El Niño może wrócić szybciej, niż sądzili naukowcy. Co czeka nas w 2026 roku?

El Niño może wrócić szybciej, niż sądzili naukowcy. Co czeka nas w 2026 roku?
Oceń artykuł

Prognozy klimatyczne zaczynają rysować niepokojący scenariusz: chłodna faza na Pacyfiku zanika, a ciepły epizod El Niño może nadejść z wyprzedzeniem.

Najważniejsze informacje:

  • Chłodna faza La Niña kończy się szybciej, niż zakładano, co otwiera drogę do rozwoju El Niño.
  • Modele klimatyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia fazy ciepłej ENSO w drugiej połowie 2026 roku.
  • El Niño w 2026 roku najprawdopodobniej będzie słabe lub umiarkowane, a nie ekstremalne.
  • Globalne ocieplenie sprawia, że nawet fazy chłodne klimatu nie obniżają znacząco średniej temperatury Ziemi.
  • El Niño wpływa na globalne wzorce pogodowe, zwiększając ryzyko susz w Azji i Australii oraz zmieniając przebieg cyrkulacji atmosferycznej nad Europą.

Zmiany w tropikalnym Pacyfiku przyspieszają. Naukowcy obserwują gwałtowne przejście od chłodnej fazy La Niña do warunków neutralnych, które często stanowią wstęp do El Niño. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, druga połowa 2026 roku może mocno namieszać w rozkładzie opadów, susz i temperatur na całym globie – także pośrednio w Europie.

Co się dzieje na Pacyfiku i dlaczego to ma znaczenie?

Od jesieni 2024 do początku 2026 roku na tropikalnym Pacyfiku dominowała La Niña – zjawisko, które zwykle lekko schładza klimat Ziemi. Zimne wody przy powierzchni oceanu, wzmocnione pasaty i specyficzny rozkład chmur powodują wtedy, że średnia temperatura globalna spada o kilka dziesiątych stopnia.

Teraz ten układ zaczyna się rozpadać w zaskakująco szybkim tempie. Dane Światowej Organizacji Meteorologicznej pokazują, że w centralnej części równikowego Pacyfiku ujemne odchylenia temperatury powierzchni morza praktycznie zniknęły w ciągu kilku tygodni na przełomie 2025 i 2026 roku. To sygnał, że chłodna faza słabnie dużo szybciej, niż sugerowały wcześniejsze prognozy.

Zmieniające się temperatury oceanu na równikowym Pacyfiku są jednym z najważniejszych „przełączników” całego systemu klimatycznego – potrafią przestawić schemat opadów i susz na pięciu kontynentach.

Od La Niña do El Niño: błyskawiczna zmiana układu sił

Kluczową rolę odgrywają tu wiatry. W czasie La Niña silne wiatry wschodnie „zdmuchują” ciepłą wodę w stronę zachodniego Pacyfiku i odsłaniają chłodniejsze głębiny przy wybrzeżach Ameryki Południowej. Na początku 2026 roku te wiatry zaczęły słabnąć, a lokalnie wręcz odwracać kierunek.

Efekt jest szybki i wyraźny:

  • chłodna woda przy powierzchni zanika,
  • z głębszych warstw zaczyna wypływać coraz więcej ciepłej wody,
  • do wybrzeży Ameryki Południowej przesuwają się masy oceanu o podwyższonej temperaturze.

Instytuty badawcze, takie jak Climate Prediction Center amerykańskiej NOAA czy International Research Institute for Climate and Society, widzą w tych zmianach wyraźny sygnał zbliżającej się fazy ciepłej. Modele numeryczne wskazują, że:

Okres 2026 Dominujące prawdopodobieństwo
marzec–maj około 60% szans na warunki neutralne ENSO
kwiecień–czerwiec około 70% szans na warunki neutralne ENSO
lipiec–wrzesień około 62% szans na rozwój El Niño
sierpień–październik około 67% szans na El Niño

Te liczby nie oznaczają pewności, ale wyraźnie pokazują kierunek zmian: układ Pacyfiku odsuwa się od chłodnej fazy i przygotowuje grunt pod ciepły epizod.

Granica przewidywalności: dlaczego wiosna myli modele

Synoptycy przyznają, że prognozy na przełom wiosny i lata są szczególnie trudne. W literaturze naukowej funkcjonuje pojęcie „wiosennej bariery przewidywalności” – to okres od marca do czerwca, w którym dokładność modeli klimatycznych wyraźnie spada.

W tym czasie interakcje między oceanem a atmosferą robią się bardzo niestabilne. Niewielkie zmiany w temperaturze wody czy sile wiatru mogą popchnąć system w stronę neutralną lub w stronę wyraźnego El Niño. Dlatego naukowcy wolą mówić o prawdopodobieństwach niż o twardych prognozach.

Większość modeli jest zgodna: ciepła faza ma duże szanse rozwinąć się do jesieni 2026 roku, ale jej siła wciąż pozostaje sporą niewiadomą.

Jak silne może być El Niño w 2026 roku?

Z dotychczasowych analiz wynika, że w 2026 roku najbardziej realny jest scenariusz słabego lub umiarkowanego El Niño. Ekstremalny epizod, porównywalny z rekordowymi latami 1997/1998 czy 2015/2016, na ten moment wydaje się mało prawdopodobny.

Nawet słabsze wydarzenie tego typu potrafi jednak znacząco przestawić układ opadów na wielu obszarach. Dla rolnictwa, energetyki czy planowania ryzyka powodziowego taka różnica jest odczuwalna bardzo mocno.

Deszcze, susze, cyklony: kto zyska, kto straci?

El Niño to nie tylko statystyka z raportów. To realne zmiany, które przekładają się na plony, ceny żywności, a czasem na życie ludzi. Typowy efekt ciepłej fazy ENSO wygląda następująco:

  • wzmożone opady na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, zwłaszcza w Peru i Ekwadorze,
  • wysokie ryzyko suszy w Azji Południowo-Wschodniej i w Australii,
  • osłabienie aktywności huraganów na Atlantyku,
  • większa liczba cyklonów tropikalnych i sztormów wschodniego Pacyfiku.

W praktyce może to oznaczać, że część rolników w Ameryce Południowej skorzysta z większej ilości deszczu, podczas gdy Indonezja czy Filipiny będą się zmagać z deficytem wody i ryzykiem pożarów lasów. Służby odpowiedzialne za zarządzanie zasobami wodnymi i planowanie kryzysowe już dziś uwzględniają te scenariusze w swoich działaniach.

Dla regionu Atlantyku ewentualny powrót El Niño to z kolei cień nadziei na spokojniejszy sezon huraganów w 2026 roku. Zwiększone uskoki wiatru na wyższych wysokościach utrudniają bowiem rozwój silnych burz tropikalnych. Jednocześnie prognozy wskazują na możliwy wzrost aktywności cyklonów we wschodnim Pacyfiku, czyli np. w rejonie Meksyku.

Rekordowe ciepło mimo chłodnej fazy: sygnał z głębszego poziomu

W osobnym planie rozgrywa się inny, jeszcze ważniejszy proces. Styczeń 2025 okazał się najcieplejszym styczniem w historii pomiarów, mimo że klimat był wtedy pod wpływem La Niña, która powinna minimalnie obniżać globalną temperaturę.

Ta sytuacja wiele mówi o stanie systemu klimatycznego. Wzrost ilości gazów cieplarnianych podbił poziom odniesienia tak mocno, że nawet faza chłodna nie wystarcza już do wyraźnego „schłodzenia” Ziemi. ENSO działa dziś raczej jak niewielka korekta na wznoszącej się krzywej temperatur.

Każdy kolejny ciepły epizod na Pacyfiku ma coraz większą szansę bić dotychczasowe rekordy, bo startuje z wyższego pułapu globalnego ocieplenia.

Jeśli El Niño faktycznie rozwinie się w drugiej połowie 2026 roku, naukowcy spodziewają się dodatkowego skoku średniej temperatury o około 0,1–0,2 stopnia. To wystarczy, by 2026 stał się jednym z najgorętszych lat w historii pomiarów, być może z wynikami zbliżonymi do 2023 i 2024 roku lub nawet wyższymi.

Jak reaguje ocean i dlaczego ma to wpływ na ekstremalne zjawiska?

Większość nadmiarowego ciepła związanego z emisjami gazów cieplarnianych trafia do oceanów. Ta ogromna „gąbka termiczna” na razie spowalnia wzrost temperatury przy powierzchni, ale jej pojemność nie jest nieograniczona.

Nagromadzona energia nie znika. Zasilając ciepłe wody tropikalne, wzmacnia:

  • ulewy o ekstremalnej intensywności,
  • fale upałów nad morzem i lądem,
  • długotrwałe susze w regionach, gdzie przesunął się pas opadów.

Przy każdym kolejnym cyklu ENSO klimat przypomina sprężynę naciągniętą trochę mocniej niż poprzednio. Kiedy dochodzi do ciepłej fazy, łatwiej o rekordowe zjawiska: najwyższe temperatury, największe sumy opadów dobowych, najdłuższe okresy bez deszczu. To już nie jednorazowe „wyskoki”, ale powtarzalny schemat, który widzą meteorolodzy i mieszkańcy wielu regionów.

Co oznacza możliwy powrót El Niño dla Polski i Europy?

Bezpośredni wpływ El Niño na pogodę w naszej części globu jest słabszy niż w tropikach, ale związki pośrednie da się zauważyć. Ciepła faza na Pacyfiku często skorelowana jest z:

  • łagodniejszymi zimami w części Europy,
  • innym przebiegiem cyrkulacji zachodniej nad Atlantykiem,
  • zmianami w torach niżów, które przynoszą opady nad kontynent.

Nie chodzi o prostą zależność w rodzaju „El Niño równa się sucha jesień w Polsce”. Raczej o to, że większa ilość energii w systemie klimatycznym zwiększa amplitudę odchyleń od tego, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważaliśmy za typowe. Więcej jest serii bardzo ciepłych miesięcy, gwałtownych epizodów burzowych czy okresów z niewielką ilością opadów.

Dla rolnictwa, energetyki i gospodarki wodnej w Europie kluczowe staje się lepsze śledzenie takich globalnych sygnałów. Informacja, że Pacyfik przechodzi z fazy chłodnej do ciepłej, nie jest ciekawostką z dalekiego oceanu, ale elementem układanki, która wpływa na nasze rachunki za prąd, ceny żywności czy dostępność wody.

Warto też pamiętać, że ENSO działa w parze z lokalnymi uwarunkowaniami – na przykład z ocieplającym się Bałtykiem, zmianami pokrywy śnieżnej w Arktyce czy coraz częstszymi falami upałów nad Europą. Kiedy kilka takich czynników nałoży się w czasie, efekty mogą być zaskakująco silne, nawet jeśli same prognozy dla El Niño wskazują na „tylko” umiarkowane nasilenie zjawiska.

Podsumowanie

Naukowcy obserwują szybkie zanikanie chłodnej fazy La Niña, co zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia ciepłego epizodu El Niño w drugiej połowie 2026 roku. Choć prognozowane zjawisko ma być umiarkowane, może istotnie wpłynąć na globalne temperatury oraz rozkład opadów i susz.

Katarzyna jest absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, z ponad 10-letnim doświadczeniem w branży sportowej. Pracowała dla czołowych redakcji takich jak Przegląd Sportowy i TVP Sport, specjalizując się w relacjach z piłki nożnej oraz lekkoatletyki. Jej analizy łączą głęboką wiedzę merytoryczną z pasją do sportu, co czynią ją cenioną ekspertką w środowisku dziennikarskim.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć