El Niño może wrócić już w 2026 roku. Naukowcy ostrzegają przed gwałtowną zmianą pogody

El Niño może wrócić już w 2026 roku. Naukowcy ostrzegają przed gwałtowną zmianą pogody
Oceń artykuł

Po trzech latach nieobecności klimat znów może wkroczyć w ciepłą fazę. Najnowsze dane z tropikalnego Pacyfiku pokazują, że La Niña, która od dwóch lat łagodziła globalne ocieplenie, oddała pola szybciej niż przewidywali klimatolodzy. W ciągu zaledwie kilku tygodni temperatura wód przy równiku wzrosła z anomalii -0,8°C do zaledwie -0,3°C. To wyraźny sygnał, że kolejna odsłona cyklu ENSO jest już blisko – i może nadejść szybciej, niż sądziliśmy.

Najważniejsze informacje:

  • El Niño może pojawić się już w drugiej połowie 2026 roku z prawdopodobieństwem około 62-66%
  • La Niña słabnie szybciej niż zakładano – temperatura oceanu wzrosła z -0,8°C do -0,3°C w ciągu miesiąca
  • Ciepła faza podnosi średnią globalną temperaturę o dodatkowe 0,1-0,2°C
  • El Niño wpływa na rozkład opadów: powodzie w Ameryce Południowej, susze w Azji Południowo-Wschodniej i Australii
  • Aktywność huraganów na Atlantyku słabnie, ale rośnie ryzyko cyklonów na wschodnim Pacyfiku
  • Styczeń 2025 był najcieplejszym w historii pom mimo działającej La Niña
  • 2026 ma szansę stać się jednym z najcieplejszych lat w historii pomiarów

Modele klimatyczne coraz wyraźniej wskazują na szybki powrót El Niño, który może namieszać w układzie opadów i temperatur na całym globie.

Chłodna faza La Niña, która przez ostatnie dwa lata delikatnie hamowała wzrost temperatur na Ziemi, niespodziewanie słabnie. Oceany reagują szybciej, niż zakładała większość prognoz, a tropikalny Pacyfik przechodzi gwałtowną przemianę. Naukowcy mówią wprost: rośnie szansa, że już w 2026 roku klimat znów wejdzie w ciepłą fazę El Niño.

La Niña znika szybciej niż zakładano. Pacyfik się nagrzewa

Jeszcze pod koniec 2025 roku La Niña wydawała się stabilna. Chłodne wody na powierzchni tropikalnego Pacyfiku utrzymywały się, a meteorolodzy spodziewali się dłuższej przerwy przed kolejną fazą El Niño. Sytuacja zmieniła się w ciągu zaledwie kilku tygodni.

W lutym 2026 roku Światowa Organizacja Meteorologiczna odnotowała gwałtowny wzrost temperatur oceanu w rejonie równikowym. Ujemne odchylenia, które w grudniu sięgały około –0,8°C, w styczniu spadły do około –0,3°C. Dla klimatologów to wyraźny sygnał: chłodna faza dobiega końca znacznie wcześniej, niż wskazywały wcześniejsze symulacje.

Prognozy dla wiosny 2026 roku mówią już o neutralnym stanie tropikalnego Pacyfiku, a za nim może szybko nadejść ciepła faza El Niño.

Za tym zwrotem stoją zmiany w cyrkulacji atmosferycznej. Słabną alize, czyli wiatry wiejące zwykle z wschodu na zachód w strefie równikowej. Gdy tracą siłę, zimna woda przestaje wypływać na powierzchnię przy zachodnim brzegu Ameryki Południowej, a z głębi oceanu zaczynają wypływać ciepłe masy. To one powoli wypychają resztki chłodnych wód związanych z La Niña.

Gorąca woda pod powierzchnią przesuwa się na wschód

Zmiany nie ograniczają się do samej powierzchni. Pomiary temperatury pod wodą pokazują, że od początku 2026 roku w tropikalnym Pacyfiku krąży masywny „magazyn” ciepła. Te przegrzane wody przesuwają się stopniowo na wschód, w stronę Ameryki Południowej, i w kolejnych miesiącach mogą wynurzyć się na powierzchnię.

Międzynarodowe ośrodki badawcze, w tym specjalistyczne instytuty klimatyczne, wskazują, że taka konfiguracja często poprzedza gwałtowny start El Niño. W prognozach na drugą połowę 2026 roku szansa na uruchomienie ciepłej fazy rośnie z miesiąca na miesiąc.

Dwie na trzy prognozy dają El Niño przewagę przed końcem 2026 roku

Amerykańskie centrum prognoz klimatycznych przy NOAA szacuje, że w okresie lipiec–wrzesień 2026 szansa na pojawienie się El Niño sięga już około 62%. Dla trzymiesięcznego przedziału sierpień–październik ten odsetek rośnie do blisko dwóch trzecich.

Meteorolodzy podkreślają jednak, że wiosna stanowi problem dla modeli numerycznych. Od marca do czerwca prognozy są mniej pewne, bo system ocean–atmosfera w tropikach przechodzi wtedy wyjątkowo niestabilną fazę. Zjawisko to klimatolodzy znają od lat i traktują jako swoistą „barierę przewidywalności”.

Mimo zwiększonej niepewności większość modeli wskazuje na ten sam scenariusz: przejście przez stan neutralny i wejście w El Niño w drugiej połowie 2026 roku.

Różnice pojawiają się w ocenie siły nadchodzącego epizodu. Obecne symulacje sugerują raczej słabą lub umiarkowaną intensywność, bez scenariuszy ekstremalnych, które mogłyby powtórzyć rekordowo silne epizody z przeszłości. Dla codziennej pogody i tak oznacza to wyraźne przetasowanie układu opadów i temperatur.

Jak El Niño zmieni pogodę na różnych kontynentach

El Niño to nie tylko ciepłe wody na Pacyfiku. To globalny „przycisk reset”, który inaczej ustawia cyrkulację atmosferyczną. Do najbardziej typowych efektów należą:

  • wzrost opadów i większe ryzyko powodzi na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej,
  • susze i fale upałów w części Azji Południowo-Wschodniej oraz w Australii,
  • osłabienie aktywności huraganów na Atlantyku,
  • wzmożona aktywność cyklonów tropikalnych na wschodnim Pacyfiku.

Dla rolnictwa takie przetasowanie ma znaczenie fundamentalne. Rolnicy w Peru czy Ekwadorze mogą liczyć na bardziej obfite opady, co bywa korzystne dla części upraw, ale zwiększa też ryzyko lawin błotnych i powodzi. W tym samym czasie Indonezja i Filipiny przygotowują się do niedoborów wody, większej liczby pożarów lasów i spadków plonów.

Sezon huraganów może być spokojniejszy, ale nie dla wszystkich

Ciepła faza na Pacyfiku często przekłada się na zmianę wiatru w górnych warstwach atmosfery nad Atlantykiem. Rośnie tam tzw. pionowy ścinanie wiatru, które rozrywa rodzące się burze tropikalne, zanim te rozwiną się w pełnowymiarowe huragany. Statystyki z poprzednich lat pokazują, że w okresach El Niño rzadziej obserwujemy rekordowo silne cyklony atlantyckie.

Dla wybrzeży Stanów Zjednoczonych i części Karaibów oznacza to pewien oddech po kilku bardzo aktywnych sezonach. Jednocześnie wschodni Pacyfik zwykle notuje więcej burz tropikalnych, które uderzają między innymi w Meksyk czy Amerykę Centralną.

Zmienia się nie tylko liczba zjawisk, ale też ich trasy oraz obszary największych szkód, co wymusza korektę planów kryzysowych i ubezpieczeniowych.

Na zmiany przygotowują się nie tylko meteorolodzy. Swoje strategie porządkują już zarządcy zapór wodnych, planujący sezon nawadniania rolnicy, a także służby odpowiedzialne za ewakuacje i infrastrukturę krytyczną. Dla nich perspektywa powrotu El Niño w konkretnym roku to realny argument, by wcześniej zmienić harmonogram inwestycji czy zakupy sprzętu.

Rekordowe ciepło mimo chłodnej fazy. Co to mówi o klimacie?

W styczniu 2025 roku globalne pomiary temperatur odnotowały najcieplejszy styczeń w historii nowoczesnych obserwacji. Stało się to w czasie, gdy La Niña wciąż powinna delikatnie chłodzić klimat. Z fizyki wynika, że taka faza zwykle obniża średnią temperaturę Ziemi o około 0,1–0,2°C. Rzeczywistość poszła w inną stronę.

To zderzenie teorii z praktyką pokazuje, jak bardzo wzrósł już poziom ocieplenia tła, związanego z emisją gazów cieplarnianych. Nawet gdy naturalne cykle sprzyjają lekkiej ochłodzie, globalny bilans energetyczny pozostaje dodatni. Ocean pochłania większość nadmiaru ciepła, ale ten bufor nie jest nieskończony.

El Niño na tle długotrwałego ocieplania się planety

Gdy do tak podgrzanego systemu dojdzie El Niño, efekt zwykle jest widoczny w statystykach globalnych. Historycznie każdy silniejszy epizod ciepłej fazy podbija średnią temperaturę Ziemi o dodatkowe 0,1–0,2°C. Dlatego naukowcy coraz częściej wskazują, że rok 2026 ma sporą szansę wskoczyć na podium najcieplejszych lat w historii pomiarów, a nawet zagrozić obecnym rekordom.

Faza ENSO Typowy wpływ na średnią temperaturę globu
La Niña spadek o ok. 0,1–0,2°C
Stan neutralny brak wyraźnego odchylenia
El Niño wzrost o ok. 0,1–0,2°C

Seria coraz cieplejszych lat pokazuje, że naturalne wahania w obrębie Pacyfiku nakładają się na wyraźny trend wzrostowy. Każda kolejna ciepła faza przebija szczyty z poprzedniego cyklu, a chłodne okresy z La Niña coraz słabiej „maskują” globalne ocieplenie.

Co może to oznaczać dla Polski i Europy?

Europa leży daleko od tropikalnego Pacyfiku, więc wpływ El Niño jest tu bardziej pośredni. Zmieniają się trasy niżów, rozkład wyżów i cyrkulacja powietrza nad Atlantykiem, a to ma znaczenie dla naszych zim i lata. Nie ma jednej, sztywnej recepty, ale poprzednie epizody El Niño wiązały się często z:

  • łagodniejszymi zimami na części kontynentu,
  • większą liczbą epizodów opadowych na północy Europy,
  • częstszymi falami upałów w sezonie letnim na południu.

Dla Polski kluczowe są dwa elementy: fale upałów i rozkład opadów. Ciepłe lata w połączeniu z dłuższymi okresami bez deszczu zwiększają ryzyko suszy rolniczej, szczególnie na glebach lżejszych. Gdy potem nadciąga fala burz, rośnie z kolei ryzyko lokalnych zalań i gradobić, bo atmosfera dysponuje większą ilością energii.

Jak czytać prognozy i na co zwrócić uwagę w 2026 roku

Dla przeciętnego odbiorcy terminy La Niña czy El Niño brzmią często abstrakcyjnie. W praktyce warto śledzić kilka prostych sygnałów, które meteorolodzy będą podawać w raportach i mediach:

  • informacje o stanie tzw. wskaźnika ENSO,
  • komentarze o anomaliach temperatury powierzchni mórz na tropikalnym Pacyfiku,
  • sezonowe prognozy opadów i temperatur przygotowywane przez krajowe służby meteorologiczne.

Dla rolników, energetyki czy sektora wodno-kanalizacyjnego takie dane to nie ciekawostka, ale praktyczne narzędzie do planowania zasiewów, tworzenia rezerw wody i przygotowywania sieci przesyłowych na fale upałów. Im wcześniej pojawi się wyraźny sygnał o nadchodzącym El Niño, tym większa szansa na dostosowanie się z wyprzedzeniem.

Warto też pamiętać, że El Niño nie działa w próżni. Jednocześnie rośnie koncentracja gazów cieplarnianych, topnieją lodowce i zmienia się pokrycie terenu. Wspólnie wzmacniają wiele zjawisk – od fal upałów, przez susze, po gwałtowne ulewy. Dlatego kolejne informacje o tym, że ciepła faza może wrócić już w 2026 roku, traktuje się dziś nie jako egzotyczną ciekawostkę, ale jako sygnał ostrzegawczy dla całego systemu gospodarczego.

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest zjawisko El Niño?

El Niño to ciepła faza cyklu ENSO, która powoduje nietypowe ocieplenie wód tropikalnego Pacyfiku i zaburza globalną cyrkulację atmosferyczną, wpływając na pogodę na całym świecie.

Kiedy dokładnie może wystąpić El Niño w 2026 roku?

Według prognoz NOAA, największe prawdopodobieństwo (ok. 62-66%) przypada na okres od lipca do października 2026 roku.

Jak El Niño wpłynie na pogodę w Polsce i Europie?

El Niño może przynieść łagodniejsze zimy, więcej opadów na północy kontynentu oraz częstsze fale upałów latem, co zwiększy ryzyko suszy rolniczej i lokalnych podtopień.

Dlaczego 2026 może być rekordowo ciepłym rokiem?

Nawet słabe lub umiarkowane El Niño podnosi średnią globalną temperaturę o 0,1-0,2°C, a dodatkowo działa na już podwyższony poziom ocieplenia związanego z emisją gazów cieplarnianych.

Jak przygotować się na nadchodzące El Niño?

Rolnicy i służby kryzysowe powinni śledzić prognozy wskaźnika ENSO i anomalii temperatury oceanów, aby wcześniej dostosować harmonogramy zasiewów, tworzyć rezerwy wody i przygotować plany ewakuacyjne.

Wnioski

Choć Polska leży daleko od tropikalnego Pacyfiku, skutki El Niño odczujemy wszyscy – przez zmienione trasy niżów, fale upałów i niestabilny rozkład opadów. Dla rolników i zarządców infrastruktury kryzysowej to sygnał, by nie czekać z przygotowaniami. Obserwujmy raporty meteorologiczne, słuchajmy prognoz wskaźnika ENSO i mądze zarządzajmy zasobami, zanim ekstremalna pogoda zapuka do naszych drzwi. Koniec końców, każda kolejna ciepła faza w epoce rosnących emisji potęgować skutki – i to my ponosimy ich konsekwencje.

Podsumowanie

Naukowcy przewidują rychły powrót zjawiska El Niño już w drugiej połowie 2026 roku. Ciepła faza cyklu ENSO może spowodować gwałtowne zmiany w rozkładzie opadów i temperatur na całym świecie, wpływając na rolnictwo, energetykę i codzienne życie miliardów ludzi.

Prawdopodobnie można pominąć