Influencerzy w Dubaju: Matthieu Delormeau znów uderza w Maeve Ghennam i życie „na uchodźstwie podatkowym”

Influencerzy w Dubaju: Matthieu Delormeau znów uderza w Maeve Ghennam i życie „na uchodźstwie podatkowym”

Strach przed bombardowaniami, a zaraz potem burza w mediach i w studiu telewizyjnym.

Spór o influencerów z Dubaju znowu wybuchł.

Występ Matthieu Delormeau w programie „Tout beau tout neuf” na W9 znów rozpalił francuskie media. Były gospodarz NRJ12, dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów w ekipie Cyrila Hanouny, wrócił do sprawy influencerów żyjących w Dubaju – zwłaszcza Maeve Ghennam. Nałożył się tu strach przed konfliktem zbrojnym, oskarżenia o hipokryzję i coraz ostrzejsza debata o etyce oraz podatkach w świecie gwiazd internetu.

Strach w Dubaju i żądanie natychmiastowego powrotu

Maeva Ghennam to jedna z najbardziej widocznych francuskich influencerek mieszkających w Dubaju. Popularność zdobyła w reality show „Les Marseillais” na W9, a potem zbudowała karierę na Instagramie i w kontraktach reklamowych. Jej luksusowe życie w emiracie stało się marką samą w sobie.

Ten wizerunek zachwiał się, gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie zostały objęte serią bombardowań w kontekście napięć po wspólnej operacji wojskowej USA i Izraela w Iranie. Według relacji mediów Maeva miała przeżyć prawdziwy szok i zażądała pilnego sprowadzenia do Francji.

Gwiazdka reality show, która wyjechała do Dubaju dla słońca, luksusu i korzystniejszych podatków, nagle błaga o repatriację do kraju, od którego tak chętnie się dystansowała.

To właśnie ten zwrot – od obrazków z willi i Rolls-Royce’a do prośby o ratunek – wywołał lawinę drwin w sieci. Użytkownicy oskarżali ją o brak konsekwencji i wygodne podejście do „ojczyzny”: dobra, gdy potrzebna jest ochrona, zbędna, gdy mowa o podatkach.

Ostry Instagram Maeve: „Nienawiść się sprzedaje”

3 marca 2026 roku Maeva odpowiedziała na hejterską falę długą relacją w Instagram Stories. W emocjonalnym tekście zarzuciła mediom i internautom, że traktują ją jak łatwy produkt do klikania.

Według narracji Maeve krytyka stała się paliwem dla jej sukcesu: im więcej negatywnych komentarzy, tym większa widoczność, kontrakty i dobra luksusowe.

Influencerka pisała, że ludzie „powtarzają tytuły i plotki jak stado”, bez sprawdzania faktów. Twierdziła, że każda fala nienawiści przekłada się na większe zasięgi, a w konsekwencji na pieniądze. Wymieniła wprost symbole swojego statusu – Rolls-Royce, torebki Birkin, luksusowe wille – sugerując, że zawdzięcza je także swoim „wrogom”, którzy napędzają o niej dyskusję.

Ta strategia – odwrócenie krytyki w formę „dziękuję, pracujecie dla mnie za darmo” – tylko podsyciła debatę. Dla części obserwatorów to przejaw cynizmu, dla innych po prostu szczere wyznanie, jak działa ekonomia uwagi w sieci.

Delormeau: cios w Maeve i pytania o podatki

W programie „Tout beau tout neuf” Matthieu Delormeau odniósł się nie tylko do zachowania Maeve po atakach na Emiraty, ale szerzej – do modelu życia influencerów w Dubaju. Na antenie był wyjątkowo bezpośredni.

Delormeau sprowadził spór do prostego równania: francuscy odbiorcy, francuskie pieniądze, ale brak podatków w kraju, w którym ci influencerzy się dorobili.

Na celowniku znalazła się tym razem także inna twarz telewizji – Julia Paredes. To ona kilka dni wcześniej ostro krytykowała Delormeau w mediach społecznościowych. Ten, zamiast się wycofać, postanowił doprecyzować swój zarzut: Julia sprzedaje swoje produkty i wizerunek przede wszystkim Francuzom, a jednocześnie korzysta z rezydencji w Dubaju, gdzie system podatkowy jest znacznie łagodniejszy.

Matthieu zaznaczył, że prywatnie uważa ją za „uroczą” i „bardzo miłą”, a mimo to nie zamierza udawać, że nie widzi sprzeczności między miejscem zarobku a miejscem odprowadzania podatków. Co ciekawe, sam przyznał, że być może też przeniósłby się za granicę, gdyby zarabiał o wiele więcej. To stonowało jego wypowiedź, ale nie zmyło wrażenia ostrego ataku na środowisko dubajskich influencerów.

„Wolę ją niż Maeve” – porównanie, które wiele mówi

W trakcie dyskusji Delormeau wyraźnie porównał Julię Paredes do Maeve Ghennam, podkreślając, że mimo zastrzeżeń podatkowych bardziej ceni Julię. W tym samym zdaniu umieścił więc krytykę systemu, docenienie charakteru Paredes i negatywną ocenę wizerunku Maeve.

Cyril Hanouna, prowadzący program, skomentował to z typową dla siebie ironią. Zwrócił uwagę, że Matthieu po prostu „nie może się powstrzymać”, by nie „dołożyć komuś” nawet wtedy, gdy stara się brzmieć ugodowo. Ta wymiana zdań pokazała, że spór o influencerów w Dubaju pełni funkcję stałego paliwa dla programów talk-show: zderza pieniądze, moralność i telewizyjny spektakl.

Groźby z Dubaju: sprawa Jazz Correia i „travel ban”

Influencerzy z emiratu wywołują dyskusje nie tylko przez podatki. W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się też o Jazz Correia, znanej z „JLC Family”. 4 marca, w swojej relacji, miała sugerować, że przekaże nazwiska wszystkich, którzy krytykują Dubaj, „znajomemu w rządzie”. Słowa te zabrzmiały jak zapowiedź możliwych zakazów wjazdu czy innych sankcji dla nielubianych komentatorów.

Dla Delormeau to był moment graniczny: influencerka zapowiadająca donosy do władz kraju, który gości ją ze względów podatkowych, stała się symbolem rosnącej arogancji części tego środowiska.

Jeszcze tego samego wieczoru Matthieu wyraził oburzenie w TBT9. Wskazał, że takie słowa przypominają bardziej polityczne naciski niż niewinną kłótnię w social mediach. Według niego grożenie krytykom znajomościami „na górze” pokazuje, jak łatwo popularność może przerodzić się w poczucie bezkarności.

Na czym naprawdę polega spór o influencerów w Dubaju

Cała medialna burza odsłania kilka równoległych konfliktów. To nie tylko sprzeczka między gwiazdami telewizji a influencerami, ale szersza dyskusja o tym, kto i za co płaci wspólny rachunek.

  • kwestia podatków – zarobki generowane dzięki francuskiej publiczności kontra życie w raju podatkowym;
  • bezpieczeństwo a wygoda – ucieczka z kraju osiedlenia po pierwszym poważnym zagrożeniu;
  • rola mediów – programy typu TBT9 korzystają z konfliktów, które sami częściowo wywołują;
  • granice wpływu – groźby użycia politycznych znajomości przez osoby zainstalowane w Dubaju.

W oczach wielu widzów Maeva Ghennam ucieleśnia napięcie między tymi wątkami. Z jednej strony otwarcie mówi, że nienawiść się sprzedaje, a ona potrafi ją monetyzować. Z drugiej – jej prośba o repatriację w chwilach zagrożenia sugeruje, że liczy na ochronę państwa, z którym od lat łączy ją głównie paszport, a nie system podatkowy.

Jak te konflikty mogą się rozwinąć

Jeśli napięcia geopolityczne w regionie Zatoki się utrzymają, kolejne influencerki i influencerzy mogą stanąć przed podobnym dylematem: zostać w Dubaju dla biznesu, czy wrócić do Europy ze względów bezpieczeństwa. Każda taka decyzja zrodzi nowe pytania o lojalność wobec kraju pochodzenia i sens „emigracji podatkowej”.

Możliwy jest też inny scenariusz: rosnąca presja opinii publicznej skłoni władze we Francji do wprowadzenia ostrzejszych zasad dla osób, które zarabiają głównie na francuskim rynku, ale formalnie mieszkają za granicą. Dyskusje podobne do tych, które rozpętał Delormeau, mogą stać się argumentem za zmianami w prawie.

Co ta afera mówi o biznesie wpływu w sieci

Sprawa Maeve Ghennam i reakcji Matthieu Delormeau dobrze pokazuje, jak działa dzisiejsza gospodarka uwagi. Każdy skandal napędza odtworzenia, komentarze i zasięgi. Z tego żyją zarówno influencerzy, jak i stacje telewizyjne: jedni sprzedają produkty i wizerunek, drudzy czas antenowy i reklamy.

Gracz Co zyskuje na aferze?
Influencerzy z Dubaju Więcej obserwujących, większą rozpoznawalność marki, większą atrakcyjność dla sponsorów
Programy typu TBT9 Rośnięcie widowni, mocniejsze zaangażowanie widzów, lepsze stawki reklamowe
Portale plotkarskie Klikalność artykułów, większe przychody z reklam display, nowe preteksty do kolejnych tekstów

W takim układzie każdy konflikt staje się walutą. Gdy Maeva pisze, że jej „wrogowie” pracują na jej sukces, nie przesadza – jednocześnie jednak przyznaje coś więcej: bez nieustannej dramaturgii status luksusowej influencerki z Dubaju byłby znacznie mniej atrakcyjny dla marek i odbiorców.

Dla zwykłych użytkowników sieci ta historia może być też ostrzeżeniem. Warto pamiętać, że każdy gniewny komentarz i każde udostępnienie burzliwej sekwencji z programu telewizyjnego może wzmacniać dokładnie te postacie, które najbardziej irytują. Zanim więc ktoś po raz kolejny udzieli się pod postem Maeve czy fragmentem TBT9, dobrze policzyć, komu tak naprawdę pomaga w tej grze o uwagę i pieniądze.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć