Naukowcy dopuszczają niewiarygodny scenariusz: obce sondy mogą krążyć w naszym układzie
Nie chodzi o zielone ludziki w spodkach nad miastem, ale o zimne, ciche obiekty przypominające sondy lub fragmenty urządzeń, które od setek czy tysięcy lat mogą przelatywać przez nasz układ lub krążyć w jego zakamarkach. Najnowsze analizy pokazują, że da się takiej ewentualności szukać w sposób metodyczny, bez rezygnowania z naukowej ostrożności.
Od fantastyki naukowej do planu badań
Pytanie, czy w naszym otoczeniu mogą znajdować się ślady obcej technologii, przewija się w astronomii od dziesięcioleci. Przez długi czas traktowano je raczej jako ciekawostkę, temat na konferencyjne kuluary niż poważny projekt badawczy. Teraz ta granica zaczyna się przesuwać.
Astrofizyk Adam Frank z University of Rochester przypomina, że pomysł szukania technicznych śladów innych cywilizacji nie jest nowy, zmieniły się natomiast narzędzia i sposób podejścia.
Naukowcy podkreślają, że nie reagują na jedną sensacyjną obserwację, tylko na zbieżność trzech rzeczy: coraz dokładniejszych danych, lepszych teleskopów i dojrzałych modeli teoretycznych. Z tej kombinacji rodzi się temat, którym można zająć się na poważnie.
Kluczowe stały się pojęcia takie jak „technosygnatura” – czyli mierzalny ślad działalności technologicznej, na przykład nietypowy sposób poruszania się obiektu, anomalne odbijanie światła albo bardzo specyficzny skład materiału. Naukowcy próbują teraz nadać tym ideom twarde, liczbowe kryteria.
Przeczytaj również: NASA szykuje atomowy statek na Marsa. Start najpóźniej w 2028 roku
Polowanie w starych fotografiach nieba
Jedna z najbardziej zaskakujących metod wcale nie korzysta z najnowszych teleskopów, tylko z… archiwów sprzed ery kosmicznej. Zanim na orbitę trafił pierwszy sztuczny satelita, astronomowie wykonywali tysiące zdjęć nieba na szklanych płytkach. Te materiały leżały przez lata w magazynach obserwatoriów.
Beatriz Villarroel z Nordic Institute for Theoretical Physics uznała, że te stare fotografie to idealny materiał do nietypowego zadania: sprawdzić, czy nic w nich nie wygląda jak satelita, zanim człowiek w ogóle zaczął umieszczać cokolwiek na orbicie.
Przeczytaj również: Włoska gmina płaci 20 tys. euro za przeprowadzkę. Sprawdzamy warunki
Zespół Villarroel natrafił na obiekty, które na pojedynczej klatce wyglądają jak jasne punkty poruszające się po niebie, łudząco podobne do satelitów. Problem w tym, że zdjęcie wykonano na długo przed wystrzeleniem pierwszych rakiet.
W tej chwili naukowcy rozpisują możliwe wyjaśnienia:
- błędy i artefakty związane z samą płytką fotograficzną,



Opublikuj komentarz