Ciekawostki
ekologia, kraby, mikroplastik, nanoplastik, ochrona środowiska, owoce morza, zanieczyszczenie oceanów
Anna Lendo
30 minut temu
Kraby zmieniają plastik w pył. Niewidzialne cząstki trafiają na nasze talerze
Mangrowe w Kolumbii toną w plastiku, a żyjące tam kraby robią z nim coś, czego nikt się nie spodziewał.
Najważniejsze informacje:
- Kraby z rodzaju Minuca vocator rozdrabniają mikroplastik do poziomu nanoplastiku w swoich układach pokarmowych.
- Około 15% mikroplastiku połkniętego przez kraby zostaje przetworzone na jeszcze drobniejsze frakcje w ciągu dwóch tygodni.
- Nanoplastik może przenikać przez błony komórkowe i bariery ochronne narządów, co stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia.
- Proces rozdrabniania plastiku przez morskie zwierzęta przyspiesza jego wędrówkę w górę łańcucha pokarmowego aż do człowieka.
- Samo usuwanie dużych odpadów z plaż nie wystarczy, aby powstrzymać zanieczyszczenie mikroskopijnymi cząstkami plastiku.
Najnowsze badania pokazują, że te niepozorne zwierzęta nie tylko połykają mikroplastik razem z mułem, lecz przerabiają go w jeszcze drobniejsze drobinki, które łatwo przedostają się do owoców morza jedzonych przez ludzi. Naukowcy ostrzegają: ten proces może przyspieszać wędrówkę plastiku w morskiej sieci pokarmowej.
Kraby z mangrowych „wysypisk” i ich plastikowa dieta
Badania przeprowadzono w miejskich lasach namorzynowych w rejonie Turbo nad zatoką Urabá w Kolumbii. To jedno z najbardziej zanieczyszczonych plastikiem wybrzeży na świecie. Wśród gęstych korzeni drzew żyją tam kraby z rodzaju Minuca vocator, zwane potocznie krabami skrzypcami. Całe dnie przesiewają błoto w poszukiwaniu resztek organicznych – a razem z nimi wciągają do układu pokarmowego mikroskopijne śmieci.
Zespół z Universidad de Antioquia i University of Exeter przygotował tam pięć niewielkich, kontrolowanych fragmentów mangrowca o powierzchni jednego metra kwadratowego. Przez 66 dni naukowcy dodawali do osadów maleńkie kulki z polietylenu w dwóch kolorach fluorescencyjnych. Dzięki temu mogli później dokładnie sprawdzić, ile plastiku przechodzi przez organizmy krabów i co się z nim dalej dzieje.
Okazało się, że kraby gromadzą w sobie znacznie więcej mikroplastiku niż otaczające je osady, a część tych drobin rozdrabniają do skali nanoplastiku w ciągu zaledwie kilkunastu dni.
Jak działa „młynek” zbudowany z kraba
Po zakończeniu eksperymentu badacze przeanalizowali 95 krabów. W każdym znaleźli dziesiątki fluorescencyjnych mikrocząstek. Ich stężenie w organizmach zwierząt było około trzynastokrotnie wyższe niż w pobranym z tego samego miejsca mule.
Plastik zatrzymywał się głównie w trzech strukturach: w tylnej części jelita, w narządzie trawiennym zwanym hepatotrzustką oraz w skrzelach. W tych miejscach panują warunki idealne do mechanicznego ścierania i chemicznego rozkładu większych cząstek.
- mandibule i elementy jamy gębowej miażdżą większe fragmenty plastiku,
- mięśnie żołądka dodatkowo trą cząstki o siebie i o drobiny piasku,
- mikroorganizmy w jelicie przyczyniają się do dalszego rozdrabniania i modyfikacji powierzchni plastiku.
Według analizy około 15 procent połkniętego mikroplastiku zmienia się w jeszcze mniejsze fragmenty. U samic ten odsetek był wyższy, co może mieć związek z innym sposobem żerowania lub różnicami w budowie przewodu pokarmowego. Drobinki ponownie trafiają do osadów wraz z odchodami krabów, a cały proces zajmuje mniej więcej dwa tygodnie.
Naukowcy opisują kraba jako biologiczny młynek, który włącza się w krążenie plastiku w ekosystemie zamiast je zatrzymywać.
Od mikroplastiku do nanoplastiku – co to w ogóle znaczy
Mikroplastik to cząstki mniejsze niż pięć milimetrów – często widoczne gołym okiem jako drobne okruchy lub granulki. Nanoplastik to kolejny poziom rozdrobnienia, kiedy wielkość liczymy już w nanometrach. To tysiące razy mniej niż grubość ludzkiego włosa.
Tak małe cząstki zachowują się inaczej niż większe okruchy. Mogą łatwiej przenikać przez błony komórkowe, przechodzić przez jelita do krwiobiegu, a nawet przekraczać bariery, które zwykle chronią narządy przed zanieczyszczeniami. Dla organizmów morskich oznacza to potencjalne zaburzenia pracy narządów, stany zapalne czy problemy z rozrodem, choć wiele mechanizmów badacze wciąż dopiero poznają.
| Rodzaj cząstki | Przybliżona wielkość | Główne ryzyko |
|---|---|---|
| Makroplastik | powyżej 5 mm | połknięcie przez zwierzęta, zaplątanie |
| Mikroplastik | 1 µm – 5 mm | gromadzenie się w tkankach, przenoszenie związków chemicznych |
| Nanoplastik | poniżej 1 µm | wnikanie do komórek, możliwe uszkodzenia na poziomie komórkowym |
Niewidzialny plastik w łańcuchu pokarmowym
Nanoplastik wytworzony w jelitach krabów nie pozostaje uwięziony w mule. Zwierzęta te zjadają liczne drapieżniki: ryby, większe kraby, ptaki wodne. Cząstki przechodzą więc z jednego poziomu łańcucha pokarmowego na kolejny. Mangrowce pełnią rolę „żłobka” dla wielu gatunków owoców morza, które później trafiają na rynek – w tym krewetek i ryb cenionych także w polskich restauracjach.
Organizacje zajmujące się ochroną przyrody wyliczają, że dorosły człowiek może połykać około pięciu gramów plastiku tygodniowo. Część pochodzi z wody pitnej i powietrza, ale istotne źródło stanowią właśnie produkty rybne i inne dary morza. Badanie z Kolumbii sugeruje, że rozdrabnianie plastiku przez organizmy takie jak kraby przyspiesza przenikanie go do tkanek zwierząt konsumpcyjnych.
Im drobniejszy plastik, tym łatwiej może przejść z jelita do mięśni i narządów, a stamtąd trafić na nasz talerz.
Co to zmienia dla osób jedzących owoce morza
Na razie brak jednoznacznych norm określających dopuszczalny poziom nano- i mikroplastiku w żywności. Naukowcy ostrzegają jednak, że te cząstki zachowują się jak gąbka dla związków chemicznych: mogą wiązać metale ciężkie czy pozostałości pestycydów i dostarczać je w skoncentrowanej formie wprost do organizmu człowieka.
Część toksykologów zwraca uwagę, że ryzyko zależy od sumy wielu ekspozycji naraz – z żywności, wody, powietrza oraz kosmetyków. Kraby i inne morskie zwierzęta, które mielą plastik w nanopył, stają się wtedy niewidocznym, ale bardzo skutecznym „przyspieszaczem” tego procesu.
Czy można coś zrobić z plastikiem, którego nie widać
Badanie z zatoki Urabá pokazuje, że samo usuwanie większych śmieci z plaż nie wystarczy. Plastik szybko rozpada się na mniejsze fragmenty, a żywe organizmy – w tym kraby – dodatkowo go rozdrabniają. W praktyce oznacza to, że im dłużej dany przedmiot z tworzywa krąży w środowisku, tym większa część zamienia się w formę, której nie widać, a która jest trudniejsza do zatrzymania.
Specjaliści od ochrony wybrzeży mówią coraz częściej o konieczności działań u źródła: ograniczania produkcji jednorazowych opakowań, wprowadzania skutecznych systemów kaucji oraz lepszego nadzoru nad odpadami w portach i miastach nadbrzeżnych. Bez tego nawet najbardziej zaawansowane filtry i oczyszczalnie nie poradzą sobie z błyskawicznie rosnącą ilością mikroskopijnego plastiku w wodach przybrzeżnych.
Co może zrobić zwykły konsument
Osoba, która lubi ryby i owoce morza, nie ma dziś łatwego sposobu, żeby całkowicie uniknąć kontaktu z mikro- i nanoplastikiem. Można natomiast ograniczać ogólną ekspozycję i naciskać na zmiany systemowe. W praktyce oznacza to choćby:
- wybieranie produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku zamiast folii i jednorazowych pudełek,
- korzystanie z kranówki filtrowanej zamiast wody butelkowanej, jeśli pozwala na to lokalna jakość wody,
- rezygnację z kosmetyków zawierających stałe drobinki z tworzyw,
- wspieranie lokalnych inicjatyw, które zbierają śmieci z rzek i brzegów przed ich spłynięciem do morza.
W tle pozostaje jeszcze jedno pytanie: jak wiele pracy odwalają za nas zwierzęta takie jak kraby, nieświadomie mieląc nasze odpady. Eksperyment z kolumbijskich mangrowców to prawdopodobnie tylko fragment większej układanki. Podobne procesy mogą zachodzić w innych rejonach tropikalnych i umiarkowanych, wśród różnych gatunków skorupiaków, małży czy ryb dennech. Zrozumienie tej sieci powiązań pomoże ocenić, jak szybko plastik zmienia się w formę, której nie widać, ale którą oddychamy i zjadamy na co dzień.
Podsumowanie
Badania w kolumbijskich lasach namorzynowych wykazały, że kraby z rodzaju Minuca vocator działają jak biologiczne młynki, rozdrabniając mikroplastik do formy nanoplastiku. Te niewidzialne cząsteczki łatwo przenikają do łańcucha pokarmowego, trafiając ostatecznie do organizmów ludzi spożywających ryby i owoce morza.


