Google Maps wprowadza nowy przycisk udostępniania lokalizacji. Zobacz, co się zmieni
Google cicho testuje w aplikacji Maps nowy przycisk, który ma całkowicie odmienić sposób udostępniania lokalizacji znajomym.
Do tej pory funkcja dzielenia się położeniem była dobrze ukryta i wielu użytkowników w ogóle nie wiedziało, że istnieje. Teraz Google sprawdza rozwiązanie, które wynosi tę opcję na pierwszy plan i przy okazji porządkuje całe menu nawigacyjne w aplikacji.
Nowy przycisk w Google Maps: koniec z szukaniem „niebieskiej kropki”
Obecnie, żeby udostępnić swoją lokalizację w Google Maps, trzeba stuknąć w niewielką niebieską kropkę oznaczającą aktualne położenie. Dla osób, które nie znają dobrze aplikacji, ta ścieżka jest mało intuicyjna – wiele osób zwyczajnie nie domyśla się, że za tą kropką kryje się rozbudowane menu.
W testowej wersji Google Maps na Androida pojawił się nowy, widoczny nad mapą przycisk z ikoną pinezki i symbolem udostępniania. Ma on pełnić rolę „szybkiej bramki” do funkcji związanych z lokalizacją użytkownika.
Przeczytaj również: Horoskop na czwartek 12 marca 2026: które znaki przejmą dziś kontrolę nad swoim życiem?
Nowy przycisk w Google Maps pozwala jednym stuknięciem przejść do własnej pozycji na mapie i otworzyć menu udostępniania lokalizacji.
Po naciśnięciu przycisku aplikacja może:
- przybliżyć mapę dokładnie na Twoją aktualną lokalizację,
- ułatwić ustawienie kierunku dzięki kompasowi,
- otworzyć znane już menu udostępniania lokalizacji innym osobom.
Gdy tylko użytkownik przesunie mapę i zacznie oglądać inne miejsca, przycisk automatycznie znika, aby nie zasłaniał widoku. To kompromis między większą widocznością funkcji a utrzymaniem czytelności ekranu.
Przeczytaj również: Młody talent kolarstwa budzi podejrzenia dopingowe. Ekspert mówi: „To za dużo”
Zmiany w menu nawigacyjnym: Google czyści interfejs
Nowy przycisk nie jest jedyną testowaną nowością. Google sprawdza też przebudowane menu nawigacyjne w Maps. Zamiast listy drobnych wpisów pojawia się siatka większych ikon. Interfejs przypomina bardziej ekran z kafelkami niż klasyczne menu tekstowe.
Większe ikony mają ułatwić obsługę aplikacji jedną ręką i przyspieszyć dostęp do najczęściej wykorzystywanych opcji. W efekcie część rzadziej używanych funkcji wylatuje z głównego widoku.
Przeczytaj również: Do 20 marca 2026 dwa znaki zodiaku wywrócą swoje życie do góry nogami
Tryby takie jak „Satelita” czy podgląd natężenia ruchu przenoszą się w głąb ustawień, aby nie przeładowywać głównego menu.
Ciekawostką jest zniknięcie jednej z funkcji, którą doceniają kierowcy – udostępniania postępu trasy. W testowanym interfejsie ta opcja na razie nie jest łatwo dostępna, co sugeruje, że Google wciąż szuka dla niej najlepszego miejsca albo planuje jej przebudowę.
Co się zmienia w praktyce
| Funkcja | Jak było | Jak ma być |
|---|---|---|
| Udostępnianie lokalizacji | Ukryte pod małą niebieską kropką | Osobny przycisk nad mapą |
| Menu nawigacji | Lista tekstowych opcji | Siatka dużych ikon |
| Widok satelitarny i ruch | Dostępne z głównego menu | Przeniesione do ustawień |
| Udostępnianie postępu trasy | Widoczna funkcja w czasie nawigacji | Na razie znika w testach interfejsu |
Nie ma na razie jasnej informacji, kiedy te zmiany trafią do wszystkich użytkowników ani czy w ogóle przejdą etap testów. Google często uruchamia ograniczone eksperymenty, a część pomysłów nigdy nie pojawia się globalnie.
Udostępnianie lokalizacji: wygoda kontra prywatność
Im łatwiej udostępnić swoje położenie, tym częściej ludzie z tego korzystają – nie zawsze świadomie. Funkcja przydaje się w wielu sytuacjach, od odbierania dzieci ze szkoły po spotkania w nieznanym miejscu. Jednocześnie wiąże się z ogromną ilością danych o naszych nawykach i ruchu.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa zalecają, aby traktować lokalizację jak wrażliwą daną osobową i udostępniać ją tylko wtedy, gdy faktycznie jest potrzebna.
Niemieckie urzędy zajmujące się bezpieczeństwem cyfrowym zwracają uwagę na kilka praktyk, które warto wdrożyć także w Polsce. Dotyczy to nie tylko Google Maps, ale wszystkich aplikacji korzystających z GPS.
Jak rozsądnie korzystać z udostępniania lokalizacji
- Włączaj lokalizację tylko na czas, gdy naprawdę chcesz się nią z kimś podzielić.
- Ustawiaj ograniczenia czasowe – w Google Maps można wybrać, jak długo Twoje położenie będzie widoczne.
- Sprawdzaj regularnie listę osób, które mają dostęp do Twojej lokalizacji i usuwaj stare udostępnienia.
- Kontroluj, które aplikacje mają prawo do stałego śledzenia położenia w tle.
- Jeśli to możliwe, wybieraj opcję „tylko podczas używania aplikacji”, zamiast stałego dostępu do lokalizacji.
Dzięki takim nawykom można korzystać z wygody, jaką daje szybkie dzielenie się położeniem, bez niepotrzebnego wystawiania się na zbieranie nadmiarowych danych.
Jak sprawdzić uprawnienia lokalizacji w telefonie
W codziennym korzystaniu z telefonu łatwo przestać zwracać uwagę na to, ile aplikacji poprosiło już o dostęp do lokalizacji. Dobrym zwyczajem jest regularny przegląd uprawnień.
Na Androidzie wchodzisz w ustawienia systemowe, wyszukujesz kategorię związaną z lokalizacją lub prywatnością i przeglądasz listę aplikacji z dostępem do GPS. Często można od razu zmienić tryb z „zawsze” na „tylko podczas używania” albo całkowicie cofnąć pozwolenie.
Na nowszych wersjach systemu widać czasem też informację, kiedy dana aplikacja ostatni raz korzystała z lokalizacji. Jeśli widzisz pozycję, której nie używasz od miesięcy, a wciąż ma szerokie uprawnienia, warto je ograniczyć.
Dlaczego Google stawia na większą widoczność tej funkcji
Z perspektywy firmy zmiana jest logiczna. Funkcje udostępniania lokalizacji budują silne więzi z ekosystemem – jeśli cała rodzina korzysta z Google Maps, łatwiej przekonać ją do innych usług tej marki. Widoczny przycisk zachęca do częstszego używania możliwości, które dotąd były ukryte.
Użytkownicy dostają prostsze narzędzie: łatwiej pokazać drogę znajomym, przekazać lokalizację w sytuacji awaryjnej, czy po prostu szybciej się odnaleźć w zatłoczonym miejscu. Za kulisami pojawia się za to pytanie, jak długo dane o ruchu pozostają przechowywane i w jaki sposób są wykorzystywane do tworzenia profili zachowań.
Dlatego przy okazji takich nowości warto nie tylko cieszyć się wygodą, ale też wejść na chwilę w ustawienia prywatności i je uważnie przejrzeć. Kilka minut konfiguracji może znacząco ograniczyć ilość danych, które w tle gromadzą aplikacje, przy zachowaniu całej funkcjonalności, na której nam zależy.


