Po Palworld nadchodzi Pickmon: nowa afera z „klonem Pokémonów”
Pickmon to nowa gra survivalowa na PC, która łączy pomysły z Pokémonów i Palworld, wywołując gorącą dyskusję o granicach kopiowania.
Studio PocketGame z wydawcą Networkgo zapowiada projekt, który już na pierwszych grafikach budzi skojarzenia z dwoma gigantami: kultową serią Nintendo i kontrowersyjnym Palworld. Spór o inspiracje w grach znów trafia na świecznik.
Od „Pokémonów z bronią” do „klona klona”
Gdy Palworld pojawiło się na rynku, branża przecierała oczy. Gra szybko dostała łatkę „Pokémonów z karabinami” i stała się przykładem tytułu balansującego na granicy między inspiracją a plagiatem. Projekt Pocketpair wykorzystywał motyw łapania stworków, ich walki, zbierania i pracy w bazie, a do tego dorzucał otwarty świat i ciężką broń.
Nintendo zareagowało pozwem, próbując wykazać, że Palworld sięga zbyt głęboko po rozpoznawalne rozwiązania i estetykę Pokémonów. Mimo medialnego szumu sprawa nie przyniosła japońskiej firmie wymiernych efektów – udowodnienie naruszenia praw okazało się znacznie trudniejsze niż oczekiwano.
Przeczytaj również: Dlaczego stewardesy mówią „dzień dobry” każdemu pasażerowi? To nie tylko grzeczność
W takiej atmosferze na horyzoncie pojawia się Pickmon – tytuł, który nie tylko przypomina Pokémony, lecz także otwarcie korzysta z tego, co rozpoznawalne w Palworld. Można odnieść wrażenie, że twórcy uznali: skoro poprzednia sprawa ugrzęzła w sądzie, warto spróbować własnych sił na podobnym polu.
Pickmon staje się symbolem nowej, dość odważnej mody: kopiowania gry, która sama już była oskarżana o kopiowanie innej.
Pickmon – survival z uroczymi stworkami i otwartym światem
Według zapowiedzi PocketGame, Pickmon to gra survivalowa w otwartym świecie, przygotowywana na PC. Gracz ma łapać małe istoty, rozwijać je, wysyłać do walki i wykorzystywać przy budowie oraz utrzymaniu swojej bazy. Brzmi znajomo? Nic dziwnego – to dokładnie ta mieszanka, która przyniosła Palworld gigantyczną popularność.
Przeczytaj również: Do 20 marca 2026 dwa znaki zodiaku wywrócą swoje życie do góry nogami
Różnica polega na tym, że w Pickmonie akcent ma padać przede wszystkim na rozbudowę bazy i zarządzanie pracą stworzeń. Stworki będą nie tylko walczyć, ale też wykonywać konkretne zadania: zbierać surowce, wznosić konstrukcje, dbać o infrastrukturę obozu.
Jakie mechaniki ma oferować Pickmon
- łapanie stworzeń za pomocą specjalnych kart
- hodowanie i ulepszanie stworków
- walki z wrogami i innymi stworami
- budowanie oraz rozwijanie bazy w otwartym świecie
- elementy survivalu: zbieranie zasobów, obrona przed zagrożeniami
Na opublikowanych grafikach widać, że część stworów jest do bólu znajoma. Jedna z bestii przypomina wariację na temat smoczego Dracaufeu z Pokémonów, inna kojarzy się z Anubisem z Palworld. Proporcje ciała, styl oczu, kształt skrzydeł – to wszystko budzi skojarzenia silniejsze niż zwykła inspiracja.
Przeczytaj również: Przełom przy Jerozolimie: pierwszy namacalny ślad zakonnic w klasztorach bizantyjskich
Gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna plagiat
Cała historia pokazuje, jak zagmatwane stały się dziś relacje między twórcami gier. Wymyślenie absolutnie oryginalnej mechaniki graniczy z cudem, ale kopiowanie zbyt charakterystycznych rozwiązań prowadzi wprost na salę sądową. Sprawa Palworld pokazała, że podobieństwo wizualne niewiele znaczy, jeśli brakuje mocnych podstaw prawnych.
W praktyce prawnicy opierają się na patentach, zastrzeżonych mechanikach i konkretnych rozwiązaniach projektowych, a nie tylko na „ogólnym klimacie”. Właśnie dlatego Palworld musiało porzucić motyw rzucania kulami do łapania stworków – ta czynność jest powiązana z rozwiązaniami zastrzeżonymi przez Nintendo.
Wygląd potworów czy podobny ton rozgrywki często nie wystarczają, by wygrać w sądzie. Kluczowe są patenty i szczegółowe mechanizmy.
Dlaczego Pickmon stawia na karty zamiast kul
Twórcy Pickmon najwyraźniej odrobili lekcję. W ich grze nie występuje motyw rzucania kulami w kreatury. Zamiast tego gracz korzysta z kart, za pomocą których przejmuje kontrolę nad stworkami. Na papierze to inna mechanika: nie ma tu fizycznego rzutu, animacji zamknięcia w kuli ani charakterystycznej sekwencji znanej z Pokémonów.
Dla fana gier różnica może wydawać się kosmetyczna, ale z punktu widzenia prawników ma ogromne znaczenie. Jeśli nie ma bezpośredniego naruszenia konkretnego, opatentowanego rozwiązania, droga do pozwu robi się o wiele trudniejsza.
| Gra | Sposób łapania stworzeń | Główny gatunek |
|---|---|---|
| Pokémon | rzucanie kulami | JRPG, kolekcjonowanie stworków |
| Palworld | początkowo kule, później zmienione | survival, otwarty świat |
| Pickmon | używanie kart | survival, otwarty świat |
Czy Nintendo i Pocketpair zareagują na Pickmon
Na ten moment Pickmon nie ma jeszcze oficjalnej daty premiery. Twórcy zapowiadają wydanie gry na PC, ale nad projektem wisi pytanie: czy Nintendo lub Pocketpair znajdą podstawy, by zgłosić zastrzeżenia i zatrzymać projekt na wczesnym etapie?
O ile Nintendo teoretycznie mogłoby próbować kolejnej batalii, o tyle producent Palworld znajduje się w trudniejszej sytuacji. Sam usłyszał oskarżenia o kopiowanie, więc walka z tytułem, który „kopiuje kopię”, może wyglądać niezręcznie wizerunkowo. Nie oznacza to, że taka sprawa jest niemożliwa – zależy od tego, jak daleko Pickmon sięgnie po motywy, które gracze kojarzą dziś z Palworld.
Co może zdecydować o przyszłości Pickmon
- dokładny wygląd stworów i stopień podobieństwa do znanych potworów
- szczegóły mechaniki łapania i trenowania
- elementy systemu walki oraz interfejs
- reakcja społeczności i mediów – czy nacisk na wydawców będzie duży
- ewentualne nowe patenty lub kroki prawne ze strony Nintendo
Jeśli żaden z dużych graczy nie zdecyduje się na ruch, Pickmon może spokojnie trafić na rynek i spróbować przechwycić część fanów Palworld oraz Pokémonów, spragnionych kolejnej gry z cyklu „zbierz je wszystkie i zbuduj bazę”.
Dlaczego takie gry powstają mimo ryzyka
Rynek gier przyciąga dziś ogromne pieniądze, a sukces jednego tytułu natychmiast rodzi falę naśladowców. Palworld sprzedało się świetnie, przyciągnęło streamerów i graczy z całego świata. Nic dziwnego, że kolejne studia próbują powtórzyć ten wynik, skracając drogę do sukcesu przez sięganie po sprawdzone rozwiązania.
Inspiracja stała się biznesowym narzędziem: zamiast inwestować lata w budowanie zupełnie nowego pomysłu, łatwiej oprzeć się na tym, co gracze już znają i lubią. Granica między „inspirowaniem się” a „zbyt dalekim zapożyczeniem” pozostaje płynna, a spory sądowe wypychają ją raz w jedną, raz w drugą stronę.
Dopóki głośne procesy kończą się dla oskarżanych studiów w miarę łagodnie, kolejne ekipy będą próbować szczęścia z kolejnymi „wariacjami na temat”.
Co to oznacza dla graczy i twórców
Dla graczy sytuacja jest paradoksalna. Z jednej strony dostają więcej gier, które łączą znane mechaniki w nowych konfiguracjach. Kto nie ma dostępu do konsoli Nintendo, może sięgnąć po produkcje na PC, które w lekko zawoalowany sposób oferują namiastkę Pokémonów. Z drugiej – rynek się ujednolica, a oryginalne pomysły giną w morzu podobnych projektów.
Dla twórców niezależnych taki kierunek bywa kuszący. Łatwiej jest sprzedać „coś jak Pokémony, ale z survivalem” niż kompletnie niesklasyfikowany tytuł. Ryzyko prawne zrzuca się często na wydawcę, który kalkuluje, czy spodziewane zyski są warte potencjalnych sporów.
Warto przy tym pamiętać, że prawo autorskie działa inaczej niż odczucia społeczności. To, że gracze widzą „oczywisty klon”, nie znaczy, że sąd dojdzie do takiego samego wniosku. O wyniku decydują suche zapisy, patenty, dokumentacja projektowa, a nie opinie na forach.
Przypadek Pickmon pokazuje jeszcze jedną rzecz: część studiów traktuje głośne sprawy sądowe jak instrukcję, czego unikać. Jeśli Palworld musiało zmienić sposób łapania stworków przez patent na kule, następny projekt zamieni je na karty. Gdy i karty staną się problemem, pojawią się kolejne obejścia: pieczęcie, amulety, portale. Kreatywność prawna zaczyna tu dorównywać kreatywności projektantów gier.


