słaby lub umiarkowany, który i tak potrafi solidnie przemeblować układ opadów, susz i burz w wielu regionach.
Jak El Niño zmienia pogodę na różnych kontynentach
El Niño nie działa jak przełącznik „on/off” dla całej planety. Zmienia raczej prawdopodobieństwo różnych zjawisk pogodowych w poszczególnych strefach. Dla wielu krajów te zmiany oznaczają bardzo konkretne konsekwencje dla rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego i infrastruktury.
| Region | Typowy efekt El Niño |
|---|---|
| Zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej | większe ryzyko intensywnych opadów i powodzi |
| Azja Południowo-Wschodnia, część Australii | częstsze i silniejsze epizody suszy |
| Atlantyk tropikalny | spadek aktywności huraganów dzięki silniejszemu ścinaniu wiatru |
| Wschodni Pacyfik | wzrost liczby i intensywności cyklonów tropikalnych |
Dla rolników w krajach takich jak Peru czy Ekwador większa ilość opadów może oznaczać urodzajne plony, ale też ryzyko zniszczenia upraw przez powodzie błyskawiczne. W tym samym czasie Indonezja, Filipiny czy część Australii często mierzą się z ograniczonym dopływem deszczu, co uderza w produkcję ryżu, kukurydzy i soi.
Zmienia się również obraz zagrożeń związanych z tropikalnymi cyklonami. Nad Atlantykiem wyższe wiatry na dużej wysokości rozrywają tworzące się burze, co zazwyczaj zmniejsza liczbę huraganów docierających do Karaibów czy wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Za to wschodni Pacyfik, bliżej Meksyku i Ameryki Centralnej, często doświadcza wtedy częstszych i silniejszych cyklonów.
Skutki dla planowania: woda, żywność, bezpieczeństwo
Na prognozy dotyczące El Niño patrzą nie tylko meteorolodzy. W wielu krajach to właśnie od takich zapowiedzi zależą decyzje o obsiewie pól, budowie nowych zbiorników retencyjnych czy planach zarządzania kryzysowego.
Rządy i samorządy analizują możliwe scenariusze między innymi w trzech kluczowych obszarach:
- rolnictwo – dobór odmian odpornych na suszę lub nadmiar deszczu, zmiana terminów siewu, przygotowanie rezerw paszowych,
- gospodarka wodna – planowanie zrzutów ze zbiorników, budowa suchych polderów, ochrona ujęć wody pitnej,
- zarządzanie ryzykiem – wcześniejsze ostrzeżenia przed falami upałów, pożarami lasów czy powodziami błyskawicznymi.
Im wcześniej pojawia się sygnał o możliwym przejściu do El Niño, tym więcej czasu mają służby i sektor prywatny na zareagowanie. Nie chodzi o stuprocentową pewność prognoz, lecz o zarządzanie ryzykiem w oparciu o rosnące prawdopodobieństwo określonych zjawisk.
Rekordowe ciepło mimo „chłodnej” fazy. Co to mówi o klimacie?
Styczeń 2025 przeszedł do historii pomiarów jako najcieplejszy styczeń w kronikach instrumentalnych, choć wciąż trwała chłodna faza w tropikalnym Pacyfiku. W teorii La Niña powinna obniżać globalną średnią o około 0,1–0,2°C. Tym razem nie wystarczyła, by zdusić trend wznoszący.
Jeżeli nawet okres, który z definicji „schładza” klimat, przynosi rekordy ciepła, oznacza to, że poziom bazowy temperatur jest już znacznie przesunięty.
Naukowcy podkreślają, że działalność człowieka – głównie spalanie paliw kopalnych i wylesianie – podniosła średnią temperaturę Ziemi tak mocno, że naturalne cykle typu ENSO jedynie nakładają się na rosnącą linię trendu. Kiedy nadchodzi El Niño, robi się jeszcze cieplej; gdy na chwilę wraca La Niña, wykres minimalnie się wypłaszcza, ale nie wraca do dawnego poziomu.
Dlaczego El Niño tak podbija globalne temperatury
El Niño zwykle dokłada do średniej globalnej temperatury kolejne 0,1–0,2°C. W praktyce oznacza to, że jeżeli w danym okresie bez El Niño mielibyśmy bardzo ciepły rok, z El Niño może on wejść do ścisłej czołówki najgorętszych lat w historii pomiarów.
Prognozowany na drugą połowę 2026 roku epizod ciepłej fazy wpisze się w okres, gdy oceany już teraz magazynują rekordowe ilości energii cieplnej. Większość dodatkowego ciepła z gazów cieplarnianych trafia właśnie do wody. To chwilowo spowalnia wzrost temperatur przy powierzchni, ale zwiększa potencjał dla intensywnych zjawisk, takich jak:
- silniejsze fale upałów nad lądami,
- bardziej gwałtowne ulewy,
- dłuższe epizody suszy przerywane nawalnymi opadami,
- cieplejsze morza sprzyjające intensywnym sztormom.
Obserwowany w ostatnich latach schemat wygląda więc tak: każdy kolejny silniejszy El Niño podnosi „szczebel” temperatur na nowy poziom, a powracające fazy chłodne nie są już w stanie sprowadzić klimatu do dawnego stanu. Efekty wygaszające La Niña stopniowo bledną.
Co może to znaczyć w praktyce – także z polskiej perspektywy
Dla Polski zjawiska na drugim końcu globu nie są abstrakcją. El Niño wpływa na ogólną cyrkulację atmosfery i może pośrednio zmieniać rozkład niżów i wyżów nad Atlantykiem oraz Europą. To przekłada się m.in. na częstotliwość fal upałów, okresów bezdeszczowych czy zimowych odwilży.
Prognozy nie wskazują na jednoznaczny, zawsze ten sam schemat dla naszego regionu przy każdym El Niño, ale rosnąca energia w systemie sprzyja większym wahaniom. Lata mogą częściej przynosić jednocześnie wysokie temperatury i lokalne ulewy o charakterze nawalnym, które prowadzą do podtopień w miastach. Zimą łatwiej o długie okresy dodatnich temperatur przeplatane krótkimi, intensywnymi epizodami śniegu.
W takich warunkach rośnie znaczenie adaptacji: lepszej retencji wody w krajobrazie, przemyślanej zabudowy miejskiej czy zmian w praktykach rolniczych. Nawet jeśli prognozy dla ENSO nie są w stanie dać nam konkretnego „scenariusza pogody” na dany sezon, wyraźny sygnał o możliwym powrocie El Niño w 2026 roku sugeruje jedno – era względnie stabilnego klimatu odchodzi w przeszłość, a planowanie staje się sztuką zarządzania zmiennością, a nie próbą powrotu do dawnej normy.
Najczęściej zadawane pytania
Czym różni się El Niño od La Niña?
El Niño to ciepła faza cyklu oceanicznego przynosząca upały, podczas gdy La Niña to faza chłodna, która chwilowo łagodzi wzrost temperatur globalnych.
Kiedy dokładnie powróci El Niño?
Modele wskazują na przejście w stan neutralny wiosną 2026 roku, a szanse na pełne El Niño wzrastają do ponad 60% w drugiej połowie roku.
Jak El Niño wpłynie na pogodę w Polsce?
Może przynieść większe wahania aury, w tym gwałtowne ulewy miejskie latem oraz niespodziewane zimowe odwilże przeplatane atakami śniegu.
Dlaczego rok 2025 był rekordowo ciepły mimo La Niña?
Ogólny trend ocieplenia spowodowany działalnością człowieka jest tak silny, że naturalne cykle chłodzące nie są już w stanie go zneutralizować.
Wnioski
Powrót El Niño w 2026 roku to nie tylko prognoza meteorologiczna, ale jasny sygnał do działania dla rolników i samorządów. Kluczem do przetrwania nadchodzących anomalii będzie inwestycja w lokalną retencję wody oraz adaptacja upraw do skrajnych warunków. Nie czekajmy na pierwsze fale upałów – nowoczesne planowanie to mądre zarządzanie zmiennością, która staje się naszą nową codziennością.
Podsumowanie
Klimatolodzy prognozują szybki koniec fazy La Niña i prawdopodobny powrót El Niño już w drugiej połowie 2026 roku. Zjawisko to może przynieść ekstremalne fale upałów, gwałtowne ulewy oraz znaczące przetasowania w globalnym rolnictwie i gospodarce wodnej.


