Kraby mielą plastik na pył. Ten może trafić prosto na nasz talerz

Kraby mielą plastik na pył. Ten może trafić prosto na nasz talerz
4.7/5 - (47 votes)

W kolumbijskich mangrowcach kraby nie tylko zjadają plastik, ale dosłownie przerabiają go na plastikowy pył, który wędruje dalej po łańcuchu pokarmowym.

Najważniejsze informacje:

  • Kraby z rodzaju Minuca vocator mechanicznie rozdrabniają mikroplastik na nanoplastik w procesie trawienia.
  • Badania w zatoce Urabá wykazały, że kraby kumulują 13-krotnie więcej plastiku niż otaczający je osad.
  • Nanoplastik, w przeciwieństwie do mikroplastiku, ma zdolność przenikania przez błony komórkowe do krwi i narządów.
  • Około 15% mikrocząstek plastiku przechodzących przez układ pokarmowy kraba zamienia się w nanoplastik.
  • Owoce morza stanowią istotny kanał, przez który plastik przedostaje się do organizmu człowieka.

Naukowcy śledzili życie małych krabów w jednym z najbardziej zaśmieconych wybrzeży na Ziemi i zauważyli coś, co zmienia sposób myślenia o plastiku w morzach. Te niepozorne zwierzęta działają jak żywe młyny, rozdrabniając już i tak mikroskopijne odpady na jeszcze mniejsze cząstki, które mogą trafiać do ryb, owoców morza, a ostatecznie – do ludzkiego organizmu.

Plastikowe bagno wśród korzeni mangrowców

Badania przeprowadzono w rejonie Turbo nad zatoką Urabá w Kolumbii. To miejsce, gdzie miejskie mangrowce są zasypane plastikowymi śmieciami. Między korzeniami drzew unoszą się butelki, folie, fragmenty opakowań. W tym środowisku żyją kraby z rodzaju Minuca vocator, potocznie nazywane krabami skrzypcami.

Te niewielkie skorupiaki całymi dniami przekopują muł. Pobierają osad do pyszczka, filtrują z niego resztki organiczne, a resztę – w tym drobiny plastiku – wypluwają lub połykają. Dla nich to po prostu część „menu”, bo nie są w stanie odróżnić cząsteczek jedzenia od mikroplastiku.

Naukowcy wykazali, że kraby gromadzą w sobie znacznie więcej mikroplastiku niż otaczające je osady, a w ich wnętrzu większe fragmenty rozpadają się na nanoplastik – cząstki tysiące razy mniejsze od ziarenek piasku.

Jak wyglądało badanie nad krabami i plastikiem

Zespół naukowców z Kolumbii i Wielkiej Brytanii przygotował pięć wyznaczonych kwadratów o powierzchni jednego metra kwadratowego w mangrowcach. Przez 66 dni spryskiwali osady specjalnie przygotowanymi mikrosferami z polietylenu, świecącymi na czerwono i zielono w świetle fluorescencyjnym. Dzięki temu mogli potem łatwo namierzyć plastik w ciałach zwierząt i w osadach.

Po zakończeniu eksperymentu pobrali próbki mułu oraz zbadali 95 krabów. Interesowało ich kilka rzeczy:

  • ile mikroplastiku trafia do organizmu kraba w warunkach zbliżonych do naturalnych,
  • w których narządach gromadzą się cząstki plastiku,
  • czy w trakcie przechodzenia przez układ pokarmowy plastik rozpada się na jeszcze drobniejsze elementy.

Wyniki okazały się niepokojące. W każdym z badanych krabów znaleziono dziesiątki mikrosfer. Ich stężenie w organizmie było średnio 13 razy wyższe niż w osadzie, z którego się żywią. Najwięcej cząstek siedziało w tylnej części jelita, w narządzie pełniącym funkcję wątroby i trzustki oraz w skrzelach.

Od mikro do nano: krab jako żywy młynek do plastiku

Kluczowy wniosek: część połkniętego plastiku nie kończy swojej drogi w takiej formie, w jakiej trafiła do organizmu kraba. Około 15% mikrocząstek było już rozdrobnionych na znacznie mniejsze fragmenty, tak zwany nanoplastik. Co ciekawe, częściej obserwowano to u samic.

Jak do tego dochodzi? Naukowcy opisują cały proces jako biologiczny młynek. Krab ma silne żuwaczki, które rozgniatają osad. Następnie w żołądku znajduje się struktura przypominająca tarkę, która jeszcze mocniej mieli to, co zostało połknięte. Do tego dochodzi flora bakteryjna układu pokarmowego, która także wpływa na strukturę materiałów obecnych w pożywieniu.

W ciągu zaledwie dwóch tygodni część mikroplastiku przechodzącego przez kraba wraca do osadu w postaci ultradrobnych cząstek, niemal niewykrywalnych tradycyjnymi metodami.

Te maleńkie fragmenty plastiku są na tyle małe, że mogą łatwo przenikać przez błony komórkowe. To odróżnia je od większych kawałków mikroplastiku, które zwykle pozostają w jelitach i są po prostu wydalane.

Dlaczego nanoplastik jest groźniejszy niż mikroplastik

W przestrzeni publicznej częściej mówi się o mikroplastiku – drobinach mniejszych niż pięć milimetrów. Nanoplastik to poziom niżej: cząsteczki są tak małe, że mogą przechodzić z jelit do krwi, a potem potencjalnie do różnych tkanek, w tym do narządów wewnętrznych.

Rodzaj plastiku Przybliżony rozmiar Główne zagrożenie
Mikroplastik poniżej 5 mm gromadzenie w jelitach organizmów, transport toksyn
Nanoplastik nanometry, niewidoczny pod zwykłym mikroskopem przenikanie przez bariery biologiczne, potencjalny wpływ na komórki

Nanoplastik może też zachowywać się inaczej w wodzie. Unosi się dłużej, łatwiej trafia do planktonu, larw ryb czy innych drobnych organizmów. Z nich plastik przesuwa się wyżej – do drapieżników, a potem do dużych ryb i owoców morza, które lądują na naszych talerzach.

Od kraba do człowieka: co trafia na talerz

Mangrowce pełnią rolę przedszkola dla wielu gatunków ryb, krewetek i innych morskich stworzeń. Młode osobniki spędzają tam pierwsze fazy życia, gdy są najbardziej wrażliwe i najmniejsze – a więc też najbardziej narażone na kontakt z mikroskopijnym plastikiem.

Badacze zwracają uwagę, że owoce morza już teraz uchodzą za jeden z istotnych kanałów, przez które plastik przedostaje się do organizmu człowieka. Szacunki cytowane przez organizacje ekologiczne sugerują, że dorosły człowiek może zjadać nawet do 5 gramów plastiku tygodniowo. Część pochodzi z wody pitnej, część z powietrza, a część właśnie z żywności morskiej.

Kraby, które zamieniają mikroplastik w nanoplastik, mogą sprawiać, że ta niewidoczna porcja plastiku w owocach morza staje się jeszcze trudniejsza do uchwycenia i potencjalnie łatwiej przyswajalna przez organizm.

Naukowcy podkreślają, że wciąż słabo rozumiemy, jakie są długoterminowe skutki obecności nanoplastiku w ciele człowieka. Wstępne badania laboratoryjne wskazują na możliwe reakcje zapalne, stres oksydacyjny komórek, a także zaburzenia pracy niektórych narządów u zwierząt doświadczalnych. Na pełne dane dotyczące ludzi trzeba będzie jeszcze poczekać, bo to proces rozciągnięty na dekady.

Co możemy z tym zrobić w praktyce

Historia krabów z kolumbijskich mangrowców pokazuje, że plastik w oceanach nie tylko zalega biernie na dnie czy unosi się w wielkich pływających plamach śmieci. Ekosystem żyje, a organizmy – czasem nieświadomie – zmieniają formę tych odpadów i przyspieszają ich rozpraszanie.

Z perspektywy zwykłego konsumenta trudno mieć wpływ na to, co dzieje się tysiące kilometrów od Polski, w tropikalnych lasach namorzynowych. Istnieje jednak kilka realnych kroków, które mogą ograniczać ilość plastiku w środowisku i pośrednio w żywności:

  • ograniczenie jednorazowych opakowań i foliowych toreb,
  • częstszy wybór produktów w szkle lub papierze, gdy jest to możliwe,
  • korzystanie z dzbanków filtrujących zamiast wody butelkowanej,
  • segregacja odpadów i oddawanie tworzyw do recyklingu,
  • unikanie zbędnych syntetycznych tekstyliów, które podczas prania wydzielają mikrowłókna.

Warto też pamiętać, że duża część plastiku trafia do mórz rzekami. To oznacza, że każda butelka czy worek wyrzucone w lesie, nad jeziorem czy na poboczu drogi mogą skończyć w oceanie, a po latach – w postaci nanoplastiku – znowu wrócić do nas w jedzeniu.

Plastik, którego nie widać, ale który zostaje na długo

Tworzywa sztuczne rozkładają się niezwykle wolno. Szacuje się, że wiele popularnych rodzajów plastiku potrzebuje kilkuset lat, zanim rozpada się na drobniejsze fragmenty. To nie znaczy, że „znika” – przechodzi tylko w kolejne formy, coraz trudniejsze do wychwycenia, jak mikro- i nanoplastik.

Badania nad krabami skrzypcami dodają do tego obrazu jeszcze jeden element: zwierzęta morskie nie tylko cierpią z powodu plastiku, ale równocześnie przyspieszają jego przekształcanie w nową, jeszcze bardziej problematyczną postać. Tę, której nie da się po prostu wyłowić siecią czy wyzbierać z plaży.

Dla naukowców to sygnał, że trzeba mocniej przyjrzeć się całym łańcuchom pokarmowym w strefach przybrzeżnych. Dla konsumentów – że temat plastiku nie kończy się na zakazie słomek czy opłatkach za reklamówki. To raczej pytanie o to, ile niewidocznego plastiku chcemy wprowadzać do własnego ciała i jak szybko zmienimy codzienne nawyki, zanim proces stanie się trudny do odwrócenia.

Podsumowanie

Naukowcy odkryli, że kraby w kolumbijskich mangrowcach działają jak żywe młyny, rozdrabniając mikroplastik na groźniejszy nanoplastik. Te mikroskopijne cząsteczki mogą przenikać do ludzkiego organizmu przez łańcuch pokarmowy, co stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Prawdopodobnie można pominąć