Nowy król smartfonów w 2025 roku. Samsung traci prowadzenie
Rok 2025 mocno przetasował układ sił na rynku smartfonów. Lider, do którego przyzwyczaili się klienci, musiał oddać pierwsze miejsce.
Globalna sprzedaż telefonów zaczęła wreszcie odbijać po pandemicznym załamaniu, a producenci wrócili do walki o każdy procent udziału w rynku. W tle rosną ceny podzespołów i napięcia wokół sztucznej inteligencji w urządzeniach mobilnych.
Rynek smartfonów wstaje po pandemii
Po ostrym hamowaniu w 2020 roku branża smartfonów nadal leczy rany, ale w 2025 r. widać wyraźne odbicie. Sprzedaż telefonów na świecie wzrosła o około 2%. To nie jest boom, który pamiętamy sprzed dekady, ale rynek znów rośnie zamiast maleć.
Najciekawsza zmiana dotyczy struktury popytu. Klienci rzadziej wymieniają telefony, lecz gdy już to robią, częściej wybierają droższe modele. Segment premium radzi sobie lepiej niż budżetowe konstrukcje, co zachęca producentów do inwestowania w topowe serie i technologie, takie jak AI czy ekrany składane.
Przeczytaj również: Astronomowie zaskoczeni tajemniczym sygnałem radiowym co 36 minut
Segment smartfonów premium w 2025 r. ciągnie cały rynek w górę, mimo że klienci kupują nowe modele rzadziej niż kilka lat temu.
Apple wyprzedza Samsunga i zostaje numerem jeden
Od lat wyścig o pierwsze miejsce toczyły głównie dwie marki. W 2024 r. ich pozycja była praktycznie identyczna – każda kontrolowała po około 18% rynku. W 2025 r. ta równowaga się skończyła.
Na szczyt rankingu wysunęło się Apple, które przejęło około 20% światowej sprzedaży smartfonów. Firma znacząco poprawiła wyniki w dostawach iPhone’ów – analitycy mówią o wzroście rzędu 10% rok do roku.
Przeczytaj również: Blue Origin chce chronić Ziemię przed asteroidami. Nowa misja NEO Hunter
Dlaczego iPhone tak urósł?
Przewaga Apple nie wzięła się z jednego „hitowego” modelu, ale z kombinacji kilku czynników. Ważną rolę odegrały dwie generacje:
- utrzymujące się dobre wyniki serii iPhone 16, która nadal sprzedawała się solidnie mimo debiutu nowszej linii,
- bardzo mocne wejście iPhone 17, dobrze przyjętego zwłaszcza w wersjach z rozbudowanymi funkcjami AI i aparatem.
Apple korzysta też na silnym ekosystemie. Użytkownicy, którzy mają już MacBooka, Apple Watch czy iPada, często po prostu zostają przy kolejnym iPhonie. W czasach, gdy telefony są coraz podobniejsze, wygoda korzystania z jednej platformy zaczyna ważyć tyle samo, co liczba megapikseli.
Przeczytaj również: Naukowcy „wskrzeszają” płytę CD: tysiąc razy więcej danych na krążku
Awans Apple na pierwsze miejsce pokazuje, że w 2025 roku liczy się już nie tylko hardware, ale cały ekosystem usług i integracja z innymi urządzeniami.
Samsung spada na drugą pozycję, ale ma mocne zaplecze
Koreański gigant nie wypadł z gry, lecz zakończył 2025 r. na drugim stopniu podium. Trzon sprzedaży wciąż stanowią smartfony ze średniej półki, czyli popularne modele z serii Samsung Galaxy A. To one trafiają do szerokiej grupy użytkowników, którzy szukają rozsądnej ceny i przyzwoitych parametrów.
Premium i składaki Samsunga w natarciu
Raporty analityczne pokazują, że Samsung notuje też przyzwoite wzrosty w droższych segmentach. Dobrze radzą sobie flagowe Galaxy S25 oraz składane Galaxy Z Fold 7. Telefony ze składanym ekranem pozostają niszą, ale ich sprzedaż rośnie z roku na rok, a marka wykorzystuje je jako wizytówkę swoich technologii.
Dla Samsunga kluczowe będzie teraz utrzymanie przewagi w średniej półce i jednoczesne wyciszenie presji ze strony tańszych producentów z Chin. W rankingu udziałów w rynku nie wystarczy już sama szeroka oferta – liczy się rozpoznawalna tożsamość serii i konsekwentne aktualizacje oparte na AI.
Xiaomi stabilne na trzecim miejscu
Trzeci gracz globalnej czołówki – Xiaomi – utrzymał swoją pozycję. Firma zebrała około 13% udziału w rynku i jako jedna z nielicznych marek zanotowała stabilny wynik rok do roku, bez gwałtownych skoków ani spadków.
Strategia Xiaomi opiera się na tym samym, co od lat: mocna specyfikacja w agresywnej cenie. Firma potrafi jednocześnie sprzedawać flagowce z najwyższej półki i bardzo opłacalne modele ze średniego segmentu. To pozwala jej zdobywać klientów w krajach, gdzie liczy się relacja ceny do możliwości, również w Polsce.
Xiaomi pozostaje rynkowym „pewniakiem” – może nie ma spektakularnych wzrostów, ale trzyma wypracowaną pozycję i trafia do bardzo szerokiej grupy użytkowników.
Dwaj wielcy wygrani w tle: Nothing i Google
Za plecami liderów dzieje się sporo ciekawych rzeczy. Dwie marki, które na wykresach często pojawiają się mniejszym drukiem, w 2025 r. odnotowały najbardziej dynamiczny skok sprzedaży.
| Marka | Zmiana sprzedaży rok do roku (2025 vs 2024) | Główny powód wzrostu |
|---|---|---|
| Nothing | +31% | Debiut Nothing Phone 3 i efekt „marki dla fanów” |
| +25% | Umocnienie serii Google Pixel i mocne postawienie na AI |
Nothing – marka dla entuzjastów nabiera rozpędu
Nothing to nadal młody gracz, ale 31‑procentowy wzrost sprzedaży robi wrażenie. Główną rolę odegrał Nothing Phone 3, od dawna wyczekiwany przez fanów marki. Wyróżnia go charakterystyczny design oraz system, który stawia na lekkość i estetykę, zamiast przeładowania dodatkowymi aplikacjami.
Ten wynik pokazuje, że na nasyconym rynku wciąż jest miejsce dla marek, które budują wokół siebie społeczność i wyraźnie odcinają się od mainstreamu – choćby poprzez nietypowy wygląd czy uproszczony interfejs.
Google Pixel i ofensywa sztucznej inteligencji
Telefony Google Pixel zwiększyły sprzedaż o około 25%. Producent mocno stawia na funkcje oparte na AI – od zaawansowanych trybów fotograficznych, przez asystowanie w pisaniu i tłumaczeniach, po narzędzia do obróbki wideo bez użycia komputera.
Dla wielu osób to właśnie praktyczne funkcje sztucznej inteligencji, a nie sama specyfikacja procesora, stają się głównym powodem, by wybrać konkretny model. Google korzysta tutaj z przewagi w oprogramowaniu i integracji z usługami takimi jak Gmail czy Zdjęcia Google.
Nothing rośnie dzięki wizerunkowi „telefonu dla fanów”, a Google przyciąga użytkowników smart funkcjami AI w serii Pixel.
Co może się wydarzyć w 2026 roku
Perspektywy na kolejny rok nie wyglądają już tak różowo. Część analityków zakłada, że globalna sprzedaż smartfonów w 2026 r. zatrzyma się na podobnym poziomie lub nawet lekko się cofnie. W tle pojawia się poważny problem, który uderza w całą branżę elektroniki – niedobór pamięci RAM.
Rośnie popyt na pamięć ze względu na rozwój sztucznej inteligencji, zarówno w centrach danych, jak i w urządzeniach użytkowników. To winduje ceny komponentów, a producenci smartfonów stają przed dylematem: albo podnieść ceny gotowych urządzeń, albo ograniczyć marżę.
Co to oznacza dla użytkowników?
- możliwe wyższe ceny nowych modeli, szczególnie tych z większą ilością pamięci,
- mocniejsza presja na pozostawanie przy jednym telefonie dłużej niż dotychczas,
- jeszcze większy nacisk producentów na usługi i subskrypcje, które mają zrekompensować koszty hardware’u.
Dla przeciętnego użytkownika w Polsce może to oznaczać, że kolejne generacje topowych modeli będą droższe, a najbardziej opłacalne staną się telefony ze średniej półki, które wciąż oferują solidną wydajność, ale z mniejszym „fajerwerkowym” zapasem pamięci.
Jak w tym wszystkim odnajdują się polscy klienci
Polski rynek od dawna lubi urządzenia ze średniego i wyższego środka stawki. Sukces serii takich jak Galaxy A czy modeli Xiaomi nie jest przypadkowy. Dla wielu osób ważniejsze są: dobra bateria, niezły aparat i stabilne działanie, niż spektakularne wyniki w benchmarkach.
Rosnące znaczenie AI w smartfonach wprowadza nowe kryterium wyboru. Użytkownicy zaczynają patrzeć nie tylko na liczbę obiektywów, ale na to, co telefon potrafi zrobić z tym, co sfotografuje czy nagra. Funkcje typu automatyczne usuwanie obiektów ze zdjęć, inteligentne streszczanie długich tekstów czy transkrypcja nagrań zmieniają sposób, w jaki korzystamy z telefonu na co dzień.
Dla producentów rynek w 2026 r. może być trudniejszy niż w 2025, choć wyniki nie muszą od razu dramatycznie spadać. Przewagę zdobędą ci, którzy połączą rozsądną cenę z realnymi, użytecznymi funkcjami, zamiast kolejnego wyścigu wyłącznie na liczby w specyfikacji. Dla użytkowników oznacza to konieczność uważniejszego czytania opisów i testów, bo różnice między markami coraz częściej kryją się w oprogramowaniu, a nie tylko w tabelkach z parametrami.


